Manufaktura Czekolady zamiast kariery w korporacji

Manufaktura Czekolady zamiast kariery w korporacji

Fot. www.manufakturaczekolady.pl

Jedna partia czekolad to około 40 godzin pracy. W firmie Krzysztofa Stypułkowskiego i Tomasza Sienkiewicza nie ma automatycznej linii produkcyjnej, wszystko odbywa się ręcznie. Bo Manufaktura Czekolady sprzedaje wyroby bez spulchniaczy, dodatkowych tłuszczów i aromatów, za to produkowane ze sprowadzanych z Ghany, Republiki Dominikany i Ekwadoru ziaren kakaowca. Pomimo ceny 17 złotych za tabliczkę klientów nie brakuje.

Krzysztof Stypułkowski i Tomasz Sienkiewicz są kolegami ze szkolnej ławki. Znają się od 15 lat. Wcześniej pracowali w wielkich międzynarodowych korporacjach. Sienkiewicz w branży telekomunikacyjnej, Stypułkowski w sektorze FMCG. Obaj marzyli jednak o własnej firmie.

- Chciałem być odpowiedzialny za coś w całości - mówi dziś Tomasz Sienkiewicz. - Korporacje mają swoje dobre strony: wysokie pensje, ciekawe projekty, poznawanie ludzi. Jednak cały czas czułem, że jestem tylko małym trybikiem. Mogłem oczywiście awansować jeszcze o kilka poziomów i być większym trybikiem, ale to ciągle nie byłoby satysfakcjonujące. Kiedy w czerwcu 2009 roku na klasowym zjeździe usłyszał, że i Stypułkowskiemu marzy się coś własnego, postanowili wspólnie otworzyć biznes.

Pomysłów było wiele: od mobilnej myjni samochodowej, poprzez produkcję stołów z ekranem dotykowym zamiast blatu, na domu spokojnej starości skończywszy. Padło na czekoladę. - Obaj zawsze ją uwielbialiśmy - opowiada Stypułkowski. - Doszliśmy do wniosku, że jeśli nie teraz, to kiedy? Nie mieliśmy jeszcze rodzin, żadnej dużej odpowiedzialności. Moment wydawał się idealny.

17 złotych za tabliczkę

- Dla mnie najważniejszym argumentem był fakt, że w korporacji doszedłem do poziomu technicznego lidera zespołu projektantów - tłumaczy Tomasz Sienkiewicz. - Mogłem zmienić technologię, w której pracowałem, albo starać się o awans na stanowiska menedżerskie. W porównaniu z wizją posiadania własnej fabryki czekolady, obie opcje wypadały blado.

fot: www.manufakturaczekolady.pl fot: www.manufakturaczekolady.pl  zobacz całą galerięZ poprzedniej pracy partnerzy wynieśli wiedzę, że czekolada to dynamicznie rozwijający się rynek. W Polsce jej roczne spożycie na osobę jest prawie cztery razy mniejsze niż w USA i trzykrotnie niższe niż w Niemczech, Belgii, czy Wielkiej Brytanii. A ponieważ Polacy coraz częściej stawiają na jakość, kupują produkty naturalne i zdrowe, perspektywy wydawały się kuszące. W tym przekonaniu utwierdzały wspólników sukcesy przedsiębiorstw, które postawiły na zdrową żywność.

- Wyraźnie widać, że rośnie popularność świeżo wyciskanych soków, chlebów na zakwasie, czy piwa niepasteryzowanego - zauważa Sienkiewicz. - Dzięki temu mali producenci mogą znaleźć swoją niszę. Ta wybrana przez Manufakturę była wyjątkowo wąska, bo firma wprowadzała na rynek czekoladę bez spulchniaczy, dodatkowych tłuszczów i aromatów, w cenie - bagatela - 17 złotych za tabliczkę. Początkowo partnerzy mieli wątpliwości, czy Polacy zechcą ją kupić, a firma nie od razu zaczęła przynosić zyski.

- Z czego żyliśmy? Mieliśmy trochę oszczędności z czasów korporacyjnych. Poza tym zmniejszyliśmy nasze potrzeby i codzienne wydatki - wspomina Sienkiewicz. W zamian wspólnicy zyskali możliwość dysponowania własnym czasem oraz ogromne poczucie wolności. - Podoba mi się szeroki zakres obowiązków. Jesteśmy odpowiedzialni za całość biznesu, od zakupów, przez produkcję, po marketing, PR, sprzedaż i finanse. Bardzo dużo się uczymy i to przynosi efekty - dodaje.

Czekolada hartuje się jak stal

Najtrudniejsze było rozpoczęcie produkcji. Wyzwaniem okazał się już sam wybór odpowiedniego lokalu i jego wyposażenie. Wspólnicy zaczęli od podnajęcia kilku wolnych pomieszczeń w piekarni, na trzy miesiące, na próbę. Potem trzeba było sprowadzić ziarna. Te, których używa się w Manufakturze Czekolady, pochodzą z Ghany, Republiki Dominikany i Ekwadoru.

- Ghana to posmaki ziemiste, wytrawne, karmelowe - tłumaczy Stypułkowski. - Mamy trzy rodzaje czekolad z tych ziaren: bez dodatków, z kwiatem soli morskiej i z posypką z prażonego ziarna kakao. Do kwiatowego Ekwadoru dodajemy rozgrzewającego chili lub delikatnej wanilii z odrobiną mleka. A Dominikana to wyraźnie cytrusowy posmak, uzupełniamy go żurawiną lub imbirem.

NA DRUGIEJ STRONIE PRZECZYTASZ, JAK CZEKOLADA Z MANUFAKTURY DOTARŁA NA URAL

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
czekolada, kakao, manufaktura czekolady
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
wasw
81.210.3.* 2012-10-22 14:04
Nie znacie ludzi których stać na czekoladę za 17pln?!? To wejdźcie w weekend do dużej dyskoteki w większym mieście i zobaczcie jak małolaty i "biedni" studenci bez zająknięcia zamawiają po kilkanaście drinków w jeden wieczór za 15-20pln...na alkohol wam nie żal kasy?
lelumpoooleluuum
89.77.49.* 2011-09-30 11:30
Ile razy można klepać ten sam artykuł, pojawił się blisko rok, pół roku temu, w zeszlym tygodniu i teraz? Kiepski marketing - ludzie maja dobra pamięć.
chococholiczka
193.25.0.* 2011-09-15 21:54
Tylko znawcy czekolady widzą różnice :)) Ja obstawiam czekoladaCORTEZ.pl - mniaaammmm...
wiecej czekolady za nizsza cene - i maja ciekawe smaki!
Zobacz więcej komentarzy (25)