Notowania

polscy przedsiębiorcy
05.10.2011 06:42

Marek Wojtera ma miecz wodny i kryzysu się nie boi

Produkowane we Wrocławiu urządzenia pływały po wszystkich wodach globu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PPU Marek Wojtera)

PPU Marek Wojtera istnieje od 1996 roku i produkuje podzespoły do generatorów, transformatorów, silników morskich i trakcyjnych. Właściciel firmy nigdy nie marzył o własnym biznesie, a kiedy zdecydował się pójść na swoje, było, jak sam mówi, już trochę za późno. Wojtera kilkakrotnie zaczynał od zera, aż znalazł swoją niszę. I chociaż w jego branży panuje właśnie kryzys, przedsiębiorca nie boi się o przyszłość.

Na co dzień Marek Wojtera produkuje części do gigantycznych generatorów. Praca nad taką maszyną, której waga przekracza 400 ton, to prawdziwe wyzwanie. Materiały do budowy zamawia się od dziesięciu do dwunastu tygodni wcześniej. W Polsce są one niedostępne. Sam proces wykonywania części do generatora w najlepszym okresie trwał około dwóch tygodni. Rocznie udaje się wykonać części do 36-40 takich urządzeń. W tym roku Marek Wojtera robił też podzespoły dla włoskiej firmy z grupy energetycznej Alstom, a rok wcześniej wyprodukowane przez niego elementy trafiły do Chin. - _ To cudowne uczucie wiedzieć, że części, które produkujemy, są wykorzystywane na całym świecie. Zapewniają energię milionom ludzi _ - mówi właściciel firmy.

[

Marek Wojtera ]( # )Oprócz produkcji części do generatorów, PPU Marek Wojtera realizował też inne zamówienia. Jednym z większych kontrahentów firmy była Dolnośląska Fabryka Maszyn Elektronicznych. Wojtera produkował dla niej elementy do silników morskich. Części z Wrocławia pływały więc po wszystkich wodach globu.

Marek Wojtera może też pochwalić się niecodzienną maszyną. Przedsiębiorstwo ma jedyny na Dolnym Śląsku miecz wodny, którym tnie elementy nawet o wymiarach 2 m na 4 m i o grubości do 100mm. Strumień wody podawany jest pod niewyobrażalnie wysokim ciśnieniem 4850 atmosfer. Dzięki temu maszyna wykonuje precyzyjne cięcie detali bez konieczności dalszej obróbki. To unikatowa metoda, szczególnie przy cięciu miedzi, aluminium, tworzyw sztucznych, kamienia. Zazwyczaj jednak miecz tnie stal, aluminium, miedź, szkło lub kamień.* *

Firmę otworzył za późno

Marek Wojtera nigdy nie marzył o własnej firmie. W 1981 roku wyjechał z Wrocławia do Wołomina koło Warszawy. Zatrudnił się w Przemysłowym Instytucie Maszyn Budowlanych w Kobyłce, w dziale mechanicznym. - _ To były dobre czasy. Byłem kierownikiem narzędziowni i pracownikiem państwowym, więc miałem różne przywileje, jak np. zniżki na kolej _ - wspomina przedsiębiorca.

*Przeczytaj wywiad Money.pl *[

Dobry rower za kilkaset złotych? Niemożliwe ]( http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/dobry;rower;za;kilkaset;zlotych;giant;to;niemozliwe,120,0,921720.html )

Jednak w pewnym momencie dobre czasy się skończyły i Wojtera wyjechał do Niemiec, żeby podreperować rodzinny budżet. We wrześniu 1989 roku ostatecznie zwolnił się z pracy w instytucie. - _ Nie miałem żadnego doświadczenia w biznesie, długo się zastanawiałem, ale postanowiłem zaryzykować i założyć własną działalność „Szlif metal”. Teraz wiem, że było już za późno na zakładanie firmy. Powinienem był to zrobić w 1987 roku. To były najlepsze czasy. Ale wtedy pracowałem jeszcze w Przemysłowym Instytucie Maszyn Budowlanych _- mówi przedsiębiorca.

_ Szlif metal _ zajmował się tym, na czym Wojtera znał się najlepiej, czyli wykonywaniem form wtryskowych, wykrojników. Razem z kolegą z wcześniejszej pracy wynajął pomieszczenie w instytucie. Państwowe przedsiębiorstwo zaczęło podupadać, więc chętnie wydzierżawiało także potrzebne Wojterze sprzęty. Interes szedł dobrze, ale względy rodzinne zadecydowały, że przedsiębiorca musiał wrócić do Wrocławia.

Zacząć wszystko od nowa

W 1996 roku Wojtera znów zaczął od podstaw. Założył nowe Przedsiębiorstwo Przemysłowo Usługowe Marek Wojtera we Wrocławiu. Z Kobyłki przewiózł jedynie dwie maszyny. Nie miał wiele sprzętu, więc postawił dodatkowo zaryzykować i przekształcić nieco profil swojej działalności. - _ To była konieczność, bo zmienił się cały rynek. W latach 1994-1996 nastąpiła swego rodzaju transformacja przemysłowa. Duże zakłady rezygnowały z obróbki metali, stały się montowniami gotowych części. Postanowiłem to wykorzystać i dzięki temu wstrzeliłem się w rynek _ - opowiada.

Na ul. Strzegomskiej przedsiębiorca znalazł odpowiednią lokalizację. Na stu metrach kwadratowych mieścił się cały zakład. Na początku Wojtera zatrudniał trzech pracowników, którzy są w firmie do dziś. Od tej pory wiele się jednak zmieniło. Poważnym przełomem w karierze Wojtery było podjęcie współpracy z ABB Dolmed. Dawna fabryka generatorów Dolmel została wykupiona przez Szwajcarów. I w tym momencie zjawił się Marek Wojtera. – _ Mieliśmy coraz więcej zamówień. A do tego potrzebny był wzrost zatrudnienia. Mogłem przyjąć nowe osoby i ten stan rzeczy utrzymuje się do dziś _ – twierdzi.

Gorsze i lepsze czasy

Obecnie w zakładzie pracuje 40 osób. Przedsiębiorca wspomina jednak czasy, kiedy pracowników było znacznie więcej. Teraz jednak panuje kryzys, który w tej branży dopiero przyszedł. Skończyły się właśnie zamówienia składane w 2008 roku. – _ Zaciskam pasa, bo wiem, że to minie _ – mówi Wojtera.

Zakład przechodził już kryzys w 2001 roku, po ataku na WTC w Nowym Jorku. Główny kontrahent Wojtery, firma Alstom, miała bardzo duży kontrakt ze Stanami Zjednoczonymi. Co dwa tygodnie nowy generator wypływał z Polski do Ameryki Północnej. Ale po ataku umowa została rozwiązana i zamówienia przepadły.

Przełomowym momentem był też rok 2005, kiedy zmieniła się lokalizacja firmy. Właściciel miał już dość wynajmowania lokalu i postanowił kupić gotowe pomieszczenia. Wojtera znalazł halę przy ul. Krzemienieckiej we Wrocławiu. To umożliwiło dalszy rozwój firmy i zakup nowych maszyn. Do tej pory w zakładzie Marka Wojtery produkowane są jedynie elementy specjalistyczne, nie ma produkcji masowej. Każdy, kto przychodzi do pracy, musi doskonale znać rysunek techniczny. Takich osób jest jednak coraz mniej. – _ Szkoły nie uczą już ludzi zawodu. Staram się więc doszkalać ich sam _ – mówi przedsiębiorca.

Załoga Wojtery jest w dużej części męska - w firmie pracują jedynie dwie panie. Ale wszystko może się zmienić, bo do branży wkracza właśnie nowe pokolenie, czyli córka pana Marka.

Jak zaczynali polscy przedsiębiorcy? Czytaj w Money.pl
Manufaktura Czekolady zamiast korporacji Krzysztof Stypułkowski i Tomasz Sienkiewicz porzucili dobrze płatne posady na rzecz własnej firmy.
Piotr i Paweł sukces zawdzięczają matce Skąd się wzięła sieć _ Piotr i Paweł _ oraz dlaczego inżynier budownictwa rzucił pracę i otworzył sklep.
Galeon ze Straszyna powalczy o Chiny Luksusowe łodzie rodzimej produkcji kosztują od kilku tysięcy do kilku milionów euro. Najlepiej sprzedają się w Niemczech i Rosji, teraz firma wchodzi na nowe rynki.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, czołówki, marketing i zarządzanie, portrety
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz