Marek Wojtera ma miecz wodny i kryzysu się nie boi

Marek Wojtera ma miecz wodny i kryzysu się nie boi

Fot. PPU Marek Wojtera

PPU Marek Wojtera istnieje od 1996 roku i produkuje podzespoły do generatorów, transformatorów, silników morskich i trakcyjnych. Właściciel firmy nigdy nie marzył o własnym biznesie, a kiedy zdecydował się pójść na swoje, było, jak sam mówi, już trochę za późno. Wojtera kilkakrotnie zaczynał od zera, aż znalazł swoją niszę. I chociaż w jego branży panuje właśnie kryzys, przedsiębiorca nie boi się o przyszłość.

Na co dzień Marek Wojtera produkuje części do gigantycznych generatorów. Praca nad taką maszyną, której waga przekracza 400 ton, to prawdziwe wyzwanie. Materiały do budowy zamawia się od dziesięciu do dwunastu tygodni wcześniej. W Polsce są one niedostępne. Sam proces wykonywania części do generatora w najlepszym okresie trwał około dwóch tygodni. Rocznie udaje się wykonać części do 36-40 takich urządzeń. W tym roku Marek Wojtera robił też podzespoły dla włoskiej firmy z grupy energetycznej Alstom, a rok wcześniej wyprodukowane przez niego elementy trafiły do Chin. - To cudowne uczucie wiedzieć, że części, które produkujemy, są wykorzystywane na całym świecie. Zapewniają energię milionom ludzi - mówi właściciel firmy.


Marek Wojtera
Oprócz produkcji części do generatorów, PPU Marek Wojtera realizował też inne zamówienia. Jednym z większych kontrahentów firmy była Dolnośląska Fabryka Maszyn Elektronicznych. Wojtera produkował dla niej elementy do silników morskich. Części z Wrocławia pływały więc po wszystkich wodach globu.

Marek Wojtera może też pochwalić się niecodzienną maszyną. Przedsiębiorstwo ma jedyny na Dolnym Śląsku miecz wodny, którym tnie elementy nawet o wymiarach 2 m na 4 m i o grubości do 100mm. Strumień wody podawany jest pod niewyobrażalnie wysokim ciśnieniem 4850 atmosfer. Dzięki temu maszyna wykonuje precyzyjne cięcie detali bez konieczności dalszej obróbki. To unikatowa metoda, szczególnie przy cięciu miedzi, aluminium, tworzyw sztucznych, kamienia. Zazwyczaj jednak miecz tnie stal, aluminium, miedź, szkło lub kamień.

Firmę otworzył za późno

Marek Wojtera nigdy nie marzył o własnej firmie. W 1981 roku wyjechał z Wrocławia do Wołomina koło Warszawy. Zatrudnił się w Przemysłowym Instytucie Maszyn Budowlanych w Kobyłce, w dziale mechanicznym. - To były dobre czasy. Byłem kierownikiem narzędziowni i pracownikiem państwowym, więc miałem różne przywileje, jak np. zniżki na kolej - wspomina przedsiębiorca.

Przeczytaj wywiad Money.pl



Dobry rower za kilkaset złotych? Niemożliwe

Jednak w pewnym momencie dobre czasy się skończyły i Wojtera wyjechał do Niemiec, żeby podreperować rodzinny budżet. We wrześniu 1989 roku ostatecznie zwolnił się z pracy w instytucie. - Nie miałem żadnego doświadczenia w biznesie, długo się zastanawiałem, ale postanowiłem zaryzykować i założyć własną działalność „Szlif metal”. Teraz wiem, że było już za późno na zakładanie firmy. Powinienem był to zrobić w 1987 roku. To były najlepsze czasy. Ale wtedy pracowałem jeszcze w Przemysłowym Instytucie Maszyn Budowlanych - mówi przedsiębiorca.

Szlif metal zajmował się tym, na czym Wojtera znał się najlepiej, czyli wykonywaniem form wtryskowych, wykrojników. Razem z kolegą z wcześniejszej pracy wynajął pomieszczenie w instytucie. Państwowe przedsiębiorstwo zaczęło podupadać, więc chętnie wydzierżawiało także potrzebne Wojterze sprzęty. Interes szedł dobrze, ale względy rodzinne zadecydowały, że przedsiębiorca musiał wrócić do Wrocławia.

Zacząć wszystko od nowa

W 1996 roku Wojtera znów zaczął od podstaw. Założył nowe Przedsiębiorstwo Przemysłowo Usługowe Marek Wojtera we Wrocławiu. Z Kobyłki przewiózł jedynie dwie maszyny. Nie miał wiele sprzętu, więc postawił dodatkowo zaryzykować i przekształcić nieco profil swojej działalności. - To była konieczność, bo zmienił się cały rynek. W latach 1994-1996 nastąpiła swego rodzaju transformacja przemysłowa. Duże zakłady rezygnowały z obróbki metali, stały się montowniami gotowych części. Postanowiłem to wykorzystać i dzięki temu wstrzeliłem się w rynek - opowiada.

Na drugiej stronie przeczytasz, jaki wpływ na firmę miały zamachy z 11 września 2001 roku

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
grebos
178.36.47.* 2011-10-16 10:07
Ciekawe kto wymyslił "miecz wodny".-Pewnie redaktor. Tak się składa że chodzi po prostu o wycinarkę wodną -urządzenie bardzo uniwersalne odnośnie możliwości cięcia kształtowego ale b. wolne - więc nie ma z mieczem nic wspólnego.
Firmę należy pochwalic. Jedna z tysięcznej rzeszy małych i średnich podmiotow gospodarczych powodujacych rozwój polskiej gospodarki.
MWajgelt
141.119.184.* 2011-10-12 15:00
Zastanawia mnie na czym polega unikalność technologii "miecza wodnego"? i czym odróżnia się od np. technologii WaterJet?
Poza tym ta unikatowa metoda, mająca zastosowanie szczególnie przy cięciu miedzi, aluminium, tworzyw sztucznych, kamienia. Zazwyczaj jednak miecz tnie stal, aluminium, miedź, szkło lub kamień (czyli to samo do czego w szczególności jest przeznaczona).
Może warto jest czasami pominąć szczegóły techniczne aby można było skoncentrować się na pozostałej treści artykułu.