Notowania

marissa mayer
18.07.2012 06:50

Nowa prezes Yahoo zakończy sojusz z Microsoft?

Błyskotliwa, pedantyczna i kompetentna, ma opinię męczącego szefa. Czy Marissa Mayer uratuje firmę?

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

*Wybór Marissy Mayer na nową szefową jest dla Yahoo prawdziwym wybawieniem. Poza USA byłoby to nie do pomyślenia: koncern zatrudnił byłą menadżer Google, mimo że ta spodziewa się dziecka. *

Sezon ogórkowy? Dobre sobie. W poniedziałkowe popołudnie wiadomość uderzyła w Silicon Valley jak bomba. Nikt w Dolinie Krzemowej nie spodziewał się, że Marissa Mayer, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Google, obejmie stanowisko szefowej Yahoo. Dotychczas uważano, że objęcie tej posady przez pełniącego tę funkcję tymczasowo Rossa Levinsohna jest tylko kwestią formalną.

Levinsohn zaskoczył ostatnio polubownym zakończeniem sporu patentowego z Facebookiem. Jednak menadżer funduszu hedgingowego Daniel Loeb, który przyczynił się do odejścia Scotta Thompsona ze stanowiska CEO Yahoo, chciałby zobaczyć na tym stanowisku kogoś z większym doświadczeniem pod kątem produktów. Levinsohn dał się raczej poznać jako menadżer ds. mediów. Czy mimo to pozostanie w Yahoo, nie wiadomo.

Jeszcze bardziej zaskakuje fakt, że była menadżer ds. produktów i wizytówka Google rozpoczyna pracę w borykającym się z problemami koncernie akurat we wtorek, punktualnie z ogłoszeniem najnowszych danych kwartalnych, które z powodu dodatkowych wydatków wynikających ze zbiorowych zwolnień pogorszą jeszcze wyniki ikony branży internetowej. Błyskawiczne pozyskanie Mayer sugeruje, że Google wiedział o planach przejścia. W Silicon Valley krążyły już od dawna plotki, że Yahoo chce zlecać sprzedaż reklam internetowych przez Google.

Kolejna bomba wybuchła we wtorek na Twitterze: Mayer i jej mąż, adwokat Zachary Bogue, poinformowali, że spodziewają się w październiku dziecka. Mayer dowiedziała się o ciąży w styczniu i była zachwycona, kiedy 18 czerwca skontaktowało się z nią Yahoo. Nikt w koncernie nie widział problemu z zatrudnieniem ciężarnej szefowej, mówi Mayer: _ - Wszyscy myślą tam bardzo postępowo _. Za kilka miesięcy nowa szefowa Yahoo przerwie na chwilę pracę, a następnie powróci do firmy.

Wie wszystko o Google

A kto zna Mayer, wie również, że była przyjaciółka współtwórcy Google Larry'ego Page'a nie zrobiłaby nic, co mogłoby zaszkodzić jej długoletniemu pracodawcy. Z drugiej strony CEO Google nie pozostało nic innego, jak pozwolić jej na natychmiastowe pożegnanie się z firmą. Do ubiegłego tygodnia Mayer była zaangażowana we wszystkie kluczowe decyzje dotyczące produktów i zna doskonale długoterminową strategię Google.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/45/m215341.jpg ) ] (http://manager.money.pl/strategie/z_rynku/artykul/dymisja;prezesa;yahoo;zniszczy;firme,151,0,1085079.html) *Prezes bez wykształcenia niszczy firmę * Po rezygnacji Scotta Thompsona koncern może zostać rozbity i sprzedany w częściach. W kilku wywiadach, których udzieliła tygodnikowi Wirtschaftswoche podczas swojej kariery w Google, błyskotliwa blondynka z fotograficzną pamięcią i matematycznym talentem podkreślała zawsze, że swoje zadania w firmie postrzega nie tylko jako pracę, ale także jako życiową misję. Jej rodzice byli zszokowani, kiedy w 1999 roku absolwentka Stanford wybrała na swojego pierwszego pracodawcę Google. Pracowała tam jako pracownik nr 20, informatyk specjalizująca się w sztucznej inteligencji, i była pierwszą kobietą w firmie.

Mayer uchodzi za bezkonfliktową i sprawia wrażenie sympatycznej, jednak z powodu swojej niecierpliwości i skupianiu się na szczegółach uważa się ją także za męczącą szefową. Ale potrafi również zmienić zdanie. _ - Jeśli ktoś udowodni mi na podstawie danych, że to on ma rację a nie ja, nie mam z tym żadnego problemu _ - mówi Mayer. Po niepowodzeniach z rezolutną ekspert ds. oprogramowania Carol Bartz i wyrzuconym byłym CEO PayPal Scottem Thompsonem mianowanie Mayer na stanowisko szefowej może być dla Yahoo prawdziwym łutem szczęścia. Po raz pierwszy od lat w koncernie powiało entuzjazmem, a nawet cichą nadzieją. Przynajmniej w przypadku programistów. W pionie sprzedaży, który pod Levinsohnem liczył na większe wpływy, nie było widać w poniedziałek zachwytu.

Milionerka i pracoholik

Niespełna 37-letna szefowa zarządu jest doświadczonym ekspertem ds. internetu, wprowadziła w sieci wiele innowacji i przyczyniła się w dużej mierze do zdobycia przez Google pozycji lidera wśród koncernów internetowych. W Google była ostatnio odpowiedzialna za lokalne produkty, takie jak wyszukiwarka mobilna, Google Maps, Street View i Google Earth.

Dzięki temu, że pracowała w Google prawie od początku istnienia firmy Mayer stała się bardzo zamożną osobą. Jej osobistą fortunę szacuje się na kilkaset milionów dolarów. Sprawia to, że jest niezależna finansowo. Ze względu na zasługi i gorliwości do pracy Mayer - prototyp pracoholika – jest bardzo szanowana w branży. W połączeniu z niezależnością finansową, wiedzą i kontaktami będzie w stanie przeforsować w Yahoo decyzje i działania, które zazwyczaj mógłby reprezentować oraz przekazać wiarygodnie na zewnątrz jedynie współtwórca firmy.

Łatwo jednak nie będzie. Yahoo działa na dobrze rozwijającym się rynku internetowych usług reklamowych, mimo to koncern boryka się z problemami związanymi z przepływem pieniędzy. Firma straciła wielu utalentowanych i doświadczonych pracowników, którzy odeszli do Facebooka i Google. _ - Yahoo było źle zarządzane od pięciu lat _ - mówi analityk Citigroup Mark Mahaney, który ma wątpliwości, czy Mayer, _ pomimo jej wybitnych zdolności _ uzdrowi ponownie Yahoo. Jej swoboda ruchów jest ograniczona ze względów finansowych.

Po byłej już menadżer Google Sheryl Sandberg, która uchodzi za operacyjnego geniusza stojącego za założycielem Facebooka Markiem Zuckerbergiem, swoje piętno odciśnie na branży kolejna kobieta. Pierwszą była szefowa HP Meg Whitman, druga szefowa IBM Virginia Rometty. Mayer jest kolejną kobietą, która stoi na szczycie operującej globalnie amerykańskiej korporacji z branży high-tech. Jej powołanie na stanowisko CEO Yahoo zmieni dynamikę branży internetowej.

Ból głowy Facebooka

Zmiany na szczycie Yahoo przyprawiają o ból głowy Facebooka i jego sojusznika Microsoft. W Silicon Valley oczekuje się, że Mayer będzie ściśle współpracowała z Google. Pod względem ekonomicznym ma to sens. Mocna strona Google w zakresie pozycjonowania reklam internetowych opartych na wynikach wyszukiwania może pomóc Yahoo w szybkim stanięciu na nogi. W tym celu koncern musiałby jednak zakończyć sojusz z Microsoft, co wiązałoby się z ustępstwami wobec giganta branży oprogramowania.

Mayer ma błogosławieństwo Jerrego Yanga i Davida Filo. Po nieudanym przejęciu przez Microsoft współtwórcy Yahoo i tak poszukiwali bliższego kontaktu ze swoim wielkim konkurentem. Jednak amerykański urząd ochrony konkurencji dał bardzo wyraźnie do zrozumienia, że nie zezwoli na zawarcie sojuszu z Google. Transakcja planowana na czerwiec 2008 roku została unieważniona.

Od tamtej pory pod Yahoo ugięły się kolana. Na amerykańskim rynku reklam internetowych, gdzie firma wiodła przez wiele lat prym, liderem jest teraz Facebook i Google. Według szacunków firmy konsultingowej eMarketer, Google zdobył w USA 16,8 proc. rynku reklam online wyprzedzając nieznacznie Facebooka. Yahoo ma tylko 8,1 proc. udziałów w rynku. Jeszcze gorzej ma się sytuacja w sektorze wyszukiwarek internetowych. Sojusz zawarty z Microsoft w lipcu 2009 roku okazał się dla Yahoo klapą. Od lata 2010 roku Microsoft jest operatorem wyszukiwarki Yahoo i rozwija ją dalej.

Współpraca z Microsoft gwarantuje Yahoo minimalne zyski, niezależnie od osiąganych wyników. Jednak w tym celu Yahoo musiał zrezygnować ze swoich udziałów rynkowych na rzecz wyszukiwarki Microsoft Bing oraz powiązać ściśle swój los z producentami oprogramowania z Redmond. CEO Microsoft Steve Ballmer sam znalazł się pod ostrzałem, ponieważ pion internetowy koncernu jest pod kreską i w ciągu ostatnich dziesięciu lat wygenerował około dziesięć miliardów dolarów strat. Koncern przyznał także, że strategia dotycząca rynku reklam online nie wypaliła. Według eMarketer udziały Microsoft w amerykańskim rynku reklam online to mizerne 4,4 procent.

Koniec sojuszu z Microsoft?

Świętowana niegdyś współpraca z producentem oprogramowania stawia Yahoo w niezręcznej sytuacji i uzależnia firmę od Microsoft. Ze względów strategicznych Ballmer nie może sobie pozwolić na całkowitą rezygnacje z wyszukiwarki internetowej. Jeśli jednak firma zmieni zdanie i obetnie budżet na dalszy rozwój wyszukiwarki oraz powiązanych z nią technologii, dotknie to także Yahoo, które przygląda się podejrzliwie nawiązaniu bliższej współpracy z Facebookiem. Microsoft nabył udziały w portalu społecznościowym i treści umieszczane w serwisie włącza do wyników wyszukiwania w Bing. Ballmer jest wielkim fanem Zuckerberga.

Pierwszym wielkim wyzwaniem Mayer będzie zdefiniowanie na nowo relacji z Microsoft. Jednak na zbyt ścisłą współpracę z Google też nie będzie mogła sobie pozwolić, ponieważ amerykański urząd ochrony konkurencji na pewno zawetowałby taki sojusz. Facebooka też nie może do siebie zrazić, ponieważ serwis społecznościowy kieruje wielu użytkowników do Yahoo, co przekłada się na zwiększenie ruchu na serwisach Yahoo. Jedno jest pewne: dzięki wyborowi nowej szefowej Yahoo staje się ponownie interesujące. Mayer musi teraz zadbać o wytyczenie nowego kursu. Mimo jej licznych zasług, krytycy nie dadzą jej na to zbyt wiele czasu.

Tagi: marissa mayer, ludzie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, manager, czołówki, marketing i zarządzanie, gospodarka światowa, portrety
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz