Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
smart
30.05.2012 06:56

Smarta wymyślił 40 lat temu. Teraz tworzy...

Wynalazki Johanna Tomforde wyprzedzają czas. Przekonaj się, jak wygląda samochód przyszłości.

Podziel się
Dodaj komentarz
(loremo/CC BY 2.0/Flickr)

Jest wynalazcą pierwszego małego miejskiego samochodu i propagatorem carsharingu. Teraz 65-letni projektant Johann Tomforde planuje kolejne wielkie przedsięwzięcie: niedrogi samochód elektryczny, który ma zwiększyć zainteresowanie napędami ekologicznymi.

Zwykła hala garażowa w Boblingen pod Stuttgartem. Wśród narzędzi, wszelkiego rodzaju urządzeń i podnośników stoi samochód ukryty pod czarną płachtą. Nie jest to zwykłe auto, ale zaprojektowany przez Johanna Tomforde prototyp, który ma utorować drogę samochodom elektrycznym.

Tomforde podchodzi do samochodu, ściąga płachtę. Przed nam stoi Teamo, kompaktowy samochód elektryczny koloru ciemnoniebieskiego. Czterometrowej długości auto oferuje do 3200 litrów przestrzeni ładunkowej w wersji miejsko-dostawczej, lub miejsce dla sześciu pasażerów w wersji osobowej. Posiada również podwójną podłogę bagażnika, pod którą znajdują się ogniwa paliwowe i baterie litowo-jonowe, które pozwolą na pokonanie autem dystansu co najmniej 200 kilometrów.

Wyprzedzić czas

Pochodzący właściwie z Hamburga elegancko ubrany, siwowłosy Tomforde po raz kolejny wyprzedził czas. Po rozpoczęciu pracy dla Daimlera w Stuttgarcie przedstawił pomysł na rewolucyjne miejskie auto. Pierwsze plany protoplasty Smarta naszkicował przed ponad 40-laty. Dla konserwatystów w Daimlerze projekt był jednak zbyt prowokacyjny: małe, jajowate coś, z miejscem dla zaledwie dwóch osób i elektrycznym silnikiem z tyłu auta. Wówczas cała branża motoryzacyjna stawiała raczej na duże samochody napędzane silnikami benzynowymi, które były symbolem statusu.

Tym razem Tomforde opracował nie tylko zupełnie nową koncepcję samochodu, ale także przyszłościowy model biznesowy: dzielić się, zamiast posiadać. Koncerny samochodowe, jako dostawcy usług motoryzacyjnych, które muszą zjednoczyć się z Google i wypożyczalniami samochodów takimi, jak Sixt & Co, aby za pomocą smartfonów umożliwić planowanie tras samochodowych, motorowych, rowerowych i kolejowych. Pomysł jest na tyle nowatorski, że Federalne Ministerstwo Badań zapowiedziało promowanie należącej do Tomforde firmy Teamobility, która do 2014 roku otrzyma wsparcie rzędu 4 mln euro na rzecz rozwoju pojazdów elektrycznych.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/205/m213197.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/portrety/artykul/ferdinand;piech;doszedl;po;trupach;do;celu,19,0,1071379.html) *Właściciel Volkswagena boi się kieszonkowców * Ferdinand Piech jest chłodny, wyrachowany i przewidujący. Celem Tomforde jest budowa ekologicznych samochodów oferujących możliwość szybkiej wymiany poszczególnych elementów w połączeniu z inteligentnymi usługami. Baterie samochodów elektrycznych będzie można połączyć w gigantyczną wirtualną baterię, która będzie ładowana energią wiatrową i słoneczną. W swojej hali garażowej Tomforde pokazuje konstrukcję platformy samochodowej na czterech kołach, która stoi obok Teamo i irytuje swoim owalnym kształtem. _ - To serce naszej koncepcji ekologicznej mobilności _ - mówi z entuzjazmem konstruktor.

Luksus dla każdego

O dostępnych na rynku autach elektrycznych Tomforde nie może powiedzieć wiele dobrego. _ - Wprowadzając na rynek niedopracowane modele aut elektrycznych takie jak i-MiEV od Mitsubishi, Mindset czy Streetscooter nie wyświadczamy sobie przysługi _ - uważa Tomforde. Samochody, których cena dochodzi nawet do 30 tys. euro są zbyt drogie, spartańsko wyposażone, a ich wynoszący 100 km zasięg jest _ śmiesznie mały _, diagnozuje problem.

Nie ulega wątpliwości, że sam Tomforde lubi eleganckie, szybkie samochody. Jeździ Porsche 911 Carrera z roku 1986 roku. Innym doradza zakup Mercedesa SL z 1989 roku, którego można jeszcze nabyć w miarę przystępnej cenie.

Tomforde zdaje sobie sprawę, że auta te są zbyt duże, zbyt ciężkie i zbyt drogie. Z jego punktu widzenia najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby mieć samochód odpowiedni do pokonywanych najczęściej tras, oraz coś większego na wyjazdy urlopowe. Dlatego, jego zdaniem, najlepszą propozycją będzie inteligentny carsharing. Wygląda to następująco: Klient wykupuje kontyngent punktów. Usługodawca dostarcza auto pod drzwi domu i je odbiera. _ - Przyznajmy szczerze, tego typu usługi VIP-owskie podobają się każdemu, prawda? - _ pyta retorycznie.

Oblany "test łosia"

Mimo to takie usługi należą do rzadkości. Opieszałość branży może mieć wkrótce konsekwencje. Bogate koncerny IT, wolne od obciążeń w postaci istniejących fabryk i tradycyjnych metod produkcji, mogą stać się zagrożeniem dla firm o ugruntowanej już pozycji rynkowej. Już od dwóch lat Google przejmuje z rynku ekspertów ds. sieci i motoryzacji.

Pomysły Tomforde nie zawsze pasują do ideologii dużych koncernów. Wizjoner wyciągnął odpowiednie wnioski z historii Smarta. W 1992 roku szwajcarski przedsiębiorca Nicolas Hayek (Swatch) wpadł na pomysł wyprodukowania małego i taniego auta miejskiego. Swoim pomysłem udało mu się zarazić koncern Daimler. Szefem projektu Mercedes Car City (MCC) został Tomforde. Projekt nie przebiegał jednak bez zakłóceń. W 1997 roku Smart przewrócił się podczas tzw. _ testu łosia _.

W 1998 roku Smart wszedł wprawdzie na rynek, jednak prawdziwego sukcesu nie odnotował do dziś. Dwumiejscowe auto w cenie 8 tys. euro było zbyt drogie, zużywało zbyt dużo paliwa a automatyczna skrzynia biegów była mało precyzyjna. Nowy CEO Daimlera Jurgen Schrempp zwolnił cały zespół kierowniczy już pod koniec 1997 roku - w tym Tomforde. - _ Był tym bardzo poruszony _ - mówi jeden z jego byłych współpracowników.

_ - Ostatecznie Tomforde był już od dawna niezadowolony z kierunku, który obrały prace nad Smartem i był na pewno zadowolony, że to już koniec _ - uważa projektant Paolo Tumminelli z International School of Design w Kolonii.

Tomforde jest wojownikiem o wrażliwym usposobieniu. Dlatego nawet w wieku emerytalnym pracuje nad swoją wizją ekologicznych środków transportu - może dlatego, że Smart nie stał się nigdy takim autem, jakim go kiedyś zaprojektował. A jeśli czasem rozpacza nad obojętnością renomowanych koncernów, wtedy ucieka z prowincjonalnego Boblingen do Hamburga, _ aby odetchnąć kosmopolitycznym miastem i zebrać nowe pomysły _.

Czytaj więcej w Money.pl
Fiat i Mazda łączą siły. Zobacz dlaczego To sposób Mazdy na wyjście z zapaści finansowej z poprzedniego roku.
Wojna na rynku motoryzacyjnym. Przegrywa... Wrogie przejęcie japońskiego koncernu jest coraz bardziej realne. Niemiecki producent mógłby nawet zapłacić za niego gotówką.
Piwo od dr. Oetkera? Mają też bank Producent ciast w proszku zarządza też przedsiębiorstwem żeglugowym i siecią luksusowych hoteli.
Tagi: smart, ludzie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, manager, czołówki, marketing i zarządzanie, portrety
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz