Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
mars
05.05.2008 14:28

Tajemniczy miliarderzy z Marsa

Każdy zna produkty tej firmy, jednak niewiele wiadomo o jej właścicielach. Nie więcej niż o CIA.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

Swoje interesy prowadzą nadzwyczaj dyskretnie. Dlatego też nie znajdziemy żadnych zdjęć Johna i Forresta Marsa. Kim są dwaj miliarderzy przejmujący Wrigley?

Każdy zna ich produkty, jednak mało kto zna właścicieli. Rodzina milczy nawet w dniu, kiedy amerykański producent wyrobów czekoladowych Mars przejmuje za 23 mld dolarów giganta z branży gum do żucia Wrigley.

Wystarczyć muszą skąpe doniesienia na stronie internetowej i puste frazesy pełniącego funkcję _ Global President _ Paula Michaelsa.

*Więcej tajemnic niż wokół CIA *

Klan Marsów nie odpowiada nawet na zapytania nadchodzące z ,,Wall Street Journal". Fakt, że przedsiębiorstwo, którego sukces zależy w dużej mierze od stopnia popularności jego produktów, unika aż tak bardzo rozgłosu to kontrowersje otaczające czekoladowe imperium.

Swoją tajemniczością "Marsjanie" przewyższają nawet swych osławionych sąsiadów. Zaledwie Kilkanaście kilometrów od siedziby firmy w McLean w stanie Virginia znajduje się główna kwatera rządowej agencja służby wywiadowczej USA, CIA. Z niej przynajmniej od czasu do czasy wypływają na światło dzienne jakieś informacje i skandale. Ale nie z Marsa. Nie istnieją nawet zdjęcia patriarchów rodziny - Johna i Forresta Marsa. - _ Wiemy więcej o Czerwonej Planecie niż o producencie batoników o tej samej nazwie _, mówi złośliwie jeden ze znawców branży.

*Pasmo sukcesów zaczęło się od Milky Way *

Wszyscy, którzy chcą się dowiedzieć o Marsie czegoś więcej, zdani są na podręczniki do historii i plotki. Pewne jest na przykład, że historia sukcesu czekoladowego batonika miała swój początek w roku 1911 w kuchni Franka C. Marsa w Tacoma w stanie Waszyngton.

Tam założyciel firmy produkował ze swoja żoną Ethel słodycze z kremu maślanego. W ten sposób powstaje mała fabryka ze 125 pracownikami, która1920 roku zostaje przeniesiona do Minneapolis. Przełom nastąpił w 1923 roku dzięki czekoladowemu batonikowi - _ Milky Way _, siedem lat później na rynek wchodzi _ Snickers _.

W międzyczasie Mars przenosi się do Chicago i sprowadza do firmy swojego syna Forresta E. Sr.. Po kłótni rodzinnej, z 50 tys. dolarów w kieszeni i tajemnicą receptury na - _ Milky Way _, Forrest Sr. wyjeżdża do Anglii gdzie zakłada własną firmę. Podczas drugiej wojny światowej wraca do Ameryki z pomysłem na nowy produkt (M&M's). Łączy swoją firmę z przedsiębiorstwem ojca w Mars Inc. Forrest Sr. Rozszerza paletę produktów o - _ Uncle Bens's Rice _ i karmę dla zwierząt - _ Whiskas _, - _ Pedigree _ i - _ Sheba _. W roku 1973 kierownictwo firmy, która w międzyczasie rozrosła się do koncernu o światowym zasięgu, przejmują jego synowie Johna i Forrest Jr.. Jednak nie powstrzymuje to seniora od wtrącania się w codzienny interes przedsiębiorstwa, aż do jego śmierci w 1999 roku.

*Managerowie znani z nieuprzejmości *

John i Forrest Jr. dziedziczą po ojcu nie tylko prosperujące przedsiębiorstwo, lecz także nader swobodny styl prowadzenia firmy. W ten sposób przechodzimy z historii do świata legend, wzbogacanego przede wszystkim skąpymi informacjami byłych menadżerów Marsa.

"Marsjańscy bracia_ " _ znani są w branży z chamskiego postępowania. Dziennikarz Bill Saporito uważa, że powodem jest rodzinna tradycja. Już założyciel firmy Frank wychowywał swojego syna Forresta Sr. twardą ręką, co ten przeniósł dalej na synów. Do rodzinnej tradycji należy także prawie maniakalne zwracanie uwagi na jakość. Zdarzają się nocne zażalenia właścicieli u współpracowników z powodu przesuniętego - _ M _ na - _ M&M`s _. Plotki mówią, że menadżerowie koncernu muszą osobiście przeprowadzać próby smakowe wszystkich produktów.

*Nie widać majątku "marsjańskich braci" *

Na pierwszy rzut oka kontrowersyjny jest też sposób obchodzenia się z pieniędzmi. Zazwyczaj rodzina obraca każdego centa dwa razy zanim go wyda. Na porządku dziennym są duże biura, jednak samochody służbowe i sekretarki są już w złym guście. Podczas odwiedzin fabryki w Anglii nawet sami "Marsjańscy bracia" mieli podjechać Fordem Fiestą - mimo prywatnego majątku każdego z nich wysokości 14 mld dolarów. Bracia są wprawdzie na co dzień centusiami, lecz swoim pracownikom płacą często dwa razy tyle, ile zarabia się zazwyczaj w branży.

Do dobrze opłacanych należy również CEO Marsa Paul Michaels. W przedsiębiorstwie jest od ponad dziesięciu lat, a od czterech sprawuje funkcję kierowniczą. To on miał zaaranżować deal z Wrigley. Michaels i Bill Wrigley Jr. po raz pierwszy spotkali się 11 kwietnia w kuchni Michaelsa w McLean. Serwowano kanapki. A to pasuje to do swobodnej kultury koncernu Mars.

Tagi: mars, ludzie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, manager, marketing i zarządzanie, portrety
Źródło:
Handelsblatt
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz