Notowania

strategie firm
13.10.2014 06:17

Dyrektor R&D Nokia Networks w Polsce: Nie lubię porównania Wrocławia do Doliny Krzemowej, ale coś w tym jest

W sytuacji permanentnego braku na rynku wykwalifikowanych programistów firmy z branży IT ścigają się o pracowników stosując nie tylko finansowe zachęty.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Paweł Kozioł/Money.pl)

Europejskie Centrum Oprogramowania i Inżynierii Nokia Networks we Wrocławiu zatrudniło w zeszłym roku aż 450 specjalistów, w tym już ponad 300 i wszystko to w sytuacji permanentnego braku programistów na rynku. Dyrektor centrum Bartosz Ciepluch w wywiadzie dla Manager.Money.pl mówi jak udaje mu się znaleźć w tak trudnych warunkach odpowiednio wykwalifikowanych pracowników i sprawić, by zostali na trochę dłużej niż średnio ma to miejsce w branży IT- _ Mieliśmy duży problem z opinią dobrej firmy „na start”, tak na jakieś dwa lata, by potem znaleźć sobie inną pracę. Obecnie opinia ta nie jest już aktualna i na szczęście wskaźnik odejść mamy na bardzo niskim poziomie _ - przekonuje dyrektor.

*Jest Pan najmłodszym dyrektorem centrum technologicznego Nokii na świecie. Dla młodych ludzi szukających pracy może to oznaczać, że ta akurat firma jest dobrym miejscem do rozwijania swoich karier w krótkim czasie. *

Bartosz Ciepluch, dyrektor Europejskiego Centrum Oprogramowania i Inżynierii Nokia Networks: Taki jest nasz model działania i to naprawdę w Finach mnie urzekło od samego początku. Aplikowanie na jakiekolwiek stanowisko wewnątrz firmy związane jest oczywiście ze standardową rozmową rekrutacyjną, ale jeżeli potrafi się właściwie zaprezentować swój pomysł na to stanowisko, to oni zbyt długo się nie zastanawiają. Dają dużą swobodę w jego realizacji spokojnie czekając na efekty. Na tym zresztą bazował sukces Nokii w latach 90. Każdy jest odpowiedzialny za swoją karierę, możliwości są duże, trzeba tylko chcieć z nich skorzystać.

Elementem strategii jest też rozpoczynanie poszukiwań od własnych zasobów, dopiero potem rekrutujecie z zewnątrz?

W moim przypadku to nie było zamierzone i takiej strategii nie ma. Wszystkie stanowiska są otwarte dla ludzi spoza organizacji.

Najtrudniej jest oceniać własne dokonania, ale jednak chciałbym Pana zapytać o te półtora roku na tym stanowisku. Sądząc po Pańskim dobrym nastroju, firma nie zamierza tu dokonywać jakiś zmian?

(Śmiech) Postawiłem sobie za cel przede wszystkim zwiększenie rozpoznawalności naszej marki. Myślę, że wszystko idzie ku dobremu, bo Nokia jest rozpoznawalna na całym świecie. Do niedawna dzięki telefonom komórkowym, a dziś, jako czołowa firma technologiczna dostarczająca infrastrukturę i usługi dla operatorów komórkowych czy też mapy i usługi lokalizacyjne. Przed czterema miesiącami dostaliśmy wyróżnienie od studentów Politechniki Wrocławskiej, jako drugi najbardziej pożądany pracodawca wśród 270 firm, które były ujęte w rankingu.

Skoro tak, to wydaje się być oczywistym odpowiedź na pytanie, które zawsze zadaje naszym gościom w tym cyklu. Gdybym spotkał Pańskiego pracownika, to co on by mi powiedział o atmosferze i warunkach pracy w firmie?

Na pewno powiedziałby, że jest zadowolony, bo pracuje nad technologiami przyszłości, a jego praca jest pełna wyzwań.

Myślałem, że jednak zacznie Pan od finansowej satysfakcji.

To branża IT, więc pieniądze oczywiście są tu bardzo ważne, ale to nie wszystko. Rozmawiając z kandydatami, szczególnie z tymi, którzy do nas wracają, często słyszę, że wrócili ze względu na swobodę twórczą i pracę przy ciekawych projektach. Jest to szczególnie ekscytujące, kiedy uświadomimy sobie, że jedna czwarta świata korzysta z rozwiązań, nad którymi pracujemy m. in. właśnie w naszym ośrodku we Wrocławiu. Myślę też, że atmosfera pracy jest czymś godnym podkreślenia.

Na liczbę dodatków też pracownicy ponoć nie narzekają?

Jeżeli chodzi o dodatki socjalne, to też jesteśmy liderem, a wywodzi się to ponownie ze skandynawskiego modelu, w którym dbałość o zadowolenie pracownika jest niezwykle ważna. Poza standardowymi rozwiązaniami firma stara się zapewniać na przykład zniżkowe lub darmowe bilety na wydarzenia kulturalne, a w ramach funduszu firmowego dofinansowuje aktywności sportowe pracowników.

Nie macie chyba innego wyjścia, bo programista to teraz człowiek najbardziej poszukiwany. To jest jego rynek, to on może wybierać, a Pan musi się o niego starać. Relacja napływu fachowców do waszej firmy w zestawieniu z ich odpływem jest zadowalająca?

Przyznam, że mieliśmy problem, z którym musieliśmy się zmierzyć i poświęciliśmy na to dużo energii. Jeszcze jako NSN mieliśmy opinię dobrej firmy „na start”, tak na jakieś dwa lata, by potem znaleźć sobie inną pracę. Obecnie opinia ta nie jest już aktualna i na szczęście wskaźnik odejść mamy na bardzo niskim poziomie.

Możemy poznać jakieś liczby, które będą na to dowodem?

O konkretnych liczbach nie chciałbym mówić, ale mogę powiedzieć, że ostatnie osiemnaście miesięcy to czas, kiedy udało nam się ten niekorzystny trend odwrócić, choć przyznaję, że nie było to łatwe. Nie mamy żadnych wątpliwości, że obecnie to jest rynek pracownika, a nie pracodawcy. Co do liczb mogę z kolei powiedzieć, że w zeszłym roku udało nam się zatrudnić 450 pracowników, a w tym już kolejnych 300.

Dużą część ze względu na bliski kontakt z Politechniką?

Wrocławski odział firmy jest pokazywany wewnątrz całej globalnej organizacji Nokii jako wzorcowy przykład współpracy z uczelniami. W każdym semestrze mamy wykłady, które pozwalają studentom zapoznać się ze specyfiką pracy w Nokii, ale planujemy szerzej to zorganizować we współpracy ze wszystkimi firmami z sektora, które mają swoje ośrodki badawczo-rozwojowe we Wrocławiu. Będzie to cykl wykładów otwarty dla studentów zainteresowanych karierą w branży.

To mnie Pan trochę zaskoczył, bo raczej nie wyobrażałem sobie współpracy, a ostrą rywalizację i podbieranie sobie najbardziej wartościowych pracowników.

Nie lubię porównania Wrocławia do Doliny Krzemowej, ale jest ono poniekąd uzasadnione. Dolina Krzemowa swój sukces zawdzięcza właśnie takiej wymianie informacji między działającymi tam firmami. To, w połączeniu z odpowiednią legislacją i oczywiście wstrzeleniem się w dogodny czas udało się osiągnąć tak znaczący sukces. W stolicy Dolnego Śląska ze strony wszystkich najważniejszych graczy deklarowana jest wola współdziałania.

Mógłby Pan wymienić te firmy?

Nie chciałbym tego robić, bo nie mam pewności, czy członkowie tego porozumienia chcieliby o tym mówić jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem projektu. Natomiast jestem orędownikiem tego pomysłu, ponieważ to w skali kraju byłoby coś unikatowego i moglibyśmy pokazać, że taka współpraca w ogóle jest możliwa i że jest opłacalna dla wszystkich stron.

Na czym konkretnie ma polegać ta współpraca z innymi firmami? Może niektórzy tylko ją deklarują, a zagrają nie fair.

Uważam, że dobrym początkiem jest to, że rozmawiamy ze sobą, ale też oczywiście cały czas mamy świadomość, że to jest jednak biznes, że tu chodzi o wynik finansowy, którego przecież bez właściwej kadry nie da się osiągnąć. Chcemy wspólnie komunikować uczelniom, jakie są nasze oczekiwania. Tu nie ma miejsca na konkurowanie, bo przekaz jest jednolity i spójny. Wychodzimy z założenia, że w grupie jest siła.

Widzimy, że studenci, którzy do nas przychodzą, mają pewne braki i już nawet nie mówię tu o tak zwanych miękkich kompetencjach, ale o potrzebnej wiedzy. Naszą odpowiedzią na to jest cykl Nokia Academy, gdzie na miesiąc, na umowę o pracę, zatrudniamy ludzi po to, by zyskali dodatkowe umiejętności i poprawili swoje kompetencje w obszarach, w których wspomniany brak jest widoczny.

Mogą tam trafić studenci pierwszego roku?

W swoim zespole mam nawet studentkę po pierwszym semestrze, która obecnie zatrudniona jest na 2/5 etatu. Jeden z moich menadżerów powiedział mi, że to może być w przyszłości nasz najlepszy tester oprogramowania. W firmie przede wszystkim premiujemy wiedzę, wiek nie jest tu istotny.

Ale chyba wspomniana przez Pana Akademia nie jest działaniem z pogranicza CSR?

Oczywiście nie ukrywamy tego, że chodzi nam o tworzenie kadry, bo mówimy studentom, że jeśli się sprawdzą i są zainteresowani, to następnym krokiem jest zatrudnienie w firmie.

Sprawdza się? Wielu macie pracowników, którzy właśnie dzięki Akademii zostali przechwyceni z rynku?

Około 90 procent osób, które przyjmowane są do programu Nokia Academy, zostaje w firmie. Mamy też zasadę, że około 10 procent wszystkich zatrudnionych w firmie to pracujący studenci. Po ukończeniu studiów około 60 procent również u nas pozostaje.

Obecna sytuacja powoduje, że teraz chyba nawet nie możecie nie mieć Akademii. Niczym w klubie sportowym, takim jak Barcelona, trzeba inwestować już w kilkulatków w szkółce piłkarskiej, by osiągnąć sukces. Pan też musi szukać jak najwcześniej, może jeszcze nie w liceum, ale tak szybko jak się da.

Podczas naszych „Dni otwartych” odbyłem bardzo interesującą rozmowę z młodym człowiekiem, który miał olbrzymią wiedzę, a okazało się, że to uczeń pierwszej klasy liceum.

Ale ustalmy: licealistów jednak jeszcze nie zatrudniacie?

Nie, no jeszcze nie (śmiech), ale są inicjatywy tworzone na Politechnice Wrocławskiej, które zakładają powstanie specjalnych liceów sprofilowanych pod IT. Zatem kto wie, co może się stać w najbliższej przyszłości.

Ale prawdą jest, że zatrudniony u Pana student z drugiego roku może liczyć nawet na 4 tysiące netto? Na takie pieniądze inni muszą czekać latami mozolnie budując swoją karierę.

Jest to oczywiście możliwe, ale pamiętajmy, że pieniądze zawsze wynikają z doświadczenia i zadań, które stoją przed pracownikiem. Największy problem dla branży pojawi się wtedy, kiedy zaczniemy się przerzucać finansami.

Różnica miedzy zarobkami w Polsce a na zachodzie nie jest już tak duża. Może jeszcze należy się spodziewać powrotów z zagranicy naszych specjalistów?

Z raportów, które przygotowuje nasz dział HR jasno wynika, że takie powroty już stały się faktem i mamy pracowników, którzy wrócili po kilku latach z Wielkiej Brytanii czy z Niemiec.

Wiem, że rekrutujecie w całym kraju, a za granicą?

Szukamy specjalistów m. in. na Ukrainie, Białorusi, Rosji. Mamy też dużą grupę Włochów, Hiszpanów, Niemców i nie są to osoby przyjeżdżające na terminowe kontrakty na kilka lat. To normalni pracownicy na umowach o pracę z polskimi pensjami. To pokazuje, że rzeczywiście powoli te różnice w wysokości wynagrodzeń się zacierają.

Niedobór programistów jest jednak faktem i mimo napływu pracowników z dosłownie wszystkich kierunków nadal jest on problemem. Jak można temu przeciwdziałać?

Podstawowym problemem jest liczba studentów, którzy idą na uczelnie techniczne. Inną kwestią jest, chyba uwarunkowana kulturowo, zdecydowanie zbyt mała obecność na tych kierunkach kobiet, które przecież świetnie sobie w zawodzie radzą. Naprawdę ubolewam, że tak mało możemy zatrudniać kobiet, to zaledwie 10 procent całego naszego centrum. Dla porównania w Chinach w tej branży kobiety to aż 60 procent.

Robimy co możemy, żeby młodym ludziom pokazać, że to interesujący zawód i oni również mogą znaleźć w nim coś dla siebie. 5 listopada organizujemy konferencję, na której pojawi się guru kodowania Scott Mayers. Przez pokazanie takich sław oraz możliwość spotkania się z nimi chcemy powiedzieć młodym ludziom: _ to może być również ścieżka Waszej kariery. _

O specjalistów poszczególne globalne brandy konkurują uczciwie, czy jednak zdarzają się faule?

Między centrami technologicznymi konkurencja jest uczciwa. Problemem są firmy pośredniczące, które niemalże próbują rekrutować pod drzwiami firmy. Jesteśmy w pełni świadomi, że działania tego typu mogą się sprawdzić tylko na krótką metę i dlatego nie zamierzamy stosować takich strategii rekrutacji.

Obecnie zatrudnia Pan już ponad dwa tysiące osób i ta liczba ciągle rośnie bardzo dynamicznie. Inwestycje są więc bardzo znaczne, a jak to przekłada się na wynik finansowy?

Ostatnio przeglądałem rekomendacje dotyczące akcji Nokii i wszystkie były jednoznacznie pozytywne. Ostatnie wyniki finansowe wyraźnie potwierdzają strategię firmy, przynosimy dochody, stawiamy na rozwój nowych technologii oraz jakość. W zeszłym roku, jeszcze jako NSN, zainwestowaliśmy 1,8 milarda euro, czyli ponad 16% przychodów ze sprzedaży, w globalną sieć R&D, której nasze wrocławskie centrum jest jednym z głównych filarów. Po sprzedaży działu telefonów komórkowych Nokii firmie Microsoft, dział Nokia Networks przynosi lwią część dochodów firmy. Inwestując w rozwój, tworzymy nowe technologie dla operatorów telekomunikacyjnych, pozwalające sprostać szybko rosnącemu zapotrzebowaniu na usługi transmisji danych. Nasi specjaliści w centrum Wrocławiu pracują nad najnowszymi technologiami sieci radiowych, tworząc oprogramowanie i aplikacje, wspierając operatorów z całego świata i wytaczając kierunki dla nowych generacji sieci komórkowych.

Rozumiem, że jesteście na fali, a widzi Pan jakiś próg, ponad który już nie będziecie się wychylać, jeżeli chodzi o wzrost zatrudnienia?

W zeszłym roku 450 osób, w tym już ponad 300 i to dane z połowy roku, proszę wyciągnąć z tego wnioski.

Ale ciągły wzrost chyba nie jest możliwy? Większa organizacja to też większy kłopot w wielu obszarach.

Zdecydowanie są to inne problemy, dużo większą uwagę trzeba skierować na właściwą komunikację. Z przestrzenią biurową problemu we Wrocławiu nie ma żadnego, a nawet jest duża nadpodaż. Możliwości ekspansji są więc prawie nieograniczone.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: strategie firm, kraj, manager, strategie, zarządzanie, twarzą w twarz, czołówki, marketing i zarządzanie, ludzie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze, z rynku, wywiady
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz