Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
strategie firm
21.07.2014 06:01

Dyrektor KiK Polska: Nie mamy bezpośredniej konkurencji

Mariusz Kulik dyrektor generalny KiK w Polsce zapewnia, że takie sieci zawsze będą popularne i kryzys nie odgrywa tu żadnego znaczenia.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Tomasz Sąsiada/Money.pl)

Niemiecka sieć handlowa działa dopiero od dwóch lat, ale za to bardzo dynamicznie rozwija się na polskim rynku stawiając sobie za cel otwarcie nawet 600 sklepów. - _ Oceniając nasz obecny rozwój myślę, że możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość, ale za wcześnie, aby wskazywać tu jakąś perspektywę czasową _- mówi Mariusz Kulik, dyrektor generalny w Polsce niemieckiej sieci handlowej KiK.

Manager.Money.pl: Od marca 2012 roku otworzyliście już 50 sklepów, do końca tego roku placówek ma być już 70. Plan ambitny. Jak przebiega jego realizacja?

*Mariusz Kulik, dyrektor generalny w Polsce niemieckiej sieci handlowej KiK: *Rzeczywiście do końca roku chcielibyśmy sukcesywnie zwiększać liczbę placówek. Pierwszy sklep naszej marki powstał w 1994 roku w Düsseldorfie, a obecnie w całej Europie mamy ich już ponad 3200, zatrudniamy 21 tysięcy pracowników, jesteśmy obecni w dziewięciu krajach na kontynencie. Nasza dynamika rozwoju pozwala z optymizmem patrzeć na plany rozwoju w Polsce.

*Oferujecie odzież damską, męską, dziecięcą i niemowlęcą oraz dodatki do domu, artykuły codziennego użytku, zabawki, biżuterię i kosmetyki. To wszystko możemy kupić w hipermarkecie, często w dobrej cenie. Dlaczego mielibyśmy przyjść do Was? *

To, co nas wyróżnia na tle konkurencji to zapewnienie wysokiej jakości przy niskiej cenie. Ostatnie miesiące na rynku polskim wskazują, że polscy klienci nas polubili, a marka KiK jest coraz bardziej rozpoznawalna.

Podobny profil ma sieć Pepko.

Obecnie nie mamy bezpośredniej konkurencji. Skupiamy się na rozwoju własnej sieci, sukcesywnie realizując wyznaczone cele związane z ekspansją i zakresem Visual Marchendisignu, przy jednoczesnym podnoszeniu standardu zakupów.

*Byłem w Pepko i oferowany asortyment jest taki sam. *

Idąc dalej tym tropem można powiedzieć, że w hipermarketach również, a jednak mamy zupełnie unikalny koncept. Począwszy od wizualizacji, czyli tego, jak wyglądają nasze sklepy i w jaki sposób prezentujemy towar, a skończywszy na rewelacyjnej wprost relacji miedzy ceną a jakością. Po uwzględnieniu powyższego twierdzę, że nie mamy na rynku bezpośredniej konkurenta. Obserwujemy wprawdzie działania konkurencji, ale jednocześnie widzimy dla siebie duży potencjał dla wzrostu na polskim rynku.

Na czym polega ta przewaga nad konkurencją? Prezentacja towarów jest bardziej czytelna, przejrzysta, jest więcej miejsca dla klientów niż w ciasnawych czasami sieciówkach?

Nie chciałbym się odnosić do konkurencji, wolę skupić się na naszych mocnych stronach. Oferujemy szeroki asortyment, który prezentujemy w układzie uporządkowanych tematycznie i kolorystycznie kolekcji. W zestawieniu z takimi nawet szczegółami, jak oświetlenie, pozwala nam to czynić przestrzeń sklepu bardziej przyjazną i przejrzystą. Ekspozycja towaru, którą dzięki nowym założeniom Visual Marchendisignu optymalizujemy, postrzegamy jednak nadal jako obszar do dalszej pracy.

*Sprzedajecie w Niemczech, Austrii, Holandii, Czechach, Słowacji, Słowenii, Węgrzech, Chorwacji i Polsce. Są jakieś różnice w strategii rozwoju na poszczególnych rynkach? Czy może jeden model sprawdza się wszędzie? Kiedyś prezes CCC powiedział mi, że jednak klienci na różnych rynkach zachowują się zgoła odmiennie. *

Jednym z sukcesów naszej firmy jest uniwersalność naszego konceptu, który sprawdza się na każdym rynku równie skutecznie. Nie ma znaczących różnic pomiędzy Węgrami, Polską albo Niemcami. Tę samą koszulkę czy artykuły dekoracyjne można kupić i u naszych zachodnich sąsiadów, i w Polsce czy Austrii. Forma ekspozycji oraz wystrój również są identyczne w każdym kraju. Mamy sprawdzone standardy, od których nie chcemy odstępować. Nieco różni się marketing i komunikacja z klientem, ale to są jedyne różnice, czasami nawet wyłącznie na poziomie regionalnym.

W samym sklepie nie trzeba jednak nic zmieniać?

Gwarantuję, że gdy odwiedzi pan jakikolwiek nasz sklep w Europie to będzie on wyglądał dokładnie tak, jak ten w Polsce i asortyment też będzie identyczny. Nie bez powodu trzymamy się wypracowanej wizji. Ona po prostu się sprawdza.

Czytałem, że cały czas otrzymujecie państwo propozycje nowych lokalizacji od potencjalnych partnerów, ale jeżeli dobrze zauważyłem, to nie ma was w dużych miastach. To element strategii?

Jesteśmy zainteresowani zarówno dużymi miastami, jak i lokalizacjami do 20 000 mieszkańców. Posiadamy sklepy w dużych galeriach handlowych, jak również mniejszych retail parkach. Jesteśmy już obecni na terenie całego kraju i nadal się rozwijamy. Do sklepów znajdujących się w dużych miastach – Rzeszów, Poznań, Bydgoszcz czy Toruń w najbliższym okresie dołączą kolejne sklepy w Poznaniu, Trójmieście, Wrocławiu oraz Warszawie. Kwestia ostatecznego wyboru wiąże się z wieloma czynnikami, których nie możemy ignorować, chcąc nadal efektywnie się rozwijać i przy tym nie zatracić przyjętej filozofii brandu.

Zaczęliście jednak od tych mniejszych.

Chcieliśmy jak najszybciej zebrać doświadczenia na polskim rynku. Pozytywne sygnały zachęcają nas do wejścia do większych aglomeracji.

Okrzepliście i już wiecie, że możecie stawić czoła konkurencji na trudniejszym terenie?

Jesteśmy teraz bogatsi o wiedzę z tych dwóch pierwszych lat, zarówno pod kątem asortymentowym, jak i lokalizacyjnym. Po podsumowaniu dotychczasowych doświadczeń wiemy, że nasz pomysł na handel sprawdzi się na polskim rynku.

*Przeczytałem, że zyski sieci w Polsce sukcesywnie rosną. Ale chyba ktoś się pomylił, bo otwieranie tak dużej liczby nowych sklepów to duża inwestycja, na zyski pewnie trzeba będzie trochę poczekać? *

Tyle, że my sami nie budujemy ani nie kupujemy powierzchni handlowych, a ją wynajmujemy. Obserwujemy też pozytywny rozwój sklepów i na podstawie rocznej bazy widzimy znaczące wzrosty. Nie wchodząc w szczegóły mogę powiedzieć, że bardzo mocno pracujemy nad tym, aby wszystkie sklepy w jak najkrótszym okresie były opłacalne. Każdy sklep traktujemy z osobna, ponieważ nie chcemy finansować nierentownych placówek.

Rozumiem, że konkretnych liczb nie poznamy?

Ma pan rację.

*Jak pan odpowiada na zarzuty, że niemiecka firma sprzedaje w Polsce rzeczy szyte w Chinach i Turcji, dając zarobić wszystkim po drodze, tylko nie polskiemu producentowi? *

Po pierwsze, mamy w asortymencie – nieliczne, ale jednak – produkty polskie, ponadto w chwili obecnej w naszej firmie na terenie Polski pracuje już ponad 320 osób. Wraz z rozwojem firmy będzie ich więcej. Uważam, że taka forma to równie istotny wkład.

Jak dużym pracodawcą będziecie pod koniec roku, kiedy już uda się osiągnąć ten zapowiadany w naszej rozmowie poziom 70 placówek?

Obecnie zatrudniamy około 320 pracowników w całej Polsce. Zatem pod koniec roku, biorąc pod uwagę założoną liczbę nowych otwarć, zbliżymy się do około 500. To jednak nie koniec, bo w dłuższej perspektywie widzimy potencjał dla nawet 500, 600 naszych sklepów. Oceniając nasz obecny rozwój, myślę, że możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość, ale za wcześnie, aby wskazywać tu jakąś perspektywę czasową.

Bardzo optymistycznie postrzega pan pojemność naszego rynku. Może trochę zbyt optymistycznie?

Na tę chwilę – realnie. Zależy to jednak nie tylko od nas, ale i od ogólnego tempa rozwoju kraju i poszczególnych regionów.

Gdybym spotkał pracownika sieci KIK i zapytał go, jak mu się pracuje i czy zarobki go satysfakcjonują, to jak pan myśli, co bym usłyszał?

Zachęcam do zadania takiego pytania naszym pracownikom, do mnie docierają tylko pozytywne informacje na temat tego, jak się pracuje w naszej firmie. Dajemy praktycznie nieograniczoną możliwość awansu. Dwóch obecnych kierowników regionalnych wcześniej pracowało jako kierownicy sklepów, wielu innych pracowników otrzymało możliwość pracy na stanowisku Kierownika Sklepu. Wraz z rozwojem firmy te możliwości z całą pewnością będą jeszcze większe, bo w sytuacji poszukiwania kogoś na wyższe stanowisko kierujemy się zasadą, że najpierw szukamy u siebie.

Większa liczba sklepów wymusza również wzrost zatrudnienia w waszej krajowej centrali?

Nie będzie to wprost proporcjonalne do rozwoju sieci. Zatrudniać będziemy przede wszystkim osoby do nowych sklepów oraz kierowników regionalnych, ale w samej centrali etatów nie przybędzie. Dokonaliśmy ostatnio reorganizacji w dziale ekspansji firmy i na ten moment dodatkowe zmiany nie są potrzebne.

Jesteście Państwo otwarci na propozycje od właścicieli nieruchomości, zainteresowanych długotrwałym wynajmem lokali waszej firmie. Jakie to mają być lokale i gdzie? Z kim chcecie zrobić interes?

Z każdym, kto dysponuje powierzchnią minimum 450 metrów kwadratowych. Oczywiście niezwykle ważna jest lokalizacja i jej otoczenie. Cieszę się, iż w ostatnim czasie podpisaliśmy bardzo dużo umów, w sposób partnerski osiągając porozumienie i utrzymanie obustronnej satysfakcji. Nie ma tu znaczenia czy są to duże firmy, czy osoby prywatne.

Jak ocenia pan potencjał polskiego rynku dla rozwoju sieci handlowych? Są badania, które pokazują, że np. we Wrocławiu, ale i w innych dużych miastach, metraż galerii handlowych przypadający na mieszkańca jest rekordowy w Europie.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/50/m305202.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/twarza-w-twarz/artykul/prezes;tax;care;proste;przeniesienie;biznesu;na;polski;grunt;to;za;malo,202,0,1522634.html) *Prezes Tax Care: Proste przeniesienie biznesu na polski grunt to za mało * _ - Panuje błędne przekonanie że pośrednictwo finansowe to niezwykle łatwy biznes _ - mówi Adam Głos.
Ale w ostatnim czasie nastąpiło już pewne zastopowanie nowych inwestycji. Zauważono, że możliwość pozyskania nowych atrakcyjnych lokalizacji w dużych miastach jest mocno utrudniona. Dlatego obserwujemy ruch w mniejszych miejscowościach.

Te same oferty wzajemnie się kanibalizują. Pytanie tylko, kto kogo pożre? W segmencie najbardziej teraz wojującym kto wygra: Lidl czy Biedronka?

Wojna cenowa jest widoczna gołym okiem, konkurencja w obszarze spożywczym jest naprawdę niesamowita, ale na rynku pozostać mogą oba te podmioty, niestety – kosztem mniejszych sklepów.

*Sieci dyskontowe, takie jak KIK, to idealna odpowiedź na niezbędne zakupy w kryzysie? Czy spowolnienie ma wpływ na Państwa strategię, jest tu jakaś korelacja? *

Niezależnie od tego czy jest kryzys, czy nie – mamy swoich klientów. Jesteśmy modni i oferujemy korzystne ceny, które utrzymujemy niezmiennie na niskim poziomie. Nie widzę powodu, dla którego miałbym szukać gdzieś indziej wiedząc, że oferta jest zgodna z trendem światowym, a cena odpowiednia.

W przypadku tanich sklepów widać jednak wzrost sprzedaży w ciężkich czasach. Pan nie widzi jednak związku między cieńszymi portfelami, a wzrostem popularności dyskontów?

Nie. Jeżeli ktoś ma do wydania 100 złotych to je wyda, jeżeli ma więcej, też to uczyni, nadal przychodząc do sklepu, w którym asortyment mu odpowiada. To nie jest kwestia chwilowych zawirowań na rynku, ale świadomości i przyzwyczajeń konsumentów.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: strategie firm, kraj, manager, strategie, twarzą w twarz, czołówki, marketing i zarządzanie, case study, ludzie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze, z rynku, wywiady
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz