Notowania

Fakro kontra Velux. Czy polska firma wygra wojnę o światowy rynek okien?

Ryszard Florek przekonuje, że ten konflikt toczy się o coś więcej, niż być albo nie być jego przedsiębiorstwa.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Money.pl)
Prezes Fakro Ryszard Florek z dziennikarką Money.pl

- _ Velux robi nam czarny PR, buduje negatywny wizerunek produktów z Polski, selektywnie obniża ceny na wybranych rynkach _ - wylicza Ryszard Florek, prezes firmy Fakro, głównego konkurenta duńskiego Veluxa i drugiego co do wielkości producenta okien dachowych na świecie. Spór gigantów branży rozpatruje obecnie Komisja Europejska. Tymczasem Ryszard Florek przekonuje, że ten konflikt toczy się o coś więcej, niż pozycja rynkowa, a nawet być albo nie być jego firmy. Tu chodzi o polski dobrobyt.

* Money.pl: Roman Kluska, założyciel Optimusa, Bracia Koral od lodów Koral, Ryszard Fryc, właściciel Fritz Group, wreszcie Pan - wszyscy pochodzicie z Nowego Sącza. W tym mieście mieszka najwięcej milionerów w Polsce. Skąd bierze się fenomen nowosądeckiej przedsiębiorczości?*

Ryszard Florek, założyciel i właściciel firmy Fakro, produkującej okna dachowe: Ten region znajdował się pod zaborem austriackim, gdzie panowała duża wolność gospodarcza. Ponadto wszyscy przedsiębiorcy, o których Pani wspomina, mają korzenie w rodzinnym rzemiośle. Biznesu nauczyli się jeszcze w dzieciństwie. Do tego dochodzą świetni pracownicy - zaangażowani, pracowici, identyfikujący się z firmą. Wielu wywodzi się z nowosądeckiej Wyższej Szkoły Biznesu, założonej przez doktora Krzysztofa Pawłowskiego. Ponadto w Nowym Sączu biznes nie zwalcza się nawzajem, panuje współpraca. Sukces jednego inspiruje drugiego do odważniejszych kroków. Może stąd bierze się tak duża liczba milionerów w regionie.

Kiedy Pan poczuł, że jest bogaty?

Do tej pory nie poczułem. Mam jeszcze wiele do zrobienia.

Przecież Pana majątek jest wyceniany na 600 mln złotych.

Jakie to ma znaczenie? Mój majątek to firma. A żeby odnieść globalny sukces, musimy być jeszcze dwa razy więksi i mieć pięć razy większy kapitał. Nie trzymam pieniędzy na koncie, one muszą pracować i najlepiej robią to właśnie w firmie. Ciągle też zaciągamy kredyty, bo chcemy rosnąć, uzyskać efekt skali, który pozwoli nam rywalizować z naszym największym konkurentem - duńskim Veluxem.

Jak znalazł się Pan w tym biznesie? Bo w historię o małym Ryszardzie śpiącym na poddaszu i wpatrującym się w przeszklone dachówki ciężko mi uwierzyć. Wygląda to na niezły chwyt marketingowy. Jaki kilkulatek marzy, żeby produkować okna?

Mój tata był stolarzem. Jako mały chłopiec, od kiedy tylko potrafiłem utrzymać narzędzie w dłoni, musiałem mu pomagać. Zostałem tak wychowany, że kiedy zamarzyłem o nartach, poszedłem z tatą do lasu po drewno i sam je sobie przyciąłem. Tato też produkował okna, może nie na taką skalę, jak ja, ale było to dla mnie czymś naturalnym. W domu nie uczyło się historii, filozofii, tylko rzemiosła.

I faktycznie, bawiłem się kiedyś na poddaszu, w którym zamontowana była szklana, matowa dachówka. Jednak nie można było przez nią zobaczyć, co jest na zewnątrz. Wtedy pomyślałem sobie, dlaczego, skoro są okna w pionie, nie zamontować ich w dachu? A wspomnianą dachówkę mam do tej pory. Kiedy siostra rozbierała rodzinny dom, specjalnie ją dla mnie zachowała.

A czy to prawda, że pieniądze na start zarobił Pan pracując fizycznie za granicą?

I tak, i nie. Pierwsze pieniądze zarobiłem w studenckiej spółdzielni pracy Żaczek. (śmiech) Za granicę też jeździłem, jak każdy student. Mój wspólnik przez wakacje pracował w Anglii ja w Niemczech, a potem budowaliśmy w Polsce zakład.

Czy w Polsce był Pan przedsiębiorcą, a na Zachodzie...

Też (śmiech). Uczyłem się przedsiębiorczości. Jako student budownictwa trafiłem w grono profesorów i doktorów, którzy zostawiali mi klucze do swoich mieszkań i wyjeżdżali na wakacje. Jak wrócili, miało być wyremontowane.

*Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/149/m155797.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/pierwsza;kobieta;na;czele;velux;to;polka,3,0,903427.html) *Polka pierwszym takim prezesem na świecie * Lidia Mikołajczyk - Gmur od 8 lat szefuje firmie Velux. A skąd ten rozmach? Co sprawiło, że nie poprzestał Pan na niewielkim rodzinnym przedsiębiorstwie tylko stworzył drugiego największego producenta okien dachowych na świecie? *

A dlaczego polska reprezentacja startuje w mistrzostwach świata?

Bo może.

I my też możemy. Kiedy powstał projekt okien dachowych, dążyliśmy do tego, żeby wyprodukować pierwsze i żeby ktokolwiek je od nas kupił. Udało się, biznes nabrał rozpędu, ale szybko wypatrzył nas konkurent i obniżył ceny na swoje towary w Polsce o 30 procent. Wtedy zrozumiałem, że nie wystarczy działać lokalnie, bo jeśli poprzestaniemy na polskim rynku, konkurencja nas zmiecie. I zacząłem się interesować globalnym rynkiem, cenami konkurenta. Żeby Velux nie mógł bez ograniczeń obniżać cen, musieliśmy wejść na inne rynki. Potem zaczęli dawać niskie ceny na produkty, które my mamy, a wysokie na te, których nie produkujemy. Trzeba więc było poszerzyć ofertę.

Jednym słowem Pan nie chciał, ale musiał.

No tak. W tej branży efekt skali jest bardzo ważny. Im większa firma, tym taniej może kupować, produkować i sprzedawać.

Jednak na polskim rynku funkcjonuje kilku mniejszych producentów.

W branży okien dachowych coraz trudniej prowadzić zyskowny biznes. Jak wiadomo, problemy najszybciej dotykają mniejsze przedsiębiorstwa. Kiedy zaczynaliśmy, w Europie było ponad 30 firm produkujących okna dachowe - polskich, czeskich, słowackich, rosyjskich, rumuńskich. Dziś albo już ich nie ma, albo odnotowują straty. Rynek globalny jest bardzo brutalny. Nasz konkurent, walcząc z nami, przy okazji wyciął ich prawie wszystkich.

Prawie co drugie okno dachowe sprzedawane i montowane na świecie (około 40 procent) jest wyprodukowane w Polsce, ale nasz kraj zgarnia jedynie 8 procent zysku. Pytanie, dlaczego przy tak dużej produkcji, nasz kraj osiąga niewielki zysk? Otóż Polska jest po prostu montownią dla wielkich zagranicznych koncernów, a na tym, w całym procesie produkcji i sprzedaży, zarabia się najmniej. Największe profity daje myśl techniczna, zyski osiągane na dystrybucji i logistyce. Te konfitury trafiają jednak za granicę, do centralnych siedzib zagranicznych firm.

Jeśli chodzi o sam rynek okien dachowych, to liczą się trzy firmy: Roto, Fakro i Velux. Velux ma kapitał 20 razy większy niż my. Radzimy sobie, ale jak przycisną, będzie kiepsko. Jeśli Velux zechce, rozda okna za darmo, byleby klient od nas nie kupił.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/139/m277131.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/prezes;pkp;z;dlugiem;jest;jak;z;kredytem;nie;trzeba;splacac;od;razu,41,0,1384489.html) *PKP nie ma zamiaru spłacać długów od razu * O marnowaniu środków unijnych, związkach zawodowych i długach spółki rozmawiamy z Jakubem Karnowskim. Veluxem zajmuje się Komisja Europejska.

Należy wyjaśnić, że to nie Firma Fakro złożyła skargę. Sprawa przeciwko duńskiemu potentatowi była prowadzona na wniosek polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) poinformowanego przez Fakro o nadużywaniu przez konkurenta dominującej pozycji. Komisja zamknęła postępowanie bez podania przyczyny. Może uznała, że damy sobie radę sami, że mamy niższe koszty pracy, więc sobie poradzimy. Ale to tak nie działa, bo nasz konkurent ma fabryki nie tylko w Danii, ale i w Polsce, na Węgrzech, w Chinach. Przewaga niższych kosztów pracy to jakieś 5 procent zysków, przewaga efektu skali - 15 procent.

Ponieważ w tym postępowaniu Fakro nie było stroną, Komisja nie musiała uzasadnić swojej decyzji. Fakro zaś nie nie miało prawa do odwołania. Dlatego teraz złożyliśmy skargę i Komisja Europejska będzie musiała się odnieść. Velux nie tylko selektywnie obniża ceny na rynkach, na których działamy. Ogranicza nam też dostęp do rynków, technologii, szkół dekarskich. Rynek francuski zablokowali nam, wprowadzając normy, że okno musi mieć określoną przepuszczalność energii. Takie szyby robiła tylko jedna amerykańska firma, z którą Velux podpisał umowę na wyłączność. Te wszystkie zarzuty wobec naszego konkurenta zostały zawarte w skardze i skrupulatnie udokumentowane.

Przecież to nie Velux wprowadza normy.

Tworzenie norm to wynik współpracy komitetów normalizacyjnych i przedstawicieli poszczególnych branż. Wcześniej, w naturalny sposób eksperckie zaplecze stanowił Velux, jako jedyna firma w branży okien dachowych. Ale to nie wszystko. Velux robi nam też czarny PR, buduje negatywny wizerunek produktów z Polski.

Co ma Pan na myśli?

Swojego czasu, VKR - właściciel Veluxa, przygotował na rynek niemiecki okna pod marką Dakstra z klamką u dołu, jak nasze. Bo to główna różnica - Velux ma klamkę u góry, my u dołu. I te okna wyposażył w beznadziejny, najbardziej prymitywny system montażu. Na etykiecie produktu napisał parę słów po polsku i dał biało-czerwoną flagę. Taki produkt dostarczył do supermarketów, gdzie sąsiadował z pięknym oknem Veluxa.

Wiązało się to oczywiście ze znacznym zróżnicowaniem ceny. Załóżmy, że okno Dakstra kosztuje dajmy na to 100 euro, Velux 200. Do tego pierwszego firma więc dopłaca, na Veluxie zarabia jakieś 30 procent. I supermarket może się pochwalić, że ma okna w cenie 100 euro, a potem sprzedawca doradza klientowi, żeby nie kupował tego dziadostwa, tylko wybrał Veluxa. A jeśli klient się uprze i da dekarzowi Dakstrę to ten zobaczy tandetny produkt, niezrozumiałą instrukcję i biało-czerwoną flagę. I następnym razem, kiedy usłyszy o produkcie z Polski, powie: panie, daj mi pan spokój. A przecież to okno wyprodukowane na Węgrzech, dostarczane do Niemiec. To po co na nim polska flaga?

Kiedy sprawa w Komisji Europejskiej ma się rozstrzygnąć?

Zobaczymy, to jeszcze potrwa.

Konkurencja z Veluxem to dla Pana kwestia ambicjonalna, czy naprawdę myśli Pan o tym, że duński dobrobyt funkcjonuje kosztem polskiego?

Dokładnie tak. To jest fakt. Gdybyśmy mieli większy udział w rynku światowym, większy efekt skali, a więc mniejsze koszty produkcji, sprzedaży, badań i rozwoju, moglibyśmy płacić ludziom dwa razy więcej, mogliby dostawać duńskie pensje.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/118/m273014.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/twarza-w-twarz/artykul/cwaniak;lub;klamca;to;rzadkosc;dlugow;nie;splacaja;ludzie;uczciwi,89,0,1322841.html) *Cwaniak lub kłamca to rzadkość. Długów nie spłacają ludzie uczciwi * W rozmowie z Money.pl Piotr Krupa tłumaczy, dlaczego Polacy wpadają w spiralę zadłużenia i jak się na nich zarabia. Nie chce mi się wierzyć, że zamiast zainwestować te pieniądze w firmę, podniósłby Pan wypłaty.

Wysokość pensji nie zależy od pracodawcy, tylko od rynku. Pracodawca, który płaci za mało, traci ludzi, a ten, który daje za dużo, szybko zbankrutuje. Więc to nie jest tak, że płacimy, ile chcemy. Oczywiście, można te pensje podnieść w granicach 10 procent, ale na zdecydowane ruchy nie ma tutaj przestrzeni.

W raporcie opracowanym przez założoną przez Pana Fundację Pomyśl o Przyszłości można przeczytać, że jedną z przyczyn, dla których nie możemy dogonić Zachodu, jest zły klimat do tworzenia bogactwa. Pan - milioner, jedna z najbogatszych osób w kraju, czuje wrogość społeczeństwa?

Jeśli chodzi o relacje z pracownikami, to nie, ale jeśli chodzi o aparat państwowy, to tak. Kiedy jestem w urzędzie skarbowym nie widzę podejścia typu: co możemy dla pana zrobić? Jest polowanie na każdy błąd przedsiębiorcy. Na szczęście mentalność urzędników się zmienia. Kiedy przychodzi do mnie na kontrolę młody człowiek wiem, że problemu nie będzie.

Czyli jednak idzie ku lepszemu.

Najlepsze warunki do prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce były za Wilczka i Rakowskiego. Gdyby nie ten okres, Fakro nie byłoby dziś takie, jakie jest, podobnie jak wiele innych polskich firm. Wtedy można było inwestować w biznes, nie nękał nas urząd kontroli skarbowej. Dziś jest coraz gorzej, państwo sięga po pieniądze firm, zamiast pozwolić im się rozwijać.

A powinno być tak, że przedsiębiorca płaci dopiero, kiedy wyciąga pieniądze z firmy. Moim zdaniem należy przesunąć podatek CIT do dywidendy. Dziś płacimy 20 procent CIT-u i 20 procent dywidendy. Płaćmy od razu 40, ale dopiero wtedy, gdy zaczynamy konsumować. Przede wszystkim jednak państwo powinno więcej uwagi poświęcić edukacji ekonomicznej obywateli. I to nie takiej, jak założyć firmę, tylko, co to jest budżet państwa, PKB, skąd się biorą pieniądze na wypłaty, dlaczego w Polsce zarabia się cztery razy mniej niż w krajach Unii i jak mądrze wydawać zarobione pieniądze.

Pan ma taką misję? Chce edukować Polaków? Założył Pan Fundację Pomyśl o Przyszłości i dystrybuuje raport o alarmującym tytule _ Dlaczego w Polsce zarabiamy cztery razy mniej niż w bogatych krajach Europy? _.

Robię to trochę społecznie, a trochę we własnym interesie. Mamy duży udział w polskim rynku, a im społeczeństwo bogatsze, tym biznes kręci się lepiej. Mając mocne oparcie w Polsce, jesteśmy w stanie z mniejszym ryzykiem inwestować za granicą. A część tych pieniędzy wraca potem do kraju.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: polscy przedsiębiorcy, okna dachowe, ludzie, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, twarzą w twarz, najważniejsze, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz