Notowania

"Megastore to nie jest sklep dla idiotów"

Wojciech Buczkowski z Komputronika tłumaczy, jak się sprzedaje elektronikę w Polsce.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Tomasz Sąsiada/Money.pl)

_ - Wszyscy na wejściu dostają do ręki tablet ze skanerem kodów QR. Klient skanuje obrazek i na ekranie pojawia się informacja o cenie, opinie o produkcie i jego pełna specyfikacja. Następnie za pomocą tabletu może włożyć produkt do wirtualnego koszyka i rozliczyć się przy wpłatomacie - _ opisuje Wojciech Buczkowski. Wszystko automatycznie i bez konieczności kontaktu z kasjerem. Z prezesem Komputronika rozmawiamy, jak się w Polsce sprzedaje elektronikę oraz czy mimo kryzysu mamy na nią pieniądze.

Money.pl: Bezrobocie w kraju rośnie, firmy wysyłają pracowników na przymusowe urlopy i większość z nich boi się, że straci pracę. Czy Polacy w tych warunkach chcą jeszcze kupować elektronikę?

Wojciech Buczkowski, prezes Komputronik: Nasza sprzedaż rośnie, a potrzeba kupowania sprzętu nie maleje. Komputronik rozwija się rzeczywiście znacznie szybciej niż rynek, gdyż statystyki dla całego kraju mówią raczej o przestoju lub niewielkim wzroście. Osiągnęliśmy odpowiednią skalę działania, dzięki czemu możemy prowadzić dużo bardziej agresywną politykę cenową. Połączenie dobrych cen i dobrej jakości doradztwa z szeroką ofertą przynosi pożądane efekty. Jednocześnie mamy ogólnopolską sieć salonów oraz serwisów i docieramy niemal do każdego Polaka.

W takim razie gdzie w Pańskiej branży widać kryzys?

W strukturze sprzedaży. Więcej klientów wybiera produkty trochę tańsze, więc średnia cena w danych kategoriach nieco spadła. Natomiast z drugiej strony, zdecydowanie zwiększyła się liczba klientów w naszej sieci. Dzięki temu notujemy w sprzedaży detalicznej dynamikę wzrostu rzędu 20 procent, a w sprzedaży internetowej przekracza ona 50 procent.

Które kategorie produktów rosną?

Przede wszystkim tablety i smartfony. Generalnie mobilne urządzenia z dostępem do internetu i z raczej ograniczoną możliwością kreowania treści. W naszym przypadku rośnie też sprzedaż notebooków, jest to nieco mniejsza dynamika od średniej dla wszystkich produktów - w granicach 15 procent - przewidujemy, że względu na panujące trendy rynkowe, ta sprzedaż może nieco hamować. Niektóre przewidywania i statystyki mówią, że w całym kraju sprzedaż notebooków spadnie od 7 do 10 procent. Jednak z naszych wewnętrznych obserwacji i kontaktów z producentami platform wynika, że spadek będzie mniejszy - w granicach 3 - 4 procent.

Elektronika nadal bardzo szybko się starzeje. Zatem, mimo kryzysu, cały czas chcemy kupować rzeczy lżejsze, szybsze i z bardziej wytrzymałą baterią. Technologia jest dziś bardzo modna i bardzo praktyczna.

Co z komputerami desktopowymi? Szacunki IDC, międzynarodowej firmy badawczej rynku IT, mówią, że w pierwszym kwartale tego roku, liczba sprzedanych skrzynek na całym świecie wyniosła 73,6 milionów, czyli o niecałe 14 procent mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Trudno mi dokładnie ocenić, jak to wygląda na globalnym rynku. Coraz mniej producentów traktuje budowanie komputerów jako istotną część swojego biznesu i ograniczają ofertę. Często zamiast desktopów, angażują się w produkcję modeli _ all-in-one _, czyli monitorów z wbudowanym komputerem, nierzadko również z dotykowym ekranem. Natomiast my możemy powiedzieć - co może być nieco zaskakujące - że sprzedaż desktopów Komputronik w minionym roku kalendarzowym wzrosła o 12 procent. Staramy się tworzyć i prowadzić politykę optymalnych konfiguracji w dobrej cenie, mieć stałą dostępność gotowych konfiguracji, a także dbać o szybką i solidną realizację zamówień własnych konfiguracji klientów.

Ten wzrost się utrzyma?

Raczej bym się tego nie spodziewał. Mam wrażenie, że sprzedaż w ciągu dwóch lat może spaść jeszcze o około 20 procent, ale potem ustabilizuje się na pewnym stałym poziomie. Komputery desktopowe wciąż trafiają do licznej rzeczy użytkowników - graczy hobbystów, grafików komputerowych, architektów i profesjonalistów, którzy potrzebują bardzo mocnego sprzętu, wygodnej klawiatury i precyzyjnego urządzenia wskazującego. Nawet najdroższe laptopy nie osiągają tej wydajności, co dobrej klasy desktop, który w dodatku jest znacznie tańszy.

Dlaczego powoli dziękujemy pecetom?

W gruncie rzeczy notebooki uzyskały wydajność, która jest wystarczająca dla większości osób i są w dobrej cenie. Nowi użytkownicy też nie zdają sobie sprawy ile tracą na ergonomii nie posiadając dużej wygodnej klawiatury, porządnej myszki i dużego monitora. Generalnie wydaje się, że to wszystko zmierza do modelu posiadania czterech ekranów - w telewizorze, komputerze lub notebooku, tablecie i smartfonie. Coraz więcej osób ma stały dostęp do internetu i traktuje to jako coś zupełnie normalnego. W dodatku obecne oprogramowanie pozwala synchronizować sprzęt i korzystać z muzyki, filmów i dokumentów na wszystkich urządzeniach bez żmudnego kopiowania czy synchronizowania danych.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/123/m12923.jpg ) ] (http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/komputronik;publikuje;sprawozdanie;rok;byl;trudny,7,0,1332743.html) Komputronik publikuje sprawozdanie. Rok był trudny * Sklep www.komputronik.pl to, według ostatniego rankingu sklepów internetowych Money.pl, najlepszy sklep sieciowy w kategorii elektronika i AGD. *Mówi się, że gwoździem do trumny dla desktopów i notebooków jest paradoksalnie najnowszy system operacyjny Microsoftu Windows 8.

_ Ósemka _ jest zaprojektowana na urządzenia z ekranem dotykowym, nie ma co do tego wątpliwości. Na takich urządzeniach sprawdza się, moim zdaniem, bardzo dobrze. Osoby, które zainstalowały ten system - a mają standardowy monitor - nie mogą w pełni skorzystać z jego potencjału. Dostrzegł to też sam Microsoft i już wypuścił darmową aktualizację do wersji 8.1, w której przywrócono między innymi menu Start, a także poprawiono szereg mechanizmów. Poprawka cieszy się wielkim uznaniem zarówno wśród zwykłych użytkowników jak i hobbystów.

Czyli coraz mniej lubimy pecety również przez Windows 8.

W pewnym stopniu to prawda. Być może jakaś część klientów dowiedziała się, że ósemka nie jest najlepsza, dlatego teraz woli kupić tablet, a z zakupem notebooka jeszcze się wstrzyma. Podejrzewam jednak, że kiedy Microsoft wprowadzi wspomnianą aktualizację, ten problem zniknie.

Windows 8 działa już na wielu urządzeniach?

Myślę, że prawdziwe zainteresowanie zacznie się dopiero jesienią, kiedy wyjdą nowe produkty przystosowane do tego systemu. Niektóre już widziałem, są bardzo lekkie, bardzo szybkie i mają świetną baterię. Tak naprawdę ich zaletą będzie jednak dostępność oprogramowania. Użytkownicy znają aplikacje Microsoftu i od lat z nich korzystają. Tu wszystko jest kompatybilne. Tymczasem na Androida albo wciąż nie ma odpowiedników, albo są one zupełnie nowe i wymagają czasu, żeby się ich nauczyć.

Jeszcze parę lat temu, melodią przyszłości miały być netbooki, czyli pomniejszone wersje notebooków.

Netbooki wyewoluowały w tablety. Z punktu widzenia użytkownika to w gruncie rzeczy niewielka zmiana, gorzej już w przypadku producentów. Oprogramowanie systemowe dla tabletów tworzą przede wszystkim Apple i Google, Microsoft więc na tym sporo stracił.

_ Boom _na tablety dotarł już do Polski?

Niewątpliwie tak. IDC w 2011 roku prognozował, że w Polsce w 2012 roku sprzeda się 280 tysięcy tych urządzeń. Tymczasem było to aż 720 tysięcy. My szacowaliśmy, że sprzedamy ich 40 tysięcy, a sprzedaliśmy 73 tysiące. Oceniamy, że w tym roku co najmniej podwoimy tę wartość. W Polsce cała sprzedaż tabletów prawdopodobnie zamknie się w liczbie 1,6 miliona urządzeń. To już bardzo blisko notebooków.

Które tablety będą najpopularniejsze?

Najpopularniejsze będą te z systemem Android, o przekątnej ekranu 7 lub 10 cali, i cenie w przedziale od 700 do 1500 złotych.

Produkty Apple'a się nie łapią.

Apple z pewnością był innowatorem i wciąż odnosi sukcesy w wielu krajach. Niestety w Polsce cena ich produktów jest zbyt wysoka. W dodatku klienci wiedzą, że urządzenia z Androidem właściwie technicznie i użytkowo dogoniły konkurenta. Dlatego udział tabletów w łącznej puli sprzedaży Apple to obecnie dosłownie kilka procent, a jeszcze trzy lata temu to było 60 procent.

Pod koniec października rozpoczęliście agresywną politykę cenową. Na czym ona polega?

Polacy wciąż najwięcej uwagi poświęcają cenie. Jakość obsługi, szybkość dowozu, obsługa posprzedażowa – to ma bardzo małe znaczenie. Dla nas liczy się to, że udało się kupić taniej i nie liczy się na przykład, że produkt doszedł kurierem dopiero po dwóch tygodniach. Dlatego w pewnym momencie postanowiliśmy znacznie obniżyć ceny we wszystkich sklepach i jeszcze więcej w sklepie internetowym.

Sprzedajecie coś poniżej kosztów zakupu?

Bardzo rzadko i tylko w niektórych sytuacjach. Często dzielimy wtedy koszty z producentem, który chce zwiększyć popularność produktu. Poniżej ceny zakupu sprzedawaliśmy sprzęt w dniu debiutu Megastore w Warszawie, największego sklepu komputerowego w Polsce. Chcieliśmy przyciągnąć jak najwięcej klientów i to się udało - w kolejkach ustawiły się setki osób.

Czym Megastore różni się od pozostałych marketów elektronicznych?

To bardzo duży salon, na którym kilkudziesięciu producentów wystawia swój sprzęt, z czego 12 ma dedykowane stoiska. Obecnie nie ma innego takiego miejsca w Polsce, gdzie można by było skorzystać z tak szerokiej oferty. Zazwyczaj w marketach jest po kilka produktów danego producenta. My mamy pełną ofertę, na przykład 500 modeli laptopów i tabletów.

Ale u Państwa konkurencji również wystawiają się producenci sprzętu.

Jeśli rzeczywiście tak jest, czyli powstaje shop-in-shop, to faktycznie wtedy oferta jest pełniejsza. Nasza przewaga polega jednak na szerokości oferty, jeśli chodzi o liczbę producentów. Oprócz tego konkurujemy też ceną. Wszystkie produkty w Megastore kosztują tyle samo co w internecie. Oprócz tego, u nas można negocjować z doradcami.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/31/m246047.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/rynek;reklamy;mobilnej;urosl;ponad;dwuipolkrotnie,112,0,1338224.html) Rynek tej reklamy w sieci rośnie rekordowo * Mimo, że na tle innych krajów, Polska wypada nie najlepiej, to udział tabletów i smartfonów w rynku reklamy rośnie bardzo szybko. *Słyszałem też, że w sklepie nie ma kasjerów, a klienci kupują za pomocą tabletów.

Faktycznie, wszyscy dostają do ręki tablet ze skanerem kodów QR, które umieszczane są przy każdym produkcie. Klient skanuje kod i na ekranie pojawia się informacja o cenie, opinie o produkcie i jego pełna specyfikacja. Następnie za pomocą tabletu klient może włożyć produkt do wirtualnego koszyka i rozliczyć się przy wpłatomacie. Bo tak jak pan powiedział, tradycyjnych kas w Megastore nie ma. Jest tylko jedna zapasowa. Transakcje obsługują automaty, które pobierają gotówkę i wydają resztę. Można zapłacić też kartą. Po dokonaniu zapłaty zamówienie automatycznie drukuje się w magazynie i po chwili sprzęt jest do odbioru w strefie wydań. Wszystko jest bardzo wygodne i innowacyjne, wielu klientów dziwi się, że taki system funkcjonuje w Polsce.

Starsze osoby muszą się w Państwa sklepie czuć nie najlepiej.

90 procent klientów jest nastawionych bardzo pozytywnie. To nie jest tak, że seniorzy nie są w stanie korzystać z najnowszych technologii. Najczęściej osoby po 60, a nawet często też młodsi, wściekają się sami na siebie, walczą ze sobą. Wiedzą, że to jest coś innowacyjnego i bardzo chcą z tej technologii skorzystać. Dlatego w sklepie jest bardzo dużo doradców, którzy mają im pomóc. Ostatecznie nie spotkałem się z żadną osobą, która po krótkim wprowadzeniu, miałaby jakikolwiek problem z obsługą systemu. To w gruncie rzeczy są tylko trzy przyciski, wszystko jest bardzo proste.

Gdzie chcecie otworzyć drugi Megastore?

W Poznaniu. Najprawdopodobniej otwarcie przypadnie na pierwszy kwartał 2014 roku. Sklep będzie nieco mniejszy, niż ten w Warszawie, ale dzięki bliskości centralnego magazynu dostawy będą się odbywały trzy razy dziennie.

Do Państwa konkurencji, która zaczęła otwierać supermarkety elektroniczne już kilkanaście lat temu, przylgnęła łatka sklepów dla idiotów. Nie boicie się, że to czeka również Was?

Nie, nie boimy się. Przychodźcie, oceniajcie, porównujcie asortyment, porównujcie ceny. Jeśli ktoś ma taniej, negocjujcie.

Kiedy Pan stwierdzi, że projekt Megastore wypalił?

Minęły dopiero nieco ponad trzy miesiące, w dodatku sklep otworzył się w najsłabszym dla branży kwartale. Myślę, że czas na ocenę przyjdzie po pierwszych trzech miesiącach przyszłego roku. Dzisiaj widzę, że wszystko idzie zgodnie z planem. Wierzę, że w najbliższym czasie nic złego się nie wydarzy. Niestety nie wiem, co szykuje konkurencja, ani co się stanie z portfelami Polaków.

Co będzie się najlepiej sprzedawało podczas wakacji?

Sprzęt mobilny, czyli tablety, smartfony i notebooki. Myślę, że to będzie lepszy okres dla nawigacji GPS, ale już nie tak dobry, jak poprzednie wakacje. Rolę nawigacji samochodowej powoli przejmują tablety i smartfony. Tradycyjnie to będzie też dobry czas dla sprzętu foto.

Komputronik sprzedaje elektronikę również za granicą. Zamierzacie zwiększać znaczenie tego działu?

Sprzedaż zagraniczna opiera się na spółce czeskiej, która dostarcza sprzęt do Czech i na Słowację. Oprócz tego, sprzedajemy hurtowo, przede wszystkim do Holandii, Niemiec, krajów bałtyckich i Wielkiej Brytanii. Pomału myślimy też o rozpoczęciu sprzedaży detalicznej w Niemczach. Obecnie trwają badania związane z oceną zasadności biznesowej tego projektu.

Poza Polską, posługujecie się marką K24. Czy Komputronik to zła nazwa?

Nie, to bardzo dobra nazwa. Zwłaszcza w Niemczech, gdzie kojarzy się bardzo podobnie jak w Polsce. Problem jest jednak w Czechach i na Słowacji - w języku naszych południowych sąsiadów, komputer to počítač. W związku z tym nazwa może nie chwycić. Dlatego chcemy wprowadzić jeden, międzynarodowy brand. A K24 jest bardzo neutralną nazwą.

Zajmujecie się nie tylko sprzedażą, ale również produkcją sprzętu komputerowego.

To prawda, produkujemy komputery i serwery. Pan jednak prawdopodobnie mówi o naszych markach California Acces i Accura. W gruncie rzeczy my nie produkujemy, tylko mamy zamiar sprzedawać produkty elektroniczne z naszą nazwą. Chcemy działać tak, jak 90 procent polskiego rynku. Wiadomo, że sprzęt nie jest produkowany w Polsce, tylko sprowadzany z miejsc, gdzie jest taniej produkowany. Obecnie prowadzimy negocjacje w Azji, przede wszystkim w Chinach, na Tajwanie i Tajlandii. Szukamy najlepszych produktów, które będziemy sprzedawać w naszych salonach i salonach Media Expert, z którą to siecią podpisaliśmy w czerwcu umowę o współpracy handlowej. W sumie będą dostępne w 500 sklepach, zagoszczą w ofercie późnym latem.

Co to będzie?

Szeroka gama produktów. Ale przede wszystkim klawiatury, myszki, głośniki, kamerki, etui i tym podobne. Nie wykluczamy również tabletów, które już w historii sprzedawaliśmy. Cała duża dostawa wtedy się sprawnie sprzedała. Marki nie mają być rozpoznawalne, ale produkty muszą być dobrej jakości i w dobrej cenie. Jak widać po dyskontach spożywczych i popularności tak zwanych marek własnych - Polacy to lubią.

Czytaj więcej w Money.pl
Cwaniak lub kłamca to rzadkość. Długów nie spłacają ludzie uczciwi W rozmowie z Money.pl Piotr Krupa tłumaczy, dlaczego Polacy wpadają w spiralę zadłużenia i jak się na nich zarabia.
Każda firma może oszczędzić. Nie każda... Wojciech Narczyński tłumaczy, kto powinien skorzystać z księgowości online.
Tagi: komputronik, ludzie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, manager, twarzą w twarz, najważniejsze, gospodarka polska, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz