Najgorsze mamy już za sobą. To będzie dobry rok

Najgorsze mamy już za sobą. To będzie dobry rok

Fot. Tomasz Sąsiada

- Przy tym optymizmie, który też próbuję zaszczepić innym, niezbędne będzie zwiększenie zatrudnienia. My też mamy jeszcze rezerwy produkcyjne - zapewnia Mieczysław Kędzierski, prezes zarządu i dyrektor generalny, Fabryki Firanek i Koronek Haft S.A. Firma będąca liderem na polskim rynku produkcji firan najgorsze ma już za sobą. Po ciężkim boju z groźną konkurencją z Chin i Turcji udało się ustabilizować sprzedaż na satysfakcjonującym poziomie, a nowe inwestycje i projekty pozwalają myśleć o szansach na jej zwiększenie.

Manager.Money.pl. - Wśród państwa wyrobów są haftowane flagi narodowe oraz maryjne. Sukcesy na olimpiadzie mogą spowodować, że dostaniecie jakieś niekonwencjonalne zamówienia, na przykład flaga z wyhaftowanym Kamilem Stochem. Jesteście na to gotowi?

Mieczysław Kędzierski, prezes zarządu i dyrektor generalny, Fabryki Firanek i Koronek Haft S.A. - Wydarzenia sportowe są dla nas ważną inspiracją. Nie jest to znacząca cześć naszej produkcji, ale na przykład podczas Euro 2012 trochę flag rzeczywiście sprzedaliśmy. Produkowaliśmy też okolicznościowe obrusy, ale nie jest to istotna pozycja w naszym portfolio. Korzystamy jednak z okazji, kiedy jest ku temu sposobność.

Ale nigdy wcześniej nie haftowaliście wizerunku sportowca?

Nie, ale mamy duże możliwości i gdyby takie zamówienie się pojawiło, to z chęcią je zrealizujemy. Nie mamy tu żadnych ograniczeń, posiadany park maszynowy stwarza nieograniczone możliwości w tym zakresie i mamy bardzo zdolnych projektantów oraz technologów. Każde jesteśmy w stanie zrealizować. Nasze hafty przystosowane są do gorseciarstwa, czy też dodatków do ubrań.

Nie znaczy to jednak, że nie moglibyśmy tego wykorzystać do takiego radosnego, olimpijskiego celu. Hafciarnia jest wielozadaniowa, zajmuje się produkcją haftowanych wstawek do bielizny damskiej, ale też od roku zaczynamy produkować elementy haftowane i koronkowe dla producentów konfekcji ubraniowej oraz maryjnej. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w ostatnio sprezentowanych przez panów zestawach bielizny z okazji walentynek były nasze aplikacje.

Te same osoby projektują hafty i koronki do seksownej bielizny i flagi maryjne?

Tak. Myślę, że w kulturze arabskiej byłoby to kłopotliwe, ale w naszej nie jest to problem.

Nazwa fabryki sugeruje, że głównie zajmujecie się Państwo produkcją wyrobów haftowanych, tymczasem, to nie do końca prawda.

Rzeczywiście, zaledwie 10-15 procent naszych przychodów generują produkty hafciarskie. Ale na samym początku istnienia firmy, jeszcze w XIX wieku, zajmowaliśmy się głównie hafciarstwem, później zmieniały się nazwy i produkty. Nasza obecna pełna nazwa - Fabryka Firanek i Koronek Haft SA - najlepiej oddaje profil produkcji. Naszą domeną jest dekoracja okien i stołów i na tym się skupiamy. Natomiast chcemy poszerzać ofertę o dekoracje tkaninowe, kupiliśmy ostatnio krosno i chcemy spróbować swoich sił również na tym polu. Wiążemy z tym dość istotne plany.

Szczycicie się mianem lidera na rynku polskich producentów firan. Jakie liczby za tym stoją?

Można używać różnych kryteriów, ja posłużyłbym się naszymi przychodami, które mimo spadku związanego z kryzysem są na satysfakcjonującym poziomie. Możemy się pochwalić około 40 milionami przychodów. Tak jest od 2008 roku, kiedy zanotowaliśmy na początku kryzysu, zdecydowany skokowy spadek. Jeszcze w 2006 mogliśmy poszczycić się sprzedażą rzędu 60 milionów złotych.

Jak duża to część polskiego i europejskiego rynku producentów?

Między 55 a 60 procent udziału w produkcji na rynku polskim i jakieś kilkanaście procent w Europie. 20-25 procent stanowi eksport. Planujemy jednak zwiększyć sprzedaż za granice. Dziś ze względu na kursy walut, to dobry interes. Chcemy wykorzystać w pełni rozpoznawalność naszej marki i lepiej się promować. Już wkrótce zaproponujemy produkty premium, może nawet pod innym brandem handlowym na potrzeby zachodnich rynków. Obecnie eksportujemy głównie do Wielkiej Brytanii, Francji, Rosji, Słowacji i Czech.

A nasi zachodni sąsiedzi? Niemcy to duży rynek.

To jest nasz wyrzut sumienia. To nie jest tak, że nas tam nie ma, ale jesteśmy obecni w dużo mniejszym zakresie niż planowaliśmy. Mamy jednak zamiar zmienić tę sytuację i to już w najbliższym czasie. W prawdzie jest tam bardzo mocna konkurencja, ale wierze, że możemy tam więcej sprzedawać. Po 2006 roku zaszkodziło nam wejście na rynek konkurencji z Chin i Turcji. Nie byliśmy w stanie konkurować z nimi cenowo. Chińczycy proponowali podobne wyroby, wprawdzie gorszej jakości, ale jednak nawet o 30-40 procent taniej niż my. Nie bez znaczenia był też sam kryzys, który wtedy zaczął o sobie dawać znać. Gdy w domowym budżecie brakuje pieniędzy, szuka się oszczędności.

A firany nie są przecież produktami pierwszej potrzeby.

Zrobiliśmy kiedyś badania na ten temat. Rzeczywiście w hierarchii potrzeb znajdują się daleko na końcu. Co ciekawe, ich zakup postrzegany jest też jako quazi inwestycja. Przed pójściem do sklepu trzeba jeszcze zmierzyć okno, uzgodnić z rodziną, dopasować do wnętrza. Niestety nie jest to intuicyjny, błyskawiczny zakup.

A istnieje jakaś sezonowość na tym rynku?

Są takie dwa gorące dla nas okresy. Wiosną w okolicy Świąt Wielkanocnych i analogicznie pod koniec roku przed świętami Bożego Narodzenia. Sprzedaż rośnie wtedy zdecydowanie. Kiedyś jeszcze komunie w maju powodowały nasze zwiększone obroty. Zmieniło się to jednak wraz ze zmianą sposobu organizowania tych imprez, które coraz częściej przenoszą się z domów do restauracji.

Wróćmy do kryzysu, który spowodował też zwolnienia.

Sięganie w odległa przeszłość, gdy nie mieliśmy do czynienia z globalną - szczególnie chińską - konkurencją, jest bezcelowe. Tych czasów nie można w żaden sposób porównać do istniejących obecnie warunków. Dlatego powiem tylko, że w 2006 roku zatrudnialiśmy około 450 pracowników a dziś 330 osób. Ten poziom utrzymuje się od kilku lat.

Na następnej stronie przeczytasz jak Haft S.A poradził sobie z zatorami płatniczymi

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie