Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Prezes EFL dla Money.pl: Leasing konsumencki jest trudny do wdrożenia

Prezes EFL dla Money.pl: Leasing konsumencki jest trudny do wdrożenia

Fot. T. Sąsiada/Money.pl

O inwestycjach krajowych przedsiębiorców, leasingu samochodów oraz dlaczego osoby prywatne nie korzystają z tego produktu rozmawiamy z Radosławem Kuczyńskim, nowym prezesem Europejskiego Funduszu Leasingowego.

Money.pl: Firmy leasingowe są barometrem polskiej gospodarki?

Radosław Kuczyński, prezes EFL: Ich kondycja jest odzwierciedleniem poziomu inwestycji w kraju. Jeśli więc gospodarka rośnie, a firmy zarabiają coraz więcej, to i my odczuwamy ten wzrost, bo pojawiają się inwestycje. I na odwrót. W okresach dekoniunktury radzimy sobie nieco gorzej. Odczuliśmy to na przykład w 2011 i 2012 roku, kiedy nastąpił spadek zaufania przedsiębiorców do przyszłości gospodarczej w kraju.

Około 90 procent klientów firm leasingowych to małe i średnie przedsiębiorstwa, które stanowią najważniejszą siłę gospodarki. Sektor MŚP w Polsce wytwarza 67 procent PKB i tworzy miejsca pracy dla około 70 procent wszystkich zatrudnionych. To właśnie sektor MŚP najszybciej reaguje na to, co dzieje się z polską gospodarką i w momencie, kiedy pojawiają się pierwsze oznaki wyhamowania wstrzymuje bądź ogranicza swoje inwestycje.

Co teraz pokazuje barometr? Najgorsze mamy za sobą?

Pierwsze trzy kwartały 2013 roku przyniosły znaczną poprawę kondycji branży leasingowej, kończąc tym samym okres stagnacji odczuwalny na rynku od ubiegłego roku. Szacujemy, że w trzecim kwartale nasza branża wzrosła o jedną piątą w stosunku do analogicznego okresu rok temu. I ta dynamika przyspiesza - jeszcze w pierwszej połowie było to 5,5 procent.

Co miało wpływ na lepsze wyniki?

Wiele czynników, ale przede wszystkim rosnąca liczba rejestracji pojazdów - zarówno lekkich jak i ciężarowych, a tym samym lepsza kondycja polskiego transportu. Dodatkowo, na branżę pozytywnie wpłynęły zmiany prawne wprowadzone na początku roku. Szczególnie ważna dla rynku nieruchomości była zmiana dotycząca skrócenia z 10 do 5 lat okresu leasingu oraz możliwość objęcia leasingiem prawa użytkowania wieczystego gruntu, na którym znajduje się dany budynek. Dotychczas przedsiębiorcy mogli finansować leasingiem jedynie budynek, a grunt oddawany był w dzierżawę.

Wyników firm leasingowych nie można analizować w oderwaniu od wskaźników ekonomicznych. Pozytywne sygnały płynące z polskiej gospodarki mogą zachęcić przedsiębiorców do podejmowania decyzji inwestycyjnych. W ostatnim czasie większość kluczowych indykatorów pozytywnie zaskoczyła, notując wyniki lepsze od mediany prognoz. Z danych GUS wynika, że PKB w drugim kwartale przewyższył rezultat z pierwszego. Zgodnie z oczekiwaniami rynku, wzrost wyniósł 0,8 proc. rok do roku.

W moim przekonaniu ożywienie będzie nabierało tempa, jednak nie należy oczekiwać dużego przyspieszenia. W tym roku powinien zostać zatrzymany spadek inwestycji. W przyszłym zaczną rosnąć nakłady prywatnych firm, głównie na inwestycje odtworzeniowe. Z najnowszego raportu NBP wynika też, że wzrost gospodarczy w 2014 ma wynieść 2,4 proc., a w 2015 roku 3,1 proc. A to oznacza, że w przyszłym roku dynamika rynku leasingu będzie sukcesywnie rosła.

Mówi Pan, że leasing to dobry miernik inwestycji. Tymczasem, zgodnie z danymi Narodowego Banku Polskiego, przedsiębiorcy na rachunkach bankowych utrzymują rekordową ilość pieniędzy. Boimy się inwestować?

W ostatnich kwartałach faktycznie - chyba się baliśmy. Dziś jest inaczej. Miejmy nadzieję, że ten trend, który obserwujemy, utrzyma się. Zaufanie przedsiębiorców rośnie, z czasem będą się decydowali na inwestycje. Nie tylko ze środków własnych, ale też za pomocą narzędzi dostępnych na rynku, czyli kredytu i leasingu.

Krajowa gospodarka potrzebuje bodźca do silniejszego wzrostu?

Myślę, że czegoś takiego nie będzie. Ciężko wyobrazić sobie impuls, który ruszy inwestycje i przedsiębiorcy, po latach oszczędzania, z dnia na dzień zaczną wydawać ogromne sumy. Wzrost będzie, ale stopniowy. Przecież sytuacja ekonomiczna w Europie, a zwłaszcza na jej zadłużonych peryferiach, wciąż nie jest najlepsza.

Polscy przedsiębiorcy mają problemy ze spłatą zobowiązań?

Nie, nie obserwujemy wzrostu liczby kredytów problemowych. Przez lata działalności nasze ryzyko utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. Statystyki w Polsce nie odbiegają znacznie od niemieckich i francuskich, gdzie też prowadzimy działalność.

Od połowy ubiegłego roku branża leasingowa obserwuje wzrost liczby umów zakańczanych wcześniej. Ich powodem jest utrata przez klientów płynności finansowej. Jest to w dużej mierze związane z efektem zakończenia inwestycji związanych z Euro 2012.Obserwujemy większą liczbę problemów w branży budowlanej, w tym branży maszyn budowlanych oraz sektorach powiązanych, jak chociażby firmach transportowych obsługujących sektor budowlany.

Równie istotnym czynnikiem jest spowolnienie gospodarcze, które ma wpływ na branże związane z obsługą gastronomiczną i hotelową, producentów mięsa czy też działy sprzedaży detalicznej. Są jednak branże, które dobrze radzą sobie w aktualnej sytuacji, jak chociażby sektor prywatnej opieki zdrowotnej, dobre wyniki notuje też przemysł mączny i przetwórstwo owocowo-warzywne. Niezmiennie dobrą kondycję wykazują wolne zawody.

Z punktu widzenia EFL skala tego zjawiska jest mało widoczna. Wynika to z faktu, że skutecznie udaje nam się przewidywać cykle koniunkturalne w kluczowych dla nas branżach i z wyprzedzeniem do nich się dostosowywać.

Z badań Deloitte'a wynika, że w ciągu najbliższych pięciu lat, rynek leasingu w Polsce będzie rósł średnio 9 procent rocznie. Trafione są te prognozy?

Szacunki Deloitte'a pojawiły się na początku roku, kiedy rozwijaliśmy się w tempie pół procent rocznie. Wtedy dane wydawały się oszałamiające. Tymczasem dziś okazuje się, że prognoza chyba jednak będzie trafna. Szacujemy, że w przyszłym roku, rynek leasingu w Polsce wzrośnie o 14 procent, a w następnych latach wzrost ten będzie oscylował w granicach 7-8 procent rok do roku.

Jak na tym tle wypada najpopularniejszy leasing aut osobowych i dostawczych?

Wzrost na rynku leasingu pojazdów koresponduje z podejmowanymi przez firmy inwestycjami oraz sytuacją gospodarczą kraju. Głównym motorem na rynku pojazdów powinny być pojazdy lekkie, co w dalszym ciągu związane będzie z odnawianiem umów na finansowanie samochodów osobowych z kratką. Ponadto, w 2013 r. firmy będą inwestować w nowe auta z uwagi na kończący się 3-letni okres ich wymiany. Odbudowujący się stopniowo popyt krajowy w drugiej połowie 2013 i w 2014 roku powinien, w naszej ocenie, pozytywnie przełożyć się na zakupy pojazdów ciężarowych i dostawczych do 3,5 tony.

Dzięki wejściu standardu emisji Euro 6 oraz oczekiwanej stopniowej poprawie sytuacji w strefie euro, rynek pojazdów ciężarowych powinien rozwijać się równie dynamicznie jak segment pojazdów lekkich. Z prognoz branży leasingowej wynika, że rynek pojazdów ogółem powinien w całym 2013 roku osiągnąć dynamikę na poziomie 12,7 proc. W tym pojazdów ciężarowych i dostawczych do 3,5 tony - 14,5 proc, a pojazdów powyżej 3,5 tony o 5,7 proc.

Coraz częściej pojawia się temat leasingu konsumenckiego, czyli usługi skierowanej dla osób fizycznych. Dlaczego nie macie Państwo tego w ofercie?

Na polskim rynku to jest bardzo trudny do wdrożenia produkt. Z jednej strony chodzi o bariery mentalne. Mamy zakorzeniony w kulturze czynnik posiadania, przykładamy do niego dużą wagę. Wystarczy spojrzeć na rynek nieruchomości. Zakup mieszkania lub domu to pierwsza, poważna inwestycja w życiu. Na Zachodzie jest inaczej. Niemcy lub Francuzi uważają, że taka inwestycja ogranicza ich mobilność zawodową i skłaniają się bardziej do wynajmowania. W Polsce wolimy wszystko posiadać, również samochody.

To jedyna przyczyna?

Nie jedyna, ale ważna. W naszej świadomości pomysł de facto wypożyczenia auta na dłuższy okres nie ma jak powstać, bo jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że auta się kupuje, a nie wypożycza. Ale to nie jedyna przeszkoda. W Polsce istnieją w dodatku bariery prawne. Osoby fizyczne mają prawo do odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni od wejścia jej w życie. Stwarza to poważny problem. Wyobraźmy sobie, że firma leasingowa kupuje samochód, podpisuje umowę z klientem indywidualnym, po czym on po kilku dniach - zgodnie z prawem - się rozmyśla. Firma od razu ponosi dużą stratę, bo przecież nie może oddać auta z powrotem do salonu. Staje się posiadaczem przedmiotu, którego nie potrzebuje i który traci na wartości.

Warto również dodać, że wprowadzenie do oferty leasingu konsumenckiego wiąże się z koniecznością poniesienia dużych nakładów na przygotowanie produktu i jego obsługę przez firmy leasingowe. Wynika to z faktu, że klient indywidualny jest dla branży zupełnie nowym odbiorcą, stąd należy dostosować niego wszystkie procesy, zarówno sprzedażowe jak też politykę posprzedażową.

Patrząc na systematyczny wzrost udziału leasingu konsumenckiego w krajach Europy Zachodniej widzimy, że przez wielu konsumentów jest on tam postrzegany jako najlepsze źródło finansowania pojazdów. Z pewnością na polskim rynku również jest miejsce na rozwój tego typu finansowania, należy jednak położyć nacisk na edukację konsumentów oraz wskazanie im korzyści płynących z leasingu konsumenckiego takich jak prostsze procedury niż przy kredycie bankowym możliwość wygenerowanie przez firmę leasingową niższej ceny auta czy ubezpieczenia jak również wygodniejsza obsługa serwisowa i prostsza procedura wymiany auta na nowe.

Zmiany w prawie są możliwe?

Tak, Związek Polskiego Leasingu zabiega o zmiany, których wprowadzenie z pewnością ułatwi konsumentom dostęp do alternatywnego do kredytu bankowego źródła finansowania.

Rozumiem, że zmiany dotyczyłyby tylko umowy leasingowej?

Zmiany dotyczą zapisów w ustawie o kredycie konsumenckim. Istotną barierą w upowszechnieniu się leasingu konsumenckiego w naszym kraju jest niewłaściwe zastosowanie dyrektywy unijnej, która określa rodzaje umów leasingowych, które powinny podlegać ustawie o kredycie konsumenckim. Jednak treść ustawy nie jest tak jednoznaczna jak tego oczekiwano, przez co w branży leasingowej rodzi się wiele wątpliwości i obaw związanych z ryzykiem ekonomicznym.

Mamy nadzieję, że stosowane zapisy znajdą się w kolejnej ustawie deregulacyjnej i w perspektywie roku - dwóch lat będziemy mogli bezpiecznie oferować leasing dla konsumentów.

Jak wiele firm oferuje ten produkt teraz?

Słyszałem w sumie może o pięciu firmach. Zdecydowanie nie jest to produkt popularny.

Może dlatego, że nie jest wcale tani?

Cena produktu jest porównywalna z kosztem kredytu. Różnica jest taka, że w dowodzie rejestracyjnym, w polu właściciel zamiast nazwiska kierowcy, widnieje nazwa firmy.

No to chyba bez sensu? Bo jeżeli koszty są takie same, to lepiej być właścicielem samochodu.

Jednak zyskujemy korzyści, o których wspomniałem wcześniej. Ten produkt jest dużo bardziej popularny na Zachodzie. W Niemczech konsumenci upodobali sobie zwłaszcza tak zwany leasing balonowy. Różnica polega na kwocie do spłaty. W tradycyjnym leasingu, kupujący musi w ratach pokryć całą wartość samochodu i na koniec może go kupić na symboliczną złotówkę. W leasingu balonowym, klient spłaca tylko utraconą wartość rynkową. Innymi słowy, nie płaci w ratach całej wartości samochodu, tylko tyle, ile ten w czasie użytkowania stracił. To tak, jakby go wynajmował. Na koniec leasingu ma do wyboru - albo spłacić pozostałą, dużą ratę balonową i dostać auto na własność, albo wziąć nowy samochód.

A czy mieliście Państwo w ofercie taki produkt?

Tak.

I jak się sprzedawał?

Bardzo słabo. Myślę, że Polacy nie są jeszcze gotowi. Osoby fizyczne po pierwsze raczej rzadko kupują nowe auta, a po drugie nie wymieniają ich co trzy lata. To ciekawa oferta, ale prawdopodobnie jeszcze nie na dzisiaj.

Czy leasing konsumencki - niezależnie od formy - z czasem będzie coraz mocniejszą alternatywą dla kredytu?

Nie spodziewam się w tej kwestii przełomu w najbliższych latach. Bariery prawne, niski poziom zamożności w porównaniu do Zachodu oraz wspomniana chęć posiadania skutecznie będą powstrzymywać jego rozwój. Niemniej - monitorujemy sytuację na bieżąco.

Może nastawienie na klientów indywidualnych będzie bodźcem do przeprowadzenia zapowiadanego od dłuższego czasu rebrandiungu i zmiany nazwy firmy?

W pewnym stopniu rebranding mamy już za sobą. Zmieniliśmy stare logo firmy, te z ekierkami, na nowe - zintegrowane z szatą graficzną Credit Agricole. Ale póki co nie planujemy zmieniać nazwy. Marka EFL jest bardzo silna w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, czyli w naszym core biznesie. Dalszy rebranding nie jest potrzebny.

Czytaj więcej w Money.pl

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie