Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Prezes Fritz Group: Nie chcemy tylko wymieniać walut

Prezes Fritz Group: Nie chcemy tylko wymieniać walut

Mimo spadającej liczby kredytów w obcych walutach internetowe kantory mają się całkiem dobrze. W czołówce jest Fritz Exchange, który jednak, jak zapowiada prezes zarządu firmy Piotr Mazgaj nie zamierza poprzestawać na obecnej działalności. - Ostatecznym celem Fritz Group nie jest to, co dziś robimy. Pragniemy naszemu klientowi dać pełen pakiet usług. W rozmowie z Manager.Money.pl zapewnia również, że Polacy zaufają urządzeniom, które powstały na bazie wpłatomatów, a umożliwiają wymianę walut.

Manager.Money.pl: Czy kredytobiorcy, który spłaca równowartość tysiąca złotych, albo nawet dwóch, opłaca się wymieniać waluty, korzystając przy tym z internetowego kantoru?

Prezes zarządu Fritz Group Piotr Mazgaj: Oczywiście, że tak. Wprawdzie banki zrezygnowały z części swojego zysku z przewalutowania, szczególnie przy kredytach hipotecznych, ale to nadal się opłaca. Z naszych wyliczeń wynika, że już od kwoty 350 franków, biorąc nawet pod uwagę, że klient posiada rachunek w banku, w którym nie mamy bezpłatnych przelewów, oszczędzone pieniądze są warte zachodu. Na średnim kredycie 350 tysięcy złotych, spłacanym przez 30 lat, zostaje na samochód - ponad 30 tysięcy złotych.

Należy jednak uruchomić wyobraźnię, by z tych kilkudziesięciu złotych miesięcznie, uzbierać na samochód. Według moich wyliczeń, przy racie w okolicach tysiąca złotych, uda się zaoszczędzić od 35 do 40 złotych w zależności od waluty. Tyle, że trzeba trochę poklikać.

Właśnie o to chodzi. Żeby było śmieszniej, moja żona ma kredyt hipoteczny we frankach i też z lenistwa, nie wymieniałem pieniędzy w kantorze, tylko przez pewien czas korzystałem z bankowego przeliczania. Największą barierą jest właśnie ta niechęć do czynu. Często mówimy, że zaczniemy za miesiąc, albo jutro, pojutrze, ale nie dziś. Nawet kiedy po wyliczeniach widzimy tę oszczędność, to i tak zwlekamy z realizacją zamówienia w kantorze. A przecież codziennie zwracamy uwagę na drobne różnice w cenach, na przykład między stacjami benzynowymi, dlaczego więc nie pomyśleć o wieloletnim, tańszym spłacaniu dużych sum?

Czy wie Pan, ilu macie klientów spłacających kredyt hipoteczny, a ilu biznesowych?

Nie mamy dokładnych danych, jedynie możemy obserwować ruch na poszczególnych walutach i tu można łączyć oczywiście franka z kredytami, a euro z transakcjami biznesowymi, ale to mogłoby być pewne nadużycie.

To może być jednak bardzo istotne. Nie ma Pan chyba wątpliwości, że liczba kredytów walutowych będzie ciągle spadała?

Lubię takie pytania (śmiech). Jednak moim ulubionym stwierdzeniem w tej kategorii jest to, które słyszę najczęściej z ust moich znajomych: A co ty zrobisz, jak wejdziemy do strefy euro? Zawsze się wtedy uśmiecham, bo to takie polskie martwienie się o czyjś biznes. Ostatecznym celem Fritz Group nie jest to, co dziś robimy - czyli kantor walutowy w internecie.

O to jeszcze chciałem zapytać, ale zostańmy jednak na chwilę przy strefie euro.

W Polsce nie ma teraz polityka, czy ekonomisty, który byłby w stanie powiedzieć, kiedy przyjmiemy euro. Ponadto chcemy iść dalej i nie koncentrować się tylko na kantorze. Pragniemy naszemu klientowi dać pełen pakiet usług.

W takim pakiecie, jak rozumiem, jest Fritz Exchanger, czyli maszyna przypominająca z wyglądu wpłatomat, ale z dodatkową funkcjonalnością kantoru. Czy łatwo będzie o zaufanie dla takich urządzeń? Czy posiadacie jakieś badania, statystyki na ten temat?

Hardware z tej maszyny zaprojektowany został na wzór sprzętu komputerowego, znajdującego się we wpłatomatach, które Polacy zaakceptowali po latach funkcjonowania ich na polskim rynku, jako godne zaufania urządzenia do wpłacania gotówki. Zatem śmiało można stwierdzić, że banki wykonały już trochę pracy niejako za nas, ponieważ ten czas pozwolił uświadomić ludziom, że jest to bezpieczne i nie muszą iść z gotówką do okienka. Urządzenia, które my teraz wprowadzamy na polski rynek, działają na świecie bez zarzutu, już od kilku lat. Myślę, że czeka nas krótsza droga, niż w przypadku wpłatomatów i klienci szybciej zaakceptują tę formę wymiany pieniędzy. Firmy, które serwisują nasze urządzenia, także miały okazję, żeby się przeszkolić.

Abyśmy wraz z czytelnikami dobrze zrozumieli: urządzenie pozwala na wymianę np. 100 funtów na jedną z pięciu, innych walut dostępnych w maszynie?

Dokładnie tak. Jest dowolność wymiany w obszarze pięciu walut, które są dostarczane do maszyny. Można nawet wrzucić cztery różne waluty, a poprosić o zamianę na jedną. Maszyna po przeliczeniu, zaproponuje kursy i następnie po akceptacji, dostanie Pan swoje pieniądze w żądanej walucie. Pracujemy też nad dodaniem możliwości płacenia kartą kredytową. Wszelkie różnice, które w pełni nie są przeliczalne na banknoty, maszyna wydaje w złotówkach oraz w bilonie.

Na razie są trzy takie urządzenia w Polsce, wszystkie w Krakowie i w okolicach, a w przyszłości będzie ich...

Na razie jesteśmy na etapie pozyskiwania środków, na sfinansowanie około 200 kolejnych Fritz Exchangerów.

Jak szybko zobaczymy je w całej Polsce?

Jeżeli chcesz zrobić biznes, to zrób szybko. Nie chcemy, żeby ktoś nas ubiegł, choć nie obawiamy się konkurencji w tym zakresie. Nasze prace są bardzo mocno zaawansowane i pierwsze maszyny dały nam dużo do myślenia, dlatego już pracujemy nad ulepszeniem całego systemu. Ktoś, kto chciałby się z nami ścigać, jest daleko z tyłu i potrzebuje dużo czasu na odrobienie strat.

Może i początkowo trzeba zainwestować w sprzęt, ale potem nie ma kosztów związanych z pracownikami. Doprowadzicie do upadku kantorów, a to przecież Wasze korzenie.

Nie chcemy być dla nich konkurencją. Nasz pomysł ma być atrakcyjny również i dla banków, czy instytucji finansowych, które tną swoje koszty i może oni będą również chcieli korzystać z naszych rozwiązań. Tym bardziej, że pracujemy nad rozwojem sieci franczyzowej. Na razie jednak nie mogę podać żadnych szczegółów związanych z tym rozwiązaniem, ponieważ najpierw chcemy zbudować swoją sieć, by wiedzieć o tym biznesie wszystko, co tylko możliwe.

Te pierwsze urządzenia działają już od kilku miesięcy. Zbierają tylko kurz, czy jednak mają już swoich klientów?

Ku mojemu zdziwieniu, zdarzają się nawet bardzo duże transakcje, rzędu paru tysięcy euro, zatem można tu mówić o dużym zaufaniu.

Klientów ma przyciągać kurs?

Kurs i dostępność, ponieważ z Fritz Exchangera skorzystać można w każdej chwili, 24 godziny na dobę. Jeżeli uwzględnimy koszty funkcjonowania tradycyjnego kantoru to oczywiste, że nie ma on żadnych szans, na konkurowanie z maszyną, więc kurs jest u nas niższy. Uchylając nieco rąbka tajemnicy, mogę też powiedzieć, że mamy stały podgląd na wszystkie maszyny i w czasie rzeczywistym możemy reagować na to, co się z dzieje. Jeżeli pracownik zauważy, że maszyna jest zapełniona jakąś walutą, to możemy skusić klienta atrakcyjną ceną, by się jej pozbyć. Pracujemy już nad mobilną aplikacją, która będzie informowała klientów, gdzie obecnie jest najtaniej. Dodanie do tego wszystkiego możliwości płacenia kartą, będzie kolejnym milowym krokiem, gdyż na razie w kantorach nie jest to możliwe.

Czytaj więcej Jak zatrzymać wartościowych pracowników Warto przyjrzeć się zatem sposobom, dzięki którym można skutecznie zmniejszyć rotację pracowników.
Prognozujecie dynamiczny wzrost jeżeli chodzi o obroty we Fritz Exchangerach. Nawet o 20 procent rocznie. To bardzo optymistyczne założenie.

 

Tak, ale bardzo realne. Podobne obawy towarzyszyły paczkomatom, a nie trzeba już chyba nikogo przekonywać, że to duży sukces. To też niezwykle nas cieszy, bo to kolejny pług, który odśnieża przed nami drogę.

W ofercie macie też prepaidową kartę walutową. Zastanawiam się, co miałoby mnie skłonić do tego, by z niej skorzystać?

Oczywiście kurs wymiany. Zyskuje się w ten sposób nawet od 15-20 groszy na jednym euro. Przy znacznych wakacyjnych wydatkach, to może być kuszące, prawda?

Ale płacę 12 złotych za kartę.

Płaci Pan tylko raz, później nie ma już innych opłat. Głównym atutem karty jest to, że możemy ją w każdym momencie zasilić z naszego konta. Minus natomiast jest taki, że kwota ta nie może przekroczyć równowartości około 10 tysięcy złotych w skali roku. W przyszłości chcemy to jeszcze połączyć z opcją lojalnościową i wejściową. Świetnie sprawdzało by się to np. w górach, gdzie podczas narciarskiego wypadu, tą jedną kartą można byłoby jednocześnie płacić oraz korzystać z wyciągów.

To ma być taka ucieczka do przodu? Już teraz widzicie spadające obroty, ze względu na mniejszą liczbę kredytów walutowych?

Oczywiście okres boomu, szczególnie z frankiem szwajcarskim, mamy za sobą. Ale muszę też powiedzieć, że z tego rynku także możemy ciągle pozyskiwać nowych klientów, bo wielokrotnie podczas spotkań, na których prezentuję firmę, dowiaduję się, jak wielu ze spłacających nie wie, że można to robić taniej. Świadczy to o tym, że jeszcze sporo jest w tej materii do zrobienia.

Ale pracujecie jeszcze nad czymś, co nie jest związane z obrotem walutami?

Tak, ale dziś nie mogę jeszcze nic na ten temat powiedzieć. Obecnie w innowacjach i w tym, co można zrobić w internecie, jeżeli chce się osiągnąć sukces, trzeba zagrać naprawdę bardzo odważnie. Nie mówię tak dlatego, że jestem zarozumiały, po prostu takie są wymogi. Z mojego doświadczenia wynika, że wielcy w każdej branży niejednokrotnie chcieliby odzyskać tylko pieniądze, które stracili na dużych projektach. My nie jesteśmy tak ogromni, więc musimy wykonywać precyzyjne strzały snajperskie, które pozwolą nam się rozwijać. Nie stać nas na tracenie pieniędzy w nieprzemyślanych i źle zaplanowanych projektach. Nie możemy się za często mylić.

Na drugiej stronie przeczytasz dlaczego banki decydują się na współpracę z internetowymi kantorami walut

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie