Notowania

Solaris nie chce regulacji, które będą preferowały zakup polskich autobusów w przetargach

Solange Olszewska ujawnia, dlaczego nie są zainteresowani przejęciem Volvo i opowiada o zwycięstwie nad chińskim gigantem w branży.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Solaris)

Solaris Bus & Coach S.A. to przykład polskiego sukcesu na skalę europejską. Ten czołowy producent autobusów, trolejbusów i tramwajów, chce zdobywać kolejne rynki i za 45 mln złotych rozbudowuje fabryki w Bolechowie koło Poznania. -_ W naszej branży stagnacja oznacza szybki koniec. Istotny jest też komfort pracy, a w starej hali było już zbyt ciasno. Po za tym, nigdy nie ma dobrego momentu na inwestycje. To jest trochę tak jak z wychodzeniem za mąż _ - mówi w wywiadzie dla Manager.Money.pl prezes Solaris Bus & Coach Solange Olszewska.

*Manager.Money.pl: Często mówiąc o problemach polskiej gospodarki zwraca się uwagę na niedobór silnych marek. Mamy duże firmy, ale tych mogących walczyć na rynkach zewnętrznych, nie jest dużo. Widzi Pani szansę, aby przybyło marek znanych poza naszymi granicami, takich, jak właśnie Solaris? *

Prezes Solaris Bus & Coach Solange Olszewska: Jednym ze sposobów na ekspansję firmy jest przejmowanie innych. Tam, gdzie jest to możliwe, należy łączyć wzrost organiczny z przejęciami. Są jednak branże, w których takie działania nie mają sensu. Tak jest w mojej, gdzie po prostu nie ma kogo przejmować.

Najlepiej budować silne polskie marki przez przejęcia firm zagranicznych. Oczywiście taka droga nie jest tą najłatwiejszą. Tyle w mojej sytuacji, jeżeli chodzi o zagraniczne firmy, też nie mam nic do przejęcia. Co więcej myślę nawet, że też nikt nie interesuje się Solarisem w tym kontekście, bo też i konkurentów nie ma już zbyt wielu, zostali tylko najwięksi.

Oj, Volvo już nie jest żadną dużą firmą.

To może by ich kupić?

Nie jestem zainteresowana, bo wiem, jak strasznie trudno połączyć dwie firmy, które do tej pory ze sobą konkurowały. Bardzo dobrze to widziałam na przykładzie MAN-a i Neoplana. Bardzo dużo przy tym popełniono błędów, które wiele ich kosztowały i ostatecznie osłabiony MAN został przejęty przez Volkswagena. Zatem na zdrowie im to nie wyszło.

*Budowanie silnych polskich marek może odbyć się bez wsparcia państwa? Często słyszy się od prezesów tych dużych firm konkurujących na europejskich rynkach, że jeżeli nawet nie wsparcie, to chociaż uproszczenie przepisów podatkowych dużo mogłoby tu zmienić. W skrócie: skoro państwo nie pomaga tak, jak zagranicznym inwestorom w specjalnych strefach ekonomicznych, to chociaż niech nie przeszkadza. *

Zagranicznych inwestorów powinniśmy oczywiście zachęcać do tego, by wybrali nasz kraj. Tyle, że już nie jesteśmy na tym etapie drogi, że potrzebujemy jakichkolwiek inwestorów. Już czas, by zacząć bardziej uważnie ich wybierać. Nie potrzeba nam takich, którzy skorzystają z ulg, ale nie zatrudnią bezrobotnych, tylko zabierają najlepszych ludzi z rynku mogąc zaoferować większą płace właśnie ze względu na specjalne warunki. Często jest też tak, że w momencie, w którym okazuje się, że obecność w Polsce nie jest już tak opłacalną, zwijają interes i przenoszą się gdzieś indziej.

Rzeczywiście tak Pani odczytuje naszą rządową i samorządową strategię przyciągania inwestorów? Nieważne kto, ważne, nie ważne jak, ważne by chciał zainwestować?

Dokładnie tak to widzę i nie spodziewam się, by to się jakoś zaczęło szybko zmieniać. Generalnie też niejako z zasady jestem przeciwniczką ulg, subwencji i dopłat dla rolników. Chyba, że jest jakaś branża, która dla rozwoju Polski jest niezwykle istotna. W takim przypadku rzeczywiście powinna być specjalnie wspierana.

Oczywiście na początku naszej drogi po 1989 roku trzeba było naprawdę bardzo mocno zachęcać do lokowania pieniędzy w Polsce. Teraz powinniśmy i możemy wybierać, co jest dla nas dobre, a co może nam zaszkodzić. Musimy pamiętać, że naszą europejską siłą jest potencjał intelektualny. Nie mamy wielkich zasobów naturalnych, dlatego musimy bronić naszych możliwości produkowania dobrych jakościowo rzeczy i nie powinniśmy tego oddawać zlecając innym.

Kupować też powinniśmy tylko swoje? W polskich miastach powinny jeździć polskie autobusy?

Nie. Powinny być przede wszystkim bezpieczne i dobrej jakości. Jeżeli polski produkt nie jest wystarczająco dobry, to nasze samorządy nie powinny go kupować.

Ale zdaje się, że Solaris jest wystarczająco dobry.

Tak, rzeczywiście, ale nasze autobusy nie są kupowane dlatego, że są polskie, tylko dlatego, że są dobre, bezpieczne i mają dobry serwis.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że w przetargach na zachód od nas, najczęściej jednak wygrywają producenci miejscowi, choć prawo nie zezwala na ich faworyzowanie.

Duma z rodzimych produktów powinna być i ona często może przejawiać się tak, jak Pan zauważył, ale w mojej opinii najlepsze autobusy na świecie produkują Niemcy. Po prostu tak jest. Najlepsi dostawcy komponentów do takiej produkcji, też pochodzą z Niemiec. Z tego dumni powinni być wszyscy Europejczycy i mnie to naprawdę nie martwi.

Czyli nie oczekuje Pani żadnych regulacji preferujących Solarisa w krajowych przetargach?

Nie i mam nadzieję, że będzie to działać również w drugą stronę i że też kryterium ceny nie będzie tym najbardziej znaczącym. Regulacje zawsze są gorsze niż otwarta konkurencja.

Ostatecznie udało się Pani wygrać sprawę w sądzie i w Krajowej Izbie Odwoławczej w sprawie przetargu na autobusy elektryczne dla Warszawy. Uznano, że chińska * *firma *BYD zaproponowała rażącą niską cenę, przez co jej oferta została uznana za nieważną. Ostatnia zmiana prawna w związku z przetargami Panią satysfakcjonuje? Jest przecież szansa, że przestanie wygrywać tylko cena. *

Mam jeszcze inną koncepcję. Jestem za przetargami, które dopuszczają negocjacje po otwarciu kopert. Teraz tej możliwości rozmawiania nie ma. UE korzysta z tego systemu negocjacyjnego i naprawdę nie powoduje to jakiejś korupcji. Rozmowy są otwarte, oficjalne i sprawiają, że klienci są bardzo zadowoleni, bo z uczestnika przetargu są w stanie dużo więcej wycisnąć.

*Tyle, że wszyscy o tym mówią od lat, a ciągle dzieje się tak, jak podczas tego warszawskiego przetargu z Pani udziałem. *

Nie jestem osobą, która mogłaby to zmienić - tego dokonać muszą politycy. Jednak nowe prawo dotyczące przepisów o zamówieniach publicznych daje nadzieje na lepsze jutro.

Tej nadziei ciągle jednak nie odczuwa się na Wschodzie Ukrainy. Atmosfera przerzucania się sankcjami Rosji z resztą świata ma dla firmy Solaris jakieś konsekwencje?

Nigdy nie próbowaliśmy wchodzić na rynek rosyjski i w żaden sposób na razie nie wpływa to na naszą strategię i działania.

Ostatnie 25 lat wykorzystaliśmy lepiej od naszych sąsiadów. Ale czy wystarczająco dobrze?

Zawsze można zrobić coś lepiej, ale pamiętajmy, że lata komunizmu bardzo nam zaszkodziły, również mentalnie. Na własnym przykładzie wiem, że Solaris mógłby być dziś większą firmą, ale zawsze z mężem ogromną wagę przykładaliśmy do etyki i spokoju w biznesie. Wystarczająco dużo jest kłopotów z prowadzeniem własnej firmy, żeby jeszcze fundować sobie bezsenne noce z powodu niepotrzebnego cwaniactwa i takiego chciejstwa, żeby duży sukces nastąpił zaraz, za chwilę.

*Dowodem na to, że powoli - acz skutecznie - sukces można osiągnąć, są wyniki. Pod względem liczby sprzedanych pojazdów będzie to równie udany rok jak poprzedni? W 2013 padł rekord sprzedała Pani 1302 pojazdy, a z rekordami czasem trudno się mierzyć. *

Na pewno będzie lepiej o co najmniej kilkadziesiąt autobusów. Martwi mnie jednak coraz ostrzejsza walka cenowa. Bezmyślne ściganie się na ceny powoduje, że trudno jest utrzymać dobrą jakość i wysoki poziom bezpieczeństwa. Zaczyna to przypominać jakąś ekstremalną gimnastykę umysłową. To jest oczywiście bardzo dobre ćwiczenie, ale nie wydaje mi się, by było to korzystne dla rynku i pasażerów.

*Zainwestowaliście w tym roku ponad 45 milionów w rozbudowę hali, czyli ostateczny bilans roczny będzie znacznie obciążony. *

W naszej branży stagnacja oznacza szybki koniec. W innych branżach możliwe jest pozostanie w niszy utrzymując wysoki poziom, w naszej jednak ważna jest wielkość. Istotny jest też komfort pracy, a w starej hali było już zbyt ciasno.

Jest Pani przekonana, że to był dobry moment? Teorie na temat inwestowania w kryzysie są, mówiąc najdelikatniej, różne.

Nigdy nie ma na to dobrego momentu (śmiech). To jest trochę tak jak z wychodzeniem za mąż.

Czy rodzeniem dzieci.

Tak rzeczywiście, na to też nie jest nigdy właściwy moment, ale jak jest się przedsiębiorcą trzeba w końcu powiedzieć sobie: ok, to jest ten moment i tego teraz potrzebujemy dla naszego rozwoju.

*Skoro o tym mowa, to czy rozwój elektrycznych Solarisów jest dla Pani priorytetem, czy tylko uzupełnieniem oferty? *

Nie ma ucieczki przed wprowadzaniem do miast pojazdów bezemisyjnych, dlatego jest to dla nas bardzo ważna sprawa. Nie wszędzie da się zbudować metro, nie na każdej trasie sprawdzą się tramwaje. Dlatego autobusy elektryczne są przyszłością. Chcemy brać udział w tej rewolucji i cały czas sprzedaż pojazdów wyposażonych w takie silniki rośnie w naszym bilansie.

Jeszcze w 2006 mój mąż powiedział na targach w Hanowerze: _ Umarł diesel, niech żyje samochód elektryczny _. Przez rok Niemcy się z nas śmiali, ale potem bardzo szybko się okazało, że to zdecydowanie były prorocze słowa.

*Zatem można zaryzykować stwierdzenie, że mamy przewagę w tej technologii nad innymi producentami? *

Zdecydowanie jesteśmy w czołówce tego wyścigu. Siemens też robi dobre autobusy, ale to są małe pojazdy. Natomiast my już produkujemy 18-metrowe, co wzbogaca naszą ofertę, bo mamy już te nieduże, średnie i największe.

Z okazji innego jubileuszu naszych 10 lat w Unii dużo mówiło się o nierównym traktowaniu firm z nowych państw wspólnoty. Rzeczywiście firma z Polski inaczej jest traktowana przez instytucje unijne niż podobna z Francji, czy Niemiec?

Nie obwiniałabym o to Brukseli. Jeszcze nam brakuje sporo do tego, żeby Polska stała się marką. Kupując szwajcarski zegarek, nie kupuje Pan tylko czasomierza, ale też i markę uwzględniając nawet to, że co roku za 800 euro trzeba urządzenie powierzać opiece serwisu. Wielu ludzi jednak się na to decyduje ze względu na to, że to zostało zrobione w Szwajcarii.

To trochę tak jak z Harleyem Davidsonem, który jako maszyna jest daleki od doskonałości, a i tak wszyscy o nim marzą. Też potrzebujemy takiego postrzegania wyrobów z naszego kraju, żeby stereotyp o_ polnische wirtschaft _był nieaktualny.

*Donald Tusk w Brukseli może pomóc w budowie tej marki? *

Zdecydowanie tak, a w duecie z panią Bieńkowską będzie to bardzo skuteczne. Co do pani minister trochę żałuje, że opuszcza Polskę, bo zbudowała sobie bardzo silny i sprawny zespół, który wyznaczył nowe standardy pracy ministerialnej i bardzo będzie jej brakować w kraju.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: solange olszewska, strategie firm, kraj, manager, strategie, zarządzanie, twarzą w twarz, czołówki, marketing i zarządzanie, ludzie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze, z rynku, wywiady
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz