Notowania

ATC Cargo: Polskie koleje to przyszłość

Galopujące ceny benzyny, podwyżka akcyzy na paliwo, opłaty za autostrady - transport drogowy staje się coraz mniej opłacalny. Artur Jadeszko, prezes spółki logistycznej tłumaczy, jak utrzymać się w branży.

Podziel się
Dodaj komentarz
(ATC Cargo)

Galopujące ceny benzyny, podwyżka akcyzy na paliwo, opłaty za autostrady - transport drogowy staje się coraz mniej opłacalny. - _ Przyszłością branży jest kolej _- mówi Artur Jadeszko, prezes spółki logistycznej ATC Cargo. W rozmowie z Manager.Money.pl przedsiębiorca opowiada, ile zainwestował w firmę i zdradza, gdzie znajduje się polskie Las Vegas.

Money.pl: Pamięta Pan, ile kosztowało paliwo w 2006 roku?

Artur Jadeszko: Szczerze mówiąc nie.

Benzyna średnio 4,3 złote za litr. Ropa w lipcu 2006 roku - kiedy powstało ATC Cargo - osiągnęła rekordową jak na tamte czasy cenę 75 dolarów za baryłkę. To chyba nie był dobry moment na otwieranie firmy z branży transportowo-logistycznej?

Nie ma jednoznacznie dobrych momentów. Poza tym my nie świadczymy usług transportowych. Nie mamy floty samochodowej, jesteśmy jedynie ogniwem, które spina podwykonawców. Bolączki branży nie są nam obce, bo kiedy rosną ceny paliw, musimy płacić kontrahentom więcej. Kurs ropy nie ma jednak kluczowego znaczenia dla naszego biznesu, koszty związane ze wzrostem cen paliw przerzucamy na klientów.

Jeśli chodzi o moment wejścia na rynek, to 2006 rok był okresem prosperity w spedycji morskiej, w której się specjalizujemy. Z drugiej strony już dwa lata później rozpoczął się globalny kryzys finansowy. Budowanie firmy w trudnych czasach to jednak najlepszy test dla przedsiębiorstwa.

A co zdecydowało o wyborze branży? Skąd taki pomysł na biznes?

W wieku 20 lat przyjechałem do Gdyni na studia. Zakochałem się w tym mieście, morzu i wszystkim, co się z morzem wiąże. Gdynia to wyjątkowe miejsce, takie polskie Las Vegas, wybudowane od podstaw w przeciągu kilku lat. Jest tu niesamowicie pozytywna energia. Kiedy skończyłem studia, postanowiłem w Gdyni zostać. Zacząłem pracę w branży transportowo-logistycznej, a po kilkunastu latach zdecydowałem, że czas iść na swoje.

Ile zainwestował Pan w firmę? Te branża jest chyba bardzo kosztochłonna.

Kiedy się patrzy na firmę dziś, faktycznie można odnieść wrażenie, że musiały zostać w nią wpompowane ogromne pieniądze. Zaskoczę Panią jednak - kapitał zakładowy to jedyne 50 tysięcy złotych. Początkowo zatrudnialiśmy dwie osoby na etacie, a zarządzający przedsiębiorstwem przez pierwszych kilka miesięcy nie pobierali pensji. Później, jak większość firm, wzięliśmy kredyt w banku.

Obok kapitału, naszym podstawowym problemem w pierwszym roku działalności był brak rozpoznawalnej marki. A branża jest bardzo konkurencyjna. Dlatego jeździliśmy po całym kraju, rozmawialiśmy z potencjalnymi klientami. Ci, którzy rozpoczęli wtedy z nami współpracę, kupowali raczej ludzi, niż organizację. Po pół roku działalności na rynku nie mogliśmy się jeszcze chwalić wynikami.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/24/m208152.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/krzysztof;holowczyc;idzie;w;biznes;supercar;club;tylko;dla;wybranych,221,0,1048541.html) *Hołowczyc idzie w biznes. Bardzo nietypowy * To pierwsza taka firma w Polsce. Jednym z Państwa klientów jest między innymi IKEA. Dlaczego tak duża firma nie posiada własnej floty i magazynów?

W Polsce nie ma żadnego dużego przedsiębiorstwa importującego lub eksportującego towary, które angażowałoby się w logistykę lub transport na własną rękę. Podobnie jest na świecie. Logistyka to generalnie młoda dziedzina, podobnie jak branża IT powstała w latach 60. ubiegłego wieku. W 1962 roku niejaki Peter Drucker napisał artykuł, który wstrząsnął amerykańskim managementem. W _ Ciemnym kontynencie gospodarki _ wykazał, że największym polem do oszczędności w przedsiębiorstwach jest właśnie obszar zarządzania procesami logistycznymi.

Wcześniej, jeśli ktoś miał na przykład fabrykę traktorów, to budował magazyny, kupował zapas części na rok z góry i zatrudniał ludzi. Dziś intuicyjnie rozumiemy, że w ten sposób zamraża się kapitał. Firmy takie jak moja łączą potrzeby i potencjał różnych przedsiębiorstw, zarówno tych importujących, jak i eksportujących. Dzięki temu obaj klienci otrzymują usługę tańszą, niż gdyby chcieli organizować wszystko na własną rękę.

Próg wejścia na ten rynek, jak sam Pan wspominał, nie jest zbyt wysoki, a konkurencja spora. Co decyduje o tym, kto utrzyma się w branży?

Może to mało odkrywcza teza, ale zawsze powtarzam, że albo się zwijasz, albo rozwijasz. My to od początku rozumieliśmy. Przez brak wizji wiele niewielkich, rodzinnych przedsiębiorstw zniknęło z rynku, zostało połkniętych przez rekiny branży. Jednocześnie ten stan letargu konkurencji umożliwił rozwój firm takich, jak moja.

Już w 2008 roku przekształciliśmy się w spółkę akcyjną, z myślą o wejściu na giełdę. Żeby sprostać rosnącym oczekiwaniom klientów, trzeba inwestować w przedsiębiorstwo. Moglibyśmy finansować się z wypracowanych środków, ale rozwijalibyśmy się dużo wolniej. Doszliśmy do wniosku, że rozsądniej będzie oddać część firmy akcjonariuszom, a w zamian zyskać całkiem nową dynamikę.

*Galopujące ceny benzyny, podwyżka akcyzy na paliwo, opłaty za autostrady, wreszcie fatalny stan polskich dróg. Wszystko wskazuje na to, że branża transportowa musi szukać alternatywnych kanałów transportu. Jakich? *

Nasz najważniejszy obecnie projekt to transport intermodalny, wykorzystujący co najmniej dwa środki transportu w jednym łańcuchu dostaw. Jak kiedyś zakochałem się w morzu, tak teraz stawiam na kolej. Kiedy byłem mały, z pasją bawiłem się kolejką i marzyłem, żeby zostać maszynistą. W obecnych warunkach rynkowych mogę _ pobawić się _ pociągami.

Trend wyczuliśmy już wcześniej, projekt realizujemy od roku. Wszystkie czynniki, o których Pani wspomniała, w połączeniu z nurtem ekologicznym, polityką Unii Europejskiej w tym zakresie sprawiły, że postanowiliśmy zdjąć większość ładunków z dróg i przerzucić je na pociągi.

Chyba zdaje Pan sobie sprawę z kondycji polskiej kolei. Byłabym ostrożna w pokładaniu w niej jakichkolwiek nadziei.

Na całe szczęście nie zamierzamy wozić ludzi. Jeśli pociąg spóźnia się godzinę lub dwie, to w przypadku ruchu masowych towarów nie odgrywa to aż tak wielkiego znaczenia. Poza tym Polska ma rozbudowaną sieć kolejową, infrastruktura jest w miarę wydolna, wymaga tylko doinwestowania. Opóźnienia w granicach kilku godzin nie mają znaczenia w porównaniu do korzyści, jakie płyną z tego typu rozwiązań. Transport kolejowy oznacza przede wszystkim obniżenie kosztów przedsiębiorstw. To absolutna konieczność i przyszłość tej branży.

Czytaj więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
W tej branży kryzys był już trzy lata temu Druga fala recesji nie będzie dotkliwa - prognozuje Arkadiusz Glinka.
Komfortowe i tanie latanie. "To możliwe" Państwowy Eurolot wytrzyma atak konkurencji na rynek lotów krajowych? Skąd optymizm prezesa, skoro spółka ubiegły rok zakończyła stratą?
Chcą zatrudnić młodych i niedoświadczonych Michael Rockwell opowiada o najnowszej inwestycji firmy i tłumaczy się z zerwanej współpracy z Microsoftem.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, atc cargo, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz