Baltona bez marynarza, stawia na lotniska [WIDEO]

Baltona bez marynarza, stawia na lotniska


fot. Baltona
Baltona wciąż wielu osobom kojarzy się z Marynarskimi Bonami Towarowymi, których wartość wyrażana była w dolarach. Można było za nie kupić kawę, alkohole i zachodnie zabawki - wszystko, co w latach 80. było trudno dostępne za polską walutę w państwowych sklepach. Czasy diametralnie się zmieniły, a firma wciąż sobie dobrze radzi. Jest liderem handlu w strefach wolnocłowych na polskich lotniskach.

Money.pl: Korzyści z zakupów w sklepach wolnocłowych zostały mocno ograniczone po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Co zatem mogą zyskać klienci robiąc zakupy w Państwa sklepach?

Magda Grzybowska, prezes Baltony: Wszystko zależy od kraju, do którego podróżuje pasażer. Jeżeli wybiera się do państwa należącego do Unii Europejskiej, to rzeczywiście nie może już skorzystać z odliczeń podatków. Ale lecąc poza Wspólnotę, już tak. Najbardziej widać to w przypadku towarów objętych akcyzą, jak alkohol, czy papierosy, gdzie korzyści są największe.

Czyli palacze wybierający się na wakacje do Egiptu, którzy nie gustują w tamtejszych papierosach, mogą śmiało poczekać z zakupem zapasu aż do momentu, gdy będą już po odprawie na lotnisku?

Dokładnie tak. Bardzo wyraźnie widać to zresztą po wynikach naszej sprzedaży. Największe wzrosty notujemy w okresie wakacyjnym. Turysta lecący czarterem na urlop chce kupić taniej towar objęty akcyzą i my mu w tym pomagamy.

Mimo wszystko w sklepach na lotniskach i tak jest drogo.

Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Oczywiście nie mogę ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że we wszystkich sklepach lotniskowych jest tanio, ale u nas chociażby kosmetyki, perfumy, odzież czy alkohol, można kupić w korzystniejszych cenach niż w galeriach handlowych.

Ale już restauracje są znacznie droższe.

To jest zupełnie odrębny segment rynku. Praktycznie na wszystkich lotniskach na świecie restauracje są drogie. Wynika to po części z faktu, że pasażerowie oczekujący na samolot mają czas. Chcą gdzieś usiąść, zjeść czy napić się, a mają ograniczone możliwości wyboru i zwracają mniejszą uwagę na ceny. Firmy na tym korzystają.

A w przypadku sklepów tak nie jest?

Nie. Nasz klient to często ta sama osoba, która rano leci gdzieś służbowo, a wieczorem idzie do galerii handlowej. Ma doskonałe rozeznanie w poziomie cen i jeżeli na lotnisku będzie zbyt drogo, to spokojnie może poczekać na przykład z zakupem perfum. Zupełnie inaczej niż w przypadku restauracji.

W takim razie, skoro nie ze względu na ulgi podatkowe, to jak możecie Państwo zaoferować klientom konkurencyjne ceny?

Niższe ceny wynikają u nas teraz z lepszych rozwiązań we współpracy z dostawcami. Wcześniej Baltona przez lata zaopatrywała się w towar przez pośredników. Obecnie negocjujemy ceny i warunki dostaw bezpośrednio z konkretnymi markami.

I taki biznes na lotnisku się opłaca?

Wszystko zależy od sposobu jego prowadzenia. Obecna strategia przynosi nam satysfakcjonujące efekty.

Pomimo tego, że wynajem powierzchni w porcie lotniczym jest znacznie droższy niż w galerii handlowej?

To prawda, że wynajem jest droższy, ale proszę zwrócić uwagę, że jednocześnie konkurencja jest mniejsza. W wielu portach jesteśmy jedyną firmą handlową. Nasze doświadczenie pozwala nam też wygrywać przetargi na kolejne powierzchnie w strefach duty-free, tak jak miało to ostatnio miejsce w Gdańsku, gdzie będziemy jedynym operatorem w nowym terminalu. Do tego korzystny dla nas jest fakt, że pasażerowie są w zamkniętej strefie i wykorzystując czas oczekiwania na odlot przychodzą na zakupy.

Słowem, nie musicie się o nich bić?

Można powiedzieć, że wielu z nich w nieunikniony sposób staje się naszymi klientami (śmiech). Ale są i tacy, którzy przychodzą z konkretną listą zakupów od żon czy znajomych.

Lotnisko to bardzo specyficzne miejsce ze względów bezpieczeństwa. Czy w takiej sytuacji dobór pracowników do Państwa sklepów jest bardziej restrykcyjny?

Tak. Rekrutacja w tym przypadku to długi proces. Gdy już mamy wyselekcjonowanego kandydata, zgłaszamy jego dane do służb na lotnisku. Tam są one weryfikowane, a cały proces zajmuje nawet kilka tygodni.

Rozumiem, że taka osoba nie mogła być nigdy karana?

Kartoteka musi być bezwzględnie czysta. Gdy już mamy pozytywną odpowiedź od służb, wówczas nowy pracownik dostaje przepustkę, która uprawnia go do poruszania się w ściśle określonych strefach portu.

Czytaj w Money.pl



Szał na lotniskach. Nowe porty, połączenia...

Towar również podlega kontroli?

Każda dostawa, zanim trafi na półki czy do magazynu, jest prześwietlana, na tej samej zasadzie jak bagaż podróżnych. W umowach mamy również ściśle określone warunki sprzedaży poszczególnych produktów. Czyli na przykład bez zgody portu w sklepie z perfumami nie możemy zacząć sprzedawać odzieży.

Asortyment dozwolonych produktów jest również ściśle określony?

To nawet nie wymaga specjalnych przepisów, bo ostrożnie podchodzimy do kwestii jego poszerzania. Wiemy, co interesuje klientów, co się najlepiej sprzedaje. To alkohol, papierosy, słodycze, perfumy, biżuteria, odzież.

Na drugiej stronie przeczytasz, dlaczego Baltona pozbyła się ze swojego wizerunku słynnego marynarza i kiedy zamierza wejść na główny rynek warszawskiej giełdy.

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie