Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Baltona bez marynarza, stawia na lotniska

Legendarna marka PRL-u jest dziś liderem handlu w strefach wolnocłowych w polskich portach lotniczych.

Podziel się
Dodaj komentarz
(97/iStockphoto)

**

fot. BaltonaBaltona wciąż wielu osobom kojarzy się z Marynarskimi Bonami Towarowymi, których wartość wyrażana była w dolarach. Można było za nie kupić kawę, alkohole i zachodnie zabawki - wszystko, co w latach 80. było trudno dostępne za polską walutę w państwowych sklepach. Czasy diametralnie się zmieniły, a firma wciąż sobie dobrze radzi. Jest liderem handlu w strefach wolnocłowych na polskich lotniskach. **

Money.pl: Korzyści z zakupów w sklepach wolnocłowych zostały mocno ograniczone po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Co zatem mogą zyskać klienci robiąc zakupy w Państwa sklepach?

*Magda Grzybowska, prezes Baltony: *Wszystko zależy od kraju, do którego podróżuje pasażer. Jeżeli wybiera się do państwa należącego do Unii Europejskiej, to rzeczywiście nie może już skorzystać z odliczeń podatków. Ale lecąc poza Wspólnotę, już tak. Najbardziej widać to w przypadku towarów objętych akcyzą, jak alkohol, czy papierosy, gdzie korzyści są największe.

Czyli palacze wybierający się na wakacje do Egiptu, którzy nie gustują w tamtejszych papierosach, mogą śmiało poczekać z zakupem zapasu aż do momentu, gdy będą już po odprawie na lotnisku?

Dokładnie tak. Bardzo wyraźnie widać to zresztą po wynikach naszej sprzedaży. Największe wzrosty notujemy w okresie wakacyjnym. Turysta lecący czarterem na urlop chce kupić taniej towar objęty akcyzą i my mu w tym pomagamy.

Mimo wszystko w sklepach na lotniskach i tak jest drogo.

Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Oczywiście nie mogę ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że we wszystkich sklepach lotniskowych jest tanio, ale u nas chociażby kosmetyki, perfumy, odzież czy alkohol, można kupić w korzystniejszych cenach niż w galeriach handlowych.

Ale już restauracje są znacznie droższe.

To jest zupełnie odrębny segment rynku. Praktycznie na wszystkich lotniskach na świecie restauracje są drogie. Wynika to po części z faktu, że pasażerowie oczekujący na samolot mają czas. Chcą gdzieś usiąść, zjeść czy napić się, a mają ograniczone możliwości wyboru i zwracają mniejszą uwagę na ceny. Firmy na tym korzystają.

A w przypadku sklepów tak nie jest?

Nie. Nasz klient to często ta sama osoba, która rano leci gdzieś służbowo, a wieczorem idzie do galerii handlowej. Ma doskonałe rozeznanie w poziomie cen i jeżeli na lotnisku będzie zbyt drogo, to spokojnie może poczekać na przykład z zakupem perfum. Zupełnie inaczej niż w przypadku restauracji.

W takim razie, skoro nie ze względu na ulgi podatkowe, to jak możecie Państwo zaoferować klientom konkurencyjne ceny?

Niższe ceny wynikają u nas teraz z lepszych rozwiązań we współpracy z dostawcami. Wcześniej Baltona przez lata zaopatrywała się w towar przez pośredników. Obecnie negocjujemy ceny i warunki dostaw bezpośrednio z konkretnymi markami.

I taki biznes na lotnisku się opłaca?

Wszystko zależy od sposobu jego prowadzenia. Obecna strategia przynosi nam satysfakcjonujące efekty.

Pomimo tego, że wynajem powierzchni w porcie lotniczym jest znacznie droższy niż w galerii handlowej?

To prawda, że wynajem jest droższy, ale proszę zwrócić uwagę, że jednocześnie konkurencja jest mniejsza. W wielu portach jesteśmy jedyną firmą handlową. Nasze doświadczenie pozwala nam też wygrywać przetargi na kolejne powierzchnie w strefach duty-free, tak jak miało to ostatnio miejsce w Gdańsku, gdzie będziemy jedynym operatorem w nowym terminalu. Do tego korzystny dla nas jest fakt, że pasażerowie są w zamkniętej strefie i wykorzystując czas oczekiwania na odlot przychodzą na zakupy.

Słowem, nie musicie się o nich bić?

Można powiedzieć, że wielu z nich w nieunikniony sposób staje się naszymi klientami _ (śmiech) _. Ale są i tacy, którzy przychodzą z konkretną listą zakupów od żon czy znajomych.

Lotnisko to bardzo specyficzne miejsce ze względów bezpieczeństwa. Czy w takiej sytuacji dobór pracowników do Państwa sklepów jest bardziej restrykcyjny?

Tak. Rekrutacja w tym przypadku to długi proces. Gdy już mamy wyselekcjonowanego kandydata, zgłaszamy jego dane do służb na lotnisku. Tam są one weryfikowane, a cały proces zajmuje nawet kilka tygodni.

Rozumiem, że taka osoba nie mogła być nigdy karana?

Kartoteka musi być bezwzględnie czysta. Gdy już mamy pozytywną odpowiedź od służb, wówczas nowy pracownik dostaje przepustkę, która uprawnia go do poruszania się w ściśle określonych strefach portu.

*Czytaj w Money.pl *

Towar również podlega kontroli?

Każda dostawa, zanim trafi na półki czy do magazynu, jest prześwietlana, na tej samej zasadzie jak bagaż podróżnych. W umowach mamy również ściśle określone warunki sprzedaży poszczególnych produktów. Czyli na przykład bez zgody portu w sklepie z perfumami nie możemy zacząć sprzedawać odzieży.

Asortyment dozwolonych produktów jest również ściśle określony?

To nawet nie wymaga specjalnych przepisów, bo ostrożnie podchodzimy do kwestii jego poszerzania. Wiemy, co interesuje klientów, co się najlepiej sprzedaje. To alkohol, papierosy, słodycze, perfumy, biżuteria, odzież.

**

fot. BaltonaPrognozy Urzędu Lotnictwa Cywilnego wskazują na znaczący przyrost liczby pasażerów w najbliższych latach. Jesteście na to przygotowani?**

Trwająca od prawie dwóch lat restrukturyzacja firmy ma właśnie na celu dostosowanie do nowych wymogów rynku. Od ponad roku mamy dużego inwestora strategicznego, zmieniliśmy model biznesowy. Możemy więc składać konkurencyjne oferty w przetargach i jesteśmy gotowi do dużych inwestycji.

Dobre prognozy to nie tylko wzrost liczby pasażerów, ale również rozbudowa lotnisk na skalę, z którą nigdy do tej pory nie mieliśmy do czynienia. Proszę zwrócić uwagę na nowe inwestycje we wszystkich portach regionalnych, budowę nowych portów jak chociażby Modlin. Wszędzie tam Baltona musi zaistnieć.

Ale nie ograniczacie się Państwo tylko do portów krajowych. To również duża zmiana w polityce firmy.

Tak. W całej swojej ponad 60-letniej historii Baltona nie miała sklepu w zagranicznym porcie. Teraz się to zmienia. Niedawno wygraliśmy przetarg na powierzchnię handlową we francuskim porcie lotniczym Montpellier. Wcześniej otworzyliśmy dwa sklepy w Rumunii.

*Dlaczego Rumunia? *

Bo to kraj, w którym warto być pierwszym. Rumunia jest w Unii Europejskiej i ma szansę, by bardzo szybko się rozwijać. A za tym pójdzie wzrost liczby pasażerów na lotniskach.

Czy rozważacie Państwo inwestycje poza Europą?

Tak. Chociaż tutaj w grę wchodziłoby nie tylko budowanie struktury od zera, ale także akwizycje i przejęcia. Na razie mogę powiedzieć tyle, że przyglądamy się rynkowi i jesteśmy do nich gotowi.

*Dzięki inwestorowi, który przed ponad rokiem okazał się dla Baltony mocnym wsparciem? *

Grupa Flemingo International, która od ponad roku jest naszym inwestorem strategicznym, to międzynarodowy lider, jeżeli chodzi o sklepy wolnocłowe na lotniskach oraz w portach morskich. Ma siedzibę w Dubaju, ale działa w dwudziestu krajach, m.in. w Afryce, na Bliskim Wschodzie i w Azji. Korzystamy więc z jego doświadczeń.

I nigdy nie było mowy o tym, by po wejściu inwestora marka Baltona zniknęła z rynku?

Nie. Inwestor zdaje sobie sprawę, że to bardzo znana marka z wieloletnią tradycją. Dlatego wszystkie nowe inwestycje w Polsce i Europie będziemy prowadzić pod marką Baltona.

Ale z logo Baltony zniknął słynny marynarz, który był symbolem spółki.

Cóż, czasy się zmieniają. Zależy nam na tym, by wizerunek Baltony był nowoczesny. Oczywiście szanujemy tradycję, ale nasi klienci to także cudzoziemcy i osoby młode, którym Baltona nie kojarzy się już PRL-owskim luksusem i Matchboxami.

I nie zrozumieją też, dlaczego firmę obecną na lotnisku reklamuje marynarz?

To swoją drogą bardzo ciekawa historia. W 1949 roku Baltona zaczynała działalność od zaopatrywania statków. Lotniska na dużą skalę pojawiły się dopiero w latach 80. i to był jednocześnie najbardziej lukratywny okres dla Baltony. W szczytowym okresie firma miała 250 sklepów.

Zobacz starą reklamę Baltony z marynarzem:

Ale Baltona wciąż handluje również na statkach?

Oczywiście, z tym że jest to zupełnie inny biznes. Można powiedzieć, że statki to działalność niszowa, choć zaopatrujemy je w znacznie szerszy asortyment niż sklepy lotniskowe. W grę wchodzi tu nie tylko dostawa żywności i napojów, ale na przykład elementy wyposażenia statków.

Spółka jest obecnie notowana na New Connect. Zapowiadacie Państwo przejście na rynek główny giełdy. Kiedy to się stanie?

Chcielibyśmy, aby nastąpiło to w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

I nie boi się Pani, że obecna sytuacja na rynku może popsuć Wasze plany?

Decyzja o przejściu na rynek główny już została podjęta. Oczywiście sytuacja na rynku jest ważna i ją obserwujemy, ale Baltona jest w pewnym sensie spółką, która wymyka się kryzysowi poprzez specyfikę segmentu _ duty free, _w których działa. Na giełdzie nie ma innej spółki handlowej, która nie odczuwa dużej konkurencji, a jej klient zachowuje się zdecydowanie inaczej niż na przykład w galerii handlowej. Dlatego liczę na zainteresowanie inwestorów naszymi akcjami.

Czytaj więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
Michalczewski i Gortat w jednej drużynie. Czyjej? Zatrudnienie pięściarza to marketing, nie przytyk w stronę byłego pracodawcy - mówi jeden z właścicieli firmy.
Chcesz kupić książkę? Zrób jej zdjęcie Nowatorska aplikacja to efekt 1,5 rocznej pracy polskich programistów z iTraff Technology.
Czerpią z Misia i Świerszczyka. I idą na wojnę _ - Nie można sprowadzać ich tylko do roli odbiorców showbiznesu _ - podkreśla Krzysztof Ziomek, wydawca i redaktor naczelny nowego pisma dla najmłodszych.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, baltona, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz