Notowania

polscy przedsiębiorcy
09.05.2011 06:30

Carmen: Sutanny na zamek zamiast mebli

Spółka z Lublina produkuje flagi, odzież kapłańską i trumienną.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Carmen)

**

fot: CarmenNazwa Carmen pochodzi od wina, którym właściciele firmy kilkanaście lat temu przypieczętowali pomysł na biznes. Choć nie jest typowa dla branży pogrzebowej, produkcja akcesoriów trumiennych to główny obszar działalności przedsiębiorstwa. Częstymi klientami Carmen są także duchowni z pobliskiego seminarium. Specjalnie dla nich firma zaprojektowała nowoczesne sutanny na zamek błyskawiczny. Money.pl: Pod szyldem Carmen Spółka Jawna funkcjonuje kilka firm. Jakie branże, oprócz pogrzebowej Państwo reprezentują?**

Aneta Zdyb, współwłaścicielka firmy Carmen: Produkcja galanterii i akcesoriów pogrzebowych to nasza główna działalność. Sprzedajemy też flagi oraz prowadzimy salon z odzieżą czarną i kapłańską. Mamy ponadto meble, ale powoli zaczynamy się z tego interesu wycofywać.

Dlaczego?

Byliśmy pośrednikiem producenta skórzanych mebli z Azji. Próbowaliśmy sprzedawać je przez internet i początkowo szło nam bardzo dobrze. Mamy atrakcyjne ceny, ale okazało się, że meble najlepiej kupuje się w dużych salonach, gdzie można wszystko obejrzeć. Internet nie jest dobrym narzędziem do sprzedaży takich produktów i dlatego teraz skupiamy się na tym, co możemy stworzyć sami.

Galanteria pogrzebowa to wąska działka.

Wszystko zaczęło się właśnie od tego, że znaleźliśmy niszę na rynku. Już wcześniej mieliśmy dużą szwalnię w Lublinie i postanowiliśmy wnieść coś świeżego i ciekawego do konserwatywnej branży pogrzebowej. Miałam swoje pomysły, zaczęliśmy też jeździć na zagraniczne targi. Podglądaliśmy trendy i dopasowaliśmy je do polskich tradycji. Wprowadziliśmy na rynek produkty delikatne, subtelne i eleganckie zarazem.

fot: Carmen_ fot: Carmen _[ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/firma;carmen;i;jej;oferta,galeria,5347,0.html)To znaczy?

Jako pierwsza firma w kraju wylansowaliśmy dwukolorowe wybicie do trumien. Spodobało się klientom, bo wcześniej były tylko białe, w dodatku z nieciekawą koronką. Potem wprowadziliśmy wybicie mocno marszczone, które nie wymaga koronki i innych ozdóbek. Jest eleganckie i uniwersalne, pięknie się marszczy i ślicznie wygląda. Też spodobało się na rynku, zwłaszcza, że mamy dobre ceny. Proste kapy i wybicia kremacyjne z włókniny albo surowej bawełny można zamówić już za kilkanaście złotych. Najpiękniejsze wybicia kosztują około 160 złotych.

W ofercie mamy ponadto akcesoria potrzebne do organizacji pogrzebów, czyli tabliczki natrumienne, dewocjonalia, oprawy na dokumenty pogrzebowe i ubrania dla obsługi.

A dlaczego zdecydowali się Państwo na tak mało branżową nazwę, jak Carmen?

Potrzebowaliśmy czegoś uniwersalnego, nie chcieliśmy iść wyłącznie w tę działkę. A tak naprawdę, powiem w sekrecie, Carmen to wino, którym ze wspólnikiem przypieczętowaliśmy nasz pomysł na biznes (_ śmiech _). Teraz nazwa pomaga nam właśnie dlatego, że nie kojarzy się tak żałobnie, jak popularny Styks, czy Hades.

Jak weszliście w kolejne branże?

Siedziba naszej firmy mieści się blisko seminarium duchownego w Lublinie. Klerycy i księża często przychodzili i pytali o_ sutanny i koszule kapłańskie. _To też była luka na lokalnym rynku, więc zgodnie z życzeniem klientów poszerzyliśmy asortyment.

Księża kupują ubrania raz na jakiś czas, ale dobrej jakości. Wszystko musi być funkcjonalne. Nasze wyroby są miłe w dotyku, wchłaniają pot, dobrze się noszą, piorą i oddychają. Wprowadziliśmy też unowocześnienia, takie jak zamek błyskawiczny w sutannie, żeby tych 33 guzików nie trzeba było zapinać codziennie rano (_ śmiech _).

**

fot: CarmenA co z flagami?**

Branża pogrzebowa wbrew pozorom ma swoje sezony. Ruch kończy się w okolicach lipca i zamiera na całe wakacje. Nie wiem, z czego to wynika, raczej nie z umieralności. Nasi klienci, czyli właściciele stolarni i zakładów pogrzebowych, wyjeżdżają wtedy na urlopy i pewnie robią zapasy trochę wcześniej.

Postawiliśmy na flagi, żeby w martwym sezonie nie było przerw w produkcji. Popyt na flagi rośnie przed świętami majowymi i 11 listopada. Staramy się trzymać zapas na te dwa momenty w roku i ładnie uzupełnia nam to pracę w szwalni. A ponieważ klient lubi kupować wszystko w jednym miejscu, poszerzyliśmy asortyment o rękawiczki, sztandary, drzewce, uchwyty do flag i akcesoria wyborcze, takie jak urny. Nie śpimy, mamy oczy i uszy szeroko otwarte (_ śmiech _).

Pamięta Pani, kiedy był najgorętszy okres w sprzedaży flag?

To był pogrzeb Ojca Świętego. Sprzedawaliśmy i szyliśmy flagi na kilka rąk, a bardzo szybko skończyły się kiry. Nikt nie był przygotowany na takie zapotrzebowanie, w pasmanteriach pokończyły się czarne wstążki i dodatki. Na szczęście mieliśmy maszynę do termicznego wycinania tkanin i udało nam się wyprodukować kiry na własną rękę. Przerabialiśmy dosłownie wszystko, co było czarne w firmie. Nawet zapasy ze strychu. Nigdy wcześniej nie było takiego zapotrzebowania i nie wiem, czy to się jeszcze kiedyś powtórzy.

A jak Pani ocenia tegoroczną majówkę?

Beatyfikacja Jana Pawła II bardzo zwiększyła popyt na flagi. Do tej pory na święta majowe zamawiano głównie flagi narodowe, biało – czerwone. W tym roku papieskie flagi zdominowały ruch w interesie.

Z roku na rok widać, że Polacy coraz chętniej oflagowują się na 1 i 3 maja. Po smutnych, komunistycznych latach nastąpił okres marazmu. Ludzie mieli dość czerwonych i biało -czerwonych flag, które wisiały niemal wszędzie. Teraz Polacy znowu je wywieszają, są bardziej świadomi i dumni ze swojej narodowości. Powodzeniem cieszą się też szturmówki z dawnych czasów.

I wcale nie jest tak, że po flagi przychodzą ludzie starsi. Gdy młodzi wyjeżdżają do pracy za granicę, często kupują biało - czerwone flagietki. Stawiają je na biurku albo dają innym w prezencie. Cieszy mnie to zainteresowanie, wydaje mi się naprawdę piękne.

*Akcesoria pogrzebowe, flagi, odzież żałobna – jak radzą sobie Państwo z zarządzaniem kilkoma branżami na raz? *

Ze wspólnikiem mamy po 50 procent udziałów w firmie i znakomicie się uzupełniamy. Panuje między nami dobra komunikacja, która pozwala na sprawne zarządzanie przedsiębiorstwem. Nie jest łatwo - obsługujemy kilka działek i zatrudniamy ponad 60 osób, w tym pięciu przedstawicieli handlowych na Polskę. Ale każde z nas dobrze porusza się w swoim obszarze. Mój wspólnik zajmuje się stroną techniczną, czyli parkiem maszynowym i samochodowym, ja zarządzaniem w szwalni i projektowaniem nowych wzorów. A decyzje dotyczące całej firmy podejmujemy wspólnie. To bardzo dobry układ.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/57/t135993.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/w;paleniu;fajki;najlepsze;sa;kobiety,17,0,799761.html) W paleniu fajki najlepsze są kobiety Na turniejach fajczarskich panie potrafią kurzyć przez ponad trzy godziny, mówi Zbigniew Bednarczyk, właściciel firmy Mr Bróg.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/75/t41035.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/polkap;najlepsze;kapelusze;nosza;chasydzi,227,0,812771.html) Polkap: Najlepsze kapelusze noszą Chasydzi Szerokość ich ronda mierzy się co do milimetra, a materiały i dodatki muszą być najwyższej jakości, mówi Paweł Spietz, producent nakryć głowy.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/208/t136912.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/rek;skonstruowali;zegar;wiekszy;od;big;bena,165,0,807333.html) REK: Skonstruowali zegar większy od Big Bena Ma osiem metrów średnicy, a jego wskazówka minutowa waży 140 kilogramów, mówi Jerzy Jurkiewicz, autor urządzenia.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, carmen, ludzie, kraj, wiadmomości, gospodarka, manager, czołówki, wywiady, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz