Notowania

polscy przedsiębiorcy
17.05.2012 06:00

Cupcake Corner Bakery - babeczki zamiast finansów

- Miałem dość siedzenia przed dwoma monitorami i przeprowadzania skomplikowanych analiz. Chciałem prowadzić swój własny biznes - mówi Marcin Dutkiewicz.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Cupcake Corner Bakery)

- _ Miałem dość siedzenia przed dwoma monitorami i przeprowadzania skomplikowanych analiz. Chciałem prowadzić swój własny biznes _ - mówi Marcin Dutkiewicz, który świat finansów zamienił na wypiek babeczek. Razem z przyjaciółmi z USA prowadzi w Krakowie Cupcake Corner Bakery. W rozmowie z Manager.Money.pl opowiada, jak różnią się gusta Polaków i Amerykanów oraz tłumaczy, dlaczego wyrzuca niesprzedane babeczki.

*Money.pl: Umie Pan piec? *

Marcin Dutkiewicz: Nie. Nawet biszkopta nie umiem zrobić. Nas zespół cukierniczy nadal nie może uwierzyć, że nie potrafię nic upiec.

Prowadzi Pan jednak biznes oparty na wypiekach babeczek z kremem typu _ cupcake _ - niezwykle popularnych w Wielkiej Brytanii, USA czy Australii. Skąd pomysł, żeby modę na nie zaszczepić również w Polsce?

To nie był do końca mój pomysł. Ten biznes wymyślili przyjaciele, z którymi wcześniej pracowałem. Akurat byłem na etapie, kiedy chciałem zacząć coś swojego. Znam od kilkunastu lat Julie Hybel, która pochodzi ze Stanów i jest specjalistką od cupcakes. Z Julie i innymi przyjaciółmi zaczęliśmy się spotykać i tworzyć koncept Cupcake Corner Bakery. Pierwszego cupcake zjadłem jakieś dwa tygodnie przed otwarciem.

Zainwestował Pan pieniądze w coś, czego nawet wcześniej nie spróbował?

Oczywiście. Jak powszechnie wiadomo, biznes to ludzie, a ci wokoło mnie to wspaniała grupa specjalistów. Numerycznie, w naszym modelu biznesowym też wszystko miało sens a ryzyko było - powiedzmy - do przełknięcia. W końcu nie jestem alfą i omegą cukiernictwa i na takiego się nie chcę kreować, więc świadomy tego, nie opierałem tej decyzji na swoich własnych odczuciach, pomimo że te oczywiście były pozytywne.

fot. Cupcake Corner Bakery

*Biznes ruszył w lipcu 2010 roku. Ile trwały przygotowania? *

Niedługo, ponieważ Julie miała już przepisy i bardzo duże doświadczenie. Całe przygotowania trwały kilka miesięcy. Nad wszystkim pracował spory zespół ludzi, w większości z USA. Ja byłem jedynym Polakiem, więc jest to typowo amerykański produkt.

*Wcześniej pracował Pan w branży finansowej w Polsce oraz w USA. Dlaczego zamienił Pan świat finansów na babeczki? *

Bardziej zamieniłem świat pracownika na świat przedsiębiorcy. Zamiast babeczek, na początku miała być dystrybucja ekskluzywnych drzwi. Świat cupcakes pojawił się dlatego, że znaleźli się ludzie. A zamieniłem dlatego, że już nie byłem w stanie siedzieć przed dwoma monitorami i przeprowadzać skomplikowanych analiz. Moja pasja do przedsiębiorczości zwyciężyła nad spokojem pracy w korporacji. Chciałem prowadzić swój własny biznes.

**

fot. Cupcake Corner BakeryIle zainwestowali Państwo na początek? **

Zaczęliśmy z kapitałem trochę wyższym niż potrzebowaliśmy. Było to 207 tys. zl. Chcieliśmy mieć bezpieczne podejście. Byliśmy pierwsi na rynku i dlatego robiliśmy tzw. _ proof of koncept _. Niektórzy dziwili się, że pierwszy Cupcake Corner powstaje w Krakowie i to w tak mało turystycznej lokalizacji. My jednak wiedzieliśmy, że jeżeli lokalny konsument to przyjmie, to znaczy, że mamy dobry produkt. Szczególnie zależało nam, aby zdobyć klienta, który przychodzi specjalnie na to. Na podstawie tego wystartowaliśmy.

Jedna babeczka kosztuje 6 zł. W składzie francuskie kakao, belgijska czekolada, wanilia z Madagaskaru. Czy nie lepiej byłoby zrezygnować z wymyślnych składników na rzecz bardziej przystępnej ceny?

Kiedy zaczynaliśmy, Julie dostawała próbki składników bez znajomości ceny. Nie widziała, co ile kosztuje. Założenie było takie, żeby stworzyć produkt najwyższej klasy. Jakość była i nadal jest dla nas najważniejsza. Przykładowo robimy swój własny likier waniliowy. Laski wanilii z Madagaskaru zalewamy na trzy miesiące wódką. Jest to więc oddzielny, kosztowny i czasochłonny proces. Oczywiście, można zrobić cupcake za 1 zł, ale to nie będzie ten smak. Obecnie bardzo dużo cen składników idzie w górę.

Cupcake też zdrożeje?

W tym momencie utrzymujemy ceny. Ale jasne jest, że tak. Myślę, że to klasyczne case study każdego biznesu. Zadajemy sobie tylko pytanie, co dać klientowi w zamian. Pracujemy nad tym, żeby mimo podwyżek klient był ostatecznie do przodu.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/130/m214146.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/cyrk;korona;biznes;bez;sentymentow,217,0,1075161.html) *1000 euro za jeden dzień pracy? To możliwe * Tyle zarabiają najlepsi artyści cyrkowi. Może podwyżki nie byłyby konieczne, gdybyście zdecydowali się Państwo na używanie mrożonego ciasta, zamiast piec babeczki codziennie.

Mamy politykę świeżości 24 godzin, więc jeżeli coś zostało wypieczone po południu, to może być sprzedane np. do godz. 13 następnego dnia. Oczywiście każdy wie, że gdy w domu piecze ciasto, to nie wyrzuca go po 24 godzinach czy nawet 48 godzinach. My jednak nie oferujemy starszych produktów. Trzymamy się tej zasady bardzo twardo. Nie używamy również do produkcji żadnej chemii, utwardzaczy, utrwalaczy, więc musimy babeczki właściwie przechowywać.

A co się dzieje z niesprzedanymi produktami? Wyrzucacie je?

Tak, są dni, gdy niesprzedane cupcakes lądują w koszu. Robimy to dlatego, aby utrzymywać najwyższy standard wypieków. Reputacja jest dla nas bardzo ważna. Trzymamy się tej zasady, ale faktycznie czasami serce boli, gdy musimy produkty wyrzucić.

To bardzo duże marnotrawstwo jedzenia i pieniędzy. Dlaczego nie sprzedajecie Państwo jednodniowych cupcakes po niższej cenie?

Nie chcemy. Mieliśmy te dylematy. Pragniemy jednak, żeby klient zawsze dostawał najlepszy produkt - cupcake, który jest naszym standardem. Dawniej po koniec dnia niesprzedane babeczki rozdawaliśmy przechodniom. Doszliśmy jednak do wniosku, że te gratisy nie są naszym standardowym produktem i zrezygnowaliśmy. Nie chcemy, żeby powiedzieli - _ Myślałem, że to jest lepsze, nie zapłacę za to 6 zł. _ Na całe szczęście prawie zawsze nasze produkty sprzedają się od razu.

Mówił Pan, że nie używacie żadnej chemii do wypieku cupcakes. Skąd więc biorą się piękne, soczyste kolory babeczek, słodkie polewy i posypki?

Nie jestem cukiernikiem, ale z rozmów z Julie wiem, że można kupić barwniki sztuczne i naturalne. To jest kwestia wyboru. Na przykład jedno z naszych ciast jest czerwone i bardzo trudno je upiec. My robimy je na naturalnym soku z buraków. Stąd ten kolor. Ale równie dobrze można to sztucznie zabarwić. Każdy ma jakieś dylematy i podejmuje decyzje, czy chce coś robić łatwo, czy porządnie - większym kosztem.

Jak mówicie, jesteście autentyczną amerykańską cukiernio-kawiarnią. Wiem jednak, że oryginalne przepisy na bardzo słodkie babeczki musiały zostać zmodyfikowane, dostosowane do gustów Polaków. Nie lubimy takich słodkości?

Oryginalny cupcake jest sztywny i napakowany cukrem. Gusta Polaków nie są takie same, jak Amerykanów. Nasze cupcakes są mniej słodkie niż pierwowzór. Tydzień przed otwarciem pierwszego lokalu zaprosiliśmy kilkanaście osób, z różnych grup docelowych, i daliśmy im do spróbowania cupcakes, które stworzyliśmy. Każdy zrobił ranking i dzięki temu zebraliśmy bardzo dużo opinii. Ostatecznie wszystkie babeczki okazały są za słodkie. Więc zmniejszyliśmy poziom cukru i zrobiliśmy polskie cupcakes. Są więc jak najbardziej amerykańskie, ale pieczone pod polskie gusta.

* fot. Cupcake Corner Bakery (Kliknij żeby powiększyć)Oprócz słodkich babeczek, mają Państwo również w ofercie muffiny śniadaniowe np. słone. To Państwa autorski pomysł? *

Tak. Wcześniej nigdzie tego nie znaleźliśmy. Często wymyślając nowe rodzaje produktów, bierzemy też pod uwagę sugestie klientów.

*Zdarzają się od nich nietypowe zamówienia? W USA np. bardzo popularny jest tort weselny z cupcakes. Pojawia się również na polskich stołach? *

Absolutnie tak. I to nie tylko gdy np. jedno z nowożeńców jest związane z USA. Mieliśmy polsko - japońskie wesele i inne liczne, typowo polskie uroczystości. To fajny trend i alternatywa dla tradycyjnego krojenia kawałków ciasta. Często przygotowujemy też cupcakes z postaciami z bajek. Ostatnio pojawił się Snoopy.

*Menu zmieniają Państwo 7 dni w tygodniu. Występuje w tym biznesie sezonowość sprzedaży? *

Tak, jak w każdym. Nasz pierwszy lokal był głównie oparty na szkołach, więc w wakacje mieliśmy mniejszą sprzedaż. Drugi i trzeci są bardziej turystyczne, więc gdy jest niższy sezon, ruch też jest mniejszy. Ale ku naszemu zaskoczeniu nie ma spadku sprzedaży spowodowanej wysoką temperaturą, np. w lecie.

Główny kanał promocji firmy to profil na Facebooku, który cieszy się bardzo dużą popularnością. Zgromadził już prawie 23 tys. fanów. To sporo, biorąc pod uwagę, że posiadają Państwo tylko trzy lokale w Krakowie. Kiedy pojawią się w następnych miastach?

Zawsze zdradzamy dopiero dwa tygodnie przed otwarciem.

*Cupcake Corner lubi robić niespodzianki? *

Bardzo. Lubi też dobrze przygotować się do ekspansji. Otwarcie lokalu nie jest problemem. Problemem jest stworzenie konceptu sieci. Należy dopracować wszystkie procesy i produkować najbardziej efektywnie. Największe znaczenie w budowaniu marki ma to, że możemy funkcjonujący już model sklepu później łatwo skopiować. To nam zajęło najwięcej czasu.

Ten biznes na świecie to nie tylko pieczenie, ale także szeroka oferta akcesoriów do produkcji, zdobienia, serwowania babeczek. Wokół nich powstała już pewnego rodzaju filozofia. Planują Państwo rozszerzyć swoją działalność o inne produkty?

W tajemnicy mogę powiedzieć, że tak. Zdecydowanie o tym myślimy, zwłaszcza dlatego, że nasza marka bardzo dobrze się już kojarzy. Nasze logo pojawi się więc również na innych produktach. Moja córka ma już chyba cztery piżamy z cupcakes.

Czytaj więcej w Money.pl
Manufaktura Czekolady zamiast korporacji Krzysztof Stypułkowski i Tomasz Sienkiewicz porzucili dobrze płatne posady na rzecz własnej firmy.
Zobacz, komu płaci polska prokuratura _ Wiele zleceń pochodzi od organów ścigania, a nie od firm. _
Wreszcie skuteczna dieta. Ale za jaką cenę Firma oferuje catering dla osób odchudzających się. Miesięczna kuracja kosztuje 900 zł.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz