Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
ludzie
29.09.2011 06:30

Dobry rower za kilkaset złotych? Giant: To niemożliwe

Taki sprzęt nie będzie spełniał podstawowych warunków technicznych - mówią Maciej Lepieszkiewicz i Zbigniew Rodziewicz.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Giant)

Od 2004 roku sprzedaż rowerów w Polsce systematycznie spada. Największe straty ponoszą producenci najtańszych modeli, bo coraz więcej osób rozumie, że dobrego sprzętu nie da się kupić za mniej niż tysiąc złotych - mówi Zbigniew Rodziewicz (na zdjęciu z prawej), dyrektor generalny Giant Polska. Krajowy oddział tajwańskiej firmy powstał w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy marka nie była jeszcze powszechnie znana. Dziś Giant to największy na świecie producent rowerów, obecny w ponad 50 krajach i zarządzający siecią ponad 12 tysięcy partnerów handlowych. Money.pl: Tajwan jest nieuznawany przez większość społeczności międzynarodowej, w tym Polskę. Nie utrzymujemy z nim stosunków dyplomatycznych, ale gospodarcze tak. Panowie nigdy nie mieli problemów natury formalno-prawnej, związanych z prowadzeniem filii tajwańskiej firmy?

Maciej Lepieszkiewicz, prezes zarządu Giant Polska: Jeśli mieliśmy jakieś problemy, to związane z Chinami Ludowymi, nie z Tajwanem. Tajwan to kraj otwarty na biznes i jeśli ktoś chce z tajwańskimi firmami współpracować, państwo stara mu się to ułatwić.

A Polska?

Zbigniew Rodziewicz, dyrektor generalny: W stosunkach polsko - tajwańskich panuje pewnego rodzaju dwoistość. Nieuznawanie Tajwanu jest jedynie ukłonem politycznym w stosunku do Chin i nie przekłada się na sferę gospodarczą. Współpracujemy z Giantem już kilkanaście lat i przez cały ten czas nie napotkaliśmy żadnych problemów ze strony któregokolwiek z krajów. Nieuznawanie Tajwanu jako samodzielnego państwa zupełnie nie przekłada się na nasze stosunki handlowe.

ML: Ani na inne kwestie związane z prowadzeniem biznesu, w tym komunikację.

ZR: Przepraszam, jednak jest jedno utrudnienie. Przez wiele lat nie można było dostać się na Tajwan z Chin. Trzeba było udać się do kraju neutralnego w stosunku do obu państw i dopiero stamtąd do kraju docelowego. Jednak jakiś czas temu i to ograniczenie zniesiono.

Jednak pomimo napiętej sytuacji politycznej rowery Gianta produkowane są w Chinach.

ML: W Chinach, na Tajwanie i w Holandii.

ZR: U nas, w okresie komuny, też funkcjonował taki dziwny twór - firmy polonijne. Obecna sytuacja gospodarcza w Chinach przypomina trochę Polskę sprzed kilkudziesięciu lat.

A Panowie jak często bywają na Tajwanie?

ZR: Obecnie raz, dwa razy do roku. Dzięki telekomunikacji, telekonferencjom nie ma już potrzeby, żebyśmy podróżowali tak często, jak w początkach naszej współpracy 20 lat temu.

Maciej Lepieszkiewicz (z lewej) i Zbigniew Rodziewicz (z prawej) / fot. Giant* *

Jak nawiązaliście współpracę z Giantem?

ZR: Poprzez filię w Holandii: Giant Europe. Kiedy zaczynaliśmy, wszystkie uznane marki były już dostępne dla potencjalnych dystrybutorów, za większością z nich nie stał jednak producent. Dlatego wybraliśmy Gianta.

Prowadzicie polską filię według wytycznych koncernu, czy jesteście niezależni od centrali firmy?

*ML: *Mamy nieco inną strukturę niż pozostałe spółki-córki. Jesteśmy współwłaścicielami firmy i w związku z tym zachowaliśmy sporą niezależność. Proszę też zauważyć, że kraje Europy Zachodniej, to ciągle inne gospodarki. Zdalne sterowanie lub przeniesienie wzorców z odległych państw mogłoby się okazać niekorzystne dla naszej działalności.

*Przeczytaj wywiad Money.pl *

Nie da się jednak ukryć, że od lat 90. sporo się zmieniło. Giant jest spółką giełdową, w związku z czym także na nas spoczywają wszystkie wiążące się z tym obowiązki. Nasze miesięczne raporty muszą być gotowe do 8 dnia następnego miesiąca, a zamknięcie roku musi nastąpić do 15 stycznia. Mamy też system raportowania wewnętrznego oraz audyt wewnętrzny. Standard naszych operacji dramatycznie się zmienił. Przedtem odpowiadałem tylko przed Zbyszkiem, a Zbyszek przede mną. Teraz odpowiadamy także przed spółką-matką, a ona przed akcjonariuszami.

*ZR: *Na pewno zarządzamy z dużą samodzielnością, ale odbywa się to na wspólnie ustalonych zasadach. Siadamy razem do stołu, planujemy, tworzymy budżet, a potem go realizujemy. To ukłon ze strony firmy, że szanuje naszą odmienność kulturową, nasze zwyczaje i tradycje. Świadomy producent stara się dostarczyć towar, który jest potrzebny na danym rynku.

Czym więc różni się produkt, którego oczekują Polacy, od tego, co firma oferuje na innych rynkach?

ZR: W Polsce sprzedajemy sporo modeli nieobecnych w pozostałych częściach Europy. Można u nas zobaczyć na przykład rowery projektowane z myślą o rynku amerykańskim. Czasami tworzymy też modele specjalnie pod potrzeby polskiego klienta.

A jak wygląda tajwańska kultura pracy? Powiela stereotypowy model azjatycki, gdzie obowiązki służbowe wypełniają cały dzień?

ZR: Praca po 12, 14, czy 16 godzin na dobę to stereotyp. Czas pracy w Chinach jest już zbliżony do standardów europejskich. Inna jest natomiast organizacja pracy, która skutkuje ogromną wydajnością firm azjatyckich.

*Giant jest największym producentem rowerów na świecie. Z Tajwanu pochodzą też takie marki jak Acer, Asus czy HTC. W czym tkwi istota sukcesu tamtejszej gospodarki? *

*ZR: *Wydaje mi się, że to kwestia początków, dobrego i konsekwentnego ukierunkowania biznesu. Większość tajwańskich firm, podobnie jak Giant, ma około 40 lat. Od początku celowały w konkretną część rynku, miały wytyczone cele długoterminowe i nie dokonywały nieustających rewolucji, kiedy zmieniała się koniunktura. To nie jest kwestia żadnych cudów gospodarczych, tylko konsekwentnej strategii popartej rzetelną analizą tego, co się chce robić i dlaczego.

A dlaczego Panowie zdecydowali się akurat na branżę rowerową?

ZR: Zaczynaliśmy w czasach, kiedy rower był towarem pożądanym. Po rower stało się w kilkugodzinnych kolejkach. Postanowiliśmy odpowiedzieć na potrzeby rynku. Potem rower stał się stałym elementem polskiego krajobrazu, ale, że tak powiem, wstydliwym. Był przejawem nie najlepszej sytuacji ekonomicznej, szczególnie osób mieszkających w dużych miastach. Powiem szczerze: rower kojarzył się z biedą.

ML: Z wiejską bidą.

ZR: Rowerem jechało się na targ, rowerem przywoziło się sianko, rowerem odwoziło się mleko do punktu skupu. Dziś rower znów stał się pełnoprawnym środkiem komunikacji, ale żeby Polacy się do niego na nowo przekonali, musiały nastąpić zmiany. Nie tylko ekonomiczne, ale i mentalne.

ML: To nie znaczy jednak, że polski rynek ma się dobrze. Od 2004 roku sprzedaż rowerów w kraju systematycznie spada i w rekordowym roku 2009 sięgnęła poziomu około 500 tysięcy sztuk.

**Przeczytaj wywiad Money.pl

Z czego to wynika?

*ZR: *Największe straty ponieśli producenci najtańszych rowerów. Znajdziemy takie przykłady wśród niektórych polskich producentów, którzy na początku działalności donosili, że zbliżają się do miliona wprowadzonych na rynek rowerów. Dziś ta liczba jest dużo niższa.

Rozumiem, że Wasza firma nie ma takiego problemu, skoro specjalizujecie się w sprzęcie z wyższej półki.

ZR: Rzeczywiście, poruszamy się w tej części rynku, gdzie rower kosztuje powyżej tysiąca złotych. To nie wynika jednak z suchej kalkulacji. Po prostu poniżej tej ceny nie jest możliwe wyprodukowanie roweru, który będzie spełniał podstawowe warunki techniczne i jakościowe. Oczywiście, da się zrobić cieniej, z tańszych materiałów, komponentów, ale wtedy produkt będzie po prostu gorszy.

Czyli kupując rower, należy kierować się ceną?

ZR: Nie tylko. Jak w każdej innej dziedzinie, najlepiej kierować się osądem osoby, której się ufa i która się na sprawie zna. Naturalnym i pierwszym źródłem informacji jest sprzedawca. W dobrym sklepie nie stara się na siłę zareklamować swojego produktu. Wbrew pozorom etyka w biznesie jeszcze istnieje.

Pytała pani, dlaczego wybraliśmy rowery. To nie była decyzja tylko natury gospodarczej. W tym jest też _ fun _. To ogromna przyjemność sprzedawać taki produkt i spotykać potem ludzi jadących na naszych rowerach.

ML: Kiedy widzę osobę na Giancie, mówię: _ Dziękuję pani bardzo, dziękuję panu bardzo. _

ZR: A ja, kiedy siedzę na wrocławskim rynku czy warszawskim Nowym Świecie i widzę przejeżdżające obok mnie panie, myślę, że nie można mieć lepszego pomysłu na życie niż sprzedawanie im rowerów.

Więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
Auto Fus: W naszych żyłach płynie benzyna Właściciele pierwszego autoryzowanego serwisu BMW w Polsce mają własny team motocyklowy i licencję pilotów.
Zatrudnia 17 tys. osób, nie ma nawet gabinetu Przyjechał do Polski w 1993 roku, bo chciał obserwować przemiany ustrojowe. Dziś zarządza siecią restauracji na całą Europę Środkowo-Wschodnią.
Najbogatsi Polacy oddają mu swoje samoloty O tym, kim są właściciele odrzutowców, którymi lata i co było najtrudniejsze w rebrandingu Ery, opowiada Money.pl Jakub Benke, prezes domu mediowego Starcom i dyrektor Blue Jet.
Tagi: ludzie, wiadmomości, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz