Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Ekologiczne Centrum Utylizacji, czyli jak zarobić na śmieciach

Nowa ustawa śmieciowa miała być ukłonem w stronę przedsiębiorców. Wojciech Smołka, prezes ECU opowiada, jak wyszło w praktyce.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiał prasowy)

*Rząd wprowadził nową ustawę śmieciową, która nakazuje gminom gospodarowanie odpadami na ich terenie. Województwa zostaną podzielone na regiony, w których muszą powstać tak zwane Instalacje Regionalne. Tylko do nich będą trafiać odpady komunalne. O status jednego z takich centrów regionalnych stara się w dla swojej inwestycji na Dolnym Śląsku Wojciech Smołka, prezes Ekologicznego Centrum Utylizacji . O tym, jaki wpływ na przedsiębiorców ma nowa ustawa oraz o prowadzeniu biznesu w branży recyklingowej opowiada w Manager.Money.pl. *

Money.pl: Nowa ustawa o gospodarowaniu odpadami to ukłon rządu w stronę przedsiębiorców? Czy może jest w niej jakiś haczyk?

Wojciech Smołka, prezes Ekologicznego Centrum Utylizacji: - Ustawa całkowicie zmieni rynek gospodarki odpadami, ponieważ przedsiębiorcy stracą umowy bezpośrednio z klientami. Umowy to nasz rynek, to jest to o co musieliśmy do tej pory walczyć. My przedsiębiorcy, odbierający odpady będziemy musieli o ten rynek walczyć ponownie w inny sposób. W przetargach gminnych. Najpóźniej od 1 lipca 2013 roku, właściciele nieruchomości będą płacić opłaty za gospodarowanie odpadami na rzecz gmin. Te zaś zapłacą za usługę wybranym w przetargach firmom wywozowym.

Czyli prowadzenie biznesu recyklingowego będzie prostsze?

Nie jesteśmy zachwyceni ustawą, bo jest momentami nieprecyzyjna, ale z drugiej strony wprowadza pewien porządek. Chodzi o to, że w Polsce dominującą metodą postępowania z odpadami było ich składowanie, nie było odpowiednich zachęt prawnych, aby inwestować w instalacje na przykład do spalania, czy kompostowania śmieci. Ta ustawa powoduje jedną fajną rzecz, mianowicie zapewnia dopływ odpadów do instalacji, jeżeli uzyska ona status Instalacji Regionalnej. Jeżeli uda nam się taki status uzyskać, to wtedy mamy szansę, że nasza wielomilionowa inwestycja po prostu się zwróci.

*To jest w takim razie ryzykowne przedsięwzięcie? *

Częściowo tak, jednak inwestujemy w miejscu, gdzie odpadami gospodarujemy od lat. Sortownia zwiększa szanse kontynuowania naszej działalności i to w bardziej przyjazny dla środowiska sposób. Dodatkowo, wygląda na to, że jesteśmy atrakcyjnym partnerem dla wielu samorządów, które współpracując z nami nie muszą wydawać środków na budowę instalacji.

A co z mieszkańcami? Jaki wpływ nowa ustawa będzie miała na ceny wywozu śmieci?

Jeżeli trzeba zbudować coś, co wymaga dużych nakładów finansowych to koszt przełoży się na wzrost opłaty. Jednocześnie zauważmy, że racjonalnie ustawiając wywóz odpadów, czyli gdy na przykład miasto zostanie podzielone na kilka regionów i każdy obsługiwać będzie jedna, a nie pięć firm, to logistycznie taki system powinien przynieść obniżkę kosztów więc i opłaty za wywóz odpadów.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/132/m95364.jpg ) ] (http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/prezydent;podpisal;ustawe;smieciowa,165,0,873637.html) *Prezydent podpisał. Polska będzie czystsza? * Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Kilka dni temu Ekologiczne Centrum Utylizacji otworzyło nową sortownię odpadów komunalnych. Ile kosztuje taka inwestycja?

Instalacja do tej chwili zbudowana jest z częścią mechaniczną z produkcją paliwa alternatywnego, czyli nie jest to jeszcze pełny system umożliwiający biologiczne przetwarzanie odpadów. Ta część mechaniczna z produkcją paliwa alternatywnego na 110 tys. ton odpadów komunalnych kosztowała nas 12 milionów złotych. Część biologiczna będzie kosztowała znacznie więcej.

To sporo, ale oprócz samych kosztów budowy, są również te związane z obsługą.

Koszty obsługi muszą być pokryte wpływami - oczywiście z zagospodarowania odpadów. Trudno mi podać kwoty, ale na pewno więcej niż kosztuje składowanie dzisiaj. Składowanie w zależności od regionu kraju to kosztuje od 160 zł do 280 zł od tony. Z kolei pełne zagospodarowanie z ustabilizowaniem, kompostowaniem i potem składowaniem pozostałości, może kosztować 300-400 zł od tony.

To się będzie opłacać? W jaki sposób?

Przede wszystkim nie ma innego wyjścia - alternatywą do mechaniczno-biologicznego przetwarzania jest spalanie odpadów. Już w przyszłym roku nie będzie możliwe składowanie odpadów nieprzetworzonych, nieosiągających odpowiednich parametrów. Aby jednak ograniczyć koszty gospodarki odpadami musimy przede wszystkim - jako wytwarzający odpady - do maksimum efektywnie je segregować w naszych domach.

Skoro wkłada się w takie przedsięwzięcie duże pieniądze, to oczekuje się konkretnych zysków. Ile można zarobić w branży recyklingowej?

Albo dużo, albo mało. W zależności od tego, czy jest się na rynku monopolistą, czy trzeba o rynek walczyć. Jaką się ma technologię, czy już dostosowaną do wymogów prawnych. Jeżeli można było uzyskać dotację do inwestycji, to co za tym idzie można również zaproponować znacznie niższą cenę zagospodarowania odpadów, bo redukuje ona koszty amortyzacyjne. To wszystko zależy od wielu różnych warunków.

Załóżmy że ktoś nowy chce wejść w ten biznes - założyć instalację do przetwarzania odpadów. To dużo papierkowej roboty?

Przede wszystkim, każda inwestycja związana z odpadami musi przejść etap oceny oddziaływania na środowisko. Oczywiście, musimy sobie zdawać sprawę, że wszelkie przedsięwzięcia dotyczące odpadów, mogą budzić kontrowersje społeczne, co powoduje, że zwykle dość proste nawet technologie i przedsięwzięcia są utrudnione. Dokumenty i projekty sprawdzane przez urzędy gmin, powiatów, przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, czy też Urząd Marszałkowski. Cały proces trwa bardzo długo i oczywiście mamy po drodze etap konsultacji społecznych. Zwykle ujawniają się wtedy organizacje ekologiczne, które bardzo pilnują, aby przedsiębiorcy nie popełnili żadnych błędów podczas planowania tego typu inwestycji.

**

Jak przeforsować kontrowersyjne plany, kiedy ludzie zaczynają protestować? Tak było na przykład w Magnuszowicach koło Opola.

Przede wszystkim trzeba rozmawiać. Zwykle mieszkańcy mają reprezentantów. Z organizacjami ekologicznym również trzeba w sposób otwarty rozmawiać. Różne są na to metody. Poznań na przykład prowadził coś na wzór obrad Okrągłego Stołu.

Przedstawiciele miasta i fachowcy spotykali się z mieszkańcami. *
*
A Pana firma jak sobie radzi w takich sytuacjach?

W Chrzanowie na przykład skorzystaliśmy z eko-portalu Urzędu Miasta, na którym zorganizowaliśmy forum do dyskusji. Mówiliśmy tam otwarcie o naszych zamiarach, choć nie zabrakło ataków naszą koncepcję. Rozmawiamy w końcu z całym przekrojem społeczeństwa, jedni po prostu nie chcą wcale żadnych inwestycji, inni chcą żeby te inwestycje były takie, a nie inne.

Konsultacje przez internet to dobra metoda? Skuteczna?

Mogliśmy zweryfikować, czy nie popełniamy błędu. Oczywiście, sami też spotykaliśmy się z grupami mieszkańców. Trzeba ze społeczeństwem rozmawiać i przekonywać, że nasze inwestycje mają na celu przede wszystkim ograniczenie negatywnego wpływu na środowisko.

Zdarzyło się Panu ze względu na opór społeczny nie otworzyć sortowni?

Nie, natomiast zdarzyło mi się, że musieliśmy zmienić technologię.

Czyli?

Mogę powiedzieć jedynie tyle, że musieliśmy podjąć decyzje, które naszym zdaniem nie były uzasadnione merytorycznie, ale gwarantowały pewien spokój mieszkańcom.

Protesty są nieuzasadnione? Trudno zaprzeczyć, że zagrożenie dla środowiska jest.

Jeśli składowisko jest w odpowiedni sposób przygotowane, to nie ma żadnego zagrożenia. Problem polega jedynie na tym, że takie składowisko trzeba przez 30 lat monitorować, zagospodarować odcieki. Samo składowanie to nie jest wielki problem. Natomiast dużym problemem jest gaz składowiskowy, który emitowany jest często w sposób niezorganizowany. Nowe przepisy w Polsce zmierzają właśnie do tego, aby poprzez przetwarzanie i stabilizowanie odpadów w instalacjach, uniknąć składowania odpadów, które mogą taki gaz wytwarzać.

Czytaj więcej o śmieciach w Money.pl
Jednorazówką też można zabić. Zobacz jak Co roku do mórz i oceanów trafia tyle śmieci, że są w stanie zabić nawet milion zwierząt. 5 procent z nich leży na brzegu, 15 procent pływa po powierzchni. Gdzie podziewa się pozostałe 70 procent?
Śmieci z Fukushimy zaleją plaże. Zobacz gdzie Nawet 20 mln ton odpadków, pozostałości po marcowej fali tsunami w Japonii, kieruje się ku zachodniemu wybrzeżu USA i wyspom w tym regionie Pacyfiku.
Śmieci dryfują z prędkością 28,6 tys. km/h Liczba śmieci orbitujących wokół Ziemi osiągnęła _ krytyczny punkt _ i grozi masą kolizji.
Tagi: ekologia w polsce, ustawa śmieciowa, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz