Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Bartosz Wawryszuk
|

Eksperyment: Drogi w ręce prywaciarzy

0
Podziel się:

Marszałek dolnośląski wyjaśnia, jak to ma opłacać się biznesowi.

Eksperyment: Drogi w ręce prywaciarzy
(Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego)
Marszałek dolnośląski Rafał Jurkowlaniec (na zdjęciu) jako pierwszy w Polsce zamierza przekazać drogi wojewódzkie komercyjnym firmom. Jeśli projekt wypali, to przedsiębiorcy będą za własne pieniądze remontować infrastrukturę i jeszcze mają na tym zarobić. Money.pl pyta marszałka, czy taki projekt ma szansę powodzenia.

Money.pl: Czy samorząd województwa dolnośląskiego chce zaoszczędzić na drogach, oddając je w prywatne ręce?

Rafał Jurkowlaniec, marszałek województwa dolnośląskiego: Tak naprawdę nie chodzi o oszczędności. Naszym zyskiem będzie to, że wydając porównywalną sumę pieniędzy, zapewnimy wyremontowane i dobrze utrzymane drogi. To jest podstawowy zysk. Musimy w końcu wyjść z tego zaklętego kręgu, który powodował, że mieliśmy tylko na częściowe remonty i z trudem wystarczało na jako takie utrzymanie dróg.

Jako pierwsi w Polsce zamierzacie zastosować takie rozwiązanie. Na czym polega ten plan?

Prywatne firmy, które przejmą drogi wojewódzkie, najpierw mają je wyremontować, a potem przez 12 lat utrzymywać w zaleconym przez nas standardzie. W zamian za to będą otrzymywały od samorządu województwa cokwartalny tzw. czynsz. Taka jest pokrótce koncepcja tego projektu partnerstwa publiczno-prywatnego. Jesteśmy pionierami, więc wyjątkowo starannie przygotowujemy się do realizacji tego planu.

Kiedy zacznie to działać?

Jesteśmy w przededniu ogłoszenia pierwszego przetargu. W tym roku zamierzamy uruchomić pilotaż, po którym będziemy sukcesywnie oddawać w zarząd kolejne odcinki dróg w województwie. Zaczynamy od odcinka drogi na moście na Widawie we Wrocławiu do ronda w Obornikach Śląskich. Partner prywatny przejmie 12 km, z czego 9 km jest do wyremontowania. Firma, która wygra przygotowany przez nas przetarg, będzie potem przez 12 lat zarządzać całym odcinkiem.

A co będzie po projekcie pilotażowym?

W sumie nasz plan zakłada, że około 2 tys. km dróg wojewódzkich zostanie oddanych w zarząd i utrzymanie prywatnym firmom. Gdybyśmy chcieli je wyremontować w tradycyjnym modelu, czyli finansując inwestycje z budżetu samorządu wojewódzkiego, nie byłoby to możliwe. W budżecie nie ma tylu pieniędzy. Wystarcza nam jedynie na bieżące utrzymanie dróg i niewielkie remonty.

Czy mieszkańcy regionu zyskają coś dzięki tej inicjatywie PPP?

Oczywiście. Kierowcy będą jeździć po wyremontowanych drogach, które będą utrzymywane w dobrym stanie. Wysoko stawiamy poprzeczkę. Tylko najwyższa jakość utrzymania drogi będzie gwarantować wypłatę wynagrodzenia firmom. Oczywiście formalnie drogi zawsze będą należeć do województwa, podkreślam - zostaną tylko przekazane w zarządzanie. Chcemy po prostu uniknąć tego, co było problemem drogownictwa nie tylko w województwie, ale w całej Polsce.

Czego?

[ ( http://static1.money.pl/i/h/164/m100772.jpg ) ] (http://dom.money.pl/budownictwo/wiadomosci/artykul/mswia;sie;chwali;2;8;tys;km;schetynowek,122,0,800634.html) MSWiA się chwali. 2,8 tys. km "schetynówek"
Często przebudowy i remonty dróg są robione tak, żeby wytrzymały tylko w okresie gwarancyjnym. Nasza idea jest taka, że partner prywatny dostając w zarząd drogę na 12 lat będzie zainteresowany tym, żeby remont był zrobiony solidnie. Tak, by w czasie trwania umowy było jak najmniej remontów i poprawek.

Po drugie, zakładamy, że firma która będzie tymi drogami zarządzała, zadba o utrzymanie ich na najwyższym możliwym poziomie, bo to wprost przekłada się na trwałość. Przykład - przedsiębiorstwa odśnieżające trasy zapominają często, że trzeba w zaspach odgarniętego z jezdni śniegu zrobić co jakiś czas przerwę, żeby mogła odpływać woda. Jak się tego nie zrobi, to w ciągu dnia śnieg się topi, a w nocy, kiedy zamarza - rozsadza podbudowę trasy. I świetna, często całkiem nowa droga, może być w ciągu dwóch lat zdegradowana i zniszczona.

Trzeba też dbać o koszenie poboczy, żeby w okresie letnim odwodnienie działało prawidłowo. Usunięcie drobnego uszkodzenia nawierzchni, wymaga minimalnych pieniędzy i niewielkiego nakładu pracy. A kiedy po kilku miesiącach dziura się powiększy, koszty naprawy są niewspółmiernie większe.

Kto będzie sprawdzał, czy partner prywatny należycie troszczy się o stan szos?

Weźmiemy na siebie monitorowanie stanu dróg. Podlegająca zarządowi województwa Dolnośląska Służba Dróg i Kolei po przekazaniu danego odcinka w zarząd prywatnej firmie będzie go patrolowała i sporządzała raporty. Jeśli znajdzie uchybienia, poinformuje firmę o konieczności szybkiego naprawienia uszkodzenia, w terminie tygodnia. Jeśli w tym czasie firma nie usunie uszkodzenia, spowoduje to obniżenie miesięcznego czynszu za utrzymanie drogi. Proponujemy uczciwe warunki i godny zarobek ale od firmy oczekujemy w zamian dobrej jakości usług.

A ile urząd marszałkowski wydaje na utrzymanie i remonty dróg?

W granicach 100 mln złotych rocznie. Mimo to większość z naszych dróg wojewódzkich, mniej więcej 80 proc., jest w kiepskim stanie. Najlepiej świadczy o tym fakt, że płacimy spore odszkodowania za uszkodzenia samochodów. Chcemy to zdecydowanie zmienić - taki jest projekt.

Pilotaż odpowie nam na pytanie, jak rynek wycenia nasze zapotrzebowanie. Ile i jakie firmy będą chętne do współpracy- na ile będą zdeterminowane, żeby wygrywać przetargi i jakie pojawią się warunki finansowe.

Na ile urząd oszacował stawkę czynszu dla firmy biorącej drogę w zarząd?

Tego na razie nie chcemy zdradzać, ale mogę powiedzieć, co uwzględniliśmy. Po pierwsze koszty remontu i pozyskania kapitału na niego. Po drugie koszt utrzymania drogi, który akurat znamy bardzo dobrze, a ponadto zysk dla prywatnego podmiotu i element ryzyka.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/218/m141274.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/raporty/artykul/tusk;obiecal;1;5;tys;km;autostrad;zbudowal;dziesiec;razy;mniej,6,0,845574.html) Tusk obiecał 1,5 tys. km autostrad. Zbudował dziesięć razy mniej A jakie ryzyko wiąże się z przekazaniem dróg w zarząd prywatnemu przedsiębiorstwu?

Po pierwsze, że nikt się nie zgłosi do przetargu, że nie będzie chętnych. Teoretycznie jest to możliwe. W takim przypadku oznaczałoby to, że warunki jakie stawiamy firmom są dla nich zbyt trudne do spełnienia. Wówczas musielibyśmy zastanowić się nad zmianami, choć wydaje mi się że taka sytuacja jest mało prawdopodobna.

Drugie zagrożenie, jakie dostrzegamy, to kwestia ceny. Ryzyko z tym związane powinno jednak zostać wyeliminowane po projekcie pilotażowym. Po to go robimy. Mamy swoje analizy, wyliczenia i opasłe specyfikacje techniczne. Trzeba je jednak poddać weryfikacji rynkowej.

Zakładam, że jesienią po pierwszym przetargu będziemy wiedzieli, kto wyremontuje i weźmie w zarząd pierwszy odcinek drogi. Zatem jeszcze w tym roku przećwiczymy w skali mikro działanie modelu PPP. Wiemy, że czym innym są symulacje, analizy prawników, a czym innym jest faktyczne przetestowanie na rynku.

Dotychczas inicjatywy związane z partnerstwem publiczno-prywatnym nie kończyły się sukcesami. Nie obawia się Pan porażki?

[ ( http://static1.money.pl/i/h/183/m152759.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/venture;capital;nieudanych;inwestycji;nie;da;sie;uniknac,28,0,876316.html) Szukasz pieniędzy na biznes? Oni je dadzą
Na całym świecie to dość powszechna praktyka. I u nas w ciągu najbliższych lat PPP rozwinie się lawinowo. Wiem, że bardzo wiele samorządów śledzi nasz projekt i trzyma za nas kciuki. Patrzą na nas trochę jak na pilota oblatującego prototypy - czy doleci i wyląduje bezpiecznie. Ja zakładam, że bezpiecznie dolecimy.

A czy tworząc projekt PPP samorząd województwa dolnośląskiego inspirował się wzorami innych krajów?

Uważnie prześledziliśmy jak działa drogowe PPP na świecie. Szczególnie interesowały nas nieudane przedsięwzięcia , wszystko po to by poznać błędy popełnione przez innych. Na przykład w Kanadzie, zdarzyło się, że partner prywatny zaraz po wybudowaniu odcinka autostrady podniósł cenę za przejazd dwu albo nawet trzykrotnie. Ponieważ umowa była źle skonstruowana, nie można było go zmusić do obniżenia opłaty. Z drugiej strony widzieliśmy fantastyczne przykłady z Wielkiej Brytanii zakończone absolutnym sukcesem.

Firmy, które mają wyremontować a potem utrzymywać drogi będą wybierane w przetargach. Może trafić się partner w rodzaju chińskiego Covecu, który będzie powodem problemów i komplikacji.

Zabezpieczyliśmy się przed taką wpadką. U nas nie będzie takiego problemu, jak z firmą Covec, ponieważ to prywatny podmiot będzie wykładać pieniądze na remonty i przebudowy. Dopiero kiedy zrealizuje usługę - wtedy dostanie pieniądze. Trzeba próbować. Tym bardziej, że zainteresowanie firm z branży jest ogromne. To wydaje się naturalne, bo dotacje unijne bardzo rozkręciły koniunkturę w drogownictwie, ale środki powoli się kończą, przez co dróg i autostrad w najbliższych latach będzie się budować mniej.

|

| Falstart e-myta. Pobór opłat nie działa Firma Kapsch za każdy dzień opóźnienia musi zapłacić milion złotych odszkodowania. |

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)