Notowania

Eurolot: Rośnie nowa konkurencja

Państwowy Eurolot wytrzyma atak konkurencji na rynek lotów krajowych? Skąd optymizm prezesa, skoro spółka ubiegły rok zakończyła stratą?

Podziel się
Dodaj komentarz

Państwowy Eurolot wytrzyma atak konkurencji, która z hukiem wchodzi na rynek lotów krajowych? Skąd optymizm prezesa, skoro spółka ubiegły rok zakończyła stratą, a konkurencja wymusza obniżanie cen biletów? Jakie są plany wykorzystania ośmiu nowych Bombardierów - dla Manager.Money.pl mówi o tym prezes Eurolotu Mariusz Dąbrowski.

Money.pl: Już wiele firm próbowało zaistnieć na rynku połączeń krajowych i im się nie udało. Dla Was loty krajowe to przyszłość?

Mariusz Dąbrowski, Prezes Eurolotu: Tak, oczywiście, ale to tylko jeden z filarów naszego biznesu. Wykonujemy też usługi dla PLL LOT, które wynajmują od nas samoloty wraz z załogą. Do tego w zeszłym roku doszły nasze własne rejsy pomiędzy największymi miastami w Polsce. Wykonujemy też dużo połączeń czarterowych, w tym - jako oficjalny przewoźnik Polskiej Siatkówki, latamy z naszymi zawodnikami i zawodniczkami. Ale faktycznie w strukturze naszych przychodów największą cześć jednak wciąż stanowią rejsy wykonywane dla LOT-u.

Planowana prywatyzacja LOT-u może odbić się na Waszej kieszeni? Obawiacie się tego, jakie kroki może podjąć nowy właściciel?

Na tym etapie, jest to naprawdę kwestia, o której z naszej pozycji nie ma sensu dyskutować. Są to decyzje właściciela i do właściciela należą. Generalnie, ja osobiście jestem zwolennikiem prywatyzacji, bo jak widzimy, stopniowo, ale konsekwentnie i co najważniejsze efektywnie prywatni właściciele zastępują w ten sposób Państwo.

Eurolot to firma, która powstała w 1996 roku. Obecnie właścicielem większości udziałów jest Skarb Państwa, który posiada 62 proc. akcji. Reszta należy do LOT-u. Firma specjalizuje się w lotach krajowych i lata pomiędzy 9 polskimi miastami.
W zeszłym roku przewieźliście 50 tysięcy pasażerów, ale wypełnienie maszyn spada. Między Krakowem a Gdańskiem, Wrocławiem a Warszawą jest dużo pasażerów, ale już połączenie Rzeszów-Szczecin się nie udało.

Wypełnienie samolotów nie spada, wręcz przeciwnie, wozimy ich coraz więcej. Nawet jeśli zimą jest ono - co zrozumiałe - mniejsze niż w sezonie, to po wynikach przedsprzedaży widzę, że nasze własne trasy cieszą się dużym powodzeniem. Na sezon letni, na wszystkich połączeniach, zwiększyliśmy liczbę i częstotliwość rejsów. Są dni kiedy trasę pomiędzy Krakowem a Gdańskiem pokonujemy aż sześć razy dziennie. Rzeszów-Szczecin rzeczywiście się nie udało, mimo tanich biletów. Może to my zbyt mało zainwestowaliśmy w marketing, a może to po prostu jeszcze nie jest czas na tego typu loty z Podkarpacia. Nie tylko nasze doświadczenia pokazują, że to trudny rynek.Trudno powiedzieć, gdzie leżał błąd, bo rozpoczęliśmy latanie na jesień, więc nie w tym najgorętszym okresie. A jeśli pyta Pan o wypełnienie samolotów, to po sześciu miesiącach latania przekracza ono 70 procent. W sezonie letnim, na naszej sztandarowej trasie z Krakowa do Gdańska, w samolotach czasem nawet brakowało miejsc.

Skoro jest tak duże zainteresowanie, to dlaczego obniżacie ceny biletów?

Nie jest tak, że generalnie obniżamy ceny. Zresztą one od początku były skalkulowane na niskim poziomie, tak, aby być dostępne dla jak najszerszej grupy pasażerów. Czasy, kiedy samolotem latali tylko biznesmeni dawno się skończyły - ja osobiście bardzo się z tego cieszę. Dobrze, że samolot staje się powszechnym środkiem transportu. Natomiast niezależnie od naszych kalkulacji, musimy też reagować na oczekiwania klientów i działania konkurencji. Tylko trzeba sobie zdawać sprawę z faktu, że wojna cenowa nie ma sensu na dłuższą metę i na pewno nie pójdziemy tą drogą. Jeśli chcemy żyć z latania, jeśli chcemy by te połączenia się utrzymały - to ceny biletów muszą zapewnić nam opłacalność tego biznesu. Nie mamy żadnych dopłat, nie mamy innych źródeł przychodów, które sfinansowałyby straty. Musimy zatem zwiększać obłożenie rejsów.

OLT Expressu się Państwo nie boją? Rośnie Wam spora konkurencja, kursują między tymi samymi miastami, co Eurolot, ale taniej.

*Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/208/m206032.jpg ) ] (http://manager.money.pl/news/artykul/loty;pasazerskie;rosnie;ruch;w;interesie;ale;,226,0,1038050.html) *Ujawnili, co grozi liniom lotniczym na świecie * Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych, ujawniło dane o rynku. *Obserwujemy ich poczynania. Generalnie konkurencja dobrze działa na rynek. Pasażerowie tylko na tym korzystają i może dzięki temu okaże się, że jeszcze więcej ludzi będzie latało niż założyliśmy w prognozach. Na pewno nie bagatelizujemy konkurencji. Zobaczymy jak to będzie funkcjonowało, kiedy przewoźnik już się rozkręci na dobre.

A cenowo jesteście w stanie z nimi konkurować?

Tak jak mówiłem, nie tylko ceną walczy się o pasażera, choć na pewno jest to ważny element tej walki. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla pasażerów ważne oprócz ceny. Na pewno komfort podróży to nasz atut, w końcu za miesiąc będziemy mieli fabrycznie nowe samoloty. Jesteśmy w stanie wiele rzeczy zrobić, tylko wszystko musi mieć sens ekonomiczny.

Może oferta takich firm, jak np. Polski Bus, który sprzedaje bilety nawet za złotówkę, jest konkurencją na takich trasach?

Myślę, że nie. Po pierwsze proszę ów bilet spróbować kupić na przykład na jutro. Poza tym - my także bilety na przykład między wspomnianym Rzeszowem a Szczecinem mięliśmy naprawdę tanie, bo już za 150 zł. Ale powiem tak: to jest trochę jak z TLK. My nigdy nie będziemy dla nich konkurencją, ani oni dla nas. Większość ludzi, którzy korzystają z takich środków transportu nie zwraca uwagi na czas podróży. Przykładowo: jeśli autobusem jedzie student to jest mu obojętne, czy będzie na miejscu rano czy wieczorem. Wykorzysta
czas podróży na naukę, posurfuje po Interncie, kilkanaście godzin jakoś zleci. U nas ten czas jest zdecydowanie krótszy. Pasażer wylatuje rano, załatwia swoje sprawy, a wieczorem tego samego dnia, może spokojnie wrócić do domu. Oszczędność na hotelu to tylko jeden z elementów opłacalności takiego rozwiązania. Każdemu zależy na czymś innym, dlatego na rynku jest miejsce dla wszystkich

Ile Państwa kosztuje lot z Warszawy do Wrocławia?

W związku z tym, że konkurencja patrzy nam na ręce, nie mogę niestety zdradzić takich informacji.

Na czym w takim razie państwo zarabiają? Bilety do główny zastrzyk gotówki?

W naszej sytuacji, na tym początkowym etapie rozwoju, zarabiamy głównie na biletach.

Gdzie można zatem ciąć koszty? Czy właśnie kluczem do sukcesu jest stanie się takim krajowym Ryanairem, czy może na czymś innym da się zaoszczędzić?

Nie ma co porównywać takich firm, bo to zupełnie inna skala oszczędności. Chociażby liczby posiadanej i nabywanej floty. Oni kupują samoloty hurtowo, więc na pewno na tym wiele korzystają. Niektóre porty lotnicze też traktują ich na powiedzmy _ nierynkowych _ zasadach. Ale generalnie w lotnictwie trudno jest znaleźć oszczędności.

A Państwo na czym oszczędzają?

Podam Panu prosty przykład. Wymieniając flotę, sporo zaoszczędzimy na obsłudze technicznej i naprawach.

No tak, ale teraz latacie ATR-ami, macie Embraery i kupiliście Bombardiery. Gdzie tu oszczędność? Im więcej różnego typu samolotów, tym większe koszty, bo trzeba zatrudniać więcej pracowników do obsługi.

ATR-ów będziemy się stopniowo pozbywać. Nie zakładamy w długim okresie dwuflotowości. Ona może funkcjonować, jeśli się okaże, że mamy w nich potencjał do wykorzystania i możemy na nich zarobić, to czemu nie, ok. Jeśli nie, no to dziękujemy. Na dłuższą metę na pewno dwuflotowość rzeczywiście się nie opłaca. Na marginesie - mechanicy często mają uprawnienia na różne typy.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/184/m202168.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/eurolot;kupi;osiem;samolotow;bombardier,191,0,1035455.html) *Kupią osiem nowych samolotów. Jest zgoda * Zarząd Eurolotu zdecydował się na kanadyjski samolot Bombardier Q400.

A co z rosnącymi cenami paliw? Da się jakoś przed tym zabezpieczyć?

Firmy lotnicze zazwyczaj stosują hedging _ (umowy z koncernami są podpisywane na określone terminy i na określonych warunkach, dzięki czemu ceny paliw są stałe bez względu na wahania rynku – red. _). Ale więcej na ten temat powiedzieć nie mogę.

Ale umowy kiedyś się skończą. Przy tych ciągle rosnących cenach paliw będzie się dało utrzymać obecne ceny biletów?

To nie jest przypadek, że jesteśmy operatorem samolotów turbośmigłowych. Zużywają dużo mniej paliwa niż samolotowy odrzutowe. Nasz nowy samolot, przy ekonomice turbośmigłowca, ma osiągi zbliżone do samolotu odrzutowego (np. prędkość bliską 700 km/h) i zabiera więcej osób niż samoloty, którymi teraz latamy.

No właśnie, a nawiasem mówiąc, zeszły rok zamknęliście ze stratą.

To wzięło się co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze dużo kosztowało nas utrzymanie samolotów, bo wiadomo, im starsza maszyna, tym więcej pieniędzy trzeba w nią włożyć, bo dla kontroli wiek nie ma znaczenia. Samolot ma być po prostu sprawny. Druga rzecz, to oczywiście kwestia naszego wejścia na polski rynek z połączeniami krajowymi. Zawsze trzeba ponieść koszty start-upu. No i wreszcie po trzecie, mieliśmy feralne zderzenie na lotnisku w Warszawie i uszkodzono nam samolot. To też wpłynęło znacząco na wynik firmy, bo ubezpieczenie ubezpieczeniem, ale przecież trzymanie samolotu w hangarze też kosztuje.

A ile teraz warta jest firma?

Oj, tego to Panu nie powiem, ale nie dlatego, że nie wiem.

Czego klienci mogą się spodziewać? Postawicie na jakość, czy na masowość?

Jak już wspomnieliśmy, niedługo dostaniemy osiem nowych samolotów. Mamy
opcję na kolejne 12 w przyszły roku. Później mamy nadzieję, że przełoży się to na ceny biletów. Nowa flota, tak jak powiedziałem, po pewnym czasie, ostatecznie pozwoli też ograniczyć koszty lotów.

Jakie macie nowe plany poza lotami do Lwowa?

Wybór floty to jest wybór tego, co się chce robić. Na razie nie mogę podać szczegółów, bo wszystko dopinamy na ostatni guzik, ale w ciągu najbliższych tygodni, powiemy dokładnie, jakie są nasze konkretne plany. Na pewno stawiamy na porty regionalne. No i oczywiście - będziemy latać więcej, szybciej i dalej.

Więcej o rynku lotniczym w Polsce czytaj w Money.pl
Gdańsk został połączony z Krakowem i Wrocławiem dzięki Eurolot'owi Od 1 lipca będzie można w półtorej godziny polecieć ze stolicy Małopolski i Dolnego Śląska nad...
Prywatyzacja LOT. _ Mamy dwa warunki _ Prezes LOT stwierdził, że spółka musi się rozwiać po przejęciu oraz działać pod dotychczasowym logiem.
Fatalny wynik narodowego przewoźnika Polskie Linie Lotnicze LOT za 2011 r. odnotowały 145,5 mln zł straty - poinformował w środę prezes spółki Marcin Piróg.
Tagi: rynek lotniczy, lot, ludzie, strategie firm, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, strategie, z rynku, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz