Notowania

polscy przedsiębiorcy
24.05.2011 06:17

Firmowa integracja? T.A. Mati proponuje wodę i błoto

Przedsiębiorcy coraz częściej fundują pracownikom kajaki.

Podziel się
Dodaj komentarz
(T.A. Mati)

Na kajakach najchętniej integrują się pracownicy sektora finansowego i firm z branży chemicznej. Zazwyczaj są zatrudnieni w pionie sprzedaży, ale zdarzają się też członkowie zarządu i prezesi. Na specjalne życzenie jednego z nich T.A. Mati wynajęła koparkę i beczkowóz i zorganizowała terenowy rajd z przeszkodami.

Money.pl: Na rynku jest sporo przedsiębiorstw organizujących firmowe wyjazdy integracyjne. Czy spływy kajakowe cieszą się dużą popularnością?

*Maciej Grabiec, właściciel firmy Turystyka Aktywna Mati: *Firmy zabierały swoich pracowników już wszędzie: za granicę, na jachty, do drogich hoteli z gwiazdą rocka albo kabaretem na przystawkę. To się już przejadło, przedsiębiorcy szukają nowych sposobów na integrację i odkrywają kajaki.

Zainteresowanie jest spore, spływy zamawiają nie tylko duże, ale i małe firmy. A my dokładamy coraz więcej atrakcji. Kiedyś królował paintball, potem zorbing, quady i parki linowe. Teraz stawiamy na bardziej wyrafinowane formy rozrywki, na przykład na gry scenariuszowe. Polegają na tym, że trzeba coś znaleźć albo przejść z jednego punktu do drugiego używając pewnych przedmiotów i wskazówek.

Z wykształcenia jest Pan prawnikiem. Jak właściwie znalazł się Pan w tej branży?

W młodości dużo pływałem na kajakach. Po studiach zacząłem pracę w dużej, międzynarodowej korporacji, ale w międzyczasie zauważyłem, że spływy integracyjne to nisza na polskim rynku. Na targach turystycznych w Berlinie zwróciłem uwagę na przedsiębiorstwa organizujące imprezy związane z aktywnym wypoczynkiem - kajakami, rowerami. Pomyślałem, że ta moda niedługo dotrze do Polski, odszedłem z korporacji i w 2000 roku założyłem własną firmę.

To była spontaniczna decyzja, skok na głęboką wodę. Wtedy jeszcze mało kto słyszał o organizatorach spływów kajakowych. W Zachodniopomorskiem długi czas byliśmy jedyni, mieliśmy też jedną z pierwszych stron internetowych wśród firm tego typu.

fot: T.A. Matifot: T.A. Mati[ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/splywy;kajakowe;z;firma;t;a;mati,galeria,5502,0.html)Nie bał się Pan porzucać dobrze płatnej posady na rzecz niepewnego biznesu?

Kiedy człowiek jest świeżo po studiach, pracuje w dobrej firmie i nieźle zarabia, inaczej postrzega świat. Myśli, że zawsze wszystko będzie dobrze. Wtedy jeszcze nie miałem rodziny, więc pozwoliłem sobie na ten optymistyczny krok. Naturalnie miewałem trudne okresy, zresztą każdy, kto zakładał własną firmę od zera wie, jak ciężko bywa na początku. Także moje najbliższe otoczenie niezbyt przychylnie patrzyło na ten pomysł.

A teraz ci znajomi, którzy dalej pracują w korporacjach, zmienili zdanie i czasem wzdychają: _ Ale masz fajnie! My musimy pracować w biurze, a ty sobie siedzisz nad rzeką _. Nie zdają sobie sprawy z tego, że moja praca przebiega głównie przed komputerem.

Nie bierze Pan udziału w organizowanych przez siebie spływach?

Staram się pojawiać na spływach. Chcę wiedzieć, czy ludzie są zadowoleni, czy odcinki nie są za długie, czy kadra dobrze prowadzi wyprawę. Nie chcę tracić kontaktu z wodą, ale sam, dla przyjemności, pływam tylko przed i po sezonie. Większą część lata spędzam przy komputerze. Piszę oferty, dbam o kontakty z klientami, a przede wszystkim zajmuję się koordynacją działań. Poza spływem trzeba przecież zorganizować noclegi, atrakcje i catering. Czasem w jedną wyprawę angażuje się nawet dziesięć firm.

Jak wygląda organizacja spływu kajakowego od kuchni?

Kiedy dostaniemy zapytanie od firmy, ustalamy rejon kraju. Wybieramy rzekę i sprawdzamy, czy klient będzie w stanie tam dojechać. Potem szukamy noclegów, z którymi jest największy problem. Polska baza noclegowa na trasach spływów wypada bardzo słabo. Później dogrywamy szczegóły, takie jak zabezpieczenie spływu, dobór sprzętu i kadry. Pytamy, czy uczestnicy pływali już wcześniej kajakami; od tego zależy długość i poziom trudności trasy. W zależności od zamówionych atrakcji koszt spływu waha się od 60 do nawet 250 zł za osobę.

Jakie dodatkowe atrakcje zamawiają klienci?

Kiedyś, na dzień przed imprezą, prezes pewnej firmy powiedział, że chętnie przejechałby się wozem terenowym. W okolicy nie było odpowiednich lasów, ale kałuże też mu odpowiadały. Więc wynajęliśmy od chłopa pole i koparkę, wykopaliśmy szeroki dół, zamówiony beczkowóz wlał tam kilka beczek wody, ściągnęliśmy też dwa patrole. Prezes zakopał się w kałuży aż po lusterka. Wyciągaliśmy go dwoma traktorami, ale był bardzo zadowolony. A potem zakopała się księgowa. Było mnóstwo śmiechu, wszyscy fajnie się bawili.

Czy istnieją branże, wśród których spływy kajakowe są szczególnie popularne?

Z naszych usług chętnie korzystają banki i inne przedsiębiorstwa związane z finansami. Zdarzają się prezesi i zarząd, ale najczęściej integrują się piony sprzedaży. Ostatnio mieliśmy też wiele zamówień od firm z branży chemicznej. Obsługujemy cały rynek, chyba nie ma sektora, z którym jeszcze się nie zetknęliśmy.

Ile spływów organizujecie w ciągu roku?

Mamy od 20 do 30 realizacji rocznie, sezon trwa od początku czerwca do połowy sierpnia. Spływy firmowe organizujemy głównie w weekendy, bo tylko wtedy pracownicy mają czas. Przeważają wyprawy jednodniowe, ale zdarza się też kilka pełnych weekendów.

W polskim klimacie ogromne znaczenie ma pogoda. Więc gdy nadchodzi sobota, wszyscy modlą się o słońce. Zawsze musimy mieć w odwodzie alternatywę na wypadek deszczu. Często przekładamy zaplanowane przez firmy prezentacje, kiedy wiemy, że następnego dnia pogoda się popsuje.

Pamiętam sytuację, kiedy koszmarnie lało i chcieliśmy odwoływać spływ. Szykowaliśmy już zajęcia i turnieje pod dachem, ale grupa uparła się na kajaki i nic nie było w stanie jej przekonać. W straszną ulewę dwadzieścia osób twardo płynęło, nie zważali na nic (_ śmiech _).

A co w przypadku, kiedy któryś z uczestników nie chce wsiąść do kajaka?

Firmy na ogół zdają sobie sprawę, że trzeba będzie trochę tym wiosłem pomachać. Więc zanim skontaktują się z nami, konsultują się z pracownikami. Sami też pytamy, czy wszyscy uczestnicy spływu będą w stanie wysiedzieć w kajaku i czy już kiedyś pływali. Zdarza się, że przyjeżdża dwadzieścia osób i dwie rezygnują, bo boją się wody. Nie namawiamy ich bo też nie chcemy, żeby wspominały spływ jak przymus i męczarnię. Ale spływy naprawdę nie są trudne, często polegają po prostu na spławianiu się z nurtem rzeki. Chyba, że zgłoszono zapotrzebowanie na wyprawę, która da w kość uczestnikom. Wtedy dobieramy rzeki, na których coś się dzieje - jest szybki nurt, głazy i zwalone drzewa, które trzeba omijać.

Pana firma jest już na rynku ponad 10 lat. Co się przez ten czas zmieniło?

Kiedy zaczynaliśmy, nie mieliśmy dużej konkurencji. W wyszukiwarce wyskakiwało tylko kilka firm organizujących spływy kajakowe, dziś już kilkadziesiąt. Co jakiś czas przeglądam ich strony i na wielu ze zdumieniem odkrywam własne pomysły, a nawet opisy rzek żywcem skopiowane z mojego portalu. Czyli albo jestem taki dobry (_ śmiech _) albo w tym temacie nie da się już nic nowego wymyślić i trzeba zmienić branżę. Dlatego myślę o przeskoczeniu na wyższy poziom organizacji. Ale nie zdradzę, co to dokładnie będzie. Boję się, że znowu znajdę swoje pomysły na stronach konkurencji.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/42/t139562.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/artex;jeden;rower;dwudziestu;producentow,94,0,831070.html) Artex: Jeden rower, dwudziestu producentów Siodełko z Polski, szprychy z Czech, a przerzutki japońskie. Żadna firma na świecie nie produkuje jednośladów samodzielnie, mówi Andrzej Płonka, twórca marki Northtec.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/75/t41035.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/polkap;najlepsze;kapelusze;nosza;chasydzi,227,0,812771.html) Polkap: Najlepsze kapelusze noszą Chasydzi Szerokość ich ronda mierzy się co do milimetra, a materiały i dodatki muszą być najwyższej jakości, mówi Paweł Spietz, producent nakryć głowy.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/182/t138934.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/carmen;sutanny;na;zamek;zamiast;mebli,104,0,824680.html) Carmen: Sutanny na zamek zamiast mebli Spółka z Lublina produkuje flagi, odzież kapłańską i trumienną.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz