Fotozakupy podbiją Europę? Tak działa SaveUp

Fotozakupy podbiją Europę? Tak działa SaveUp

Fot. SaveUp

Aby kupić książkę lub odsłuchać płytę, wystarczy zrobić im zdjęcie. Sfotografować można ilustrację w czasopiśmie, bilbord reklamowy, a nawet ekran komputera. Wszystko za sprawą SaveUp - polskiej aplikacji na telefony z system iOS i Android, opartej o innowacyjną technologię rozpoznawania obrazów autorstwa firmy iTraff Technology. O tym, jak konkurować na zagranicznych rynkach i jak osiągnąć sukces w kraju, w którym zaledwie 20 procent użytkowników iPhone'a potrafi włączyć wifi, Manager.Money.pl rozmawia z Arkadiuszem Skuza, CEO iTraff Technology.

Money.pl: Księgarze chyba nie są zachwyceni Pana produktem?

Arkadiusz Skuza: Nie byliby, gdyby SaveUp był porównywarką cenową. Tymczasem my pomagamy w sprzedaży. Aplikacja rozpoznaje zrobione przez nas zdjęcie okładki książki lub płyty. Następnie zwraca listę ich cen, coraz częściej z możliwością bezpośredniego zakupu produktu z poziomu telefonu komórkowego.

Nasi użytkownicy mogą zatem robić tańsze zakupy w sytuacjach dotąd niemożliwych. Współpracujemy obecnie z 45 księgarniami internetowymi i wydawnictwami. To dodatkowo zwiększa ich ogólną sprzedaż.

Jak sam Pan mówi, „fotozakupić” można wszystko. Dlaczego iTraff Technology wystartował akurat z książkami?

To na książkach uczyliśmy się, jak tworzyć naszą technologię. Druga sprawa, że zakupy książek i multimediów stanowią ponad 60 procent całości europejskich transakcji mobilnych. Oczywiście, już teraz myślimy o wprowadzeniu innych produktów, takich jak odzież, RTV i AGD. Jednak już w ramach innej aplikacji. Zależy nam, aby kategoria produktowa SaveUp pozostała spójna.


fot. SaveUp

Technologia rozpoznawania obrazu ma też inne zastosowania. To za sprawą Pana firmy mogliśmy zobaczyć Waldemara Pawlaka ze smartphonem w ręku.

Dokładnie, nasza wizyta u wicepremiera była związana z aplikacją Art4Europe.com. Stworzyliśmy ją na potrzeby konkursu organizowanego przez Komisję Europejską. Pozwala rozpoznawać dzieła sztuki,podaje autora, tytuł oraz historię obrazu wraz z jego opisem. Te informacje są tłumaczone na wybrany język i odtwarzane za pomocą syntezatora mowy.

Poza tym nasza technologia identyfikuje każdą reklamę, czy to na przystanku, czy w gazecie. Załóżmy, że przegląda Pani magazyn i widzi reklamę najnowszych kosmetyków. Wystarczy zrobić jej zdjęcie, a na wyświetlaczu telefonu pojawią się spot reklamowy firmy, szczegółowe informacje o produkcie czy wreszcie możliwość jego zakupu.

Wydaje się, że SaveUp działa na tej samej zasadzie, co kody Quick Response, które w mobilnych zakupach wykorzystuje już Tesco. Te jednak, mimo potencjału, bardzo wolno przyjmują się na polskim rynku. Jak chce Pan przełamać ten trend?

Mamy naturalną przewagę. Żeby rozpoznać reklamę za pomocą naszej technologii, Tesco w Korei nie musiałoby nic dodatkowo drukować. A jeśli chodzi o polski rynek - ciężko go porównywać do zagranicy. U nas absorpcja technologii jest znacznie wolniejsza niż chociażby w Europie Zachodniej. Stąd działamy już za granicą.

Druga sprawa, że kody QR są po prostu brzydkie - tak mówią nam firmy, które ich nie wykorzystują. Przedsiębiorstwa dbające o wygląd swoich produktów nie chcą ich umieszczać na opakowaniach. Wyobraźmy sobie perfumy Chanel i na nich czarno-biały kod wielkości znaczka pocztowego.

Jest też kolejny argument, bardziej techniczny - kodami Quick Response ciężko się zarządza.

Przeczytaj wywiad Money.pl



Karolina Witek: Od kurzej fermy do fotela prezesa

Co Pan przez to rozumie?

Klasyczne kody kreskowe są zunifikowane. Jako że mają pomóc w procesach logistycznych, istnieje ich zbiorcza baza. Kod QR może wydrukować każdy. Nie musi być zarejestrowany, ani nie istnieje dla nich jedna baza danych.

Taki kod ogranicza też wolność użytkownika. Nie pozwala mu w dowolnej sytuacji pozyskać informacji o produkcie. My dajemy ludziom wolność, ignorujemy kod kreskowy i kod QR.

Czy trzecią, być może najważniejszą barierą, nie jest brak wiedzy? Ludzie nie mają pojęcia, o co w tej technologii chodzi. Nie boi się Pan, że SaveUp owszem, zamiesza w branży, ale nie wyjdzie poza nią?

W Polsce mamy około 4 milionów smartphonów, podczas gdy sąsiednie Niemcy dysponują około 14, a Wielka Brytania już 20 milionami telefonów. Dlatego myślimy globalnie. Pierwsze umowy pozyskaliśmy już kolejnych krajach Unii Europejskiej, a docelowo oparte o naszą technologię programy będą powstawać na całym świecie.

A o rynek zagraniczny jestem spokojny. W państwach takich jak USA tego typu aplikacje, bazujące tylko na kodzie kreskowym, mają już szerokie zastosowanie. Przykładowo aplikacja ShopSavvy , która opiera się wyłącznie na skanowaniu kodów kreskowych i QR, miesięcznie ma około 5, 6 milionów skanowań. Firma ScanLife, która udostępnia technologię, ma na koncie 40 tysięcy aktywacji aplikacji.

A ilu użytkowników ma SaveUp?

W ciągu 2,5 miesiąca pełnej funkcjonalności na dwóch platformach: iOS i Android, aplikacja zdobyła 5 tysięcy użytkowników.

Na drugiej stronie przeczytasz, jak iTraff będzie zarabiać na aplikacji

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
porównywarka, pomysł na biznes, saveup
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie