Notowania

ludzie
01.11.2011 06:50

Fotozakupy podbiją Europę? Tak działa SaveUp

Nowatorska aplikacja to efekt 1,5 rocznej pracy polskich programistów z iTraff Technology.

Podziel się
Dodaj komentarz
(SaveUp)

Aby kupić książkę lub odsłuchać płytę, wystarczy zrobić im zdjęcie. Sfotografować można ilustrację w czasopiśmie, bilbord reklamowy, a nawet ekran komputera. Wszystko za sprawą SaveUp - polskiej aplikacji na telefony z system iOS i Android*, opartej o innowacyjną technologię rozpoznawania obrazów autorstwa firmy iTraff Technology. O tym, jak konkurować na zagranicznych rynkach i jak osiągnąć sukces w kraju, w którym *zaledwie 20 procent użytkowników iPhone'a potrafi włączyć wifi, Manager.Money.pl rozmawia z Arkadiuszem Skuza, CEO iTraff Technology.

Money.pl: Księgarze chyba nie są zachwyceni Pana produktem?

*Arkadiusz Skuza: *Nie byliby, gdyby SaveUp był porównywarką cenową. Tymczasem my pomagamy w sprzedaży. Aplikacja rozpoznaje zrobione przez nas zdjęcie okładki książki lub płyty. Następnie zwraca listę ich cen, coraz częściej z możliwością bezpośredniego zakupu produktu z poziomu telefonu komórkowego.

Nasi użytkownicy mogą zatem robić tańsze zakupy w sytuacjach dotąd niemożliwych. Współpracujemy obecnie z 45 księgarniami internetowymi i wydawnictwami. To dodatkowo zwiększa ich ogólną sprzedaż.

Jak sam Pan mówi, „fotozakupić” można wszystko. Dlaczego iTraff Technology wystartował akurat z książkami?

To na książkach uczyliśmy się, jak tworzyć naszą technologię. Druga sprawa, że zakupy książek i multimediów stanowią ponad 60 procent całości europejskich transakcji mobilnych. Oczywiście, już teraz myślimy o wprowadzeniu innych produktów, takich jak odzież, RTV i AGD. Jednak już w ramach innej aplikacji. Zależy nam, aby kategoria produktowa SaveUp pozostała spójna.

fot. SaveUp

*Technologia rozpoznawania obrazu ma też inne zastosowania. To za sprawą Pana firmy mogliśmy zobaczyć Waldemara Pawlaka ze smartphonem w ręku. *

Dokładnie, nasza wizyta u wicepremiera była związana z **aplikacją Art4Europe.com. Stworzyliśmy ją na potrzeby konkursu organizowanego przez Komisję Europejską. Pozwala rozpoznawać dzieła sztuki,podaje autora, tytuł oraz historię obrazu wraz z jego opisem. Te informacje są tłumaczone na wybrany język i odtwarzane za pomocą syntezatora mowy.

Poza tym nasza technologia identyfikuje każdą reklamę, czy to na przystanku, czy w gazecie. Załóżmy, że przegląda Pani magazyn i widzi reklamę najnowszych kosmetyków. Wystarczy zrobić jej zdjęcie, a na wyświetlaczu telefonu pojawią się spot reklamowy firmy, szczegółowe informacje o produkcie czy wreszcie możliwość jego zakupu.

Wydaje się, że SaveUp działa na tej samej zasadzie, co kody Quick Response, które w mobilnych zakupach wykorzystuje już Tesco. Te jednak, mimo potencjału, bardzo wolno przyjmują się na polskim rynku. Jak chce Pan przełamać ten trend?

Mamy naturalną przewagę. Żeby rozpoznać reklamę za pomocą naszej technologii, Tesco w Korei nie musiałoby nic dodatkowo drukować. A jeśli chodzi o polski rynek - ciężko go porównywać do zagranicy. U nas absorpcja technologii jest znacznie wolniejsza niż chociażby w Europie Zachodniej. Stąd działamy już za granicą.

Druga sprawa, że kody QR są po prostu brzydkie - tak mówią nam firmy, które ich nie wykorzystują. Przedsiębiorstwa dbające o wygląd swoich produktów nie chcą ich umieszczać na opakowaniach. Wyobraźmy sobie perfumy Chanel i na nich czarno-biały kod wielkości znaczka pocztowego.

Jest też kolejny argument, bardziej techniczny - kodami Quick Response ciężko się zarządza. **

**Przeczytaj wywiad Money.pl [

Karolina Witek: Od kurzej fermy do fotela prezesa ]( http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/karolina;witek;od;kurzej;fermy;do;fotela;prezesa,140,0,933260.html ) **

Co Pan przez to rozumie?

Klasyczne kody kreskowe są zunifikowane. Jako że mają pomóc w procesach logistycznych, istnieje ich zbiorcza baza. Kod QR może wydrukować każdy. Nie musi być zarejestrowany, ani nie istnieje dla nich jedna baza danych.

Taki kod ogranicza też wolność użytkownika. Nie pozwala mu w dowolnej sytuacji pozyskać informacji o produkcie. My dajemy ludziom wolność, ignorujemy kod kreskowy i kod QR.

Czy trzecią, być może najważniejszą barierą, nie jest brak wiedzy? Ludzie nie mają pojęcia, o co w tej technologii chodzi. Nie boi się Pan, że SaveUp owszem, zamiesza w branży, ale nie wyjdzie poza nią?

W Polsce mamy około 4 milionów smartphonów, podczas gdy sąsiednie Niemcy dysponują około 14, a Wielka Brytania już 20 milionami telefonów. Dlatego myślimy globalnie. Pierwsze umowy pozyskaliśmy już kolejnych krajach Unii Europejskiej, a docelowo oparte o naszą technologię programy będą powstawać na całym świecie.

A o rynek zagraniczny jestem spokojny. W państwach takich jak USA tego typu aplikacje, bazujące tylko na kodzie kreskowym, mają już szerokie zastosowanie. Przykładowo aplikacja ShopSavvy , która opiera się wyłącznie na skanowaniu kodów kreskowych i QR, miesięcznie ma około 5, 6 milionów skanowań. Firma ScanLife, która udostępnia technologię, ma na koncie 40 tysięcy aktywacji aplikacji.

A ilu użytkowników ma SaveUp?

W ciągu 2,5 miesiąca pełnej funkcjonalności na dwóch platformach: iOS i Android, aplikacja zdobyła 5 tysięcy użytkowników.

Na drugiej stronie przeczytasz, jak iTraff będzie zarabiać na aplikacji

I to satysfakcjonujący dla Pana wynik?

Jasne, niedawno mogliśmy pochwalić się pozycją polskiego króla AppleStore. Zostaliśmy też aplikacją dnia, wygraliśmy startupfest.pl i jesteśmy w dziesiątce najlepszych startupów europejskich zgodnie ze StartUpWeek2011.

Jednak przed nami jest jeszcze mnóstwo do zrobienia. Do końca tego roku planujemy mieć około 10 tysięcy użytkowników, a do końca 2012 roku już około 120.

Aplikacja jest darmowa. Przy korzystaniu z SaveUp nie zauważyłam też reklam. Zarabiacie na prowizji od sprzedaży?

Dokładnie, nasz model biznesowy jest prosty. Jednak już w przyszłym roku chcielibyśmy wdrożyć aplikację z płatnymi funkcjonalnościami. Za dodatkową opłatą będziemy udostępniali na przykład dwa pierwsze rozdziały książki lub możliwość obejrzenia zajawki filmu. Albo bilety na koncert, które będzie można kupić po wyświetleniu zdjęcia danego muzyka.

*A co z prawami własności intelektualnej, staracie się o patent? *

Jesteśmy w trakcie. Technologia działa na rynku od niecałych 3 miesięcy. Dlatego jeszcze pracujemy nad uzyskaniem patentów i zastrzeżeniem znaków towarowych.

Patenty na oprogramowanie są trudne do uzyskania, jako że mogą skutecznie ograniczyć innowacje i doprowadzić do stagnacji na rynku. Google obliczyło, że w samych smartfon'ach może być 250 tysięcy opatentowanych pomysłów.

Europejskie Prawo Patentowe jest wielką giełdą. Patentowanie algorytmów w Europie jest praktycznie niemożliwe. Może jakiś prawnik się oburzy czytając te słowa, jednak z punktu widzenia przedsiębiorcy przepisy są niesamowicie zawiłe.

Jeszcze opatentowanie software'u, czyli samego kodu informatycznego, jest stosunkowo proste. Ale wyobraźmy sobie, że pieczemy ciasto. I algorytmem jest przepis na ciasto, a kodem informatycznym sama kolejność wrzucania składników. Jeśli zastrzegę tylko kolejność wrzucania składników do ciasta, to ten, kto ją trochę zmieni, i tak ma duże szanse na powodzenie wypieku. Tak samo jest z programem komputerowym: ktoś napisze go trochę inaczej i ma dużą szansę na osiągnięcie podobnego efektu do naszego. Sztuką zatem jest opatentowanie algorytmu, czyli samego przepisu na ciasto, unikatowych połączeń, które stworzyliśmy. I o to się staramy.

A * *jak długo pracowaliście nad technologią?

Około 1,5 roku. Z czego pół roku to głównie praca chałupnicza. Przeprowadzaliśmy pierwsze testy, finansowaliśmy się z własnych pieniędzy. W skrócie, gimnastykowaliśmy się, by mieć co pokazać późniejszym inwestorom, z którymi rozwijamy produkt od roku.

Według nieoficjalnych statystyk nawet 80 procent start-up'ów w Polsce upada. Jaka jest recepta na sukces młodego biznesu według Arkadiusza Skuzy?

To trudne pytanie. Na pewno szalenie ważne są trzy rzeczy. Po pierwsze - zespół. Jestem człowiekiem, który bardzo entuzjastycznie podchodzi do wielu tematów. W związku z czym druga cześć zespołu jest zimnokrwista. Inaczej realizowalibyśmy tysiąc projektów na raz, a nie skupiali na najważniejszym.

Druga kwestia to entuzjazm. Bo jak się czyta, że w Polsce jest mało iPhonów, że ludzie nie umieją robić zdjęć, to można się po prostu załamać. Ostatnio czytałem nawet badania z których wynika, że zaledwie 20 procent użytkowników iPhone'a potrafi włączyć w nim wifi.

Wreszcie trzeba po prostu mieć to coś. Dla przykładu, mieliśmy zero użytkowników, a udało nam się pozyskać do współpracy dwie księgarnie. Wielu ludzi mówiło, że to kompletnie nieosiągalne. Trzeba mieć taką iskierkę, która się tli, i która, kiedy jest źle, podpowiada: _ uda się _.

Zobacz więcej polskich pomysłów na biznes w Money.pl
Irytuje cię "Granie na czekanie"? To przez nich W zamian za wyemitowanie kilkusekundowych spotów, użytkownicy telefonów komórkowych dostaną darmowe minuty - mówi Igor Bokun.
To jest dobry sposób na tanie paliwo Żeby dodawać i sprawdzać ceny paliw na stacjach w całej Polsce wystarczy telefon z systemem Android.
Wygrali 350 tysięcy złotych i zrezygnowali Piotr Wiktorowski i Jacek Nowak stworzyli portal z teleturniejami.
Tagi: ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz