Notowania

strategie firm
06.03.2012 06:30

Generał Polko dla Money.pl: Excel może być pasjonujący

Były dowódca GROM-u doradza teraz managerom. W rozmowie z Money.pl tłumaczy, dlaczego nie warto zwalniać pracowników oraz zdradza, kiedy jemu samemu zabrakło motywacji do pracy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Archiwum prywatne)

- _ Wyjmowanie broni, strzelanie, powtarzany do znudzenia dryl można porównać do monotonii wypełniania arkuszy Excela czy pisania raportów. W obu przypadkach przydaje się fałszywa motywacja __ _- mówi Roman Polko, generał dywizji Wojska Polskiego i były dowódca GROM-u. Od kiedy rozstał się z armią, swoim doświadczeniem w zarządzaniu zespołem dzieli się z prezesami i managerami dużych korporacji. W styczniu ukazała się jego najnowsza, napisana wspólnie z żoną Pauliną książka - _ RozGROMić konkurencję _.

W rozmowie z Manager.Money.pl generał Polko tłumaczy, dlaczego nie warto zwalniać pracowników oraz zdradza, kiedy jemu samemu zabrakło motywacji do pracy. Wyjaśnia też, dlaczego lepiej podejmować złe decyzje, niż nie podejmować ich wcale_ . _

Money.pl: Racją bytu armii jest konflikt. Wszystkie metody szkoleniowe w wojsku - nawet te najbardziej kontrowersyjne - mają przygotować ludzi do działania w sytuacji realnego zagrożenia życia. Czy porównywanie zarządzania wojskiem do kierowania firmą nie jest więc zbyt daleko posuniętą analogią?

Generał Roman Polko: Nie jestem pierwszym, który to robi, choć w Polsce brakowało aktualnej, osadzonej w naszych realiach pozycji. Często cytowany autor _ Sztuki wojny _ - Sun Tzu, żył bardzo dawno temu, kiedy wojna była zbliżona raczej do walki na maczugi niż tego, z czym dziś muszą się mierzyć żołnierze. Bardziej współczesne pozycje pisane są na ogół przez Amerykanów, a ich realia nieco od naszych odbiegają.

O podobieństwach w kierowaniu firmą i armią może również świadczyć popularność wśród managerów traktatu _ O wojnie _ Carla Von Clausewitza. Bo procesy zarządzania, motywowania ludzi, są w wojsku i biznesie bardzo podobne. Różnica polega na tym, że w armii gotówką, którą się płaci, jest ludzka krew. To uczy odpowiedzialności, szybkiego podejmowania decyzji, działania zespołowego.

I właśnie takiej motywacji brakuje pracownikom korporacji. Nie walczą za ojczyznę, ani o wolność, ani o życie - swoje, czy kolegów.

Nie można mówić, że pracownicy dużych firm są bezideowi. Weźmy na przykład Toyotę, gdzie nie liczy się tylko jak największy zysk. Koncern postawił sobie za cel między innymi budowanie przyjaznego środowiska pracy. Jeśli pomagamy miejscowej ludności, to sama firma też lepiej funkcjonuje. Tyczy się to też wojska - wystarczy spojrzeć, jak nasi żołnierze w Afganistanie walczą o umysły i serca miejscowej ludności.

Wizję firmy, jej misję i cele określają zazwyczaj liderzy. Jak jednak przekonać do nich szeregowego pracownika, którego praca sprowadza się często do wypełniania tabelek w Excelu?

Pani szuka prostych recept, tymczasem trzeba patrzeć szerzej. Jeśli pracownik korporacji wie, że firma stworzy mu dobre warunki pracy, że będzie mógł oddać dziecko do przyzakładowego przedszkola, a jego sąsiad będzie mu się niżej kłaniał, bo reprezentuje koncern, który robi coś dla miejscowej społeczności, to sam będzie z większą pasją i energią wypełniał te tabelki.

Kwestie osobiste odgrywają olbrzymią rolę. Mnie kryzys i zwątpienie dopadły, kiedy służyłem w 6 Brygadzie Powietrznodesantowej. Byłem wtedy starszym oficerem operacyjnym, pracowałem z pasją, nawet sypiałem w pokoju służbowym. A kiedy rozdawano świąteczne paczki dla rodzin, byłem zbyt zapracowany i nie usłyszałem komunikatu. Zostałem pominięty, paczek na święta akurat dla moich dzieci zabrakło. A przecież w armii bardzo ważne jest, gdy dowódca pamięta, że żołnierze też mają swoje życie i swoje problemy. Ludzkie podejście do pracowników wyzwala w nich większe przywiązanie do firmy.

_ Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/239/m202479.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/tworca;mbanku;dla;money;pl;rzucalem;prace;dla;idealow,18,0,1014546.html) *Stworzył wielki bank, zobacz, co robi dziś * Przeczytaj wywiad ze Sławomirem Lachowskim, twórcą mBanku. Pracuj z tymi, których już masz. Na miejsce zwolnionych nie przyjdą lepsi _ - pisze Pan. Nie lepiej więc stworzyć zespół od podstaw, zatrudnić niedoświadczonych pracowników i ukształtować ich według własnych potrzeb i metod działania?

Niewątpliwie zblazowany rutyniarz jest gorszy od młodego entuzjasty. Jednak dla dobra instytucji ważne jest, by została zachowana pewna ciągłość. Trzeba zachować równowagę pomiędzy podtrzymywaniem tradycji a innowacyjnością.

Kiedy w 1992 roku jechałem na misję do byłej Jugosławii, dowodziłem grupą żołnierzy właściwie spisanych już na straty. To byli _ troublemakerzy _, ludzie dosłownie wypychani z jednostek. Jeden miał wyrok w zawieszeniu za odmowę pełnienia służby wojskowej, drugi miał wyrok za pobicie, jeszcze inny chodził pijany. Ogółem nieciekawe, całkowicie zdemotywowane towarzystwo.

Ale skąd to się brało? Z tego, że traktowano ich jak idiotów, tak też się więc zachowywali. Kiedy dostali konkretne, wymagające zadanie, 90 procent z nich nie zawiodło, poczuło własną wartość i odzyskało godność. Jeden z żołnierzy tej mojej _ Parszywej 12 _ powiedział nawet do swojego dawnego dowódcy plutonu: _ U pana zawsze byliśmy najgorsi, a teraz jesteśmy najlepsi _.

I nigdy się Pan na nikim nie zawiódł, nie przecenił jego możliwości?

Moi podwładni popełniali błędy, ale każdy ma do nich prawo. Nie można wypełniać za kogoś zadań, jeśli powierza mu się jakąś odpowiedzialność. Najpierw potrzebne są dokładne instrukcje, potem wyznacza się tylko zadania, a na końcu same cele do realizacji. Swoich ludzi poznawałem przez lata, wiedziałem, kogo na co stać, a do tych, którzy nie zawiedli w sytuacjach kryzysowych, zawsze chętnie wracałem. W efekcie zajmują teraz bardzo wysokie stanowiska zarówno w wojsku, biznesie, jak i strukturach administracji państwowej.

Pisząc o szkoleniu Rangersów duży nacisk kładzie Pan na ocenę koleżeńską i umiejętność funkcjonowania w drużynie. Co jednak zrobić z pracownikami, którzy są kompetentni i kreatywni, ale to indywidualiści, którzy nie odnajdują się w pracy zespołowej?

To nieprawda, że z silnych jednostek nie zbuduje się zespołu. Potrzeba im po prostu zdecydowanego szefa, który zjednoczy te osobowości wokół wspólnego celu, postawi im wyzwania, wskaże wspólnego wroga.

Dlatego tak ważna jest osobowość przywódcy, który rozumie mentalność zespołu i kulturę organizacyjną firmy. Nie może bratać się z ludźmi na siłę, jak generał, który chciał pokazać, jaki jest równy i kazał sobie nalać z kotła, w którym myślał, że jest zupa, a były zlewki. Każdy ma swój styl.

_ Lepiej prosić o wybaczenie, niż o pozwolenie _ - broni Pan tej tezy z pozycji podwładnego, który musi reagować, gdy dowództwo się ociąga. Ale czy będąc szefem firmy poradziłby Pan to samo swoim pracownikom?

Na szczeblu taktycznym decyzje często zapadają spontanicznie, decyduje poryw serca. Dlatego najważniejsze jest przekonanie o słuszności tego, co robimy, bez niego nie odniesiemy żadnych sukcesów.

Natomiast podejmując decyzje na szczeblu strategicznym, należy przede wszystkim myśleć o większej całości, mieć na względzie dobro ogółu. Można jak nasi żołnierze w Afganistanie wygrywać wszystkie bitwy, a jednocześnie przegrywać wojnę. Każda sytuacja jest inna, managerowie powinni więc działać rozważnie, w oparciu o analizę zagrożeń, rozpoznanie wojsk przeciwnika i przestrzeni, w której prowadzone są działania. Wojsko to cały proces decyzyjny, przez który należy przejść. W sytuacjach kryzysowych niezbędne są jednak intuicja i umiejętność podejmowania decyzji w ułamku sekundy. Czasami lepsza zła decyzja, niż jej brak.

A czy, zgodnie z hasłem Rangersów, faktycznie _ lepsza fałszywa motywacja niż żadna _?

Fałszywa motywacja jest dobra na początku, kiedy trzeba wzbudzić w sobie entuzjazm do nowych projektów i zadań. Ludzka natura jest taka, że nie lubimy wychodzić poza rutynowe działania i szukamy wymówek, by móc zachować _ status quo _.

Fałszywa motywacja to prosty zabieg psychologiczny, który ma zachęcić ludzi do działania. Pomóc oszukać ośrodek w mózgu, który nie pozwala nam rozwinąć skrzydeł, stłumić głos, który powtarza, że po co próbować, skoro i tak się nie uda.

Tak było na kursie Rangers. Przygotowywałem się do niego z myślą, ile pompek zrobię i ile kilometrów przebiegnę, niedoceniając wagi pozytywnego nastawienia. Na początku fałszywie się motywowaliśmy, ale potem faktycznie nas to porwało. I tak samo jest z pracą - nawet w nudnym wypełnianiu arkuszy Excela można odnaleźć własną pasję.

A ja mam wrażenie, że żołnierzy motywuje przede wszystkim świadomość, że nawet najgorsza misja się skończy i będą mogli wrócić do domu.

To nieprawda. Żołnierzy w trakcie misji nie trzeba już motywować, tak jak nie trzeba przekonywać boksera, który już wyszedł na ring, żeby bił przeciwnika. Motywacja jest potrzeba, kiedy trenuje się do misji. To codzienna, żmudna, trudna i nudna praca. Wyjmowanie broni, strzelanie, powtarzany do znudzenia dryl można porównać do monotonii wypełniania tego nieszczęsnego Excela czy pisania raportów. To właśnie tutaj przydaje się fałszywa motywacja.

Na okładce książki prezentuje się Pan w stroju Napoleona. Skąd taki pomysł?

Jestem zafascynowany Napoleonem, który stworzył podstawy współczesnej sztuki wojennej. Poza tym chciałem pisać o wojsku w oderwaniu od obrazu takiej siermiężnej armii poborowych, która siedzi tylko w koszarach i maluje trawniki na zielono. Chciałem nawiązać do armii, która odnosiła zwycięstwa.

A czy fakt, że Napoleon był, podobnie jak Pan, niskiego wzrostu, miał tutaj jakieś znaczenie? To takie oczko puszczone do czytelnika?

Nie, nie miało to dla mnie znaczenia. Aczkolwiek podczas wojny niski wzrost ma też aspekt pozytywny. Podejrzewam, że Napoleon, podobnie jak ja, był na polu walki trudnym celem dla przeciwnika.

Czytaj więcej wywiadów w Money.pl
Ma miliony na koncie, spotkasz go w tramwaju Ma opinię przedsiębiorcy, który niechętnie deleguje zadania i angażuje się w każdy aspekt działalności firmy. W rozmowie z Money.pl znany cukiernik zdradza, jaki jest na co dzień.
To dzięki niemu Frugo wraca do sklepów _ - Porażka z Tigerem postawiła przed nami wyzwania, ale także podsunęła nam nowe pomysły - _ mówi Wiesław Włodarski, twórca koncernu FoodCare. Do portfolio firmy dołączył niedawno popularny w latach 90. napój.
Reklamy kłamią. Tak naprawdę powstaje piwo Dębowe beczki, świeży chmiel, złote kłosy pszenicy to wszystko chwyt marketingowy - mówi Marek Jakubiak.
Tagi: strategie firm, roman polko, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz