Notowania

jan
15.07.2009 13:03

Goldman Sachs: Podatki wzrosną

O gospodarce mówi Jan Hatzius - jeden z najbardziej wpływowych ekonomistów Wall Street.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

Jan Hatzius, ekonomista z Wall Street, opowiada o amerykańskiej koniunkturze i planach regulacyjnych Baracka Obamy. Hatzius, lat 40, od 2005 r. główny ekonomista nowojorskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs. Uważany za jednego z najbardziej wpływowych ekonomistów z Wall Street.

WirtschaftsWoche: Panie Hatzius, w pierwszym kwartale roku Goldman Sachs wygospodarował miliardowe zyski i spłacił państwową pomoc finansową wysokości dziesięciu miliardów dolarów. Także inne amerykańskie banki są na plusie. Czy to oznacza, że kryzys finansowy już minął?

Jan Hatzius: Powiedzmy, że sytuacja jest w tej chwili pod kontrolą. Wprawdzie banki będą potrzebowały kolejnych 500 mld dolarów rezerwy na niepewne kredyty, jednak w przypadku odpisów z papierów wartościowych najgorsze mamy już za sobą.

Czy kryzys finansowy nauczył czegoś pańską branżę i zmienił jej nastawienie?

Można odnieść takie wrażenie rozmawiając z ekonomistami z Wall Street. Zmieniło się coś w sposobie myślenia. Większość bankowców i analityków opowiada się obecnie za branżowymi przepisami wykonawczymi dla rynku finansowego.

Tak samo, jak amerykański rząd - prezydent Barack Obama chce, by amerykański bank centralny pełnił rolę supernadzorcy nad ważnymi dla systemu bankami i ubezpieczycielami. Czy to właściwa droga?

Ma to sens. Oczywiście, żadna instytucja nie jest perfekcyjna, a podczas boomu Fed popełnił dużo błędów. Jego były szef Alan Greenspan stosował politykę wolnej ręki. Ale kto, jeśli nie Fed, miałby przejąć nową funkcję nadzorczą? Komisja Nadzoru Giełd (SEC) nie posiada odpowiedniego zaplecza.

Rząd USA poddał amerykańskie banki tak zwanemu _ testowi na stres _. Czy Unia Europejska powinna zrobić to samo ze swoimi bankami?

Absolutnie, ponieważ to przywraca zaufanie obywateli oraz rynku. Test na stres był w USA dużym sukcesem. Na początku obawiałem się, że przyjęte przez rząd scenariusze będą zbyt optymistyczne. Tak jednak nie było.

Stabilizuje się także gospodarka realna USA. W maju wzrosły niespodziewanie zamówienia przemysłu, inne wskaźniki także idą w górę. Czy koniunkturalne dno zostało już osiągnięte?

W przypadku realnego PKB, amerykańska gospodarka osiągnie dno w drugim kwartale. Od trzeciego kwartału liczę się z ponownym pozytywnym wzrostem. W bieżącym roku amerykańska gospodarka może skurczyć się łącznie o trzy procent. W 2010 r. liczę na 1,2 procentowy wzrost.

*Skąd ten optymizm? *

Są ku temu trzy powody. Po pierwsze: prywatna konsumpcja w USA ustabilizowała się. Po drugie: programy koniunkturalne rządu oraz polityka finansowa zaczynają odnosić skutki - pod względem monetarnym i fiskalno-politycznym mamy w tej chwili najbardziej rozbudowany pakiet antykryzysowy wszechczasów. W ostatnim czasie magazyny pustoszały w błyskawicznym tempie. Jeżeli firmy będą je znowu zapełniały, doprowadzi to do wzrostu zleceń i produkcji. Efekt ten wystąpi wkrótce także w Europie.

ZOBACZ TAKŻE:

* [ Jimmy Wales: Zobaczymy, czy Wolfram Alpha potrafi się uczyć ]( http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/jimmy;wales;zobaczymy;czy;wolfram;alpha;potrafi;sie;uczyc,196,0,453572.html )
* [ Burger King na całym świecie ]( http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/burger;king;na;calym;swiecie,113,0,484465.html )
* [ Dla Swatcha kryzys to tragikomedia ]( http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/dla;swatcha;kryzys;to;tragikomedia,150,0,435862.html )
* [ Jak pracuje się w Microsofcie - opowiada były menedżer firmy ]( http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/jak;pracuje;sie;w;microsofcie;-;opowiada;byly;menadzer;firmy,23,0,412951.html )
* [ Cartier jest drogi, ale bywa tani ]( http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/cartier;jest;drogi;ale;bywa;tani,57,0,409145.html )
* [ Siergiej Połoński, najmłodszy rosyjski oligarcha ]( http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/Siergiej%20Po%C5%82o%C5%84ski,%20nam%C5%82odszy%20rosyjski%20oligarcha )

Pozostaje pytanie, jak długotrwały będzie ten efekt. Nie zauważa pan ryzyka _ bańki oczekiwań _ - czyli rosnącej luki pomiędzy złymi wynikami realnymi a pozytywnymi wskaźnikami wczesnymi?

Oczywiście istnieje niebezpieczeństwo porażki. To, że koniunktura będzie miała zmienny przebieg jest mało prawdopodobne. Problemem może być przede wszystkim rosnąca oszczędność Amerykanów. Przez długi czas była ona na poziomie zerowym, w międzyczasie współczynnik ten wzrósł do pięciu procent, a według naszych prognoz może wynieść nawet osiem procent. A każdy dolar, który konsument oszczędza, nie może być wydany.
* Dlaczego właśnie teraz Amerykanie zanoszą swoje pieniądze do banku?*

Ponieważ rynki akcji i nieruchomość nie zarobią już za nich. Konsumenci w USA reagują tradycyjnie silniej na zmiany na rynkach finansowych niż klienci w Europie, ponieważ stopa posiadanych akcji i nieruchomości jest w USA wyższa. W ubiegłych 20 latach Amerykanie zwiększali swój majątek, mimo że prawie nie oszczędzali. Z powodu spadku cen większości aktywów majątkowych ludzie zmuszeni są znowu do oszczędzania z dochodu, jakim dysponują.

Czy widzi pan jakieś inne zagrożenia dla szybkiego rozwój w USA?

Z jednej strony jest to ekstremalnie niskie wykorzystanie zdolności produkcyjnych; hamuje to inwestycje przedsiębiorstw. Z drugiej strony musimy mieć na oku wysoki deficyt państwowy USA, który wzrośnie w 2009 r. do 13 procent. Przez krótki czas da się to sfinansować, jednak jestem pewien, że rząd podniesie podatki. To jeszcze nigdy nie wpłynęło dobrze na koniunkturę.

Wiele ekonomistów spogląda obecnie z troską na poziom cen. Ceny detaliczne w USA spadły w maju o 1,3 procent, to największy spadek od 1950 roku. Grozi deflacja - czy może średnioterminowo większym problemem jest inflacja?

W obecnej dyskusji 95 procent ekonomistów obawia się inflacji, w Europie jeszcze bardziej niż w USA. Ja należę do pozostałych pięciu procent - deflacja jest większym ryzykiem. Do końca 2010 r. stopa inflacji bazowej, bez niestabilnych cen za energię i artykuły spożywcze, może spaść w USA nawet do zera, być może nawet poniżej. Byłaby to pierwsza deflacja bazowa w okresie powojennym.

A jakie byłyby tego następstwa?

Czy faktycznie będziemy mieli wtedy błędne koło spadających cen, spadającego popytu i rosnącego bezrobocia, zależy w dużej mierze od przyszłych oczekiwań podmiotów rynkowych co do inflacji. W tym przypadku nie mamy niestety niezawodnych metod prognozowania. Oczekiwania co do wysokości inflacji wynoszą obecnie dwa do trzech procent - czyli jeszcze w normie.

Banki centralne na całym świecie pompują pieniądze w rynki, obniżają maksymalnie stopy procentowe - a pan nie widzi zagrożenia inflacją?

Presji inflacyjnej nie ma ani ze strony producentów, ani ze strony kredytodawców. W tym celu zakłady musiałyby wrócić do swoich normalnych zdolności produkcyjnych; a do tego jeszcze daleka droga. Wolumen kredytów wprawdzie wzrośnie, jednak nie tak bardzo, jak we wcześniejszych fazach koniunktury. Poza tym jestem pewien, że banki centralne zareagują odpowiednio szybko, gdy tylko ceny zaczną iść w górę.

Niektórzy są zdania, że już pod koniec roku Fed dokona zwrotu w oprocentowaniu i podniesie stopę procentową.

Podniesienie stopy procentowej w 2009 r. jest skrajnie nieprawdopodobne. Zależy to od wyników gospodarczych, ale uważam, że także w 2010 r. w USA nie będzie podwyżki bazowej stopy procentowej.

Powinno to być w interesie ministra finansów, ponieważ statystycznie biorąc, USA muszą pożyczać każdego dnia pięć miliardów dolarów. Co się stanie, jeżeli inwestorzy zagraniczni stracą zaufanie w USA i przestaną kupować obligacje?

Mimo poważnego nowego zadłużenia USA, scenariusz ten jest nieprawdopodobny. Czego wielu nie wie: W USA zmalało zapotrzebowanie na kapitał zagraniczny! Deficyt bilansu rachunków bieżących, który musi być pokrywany dopływem kapitału zagranicznego, zmalał w ciągu ostatnich trzech lat o ponad połowę - z 6,5 do 3,0 procent produktu krajowego brutto. Oznacza to, że Chińczycy, Rosjanie i Arabowie muszą kupować odpowiednio mniej amerykańskich obligacji.

Co jednak, jeżeli zagraniczni inwestorzy sprzedadzą swoje zapasy? Dojdzie do załamania dolara?

Jeśli do tego dojdzie, byłoby to rzeczywiście potężnym szokiem dla rynków finansowych w Ameryce i na całym świecie. Wątpię jednak, by do tego doszło, ponieważ taki rozwój sytuacji nie leży absolutnie w interesie inwestorów.
* Czy dolar pozostanie długoterminowo wiodącą i rezerwową walutą świata?*

Zasadniczo tak. Jednak stopniowo będzie tracił na znaczeniu.

(na zdj. siedziba Goldman Sachs w Nowym Yorku)

Tagi: jan, goldman, sachs, podatki, gospodarka, obama, ludzie, wiadomości, wiadmomości, manager, wywiady, marketing i zarządzanie
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz