Notowania

Grzegorz Ślak trafił za kraty, a teraz pomógł Aleksandrowi Gudzowatemu podnieść Polmos z gruzów

Dzięki niemu firmie udało się podpisać intratne kontakty z Orlenem i Lotosem.

Podziel się
Dodaj komentarz
(mat.pras.)

Grzegorz Ślak przez wielu uznawany jest za jednego z najlepszych polskich managerów. Udało mu się odbudować swój wizerunek po pobycie w krakowskim areszcie, dzięki pracy dla Aleksandra Guzowatego. Teraz prekursor biopaliw w Polsce ma nowy pomysł na biznes. Twierdzi, że zbije na nim krocie.

Manager.Money.pl: Otarł się Pan o menadżerską śmierć przez zamieszanie w trzebińskiej rafinerii. Oskarżano Pana o uszczuplenie podatkowe w spółce, w wysokości 764 mln złotych. Udało się już naprawić wizerunek?

Grzegorz Ślak, prezes Akwawit Polmos S.A. i Wratislavia Bio sp. z o.o.: On tak naprawdę w branży nigdy nie był zepsuty. Moje zarzuty były podobne do tych, które w przeszłości postawiono Romanowi Klusce. Tylko kwota była nieporównywalnie wyższa. Tak rekordowa suma brzmiała nierealnie dla każdego, kto zna się na rzeczy. Choć nie ukrywam, że cała sprawa znacznie utrudniła mi karierę zwłaszcza w spółkach giełdowych. Przez jakiś czas tę karierę nawet zastopowała. Bardzo długo przecież trwało samo wyjaśnianie sprawy.

Brzmi to tak, jakby się Pan tym za bardzo nie przejął...

Pracując w biznesie akcyzowym i chcąc wprowadzać w nim jakieś nowości, trzeba być przygotowanym na różne absurdy. Zawsze wokół znajdą się jakieś powiązania polityczne. Rafineria Trzebinia to przedsiębiorstwo państwowe, więc na różne nieprzyjemne sytuacje trzeba się uodpornić. Przede wszystkim trzeba być pewnym, że wszystko robi się OK. To, że ja wszystko robiłem poprawnie, potwierdził nawet Urząd Kontroli Skarbowej pierwszej instancji. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że dało mi to wiele satysfakcji, bo udowodniłem, że miałem rację od samego początku. Poza tym nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Cała sprawa na pewno przyniosła mi też trochę popularności.

ABW nie miało podstaw, żeby Pana wtedy zatrzymać?

Przede wszystkim nie mieli żadnej decyzji organu podatkowego, a mimo to Prokuratura Apelacyjna w Krakowie postawiła mi zarzuty. Choć przyznam, że same zarzuty to jeszcze nie była tak tragiczna sprawa, bo według naszego systemu prawnego, prokuratura może je postawić jak chce i kiedy chce. Najgorszy był 30-dniowy areszt. No i oczywiście skala tych zarzutów! 764 miliony złotych to przecież gigantyczne pieniądze. Ale nie chcę z siebie robić żadnej szczególnej ofiary. Nie ja pierwszy i nie ostatni. Wielu przedsiębiorców mocniej ucierpiało w życiu i to życie im złamano. Ja, tak jak powiedziałem, byłem pewien od samego początku, że wszystko jest w porządku i szczególnego stresu z tego tytułu nie miałem. Niech teraz mają stres ci, którzy takie bzdurne zarzuty stawiają.

Jak się Pan czuł w areszcie? Środowisko dosyć niecodzienne dla prezesa dużej firmy.

Jest to ciekawe doświadczenie w życiu. Zwłaszcza, że był to duży areszt na Montelupich w Krakowie. Trochę dało się to we znaki, ale generalnie uczy wytrwałości i radzenia sobie w ekstremalnych sytuacjach, a to wszystko pomaga w dalszej karierze biznesowej.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/217/m250841.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/windows;8;to;nie;kolejna;vista;pojawia;sie;w;nim;reklamy,91,0,1184859.html) *Windows 8 to rewolucja. Będą w nim reklamy * Dariusz Piotrowski tłumaczy na czym będzie polegać rewolucja z Redmond. Czyli prezesura w Akwawicie-Polmos i Wratislavi-Bio to nie pewien etap naprawiania wizerunku? Kiedy przyszedł Pan do spółek Aleksandra Guzowatego te notowały ponad 50 mln złotych strat. Kredyty zaciągnięte na linie produkcyjne nie były spłacane, a nad firmą wisiała realna groźba upadłości.

Obie spółki notowały łącznie ponad 100 mln złotych strat. Natomiast w tym roku łączne zyski spółek za 9 miesięcy zbliżają się do 20 mln złotych a ich przychody za 9 miesięcy to blisko 800 mln. Dla porównania w analogicznym okresie w 2011 roku wynosiły niewiele ponad 2 miliony.

To głównie zasługa kontraktów z Orlenem i Lotosem na produkcję biokomponentów do paliw?

Jest to na pewno spora część. Żeby zarządzać przedsiębiorstwem funkcjonującym w obszarze podatku akcyzowego, trzeba trochę lat doświadczenia. Biorąc pod uwagę wysokość tego podatku w towarze, na przykład w przypadku alkoholu, to w 71 procentach tak naprawdę _ handluje się podatkiem a nie towarem _. Podatek akcyzowy to pasjonująca sprawa, jednak, żeby go rozumieć trzeba trochę _ popracować w nim _ w kraju oraz za granicą. I powiem żartobliwie: trzeba też dostać zarzuty na poważne kwoty w zakresie uszczupleń tego podatku.

Twierdzi Pan zatem, że za złą sytuację wrocławskiego Polmosu odpowiadali niekompetentni ludzie?

Kadra zarządzająca była tu bardzo niedoświadczona. Byli dobrze wykształceni, żeby zarządzać normalnym przedsiębiorstwem, ale nie wysokokapitałowym, akcyzowym biznesem biopaliwowym, spirytusowym, alkoholowym. Stąd wzięła się zła sytuacja całej grupy kapitałowej Wratislavia. Jeszcze dwa miesiące i podejrzewam, że nie byłoby czego ratować. Nawet ja bym tego nie zrobił. Firmę trzeba byłoby restrukturyzować przez upadłość. Tylko łut szczęścia sprawił, że spotkałem się z panem Aleksandrem Gudzowatym.

Ale wcześniej spółka miała kontrakty zarówno z Orlenem, jak i z Lotosem. Czyli z tymi samymi firmami. Co było nie tak, że teraz przynoszą zyski?

Łącznie zrobiono na nich 55 milionów straty. Problem w tym biznesie polega przede wszystkim na prawidłowym oszacowaniu formuły cenowej na początku roku, który jest jednocześnie początkiem nowego kontraktu. Kiedy formułę tę oszacuje się źle, to produkuje się straty na cały rok kontraktu. A w związku z tym, że jest to biznes wysokokapitałowy, straty są ogromne, co widać na przykładzie Wratislavii Bio. Na domiar złego generowano też duże straty w Akwawicie na produkcji wódki. Za rok 2011 było to 18,3 mln zł straty, co de facto oznaczało, że firma była w stanie faktycznej upadłości i za chwilę mogła zniknąć z rynku.

Na następnej stronie, czytaj o nowych pomysłach Grzegorz Ślaka. Na tym chce zarobić najwięcej

Alkohol wysokoprocentowy w ogóle przestaje być specjalnie dochodowym interesem. Spożycie w Polsce spada i jest niższe niż średnie w UE. Nawet Czesi nas przegonili.

Wszystkiego trzeba się nauczyć. Dla mnie praca w alkoholu to też nowe doświadczenie, z biopaliwowaymi i paliwowymi biznesami, które dotychczas prowadziłem, łączy je tylko podatek akcyzowy. Dziwię się, że inne polskie Polmosy upadły i nie podjęły rękawicy w walce z zachodnimi koncernami. Myślę, że stało się tak ze względu na archaiczną formę sprzedaży alkoholi i nieumiejętne umiejscowienie się na rynku.

Pan ma inny pomysł?

Zmieniłem przede wszystkim kanał sprzedaży. Sprzedajemy wódkę tylko przez sieci handlowe. Produkujemy dla dużych światowych graczy, co stanowi niecałe 50 procent całej produkcji. Każdy kontrakt ma rentowność na poziomie 4-5 procent. Dużo to nie jest i powiem szczerze, że aby Polmos był naprawdę rentowny, to musi sprzedawać wódkę za 100 milionów miesięcznie. W tej chwili jest to około 27 milionów. Przy nowej linii mam nadzieję, że będzie 4 razy więcej. Dla porównania w zeszłym roku sprzedawano tu wódkę za 4 miliony miesięcznie.

27 milionów z produkcji wódek. Co generuje resztę ze 168 milionów przychodów?

168 mln przychodów to sam Akwawit. W tym przedsiębiorstwie poza wódkami produkujemy jeszcze spirytusy spożywcze dla dużych koncernów zachodnich, bioetanol (czyli spirytus przemysłowy) oraz w mniejszym zakresie chemię przemysłową.

To ryzykowna taktyka. Prawie nie ma w niej dywersyfikacji kosztów, rozdziału portfela.

W ogóle jest to bardzo ryzykowny biznes. Żaden inny jednak nie przynosi tak potężnych zysków, ale... i potężnych strat, kiedy człowiek się pomyli.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/174/m208046.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/prezes;dolby;laboratiories;dla;money;pl;polska;to;szczyt;naszych;oczekiwan,85,0,1047637.html) *Chcą zatrudnić młodych i niedoświadczonych * Wiceprezes Dolby mówi o najnowszej inwestycji firmy we Wrocławiu. Ma Pan zupełnie inny pomysł na tę firmę niż poprzedni menadżerowie. Dlaczego się Pan tak uparł, żeby produkować paliwo z alg?

Po pierwsze wybudowałem już dwie poważne instalacje jako pierwszy w tym kraju. Jedna dotyczy instalacji biopaliw, a druga hydrorafinowanej parafiny. Stąd wiem, że zawsze ktoś, kto jest pierwszy na rynku z pomysłem ma większe profity niż reszta. To droga, która jestem pewien, że da ogromną przewagę konkurencyjną Wratislavii. Wtedy tak zdywersyfikowana firma musi zostać liderem w regionie. Na pewno.

Dlaczego?

Chce żeby przychody Wratislavii wynosiły rocznie około 5 miliardów złotych. To spowoduje, że przedsiębiorstwo to dołączy do największych w Polsce.

To znaczy, że planuje Pan tu zostać dłużej?

Do 30 czerwca 2014 roku. Przynajmniej na funkcji prezesa.

I co później?

Później pomyślę. Funkcja prezesa w takim akcyzowym biznesie to naprawdę stresujące zajęcie. Ja mam każdego dnia problemy warte około dziesięciu milionów złotych. Potem pomyślę, czy w porozumieniu z akcjonariuszami przedłużymy kadencję, czy też będą się realizował za granicą, co nie ukrywam, też jest jakimś moim planem ponieważ takie propozycje już się pojawiły.

Co z obligacjami, które chce Pan wypuścić w przyszłym roku?

Może zrobię to jeszcze w 2012. Emisja obligacji jest fajnym sposobem na uzupełnienie kapitału obrotowego i częściowe finansowanie inwestycji. Firma Wratislavia od początku mojej kadencji, czyli od lipca 2011 roku, wyemitowała obligacje na łączną kwotę 63 mln zł i wszystkie spłaciła w terminie. To daje jej dobrą pozycję na rynku finansowym i myślę, że w tym roku jeszcze zainwestujemy.

Wcześniejsza emisja krótkoterminowych obligacji pomogła na przykład spłacić część z 55 mln kredytu w BGŻ, za który powstały linie technologiczne Wratislavii-Bio.

Właśnie ten kredyt chciałbym spłacić do końca, bo trzeba przypomnieć, że przez ostatnie lata nie był spłacany w ogóle. Resztę widzę ulokowaną w paliwach flotowych. Polega to na wprowadzeniu oleju napędowego z dodatkiem estrów metylowych. To duża nisza na rynku. Gdyby udało się osiągnąć poziom 25 tysięcy ton takiego produktu miesięcznie, to moglibyśmy po pierwsze spowodować obniżenie ceny paliw i wejść w komunikację.

Dlaczego * *ten kierunek?

Bo umiem to zrobić.

A ile chce Pan na tym zarobić?

Nie chcę rozbudzać wyobraźni, ale nie są to małe pieniądze. Praca w paliwach jest bardzo trudna i ryzykowana, ale daje satysfakcję intelektualną i niezłe zyski. Paliwa i biopaliwa oraz związany z nimi podatek akcyzowy to dobry pomysł na biznesowe życie i myślę, że ja też będę z tym związany do końca swojej kariery biznesowej.

Czytaj więcej w Money.pl
Inwestowanie w Chinach to już przeżytek Kamila Yamasaki tłumaczy, dlaczego inwestowanie w Państwie Środka przestaje się opłacać.
Za 9 tysięcy na Mount Everest? On to załatwi Na co dzień Michał Czerwiński nosi garnitur i organizuje wyjazdy biznesowe. Może cię zabrać na off-road do Omenu albo za 80 tysięcy złotych do Tajlandii.
Kiełbasa i chleb to ich sposób na sukces Marek Feruga twierdzi, że nadeszły złote czasy dla supermarketów i będzie ich coraz więcej.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, grzegorz ślak, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz