Notowania

polscy przedsiębiorcy
09.12.2011 06:10

Indykpol chce wysłać kury do Chin

Inwestycje zagraniczne są obarczone sporym ryzykiem, ale kraje azjatyckie to przyszłościowy kierunek - mówi Piotr Kulikowski, prezes spółki.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Indykpol)

Inwestycje zagraniczne są obarczone sporym ryzykiem, ale kraje azjatyckie to przyszłościowy kierunek - mówi Piotr Kulikowski, prezes spółki Indykpol. W rozmowie z Manager.Money.pl opowiada o najnowszych inwestycjach firmy i tłumaczy, dlaczego na wakacjach za granicą lepiej nie jeść drobiu.
* Money.pl: W ubiegłym roku zapewniał Pan, że przez najbliższe 3, 4 lata Indykpol będzie koncentrował się na polskim rynku. W dalszym ciągu uważa Pan, że daje on lepsze szanse na rozwój niż zagranica?*

Piotr Kulikowski: Sytuacja nie zmieniła się znacząco. Inwestycje w krajach Europy Wschodniej wciąż obarczone są dużo wyższym ryzykiem niż w Polsce. Jednak na te rynki chcemy eksportować nasze wyroby. W ostatnich miesiącach coraz większą rolę odgrywają Chiny. Dlatego staramy się o uprawnienia eksportowe do tego kraju.

W branży mięsnej jest obecnie dużo ciekawych okazji do przejęć. Wiele firm drobiarskich nie radzi sobie najlepiej. Skorzystacie?

W skład grupy kapitałowej Indykpol wchodzą obecnie trzy zakłady ubojowo-przetwórcze i ich zdolności produkcyjne w zupełności pokrywają nasze potrzeby. Z dostępnych na rynku _ okazji _ żadna nie pasuje do koncepcji rozwoju grupy. Nie wykluczam natomiast zakupów i przejęć w sferze surowcowej.

Pewne kroki już Pan poczynił.

To prawda. Z początkiem grudnia zakupiliśmy od Agencji Nieruchomości Rolnej fermę o powierzchni 5,2 tys. metrów kwadratowych. Wcześniej wzbogaciliśmy się o fermę w Durągu, o powierzchni produkcyjnej prawie 5 tys. metrów kwadratowych.

Indykpol posiada już fermy o łącznej powierzchni 160 tysięcy metrów kwadratowych.

Z tej powierzchni 40 tys. metrów kwadratowych przeznaczonych jest pod stada reprodukcyjne. Produkcja towarowa odbywa się więc w obiektach o łącznej powierzchni 120 tys. metrów kwadratowych. Część z nich wykorzystywana jest pod produkcję kurczęcą, a część dostarcza żywiec indyczy. Łącznie nasze fermy dostarczają około 20 tys. ton żywca drobiowego, co stanowi 18 procent żywca przetwarzanego przez zakłady należące do spółki.

*W marcu 2011 kupił Pan Wytwórnię Pasz w Olsztynku od Provimi Polska. *


To kolejny etap w budowaniu grupy. Jej struktura obejmuje obecnie produkcję pasz, piskląt, własnego żywca, ubój i przetwórstwo mięsa drobiowego oraz dystrybucję gotowych wyrobów. Poszerzenie działalności o produkcję pasz zwiększy naszą konkurencyjność. Pozwoli nam generować zyski na różnych poziomach organizacji, umożliwi poprawę wyników produkcyjnych oraz finansowych osiąganych na fermach własnych oraz na fermach kontrahentów.

*Czytaj w Money.pl *

Głównym celem inwestycji było jednak przejęcie pełnej kontroli nad zakupami surowców do produkcji pasz oraz samego procesu produkcji, a w efekcie przejęcie pełnej odpowiedzialności za jakość i bezpieczeństwo oferowanych produktów. Dotychczasowa współpraca z wytwórniami pasz dawała nam ograniczony wpływ na to, czym karmione są nasze ptaki.

Jak Pan ocenia warunki hodowli drobiu, czy rzeczywiście Polska spełnia normy UE?

Fermy na całym świecie bywają lepsze i gorsze - przemysł drobiarski rozwija się w USA od blisko 100 lat, a w Polsce dynamicznie od polowy lat 70. Nasza wiedza na temat potrzeb drobiu stale się powiększa. Dziś przede wszystkim zdajemy sobie sprawę, że przy rosnących wymaganiach rynku, sukces jest związany z jakością mięsa, a więc zdrowymi, wyhodowanymi w dobrych warunkach zwierzętami. Dlatego staramy się stale poprawiać warunki życia drobiu - wentylację, temperaturę i wilgotność powietrza oraz zapewnić im jak najlepsze pasze. Paradoksalnie efektywności trzeba szukać nie w najniższych kosztach, a w doprowadzeniu do stanu, w którym do ubojni trafi zdrowy, nie chorujący w przeszłości żywiec.


Budzący emocje chów klatkowy stosowany jest Polsce tylko na fermach kur niosek. Indykpol nie zajmuje się produkcją jaj towarowych oraz nie stosuje chowu klatkowego ani na własnych fermach ani u współpracujących z nami kontrahentów.


*A co z jakością mięsa drobiowego, które trafia na polskie stoły? *

Jakość mięsa zależy od procesu jego przetwarzania oraz od _ jakości _ żywca kierowanego do uboju. **Nasze ubojnie spełniają wszelkie unijne wymagania i przeszły wiele audytów naszych europejskich klientów. Tu warto dodać, że normy UE są znacznie bardziej restrykcyjne niż normy krajów spoza Unii, więc możemy być przekonani, że nasz drób jest lepszy od tego spożywanego w trakcie wakacji czy służbowych podróży za granicę. Wracając do jakości surowca, mogę zagwarantować, że wbrew absurdalnym mitom, w paszach stosowanych przez nas w żywieniu drobiu nigdy nie było, nie ma i nie będzie hormonów, a generalnie kontrola strzegąca naszych konsumentów przed mikrobami czy pozostałościami antybiotyków jest znacznie większa niż w przypadku małych, ekologicznych produkcji.


*Produkcja na rynku drobiarskim jest ściśle powiązana z sytuacją na rynku zbóż. A tutaj ceny są wysokie. *

Pasze stanowią około 70 procent kosztów wytworzenia żywca drobiowego i są podstawą efektywności całego biznesu drobiarskiego. Wysokie ceny istotnie podwyższają koszty produkcji. Szczególnie niekorzystny był długotrwały wzrost cen, ponieważ dezorganizował ustalone zasady biznesu i burzył jego ekonomię. Po ostatnich zbiorach ceny są nadal są wysokie, ale na szczęście już nie rosną w niekontrolowany sposób. Powinno to przynieść stabilizację kosztów i cen w produkcji drobiarskiej, a w dalszej konsekwencji poprawę wyników ekonomicznych.

Jak więc wypada mijający rok w Pana firmie na tle lat ubiegłych?

Ostatnie trzy kwartały zamknęliśmy z przychodami ze sprzedaży produktów i towarów w kwocie 693,6 mln zł oraz zyskiem netto w kwocie 7,3 mln zł. W porównaniu do wyników roku ubiegłego, przychody grupy wzrosły o 10 procent, a zyskowność była na poziomie zbliżonym do roku 2010.

Rosja i Ukraina ruszyły na podbój unijnego rynku. Obawia się Pan sąsiadów?

Konkurencji nigdy nie należy lekceważyć. Zarówno Rosja jak i Ukraina dysponują dużo lepszymi niż Polska warunkami glebowymi i klimatycznymi do produkcji tanich zbóż, zwłaszcza kukurydzy i pszenicy. I jest to ich istotna przewaga. Z pewnością ustępują polskim producentom w zakresie technologii produkcji. Nasz największy atut stanowią natomiast doświadczenie oraz wysoka jakość wyrobów, zweryfikowana wieloletnią obecnością na bardzo wymagającym rynku unijnym.

Czytaj więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
50 lat temu hodowała kury, dziś jest prezesem Właścicielka hotelu i centrum handlowo - konferencyjnego w podkrakowskiej Modlniczce pomimo 70 lat nie zamierza zwolnić tempa życia i pracy.
Tak się robi biznes na rybach. I nie karpiach _ - Hodowla tropikalnych gatunków to prosta odpowiedź na zapotrzebowanie rynku - _ mówi Jacek Kicerman.
Jak gotować makaron, żeby nie tuczył? _ - Inaczej trawimy ten al dente, a inaczej rozgotowany. Kaloryczność zależy też od użytych sosów - _ tłumaczy Zbigniew Dybał, właściciel firmy Czanieckie Makarony.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, indykpol, ludzie, wiadmomości, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz