Notowania

polscy przedsiębiorcy
06.09.2011 06:30

Irytuje cię "Granie na czekanie"? Wind Mobile wprowadza reklamy

W zamian za wyemitowanie kilkusekundowych spotów, użytkownicy telefonów komórkowych dostaną darmowe minuty - mówi Igor Bokun.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Wind Mobile)

_ Wind Mobile wchodzi na NewConnect _- taki dżingiel można usłyszeć dzwoniąc na komórkę prezesa firmy Igora Bokuna. To właśnie przedsiębiorstwo z Krakowa wprowadziło na polski rynek usługi znane pod nazwą _ Czasoumilacz _ i _ Granie na czekanie _. Teraz Wind Mobile pracuje nad aplikacją, która w miejscu sygnału połączenia pozwoli wyemitować reklamy. Korzystający z usługi abonenci będą nagradzani darmowymi minutami. Money.pl: Dzwoniąc do znajomych, często słyszy Pan melodię zamiast sygnału oczekiwania na połączenie?

Igor Bokun: Oczywiście. I muszę przyznać, że jest to niezwykle satysfakcjonujące. Co więcej, kiedy dzwonię w pośpiechu do znajomego, to melodia pozwala mi pamiętać, z kim próbuję się połączyć. Kojarzę znajomych po konkretnych muzyczkach. Jak ktoś zmieni sygnał, to rozmowa zawsze zaczyna się od tego, _ co to za nowy hit? _

A nie irytuje Pana to, że po raz kolejny musi Pan wysłuchać tej samej melodyjki?

Nie, bo zajmuję się tym od wielu lat. Jestem trochę skażony. Ale zdaję sobie sprawę, że niektórych może to irytować. Ciężko wszystkim dogodzić.

Skąd wziął się pomysł zastąpienia sygnału połączenia muzyką?

Jeszcze przed halodzwonkami wymyśliłem, że można by zmienić zapowiedzi na poczcie głosowej i na przykład wykorzystać głos znanych ludzi. Później poszedłem krok dalej. Skoro poczta zadziała, dlaczego by nie spróbować z sygnałem oczekiwania? Sam pomysł nie był nowy - halodzownki pierwszy raz zagrały w telefonach w Korei Południowej. Jednak dopiero na przełomie 2002 i 2003 roku dostawcy sprzętu telekomunikacyjnego wprowadzili techniczne zmiany, które umożliwiły wdrożenie usługi w Polsce. Rok później, za pośrednictwem operatorów komórkowych, świadczył je już Wind Mobile.

Obecnie w ofercie mamy też mnóstwo innych rozwiązań mobilnych. Kiedy ktoś przekracza granicę, to właśnie za sprawą naszych aplikacji na ekranie telefonu pojawia się SMS z adresem ambasady. Poza tym pośredniczymy w doładowaniach telefonów na kartę i umożliwiamy przekierowywanie połączeń z numerów alarmowych.

Halodzownki to usługi znane pod markami _ Granie na czekanie _ T-Mobile czy _ Czasoumilacz _ Plusa. Użytkownicy nie mają świadomości, że stoi za nimi Pański Wind Mobile. Nie przeszkadza to Panu?

Dotychczas nie koncentrowaliśmy się na kliencie docelowym. Byliśmy typową firmą B2B. Teraz pracujemy nad pierwszym produktem, który ma wykreować markę Wind Mobile - Halo Ads. W miejscu sygnału połączenia emitujemy reklamy. Użytkownicy, którzy będą je odtwarzać, otrzymają benefity, najprawdopodobniej dodatkowe minuty. Między innymi po to, żeby wypromować ten produkt, a co za tym idzie naszą markę, weszliśmy na NewConnect.

**CZYTAJ WYWIADY W MONEY.PL

To dzięki niemu Frugo wraca do sklepów Więc co mam zrobić, żeby dostać darmowe minuty w zamian za puszczenie reklamy na moim telefonie?**

Mimo że Halo Ads są technicznie dopięte, nie ustaliliśmy jeszcze zasad ich komercyjnego wykorzystania. Mamy nadzieję, że pierwsza kampania ruszy w październiku. Na pewno będziemy rekrutowali tak zwanych fanów Halo Ads, którzy w zamian za darmowe minuty będą je puszczać na telefonie. Nadal będziemy współpracować z operatorami, bo usługa działa na ich infrastrukturze. Po raz pierwszy jednak to my będziemy prowadzić sprzedaż oraz firmować go marką Wind Mobile.

I ilu moich znajomych musi wysłuchać reklamy, zanim otrzymam benefity?

Premiowane odsłuchanie musi trwać więcej niż 5 sekund. Na obecnym etapie jeszcze nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ile darmowych minut będzie przypisane do osłuchania.

*Badaliście już skuteczność Halo Ads? Polacy nie przepadają za reklamami. *

Jeszcze nie. Jesteśmy w fazie testów. Jednak reklama nie powinna być inwazyjna, szczególnie, że samo medium jest takie. Będziemy tak kierować kampanią, by reklamy były delikatne. Halo Ads powinny pojawiać się w momencie, kiedy użytkownik oczekuje jeszcze na połączenie, a nie na rozpoczęcie rozmowy. Myślę tu o nawiązaniach reklamowych takich, jak na przykład dżingiel.

Która z waszych aplikacji nie przyjęła się na rynku?

Mieliśmy produkt o nazwie _ Wkrętarka _. Umożliwiała nagranie śmiesznego gagu, który imitował dialog z wgranymi przerwami. Zamiast sygnału oczekiwania na połączenie, odzywał się automat. Dzwoniący nawiązywał rozmowę, którą później można było odsłuchać.

To całkiem zabawne. Dlaczego mimo to _ Wkrętarka _ nie podbiła rynku?

To był produkt trudny do zakomunikowania. Samo wytłumaczenie, jak nagrać gag, zajęłoby mi trochę czasu. Halodzwonek ustawiamy raz i gra. Działanie _ Wkrętarki _ każdorazowo angażowało użytkownika.

*W ramach halodzwonków świadczycie usługi dla wszystkich operatorów komórkowych w Polsce. To daje Wam pozycję monopolisty. *

Wolimy używać pojęcia lider niż monopolista. Od samego początku stworzyliśmy produkt, który obsługiwał dużą liczbę abonentów. Konkurenci, głównie globalne korporacje, dysponowały aplikacjami, które po przekroczeniu magicznej bariery około 100-200 tysięcy użytkowników, zaczynały szwankować. Nasze radziły sobie z milionami abonentów, co na wstępie pozwoliło nam zdeklasować konkurencję.

Później przez lata dobudowywaliśmy kolejne funkcjonalności, które sprawiły, że halodzownki stały się jednymi z najbardziej zaawansowanych na świecie. Dwa lata temu dodaliśmy usługę zarządzania ich rozwojem i sprzedażą. W tej chwili oferujemy pakiet: technologię plus zespół, który wie, jak dotrzeć z usługą do użytkowników. Do tego atrakcyjny dla operatorów mobilnych model biznesowy, dzięki któremu de facto nie muszą inwestować w technologię. A dzielą z nami wypracowany wynik i odpowiednie przychody.

W ten sposób w 2010 roku osiągnęliśmy 9 milionów przychodu, na kolejny rok planujemy około 13. To daje zysk na poziomie 2,3 miliona netto.

A skąd wzięliście pieniądze na wczesnym etapie rozwoju?

To był interes garażowy. Firmę założyłem z kolegą. Wcześniej pracowałem w laboratoriach AT&T w Cambridge, gdzie na praktykę skierowała mnie moja uczelnia, AGH w Krakowie. Wtedy skorzystaliśmy ze wsparcia funduszy venture capital. Szybko staliśmy się rentowni, co pozwoliło nam finansować inwestycje z własnych, wypracowanych środków. I tak z każdym rokiem było już łatwiej. Pozycja firmy rosła. Obecnie, poza serwerami, nie mamy dużej liczby urządzeń. Wind Mobile to głównie ludzie, dobrze opłacani specjaliści. Łącznie zatrudniamy 50 osób. Liczy się tu kreatywność i szybkość działania. Trzeba jak najszybciej dostarczyć produkt na rynek, sprawdzić czy działa i później iść za ciosem.

**CZYTAJ WYWIADY W MONEY.PL

Auto Fus: W naszych żyłach płynie benzyna Skoro nie kapitał, to co sprawia, że nie macie konkurentów?**

Trafiliśmy na dobry czas. Udało nam się wejść z halodzwonkami na rynek i opanować go zanim zrobiła to konkurencja. Zaczynaliśmy od kilkunastu serwerów zlokalizowanych w kilku miastach w Polsce. Dziś współpraca z operatorami sieci komórkowych przekracza możliwości małych firm. Operatorzy nie chcą zmieniać partnerów, bo uzyskane w ten sposób oszczędności nie zrekompensują im kosztów wdrożenia nowych rozwiązań.

Natomiast w obszarze nowych produktów codziennie spotykamy się z konkurencją. Przeważnie są to korporacje zachodnioeuropejskie, a coraz częściej firmy z rynków wschodzących, jak Indie. Jest też kilka firm z Izraela, agresywnie nastawionych na działalność na rynku telekomunikacyjnym

Jednak Wy także bruździcie zagranicznym firmom.

Zgadza się, jednak nadal większość przychodów osiągamy w Polsce. Jedno wdrożenie halodzwonków mamy w Islandii. Śmiejemy się, że to jedyny przypadek na świecie, gdzie 100 procent użytkowników danej sieci korzysta z usługi. A to za sprawą strategii, jaką przyjął operator - ustawia ją wszystkim abonentom. Co prawda wdrożenie jest nieduże, ale dało nam spore doświadczenie, jak prowadzić projekty zagraniczne, szczególnie te odległe.

Świadczymy również usługi serwisowe i deweloperskie dla jednego klienta francuskiego. Obecnie staramy się przekuć zdobyte referencje na kolejne kontrakty. Uczestniczymy w wielu przetargach, szukamy współpracowników między innymi w Afryce, którzy pomogą nam zaistnieć na nowych rynkach.

Ponoć woli Pan zaczynać od początku, zamiast rozwijać dobrze funkcjonujące biznesy? Co Pan robił wcześniej?

To prawda, lubię realizować projekty od podstaw. Fascynuje mnie etap start-upu, gdzie trzeba zdefiniować produkt od zera, wykonać prototyp, a potem to sprzedać. Tak działałem w Wind Telecom, tak też pracuję w Wind Mobile.

Pochodzę z rodziny przedsiębiorców. Mój tata, jeszcze za czasów komuny, wprowadził na rynek kultową grę Eurobiznes. Do dziś produkuje się ją w naszym mieście. Pomagałem też w rodzinnej firmie Eko Export i jestem współzałożycielem księgarni internetowej Bezkartek.pl. Obecnie jednak to Wind Mobile pozostaje najważniejszym dla mnie przedsięwzięciem.

Więcej wywiadów z polskimi przedsiębiorcami w Money.pl
Pół godziny rozmowy i kierujesz Grouponem Marcin Szałek stanął na czele jednej z najdynamiczniej rozwijających się firm z branży IT, jak sam twierdzi, trochę za sprawą przypadku.
Wuefista na czele Nokii nie boi się Androida Robert Siewierski przyznaje, że stosowany w smartfonach Nokii system operacyjny był przestarzały.
Najbogatsi Polacy oddają mu swoje samoloty O tym, kim są właściciele odrzutowców, którymi lata i co było najtrudniejsze w rebrandingu Ery, opowiada Money.pl Jakub Benke, prezes domu mediowego Starcom i dyrektor Blue Jet.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, wind mobile, ludzie, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, najważniejsze, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz