Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Joanna Cichocka, założycielka Śniadanko.pl

Joanna Cichocka, założycielka Śniadanko.pl

Marzysz, żeby codziennie rano pod drzwi kurier dostarczał świeże śniadanie? Jeśli mieszkasz w Warszawie, od niedawna masz szansę na realizację śniadaniowego room service we własnym domu.

Joanna Cichocka prowadzi firmę, która dostarcza codziennie rano pod drzwi klientów świeże śniadania. Zarządza też firmą transportową i agencją celną. Drobny transport zaczyna jednak przynosić coraz większe zyski i byc może to nie obładowane tiry, ale dystrybucja świeżej żywności przyniesie warszawskiej bizneswoman prawdziwy sukces.

Taki biznes funkcjonuje już w innych miejscach na świecie. Nie tak dawno pisaliśmy o siostrzanej firmie, która z powodzeniem realizuje rewolucyjny biznesplan w wiecznym mieście. Magior Domus obsługuje ponad 15 000 domów, do których codziennie dosarcza śniadania i gazety. Czy w Polsce jest miejsce na taką działalność? Okazuje się, że tak. Systematycznie rośnie liczba zapytań, firma wzbogaca też ciągle swoją ofertę.



O świeżym pomyśle na biznes opowiada jego pomysłodawca i jednocześnie właścicielka firmy transportowej i agencji celnej Berton, Joanna Cichocka.

Money.pl: Kiedy powstała firma Śniadanko.pl?

Joanna Cichocka: Działalność śniadankową rozpoczęliśmy ponad rok temu - z przerwą na wakacje.

Money.pl: Czy powstała jako odrębny podmiot gospodarczy, czy jako część większej firmy?

J.C.: Jako część większej firmy transportowej.

Money.pl: Skąd pomysł na taką działalność?

J.C.: Pomysł wykluł się w mojej głowie z sentymentu oraz po rozmowach ze znajomymi, którym brakowało tego typu usługi, szczególnie dostaw świeżego pieczywa o poranku. Brakowało mi go, a nikt nie chciał podjąć się tej działalności. Teraz już wiem dlaczego.

Money.pl: Dlaczego?

J.C.:
Przede wszystkim ta firma nie przynosi na razie dużych zysków. Żeby początkowe inwestycje się zwróciły, potrzeba czasu i zwiększenia liczby zamówień. Poza tym z przykrością musze przyznać, że bardzo ciężko w przypadku takiej działalności uzyskać pomioc z Unii Europejskiej. Są problemy z dokumentacją, a firmy, które oferują wsparcie w pozyskiwaniu funduszy, żądają do 10 000 złotych zaliczki bez żadnej gwarancji, że uda się cokolwiek załatwić.

Money.pl: Jaki był kapitał początkowy? Co jest niezbędne, żeby otworzyć taką firmę?

J.C.: Kapitał początkowy około 50 tys.zł, niezbędny jest przede wszystkim samochód do rozwożenia dostaw, a poza tym bardzo przydaje się duża wiara w powodzenie przedsięwzięcia i odporność.

Money.pl: Jak długo istniejecie na rynku?

J.C.: Berton Spedycja od 1994 roku, Śniadanko.pl - rok z hakiem.

Money.pl: Ile osób pracuje przy tym przedsięwzięciu?

J.C.: Dwie, czasem trzy osoby.

Money.pl: Czy firma była na minusie? Kiedy z niego wyszła?

J.C.: Była. Wychodzi.

Money.pl: Czy w ogóle istnieje rynek dostaw śniadań do domów?

J.C.: Na świecie z pewnością tak, w Polsce - nic mi o tym nie wiadomo. Wygląda na to że jesteśmy pionierami.

Money.pl: Czyli jesteście bezkonkurencyjni?

J.C.: Na razie, ale miałam już kilka telefonów i maili o charakterze badawczym.

Money.pl: Czego chcieli się dowiedzieć potencjalni konkurenci?

J.C.: Przede wszystkim odebrałam mnóstwo maili z zapytaniem o zarobki i rentownosć przedsięwzięcia. Wiele osób z różnych części kraju przysyła wciąż zapytania o sposób prowadzenia takiej działalności. Dzwoniła też pani ze Szczecina, która zamierza założyć podobną firmę.

Money.pl: Poradziła jej Pani coś?

J.C.:
Nawet gdybym chciała, to trudno mi cokolwiek poradzić, bo na każdym terenie panują inne warunki, jest inna specyfika tego biznesu. Dużo zależy choćby od dobrych relacji z administracją osiedli, do których chce się dostarczać zamówienia, na których chce się reklamować swoje usługi. Bardzo częśto za położenie ulotki na jego terenie trzeba słono zapłacić. Poza tym dużo zależy też - ze względu na nieprzewidywalność cen produktów - od dobrych relacji z dostawcami. Ja na przykład borykam się z podwyżką, którą zafundowano mi w tym tygodniu. Jestem zobowiązana utrzymać stary cennik co najmniej do końca stycznia. Poza tym mam 2000 wydrukowanych ulotek z cennikiem przed podwyżką. Mam je wyrzucić?

Money.pl: Co generuyje największe koszty na tym etapierozwoju firmy?

J.C.: Zdecydowanie reklama.

Money.pl: W jaki sposób reklamuje Pani swoją działalność?

J.C.: Przede wszystkim za pomocą ulotek i plakatów rozkładanych w uczęszczanych miejscach i na osiedlach. Reklamujemy się także w internecie. Kompletnie nie działają ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych, natomiast ja najbardziej wierzę w siłę poczty pantoflowej. Dlatego właśnie dla klietnów, którzy polecą nas swoim znajomym przygotowaliśmy niespodziankę. Klient, który poleci kolejnego, dostanie jedno zamówienie gratis. Muszę przyznać, ze ta promocja została bardzo dobrze przyjęta przez zamawiających. Myślę, że czują oni, że ich wysiłki zostały docenione.

Money.pl: Ile zamówień dziennie spływa do Śniadanka?

J.C.: Kilkadziesiąt.

Money.pl: Co najczęściej zamawiają klienci?

J.C.: Wszystko co mamy w podstawowej ofercie - przede wszystkim świeże pieczywo (dużym powodzeniem cieszą się rogaliki francuskie) jogurty, kefiry i świeże mleko; spoza oferty podstawowej - sery, twarogi, masło oraz wodę w dużych ilościach. Niedawno poszerzyliśmy asortyment o świeże soki jednodniowe i reakcja klientów była natychmiastowa

Money.pl: Czy z klientami podpisujecie umowy na stałą współpracę/ „stałe zlecenie", czy realizujecie wyłącznie pojedyncze zamówienia?


J.C.: Nie stosujemy umów wiążących klientów, ale przy zamówieniach poniżej dziesięciu miesięcznie doliczamy dodatkowo 10%. Nie stosujemy tej zasady w odniesieniu do nowych klientów - dajemy możliwość sprawdzenia usługi bez dodatkowej opłaty. preferujemy stałą współpracę czyli zamówienia miesięczne - taki klient ma u nas czasami dodatkowe bonusy lub gratisowe produkty. Oczywiście pojedyncze dostawy też są możliwe.

Money.pl: Kiedy jest najlepszy sezon dla Śniadanka?

J.C.: Od jesieni do wiosny, w wakacje jak dotąd robiliśmy przerwę.

Money.pl: Czy planujecie ekspansję do innych miast? Jakie plany na przyszłość? Poszerzenie asortymentu czy raczej zdobycie nowych rynków?

J.C.: Najpierw chcemy objąć zasięgiem działania całą Warszawę i jej przedmieścia, aczkolwiek były już zapytania z innych metropolii. Na arzie obsługujemy głównie południową część stolicy - Ursynów, Mokotów i Sadybę.
Asortyment jest ciągle stopniowo poszerzany - przede wszystkim pod kątem potrzeb klientów, planujemy wprowadzenie dostaw zdrowej żywności oraz prasy. Mamy też akcje tematyczne - najbliższą jest tłusty czwartek, czyli pączki i faworki, również do firm i biur w godzinach pracy. Już można je zamawiać z dostawą na konkretną godzinę

Money.pl: Czy na takim drobnym cateringu można zarobić? Ile?

J.C.: Można. Wszystko zależy od ilości klientów i odpowiedniej kalkulacji marży - nie za wysokiej ale z drugiej strony pozostawiającej margines bezpieczeństwa minimalnego zysku. Niestety nie wszystko da się przewidzieć, choćby szalejące nagle ceny paliwa lub nagły wzrost cen pieczywa (co właśnie miało miejsce). Ryzyko istnieje - jak w każdym biznesie.

Money.pl: Prowadzi Pani kilka działalności. W jaki sposób odreagowuje Pani stres?

J.C.: Pasjonuje mnie hodowla kaktusów. W moim mieszkaniu i biurze nie sposób podejść do okna, ponieważ wszędzie stoją kłujące okazy. Mam wrażenie, że niektóre potrafią rzucać kolcami, gdy się koło nich przechodzi. To naprawdę fascynujące rośliny i mają jedną zaletę: nie są wymagające. Nawet jak przez miesiąc ich nie podleję, nie obrażają się na mnie.

Poza tym odpręża mnie również jazda na motocyklu. Już od 19 lat jeżdżę na Harleyu po kraju, pojawiam się na zlotach. Jestem też członkinią jedynego w Polsce klubu kobiet - motocyklistek Amazons. Moją pasją udało mi się zarazić również męża. Od tej pory jeździmy razem, choć osobno, bo każde z nas ma swoją maszynę.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
gandalfak
213.156.112.* 2008-08-20 16:07
tworzy się konkurencja w Poznaniu... http://rannyptaszek.pl , zobaczymy czy będzie okazja sprawdzić się w jednym mieście ;)