Notowania

Kto stoi za Liberty Direct?

Polski oddział amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej stworzył od zera matematyk z habilitacją.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Liberty Direct/Materiały prasowe)

Michał Kwieciński jest dyrektorem generalnym towarzystwa ubezpieczeniowego Liberty Direct, a przy tym ma tytuł doktora habilitowanego w dziedzinie matematyki. Przez 5 lat wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim, pracował też na uniwersytetach w Nicei, Marsylii i Tokio. W rozmowie z Money.pl opowiada o swojej nietypowej drodze zawodowej i tłumaczy, dlaczego nie wszyscy matematycy to urodzeni przedsiębiorcy.

Dlaczego porzucił Pan karierę naukową na rzecz biznesu? To kwestia zarobków? A może emocji, adrenaliny?

Nie tyle porzuciłem, co zakończyłem. Miałem 30 lat i pracowałem na Tokyo Metropolitan University, w ramach programu postdoktoralnego. To były lata 1997-98, w wielu krajach Azji wybuchł właśnie kryzys walutowy. Pracowałem jako matematyk, a jednocześnie interesowałem się tym, co dzieje się w światowej gospodarce. Zacząłem czytać czasopisma typu _ Business Week _, _ The Economist _, _ Financial Times _ i doszedłem do wniosku, że wszystko to jest bardzo ciekawe i znacznie bardziej dynamiczne od tego, co dzieje się w nauce, zwłaszcza w tak mocno teoretycznej dziedzinie, jak matematyka.

Czym konkretnie zajmował się Pan jako naukowiec?

Teorią osobliwości. To część współczesnej geometrii, która zajmuje się szczególnymi właściwościami krzywych, powierzchni i wielowymiarowych tworów geometrycznych opisanych równaniami matematycznymi.

To bardzo wyspecjalizowana dziedzina, mocno teoretyczna, bez szczególnych praktycznych zastosowań. Dawała mi wiele intelektualnej frajdy i satysfakcji z osiągnięć naukowych – potwierdzonych dwudziestoma publikacjami w prestiżowych czasopismach i zaproszeniami na konferencje. Z tego okresu najbardziej cenne są dla mnie nagroda imienia Kuratowskiego, przyznawana przez Polskie Towarzystwo Matematyczne i Polską Akademię nauk oraz stypendium Fundacji Nauki Polskiej.

W pewnym momencie stwierdziłem jednak, że chciałbym w życiu zająć się czymś więcej, niż tylko nauką. W Polsce nastał czas transformacji systemu gospodarczego i miałem poczucie, że żeby w tym uczestniczyć, trzeba zmienić drogę życiową.

**

Liberty Direct/Materiały prasoweBrakowało Panu wyzwań?**

To nie był brak, raczej poczucie spełnienia w jednej dziedzinie, które pozwoliło mi iść dalej i zająć się czymś innym. Postanowiłem tylko postawić kropkę nad _ i _ i skończyć pracę habilitacyjną. Habilitację uzyskałem w wieku 31 lat i z jednego z najmłodszych doktorów habilitowanych w Polsce stałem się jednym z najstarszych, początkujących biznesmenów.

Chyba nie zaczynał Pan całkiem od zera?

Zaczynałem od podstaw, od pozycji znacznie niższej niż ta, którą pozostawiłem w nauce. Była to spora lekcja pokory. Wybrałem doradztwo strategiczne w McKinsey & Company, bo jest to firma, która umie przekształcać naukowców w biznesmenów. Ma specjalnie przygotowaną ścieżkę kariery dla osób z doświadczeniem naukowym i pracuje w niej wielu inżynierów oraz doktorów matematyki, fizyki czy biologii.

Sam zgłosił się Pan do programu, czy to McKinsey wyszedł z propozycją?

Sam. Rozważałem różne sposoby przejścia od nauki do biznesu i po lekturze książek, specjalistycznych serwisów, po rozmowach ze znajomymi uznałem, że taka opcja będzie dla mnie najlepsza. Program wyglądał bardzo rzeczowo i przekonywująco.

Zaczynało się od pracy analityka przy konkretnych projektach, w czym przydawały się ogólna inteligencja i umiejętność rozwiązywania problemów. Potem przychodził okres nauki pod okiem doświadczonych konsultantów. Brałem udział w trzytygodniowym, intensywnym kursie w Stanach, takim mini MBA, gdzie zapoznano nas z podstawowymi pojęciami z zakresu biznesu, finansów, marketingu, strategii. Następnie wróciłem do Polski i kontynuowałem pracę przy projektach, nie tylko w Polsce, ale także na różnych innych ciekawych rynkach, w Niemczech, we Francji, w Rosji, Izraelu, RPA, Holandii...

Czy program przygotowywał naukowców do pracy w jakiejś konkretnej dziedzinie, do wykonywania jakiś specjalnych zadań?

Nie, aczkolwiek była to grupa pracowników, którzy po upływie roku stawali się już pełnoprawnymi konsultantami. Zauważyłem też, że osoby z wykształceniem ścisłym dobrze sprawdzają się przy projektach w sektorze finansowym. Pracowałem przy wielu projektach dla różnego typu klientów, ale najlepiej odnajdywałem się właśnie w ubezpieczeniach, bankowości i w inwestycjach zagranicznych.

A jaka droga zaprowadziła Pana do Liberty Direct?

Pracowałem w McKinseyu aż pojawiła się wyjątkowa okazja, taka _ once in a lifetime opportunity _, mianowicie możliwość poprowadzenia projektu budowy firmy ubezpieczeniowej od zera, a następnie wprowadzenia jej na rynek i zarządzania nią.

*Jak Pan sądzi, dlaczego akurat Pan dostał tę propozycję? *

Trzeba by zapytać osób zarządzających grupą Liberty Mutual.

W firmach ubezpieczeniowych często pracują osoby z wykształceniem matematycznym. Prezes Liberty Mutual - Edmund Kelly też ma doktorat z matematyki. Jest to branża, która wymaga bardzo dogłębnego rozumienia rachunku zysków i start, zrozumienia prawdopodobieństwa zaistnienia wypadków osób ubezpieczonych.

Gdy sprzedajemy pralki czy proszek do prania, od razu wiemy, ile zarobiliśmy i straciliśmy. W momencie, gdy sprzedajemy ubezpieczenie, dowiemy się tego w stu procentach dopiero za kilka lat. Stąd jest to dziedzina wysoce zmatematyzowana i żeby nią zarządzać, trzeba bardzo dobrze rozumieć różne subtelne zależności natury rachunku prawdopodobieństwa.

Wobec tego ile jest prawdy w stereotypie oderwanego od rzeczywistości i zagubionego w świecie codziennych problemów naukowca? Uczeni to dobry materiał na biznesmenów?

Są różne typy naukowców. Przejście ze świata nauki do świata biznesu pozwala budować na pewnych już posiadanych umiejętnościach, ale część zachowań trzeba diametralnie zmienić. Ja musiałem zmienić umiejętności komunikacyjne. Zupełnie inaczej prowadzi się wykład dla grupy studentów bądź seminarium naukowe, a zupełnie inaczej posiedzenie zarządu.

Dodatkowo naukowcy są bardzo przywiązani do detali. Dowód twierdzenia matematycznego jest niepoprawny, dopóki każde zdanie, każdy szczegół w nim zawarty nie jest poprawny. W biznesie nie ma czasu na taką dokładność, na roztrząsanie każdego detalu do granic możliwości. Praca w szybkim tempie, w firmie doradczej, to dla naukowca pewnego rodzaju szok. Ale przy odrobinie otwartości i dobrej woli można się przestawić.

Czyli nie wyobraża sobie Pan powrotu do wykładania?

Na razie nie mam takich planów, jestem bardzo zadowolony z miejsca, w którym znajduję się teraz. Miałem okazję budować firmę od podstaw, udało mi się zebrać zespół ścisłych współpracowników, z którego jestem bardzo dumny i zbudować atmosferę, która bardzo mi odpowiada. To unikalna sytuacja, która może się szybko nie powtórzyć. Więc w najbliższym czasie nie planuję powrotu do nauki.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/11/t122891.jpg ) ] (http://manager.money.pl/strategie/case_study/artykul/bakalland;-;biznes;pod;zastaw;domu;babci,77,0,725069.html) Bakalland - biznes pod zastaw domu babci Lider na rynku zdrowej żywności zaczynał w 37-metrowej kawalerce na warszawskiej Ochocie.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/101/t115557.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/enel-med;to;elmed;z;klanu;tutaj;leczy;doktor;lubicz,72,0,706632.html) Enel-Med to Elmed z Klanu. Tutaj leczy doktor Lubicz Niewielki szpital na warszawskim Zaciszu jest najbardziej znaną przychodnią w Polsce.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/119/t116343.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/polska;to;wielkie;wysypisko;smieci;mozna;na;nim;zarobic,55,0,710711.html) Polska to wielkie wysypisko śmieci. Można na nim zarobić Gospodarka odpadami przemysłowymi to w naszym kraju niszowy, ale dochodowy biznes.
Tagi: polscy naukowcy, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz