Notowania

Libet: Co Niemcy zrobili w 5 lat, Polakom zajmuje 20. I bardzo dobrze

Kryzys branży budowlanej nam nie grozi - mówi Thomas Lehmann.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Libet S.A.)

Spółka Libet to jeden z największych producentów kostki brukowej w Polsce. Od lipca tego roku na czele firmy stoi Thomas Lehmann, który w branży branży budowlanej pracuje już 16 lat. Pochodzący z Berlina manager miał okazję przyglądać się załamaniu niemieckiego rynku kruszywa pod koniec lat 90. ubiegłego wieku. Jego zdaniem wolniejsze tempo rozwoju gospodarczego Polski uchroni nas przed kryzysem. Money.pl: Zanim w lipcu tego roku został Pan prezesem Libetu, zarządzał Pan grupą Tarmac jako dyrektor regionalny na Polskę, Niemcy i Czechy. Czy zmiana stanowiska nie była dla Pana degradacją?

Thomas Lehmann: Nie myślałem o tym w ten sposób. W Tarmacu pracowałem przez 10 lat, 7 dni w tygodniu, po kilkanaście godzin dziennie. Większość czasu spędzałem w samolotach i samochodach, nie miałem chwili dla rodziny. Po 4 latach takiej pracy byłem bardzo zmęczony i perspektywa zwolnienia tempa życia zwyczajnie mnie cieszyła.

Poza tym lubię wiedzieć, co dzieje się w firmie, pracować z ludźmi, których znam. Jako dyrektor regionalny na 3 kraje miałem pod sobą około 80 zakładów i zarządzałem przedsiębiorstwem jedynie na bazie cyfr. Bezpośredni kontakt miałem tylko z moją asystentką, kierowcą i dyrektorem finansowym.

Ale pewnie zarabiał Pan lepiej.

Już nie pamiętam (śmiech).

*Zobacz galerię produktów firmy Libet * fot: Libet S.A.fot: Libet S.A. [ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/firma-libet-s-a-producent-kostki-brukowej-g363178.html) **

Poprzedni prezes Libetu - Robert Napierała, wprowadził firmę na giełdę i poszerzył działalność spółki o rynek Polski północnej. Co takiego działo się w firmie, że pomimo tych sukcesów musiał ustąpić ze stanowiska?

Do niedawna zarząd Libetu był dwuosobowy. Wszystkim zajmowali się prezes Robert Napierała oraz Ireneusz Gronostaj, dyrektor pionu handlowego. Właściciel firmy uznał, że należałoby poszerzyć kompetencje zarządu poprzez wzmocnienie jego składu.

A czy zmiany w zarządzie nie mają związku z trudną sytuacją w branży budowlanej? Szykujecie się na drugą falę kryzysu?

Ja kryzysu w Polsce jeszcze nie widziałem. Jeśli chodzi o budownictwo i infrastrukturę, zarówno ten rok, jak i następny wypadają bardzo dobrze. Ze wszystkich analiz wynika, że rynek kostki brukowej będzie rósł.

W Polsce jest jeszcze sporo środków unijnych do wykorzystania. Mamy duże opóźnienia, istotna część infrastruktury na Euro 2012 nadal nie jest gotowa, w tym autostrady. Dla branży oznacza to kolejny rok dobrej koniunktury.

Kryzysu doświadczył Pan na własnej skórze, kiedy pod koniec lat 90. w Niemczech nastąpiło załamanie na rynku budowlanym.

W 1995 roku ceny kruszywa spadły o 50 procent, a liczba zamówień skurczyła się o 40 procent. Był to pośrednio efekt bardzo szybkiego rozwoju rynku. Jednak to, co zrobiliśmy w Niemczech w 5 lat, w Polsce trwa 15, 20. Tutaj wszystko odbywa się dużo spokojniej, dlatego załamanie rynku nam nie grozi.

Fakt, że wszystko trwa u nas czterokrotnie dłużej, raczej nie jest powodem do zadowolenia.

To dużo lepsze dla rynku. W latach 90. w Niemczech firma budowlana funkcjonowała średnio 3 lata. Potem nie wytrzymywała konkurencji. Do tej pory niemiecki rynek kostki brukowej jest bardzo rozdrobniony, trzej najwięksi gracze w kraju kontrolują razem może 25 procent branży. Trzej najwięksi gracze w Polsce mają ponad 50 procent rynku kostki.

**[

Thomas Lehmann z synem ]( # )A czy w Polsce jest jeszcze jakaś przestrzeń do rozwoju? Libet ma w kraju już 14 zakładów. To bardzo dużo.**

To faktycznie sporo, ale kiedy spojrzeć na mapę można zauważyć, że są jeszcze trzy, cztery miejsca, gdzie nas nie ma. Poza tym planujemy poszerzyć działalność o asortyment zbliżony do kostki brukowej, celujemy w segment premium. Obecnie 67 procent naszej produkcji przeznaczona jest na potrzeby klientów instytucjonalnych, reszta to oferta dla klientów indywidualnych. Docelowo chcemy, żeby ta relacja wynosiła 50 na 50.

A nie myśleliście o przeniesieniu centrali firmy do Warszawy? Zarządzanie ogólnopolskim przedsiębiorstwem z poziomu Wrocławia jest chyba trochę uciążliwe.

Siedziba Libetu zawsze mieściła się we Wrocławiu i nie widzę powodów, żeby to zmieniać. Mamy tu dobrych fachowców, a koszty pracy są niższe niż w Warszawie. Poza tym stolica to tylko jeden rynek, podobnie ważne dla nas są Śląsk, Dolny Śląsk oraz pozostałe regiony, w których funkcjonują nasze zakłady.

Czytaj więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
W tej branży kryzys był już trzy lata temu Druga fala recesji nie będzie dotkliwa - prognozuje Arkadiusz Glinka.
Nikt nie chciał zarządzać tą firmą. Losowali Jesteśmy grupą kolegów i zależy nam, żeby tak pozostało - wyjaśnia Adam Niesłuchowski.
Michalczewski i Gortat w jednej drużynie. Czyjej? Zatrudnienie pięściarza to marketing, nie przytyk w stronę byłego pracodawcy - mówi jeden z właścicieli firmy.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, libet, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz