Notowania

Przypadkowo trafił na polityczne salony. Nieprzypadkowo został prezesem PGNiG. O zbiegu okoliczności i ciężkiej pracy lidera opowiada Marek Kossowski.

Money.pl: Jak się przestaje być szefem spółki z udziałem Skarbu Państwa powszechnie wiadomo, jak się jednak zostaje prezesem takiej spółki jak PGNiG?

Marek Kossowski: Zgodnie z obowiązującym prawem - przystępuje się do konkursu i się go wygrywa.

Money.pl: *Może Pan zdradzić jak wyglądał ten konkurs?*

*M.K.: *Rada Nadzorcza zapoznała się z moim CV. Mam taką zasadę, że oprócz standardowych informacji o miejscu pracy, czy wykształceniu zwykle opisuję konkretne projekty, w których realizacji uczestniczyłem. Gdy byłem jeszcze wiceministrem (w rządzie Leszka Millera w latach 2001-2003 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej - przyp. red.) starałem się aktywnie uczestniczyć w restrukturyzacji i prywatyzacji PGNiG. Myślę, że dla rady nie był bez znaczenia mój udział w wielu projektach w sektorze finansowym, jak np. w prywatyzacji Powszechnego Banku Kredytowego. Rada również pytała mnie o to, jak sobie wyobrażam funkcjonowanie grupy PGNiG. Przedstawiłem swoją wizję, która zresztą pokrywa się z tym co zrobiłem przez dwa i pół roku.

Money.pl: *Rodzina jest na pewno szczęśliwa, że wreszcie ma Pana w domu?*

*M.K.: *Ten moment dopiero nastąpi. Bywały tygodnie, kiedy trudno się było zobaczyć z bliskimi. Na pewno taka praca, gdy nie wraca się do domu o 16, czy 17. nie sprzyjała utrzymywaniu klasycznych kontaktów rodzinnych. Często nawet w weekendy byłem pochłonięty pracą, lub zdarzały się pilne wyjazdy służbowe.

Money.pl: Który menedżer jest dla Pana wzorem do naśladowania?

*M.K.: *O menedżerach zagranicznych warto czytać. Na pewno jest to źródło wiedzy, ale ja staram się jednak śledzić co się dzieje u nas w kraju. Trudno się porównywać z prezesem General Motors czy British Gaz. Oni działają w innych warunkach, w innym klimacie politycznym. Przyglądam się więc liderom biznesu w Polsce. Mógłbym wymienić kilku ludzi których działania podobają mi się. Nie chcę jednak wymieniać ich nazwisk.

Money.pl: *Boi się Pan że byłby to pocałunek śmierci...*
* M.K.:* Zwłaszcza teraz w tak gorącym okresie. Może za kilka lat się pokuszę o takie zestawienie. Zapewniam jednak, że nie są to ludzie z określonego kręgu politycznego, czy towarzyskiego. Uważam że w każdej opcji politycznej są ludzie którzy świetnie sobie radzą i będą radzić - niezależnie od tego kto aktualnie będzie sprawował władzę.

Money.pl: *Jak wyglądają Pana koneksje polityczne? Powszechnie wiadomo, że kojarzony był pan ze Stowarzyszeniem Ordynacka.*
* M.K.: *Rzeczywiście pisało o tym kilka gazet, ale ja z tym ruchem niewiele mam wspólnego. Poza tym, że byłem w Zrzeszeniu Studentów Polskich, potem w SZSP oraz znam wiele osób z tego kręgu. Z wieloma osobami nawet się przyjaźnię, natomiast z samą organizacją nie mam wiele wspólnego. Byłem uczestnikiem może dwóch spotkań. Nie uczestniczę na pewno w jego życiu. Nie dlatego że się czegoś boję, ale po prostu uważam, że szkoda trochę na to czasu.

Partiom politycznym chodzi zwykle o zdobycie władzy a ja już nie chcę się tymi sprawami zajmować. To, że znalazłem się w rządzie było w dużym stopniu przypadkowe.

Money.pl: *Czyli wejście w politykę to był błąd?*

M.K.: To był pewien zbieg okoliczności. Wcześniej zostałem powołany na wysokie stanowisko w jednym z warszawskich przedsiębiorstw, w czasach rządów premiera Buzka. Nie wiem czy to prawda, ale to podobno wywołało wiele kontrowersji na Rozbrat. Czy ja nadaję się do rządu, który będzie tworzyć SLD, skoro wojewoda z AWS miał mnie powołać na dyrektora takiej firmy. Wcześniej miałem okazję pracować dla rządu premiera Mazowieckiego i Pani Suchockiej jako członek ścisłego kierownictwa Państwowej Agencji Węgla Kamiennego. Tak więc przez niemal całe lata 90. funkcjonowałem w różnych opcjach politycznych. Mój udział w rządzie Leszka Millera, traktowałem po prostu jako kontynuację tej drogi. Zwrócił się do mnie premier Belka, którego bardzo szanuję i uważam za mądrego człowieka. Uznałem że warto spróbować coś zrobić.
Money.pl: Jak teraz wygląda Pana zawodowy bilans? Więcej jest plusów, czy minusów?

*M.K.: *Ja go oceniam bardzo dobrze. Udało się dzięki ciężkiej pracy przeprowadzić dwa ważne projekty. Jeden dotyczący górnictwa i drugi restrukturyzacji i prywatyzacji PGNiG.

Money.pl: *Na czym polegał projekt dotyczący górnictwa?*

*M.K.: *Funkcjonowałem w rządzie w dość trudnym obszarze, energetyki. W sektorze węglowym, udało się stworzyć Kompanię Węglową. Dzięki temu udało się doprowadzić do sytuacji, że w górnictwie węgla bezpowrotnie minął czas wymiany: towar za towar, i różnego rodzaju kompensat. W tej chwili relacje są już towarowo-pieniężne. Dzięki temu również poprawiły się wyniki branży. Wcześniej bardzo dużo pieniędzy wyciekało po prostu do szarej strefy. Jak można bowiem zweryfikować takie transakcje, gdy ktoś ma dwa koty, ktoś jednego psa i obaj twierdzą, że jest to dobry interes. Takich transakcji nie sprawdzi żaden prokurator, ani urząd antykorupcyjny. To się udało zrobić.

Money.pl: *Na ile rola szefa w dużych organizacjach jest istotna, a na ile ważny jest zespół?*

*M.K.: *Wydaje mi się, ze rola szefa jest ogromnie ważna - podobnie jednak jak rola zespołu. Żaden lider nie jest w stanie zrealizować projektu bez zespołu. Brak lidera z kolei doprowadzi wcześniej, czy później do sporów kompetencyjnych i chaosu. Nawet w najlepiej zorganizowanej firmie pojawiają się obszary nakładające się na siebie. Musi być taka osoba, która umie rozstrzygać spory, lub nawet przeprowadzić bolesne operacje. Mieliśmy w PGNiG taką sytuację, pod koniec ubiegłego roku, kiedy jeden z kolegów, wiceprezesów nie bardzo chciał uczestniczyć w projekcie. Wtedy podjęliśmy bardzo trudną decyzję, jako zarząd, bo właściwie wykluczyliśmy go ze swego grona. Rola lidera w takim przypadku była bardzo ważna - ktoś przecież musi powiedzieć pierwszy, co należy zrobić.

Money.pl: *Jakie ma Pan teraz plany?*

*M.K.: *Zastanawiam się w tej chwili co dalej. Nie chciałbym jeszcze mówić o konkretach - jest za wcześnie. Mam nadzieję, ze w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy rozpocznę prace nad nowym projektem.

Tagi: marek kossowski, pgnig, wywiad, ludzie, manager, wywiady, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz