Na rynek wróciła normalność. Nie każdy musi dostać kredyt

Na rynek wróciła normalność. Nie każdy musi dostać kredyt

Fot. Bartek Sadowski

Pomysły, aby łagodzić obecne przepisy regulujące przyznawanie kredytów hipotecznych, mogą być ryzykowne - uważa Sławomir Żygowski, prezes Nordea Bank Polska SA. W wywiadzie dla Money.pl przekonuje też, że podwyżki za niektóre usługi są nieuniknione oraz że polskie państwo powinno wprowadzać reformy tak odważnie, jak zrobiły to kraje bałtyckie.

Money.pl: Komisja Nadzoru Finansowego przedstawiła niedawno projekt zmian w rekomendacji T - dotyczącej udzielania kredytów konsumpcyjnych. Wkrótce ma zaprezentować pomysły na zmiany w rekomendacji dotyczącej kredytów hipotecznych. Jak Pan sądzi, co przyniosą bankowcom propozycje KNF? Będzie wreszcie łatwiej kupić mieszkanie?

Sławomir Żygowski, prezes Nordea Bank Polska SA: Po lekturze projektu zmian w rekomendacji T widać jasno, że KNF proponuje podzielić banki na dwie grupy. Dla pierwszej grupy będzie upraszczała procedurę przyznawania kredytów konsumpcyjnych, bazując m.in. na oświadczeniach klientów i na wynikach tak zwanego scoringu behawioralnego. Druga grupa banków pewnie będzie działać dalej na dotychczasowych zasadach.

Co do luzowania rekomendacji dotyczącej kredytów mieszkaniowych, poza tym, że nie ma już na rynku kredytów walutowych, istnieją dwa kluczowe parametry. Pierwszy - loan to value [LTV, czyli stosunek kredytu do wartości zabezpieczenia; jeśli klient kupuje dom za milion złotych, a bank pożycza mu na ten cel 800 tysięcy, to LTV wynosi 80 procent - red.] i drugi - stosunek kosztów obsługi kredytu do dochodów netto gospodarstwa domowego. One są kluczowe i powiedziałbym, że pomysły, aby je bardziej łagodzić, mogą być ryzykowne.

Dlaczego?

W tej chwili ten współczynnik wynosi u nas między 40 a 60 procent. To oznacza w praktyce bardzo wysoką kwotę. Jeśli rodzina, o ponadprzeciętnym dochodzie miesięcznym 10 tys. zł przeznacza nawet 6 tys. na obsługę kredytu, to musi jeszcze pokryć koszty utrzymania, a zdarzają się niespodziewane wydatki. Nie ma więc w takim przypadku zbyt wielkiego bufora. Niektóre banki finansują klientów w oparciu o konserwatywne podejście. Klienci mogą natomiast wybrać taki bank, który łatwiej pożycza pieniądze. Klient zadłużony i w jednym, i w drugim banku kreuje ryzyko dla tego bardziej konserwatywnego.

Jak to się dzieje?

Jeśli mój bank pożyczył konserwatywnie, a ktoś udzielił dodatkowego kredytu na bardziej liberalnych zasadach, w sytuacji gdy klient popadnie z tego powodu w problemy, to ja je też mam. Niebezpieczne sprzężenie przekłada się na sytuację w obydwu bankach. Dlatego zasady powinny być zdrowe, jasne i równe dla wszystkich.

Krytykowano jednak zapis dotyczący zdolności kredytowej, który przyjmował, że bez względu na czas trwania kredytu, sprawdza się ją dla okresu 25 lat. Automatycznie pozbawił wiele osób szans na kredyt hipoteczny. To się powinno zmienić.

Czytaj więcej Masz mieszkanie? Zapłacisz za obietnicę Tuska Zapomnij o ulgach podatkowych. Rząd musi pomóc teraz deweloperom. Pewnie tak, przy czym im dłuższy okres kredytowania, tym bardziej trzeba zastosować konserwatywną ocenę. Dochodzimy jednak do wniosku, że trzeba ustalić pewne pułapy. My nie mamy problemu z obecnymi zasadami. Jesteśmy ostrożni i nawet gdy wdrożono obecne rekomendacje, w niewielkim stopniu wpłynęło to na naszą politykę, ponieważ pracowaliśmy już wcześniej w oparciu o takie reguły.

Teraz sytuacja na rynku mieszkaniowym jest teoretycznie dobra dla klienta, bo jest nadpodaż mieszkań. Z drugiej strony jednak trudno mu dostać kredyt.

Nie jestem pewien, czy faktycznie rosną problemy z pozyskaniem kredytu. Uważam, że nie jest aż tak źle. Chodzi o to, aby kredyt był dostępny dla tych, których teraz stać na mieszkanie. Takich klientów, którzy mogą dać wkład własny i mają przyzwoitą prace i zarobki. Ocena kredytowa Kowalskiego powinna opierać się tak naprawdę na potwierdzeniu, że da sobie radę w życiu. To, czy ma pracę dzisiaj, nawet w znakomitej firmie, nie musi być prawdą pojutrze.

A jak banki są w stanie ocenić tę życiową zaradność?

Poza dobrym wyczuciem i intuicją stosuje się metody statystyczne, które pomagają w ocenie klienta. Jedne zawody są bardziej narażone na ryzyko, inne mniej. Do tego dochodzi ocena historii danego klienta. To, że ktoś zmienia pracę co pół roku, a ktoś inny co dziesięć lat, też ma przecież znaczenie. W tym kontekście nawiązałbym też jeszcze do oceny klientów korporacyjnych. Nie wystarczy, żeby firma działała dobrze i miała świetne wskaźniki, a nawet znakomite perspektywy w branży. Oprócz tego musi mieć jeszcze bardzo jasną strategię i przyzwoitych właścicieli. Rynek pokazuje, jak w sytuacjach trudnych, skrajnych, nieuczciwe zachowanie właścicieli powoduje bardzo poważne problemy.

Czytaj więcej Szukasz lokaty? Zobacz, które dadzą zarobić najwięcej Money.pl przeanalizował oferty lokat w 30 bankach. Wybraliśmy te, które dadzą zarobić najwięcej w ciągu kilku miesięcy i całego roku. W latach 2005-2008 największa dynamika wzrostu kredytów mieszkaniowych wynikała nie tylko z popytu, liberalnego podejścia banków i prosperity. Jedną z przyczyn było jeszcze to, że spółki matki dostarczały finansowanie swoim polskim córkom. Bez tego odnotowany wzrost nie byłby możliwy. Teraz jednakże nie będzie takiego prostego wspierania naszych banków przez spółki matki, a niektóre z nich są w zupełnie innej sytuacji. Może dojść do wycofywania tych pieniędzy.

To skąd banki będą czerpały przychody? Zaczną zachęcać klientów do większego oszczędzania i zakładania lokat? Czy może tak, jak już część to uczyniła - wprowadzą podwyżki na różne usługi?

Opieranie dochodów bankowości detalicznej nie na realnej, godziwej marży za kredyt (przy 30-letnim finansowaniu wynosiłaby około 250-300 punktów bazowych), a na sprzedaży usług dodatkowych, może nie gwarantować sukcesu. W sytuacji, gdy większość banków oferuje bezpłatne wypłaty z bankomatów, bezpłatne prowadzenie rachunków i wykonywanie przelewów, nie jest łatwo generować dobry dochód.

Z ostatnio opublikowanych badań, które przeprowadził CBOS wynika, że dwie trzecie ankietowanych Polaków ma zaufanie do banków. Z drugiej strony, co może wydawać się paradoksalne - trzy czwarte badanych twierdzi, że banki stosują za wysokie marże i lichwiarskie procenty. Bankierzy na większą skalę obarczą nas, klientów kosztami?

Nie sposób uniknąć przełożenia na klientów wyższych kosztów finansowania, które banki będą ponosiły. Inną sprawą jest, na ile efektywnie działają banki. Czy mądrze i efektywnie prowadzą swój interes - tu bez wątpienia jest miejsce na pracę nad kosztami.

Jak banki to robią?

W banku Nordea na przełomie 2011 i 2012 roku opracowaliśmy nową strategię. Zakłada ona bardziej zrównoważony rozwój. Akcji kredytowej musi towarzyszyć rozwój akcji depozytowej, stąd nacisk na produkty oszczędnościowe. Jednocześnie rdzeniem naszej strategii jest bankowość relacyjna, wzbogacona o rozwiązania technologiczne w obszarze internetu. Jeśli chodzi o bankowość detaliczną, to relacja z klientem i jego świadomość, że może na nas liczyć też wtedy, gdy pada deszcz, bo nie zwijamy parasola, jest ważna. Jesteśmy z klientem tak długo, na ile pozwalają nam na to przesłanki biznesowe i pozostajemy partnerami. Budujemy wzajemne zaufanie.

Czytaj więcej To ostatnie miesiące wysokich odsetek na lokatach bankowych Michał Perłowski, ekspert z BGŻ Optima, tłumaczy w Money.pl, dlaczego instytucje finansowe będą przedstawiać coraz gorsze oferty. Musieliśmy też oczywiście obniżyć koszty. To była trudna i przykra część wdrażania strategii. Zamknęliśmy 55 oddziałów w pierwszym półroczu i w ciągu całego roku odejdzie od nas do 400 osób.

Poświęcamy też dużo uwagi na komunikację z klientami w obliczu nowych wyzwań. Bardzo istotna jest transparentność i symetria relacji. Lepiej powiedzieć klientowi - moje koszty rosną - musimy się nimi podzielić, żebyś miał dalej znakomity serwis - zamiast szukać kruczków i pisać drobnym drukiem.

Wspomniał Pan o akcji depozytowej. Był już taki moment, że banki prześcigały się w ofertach dla klientów. Teraz będzie podobnie?

Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Kiedy przeprowadzimy prosty rachunek ekonomiczny, wiadomo ile można zapłacić za lokatę i za ile można pożyczyć. Banki, jak sądzę, będą starały się za wszelką cenę przyciągnąć klienta i dążyły do tego, aby być dla niego bankiem podstawowym. Bo to daje im wiarę, że jak popłynie dochód na rachunek, pensja małżonki itd. - to zawsze pozostaną tzw. osady, które banki lubią najbardziej. Wtedy łatwiej też proponować klientowi inne produkty. Chcemy nie tylko udzielić kredytu na zakup mieszkania, ale być partnerem, budować długotrwałe relację. To jest trudna koncepcja, ale ciekawa i warta wdrożenia.

A propos stałych klientów, propozycja zmian w rekomendacji T zakłada, że banki będą mogły dać im wyższy kredyt konsumencki i to bez dodatkowych zaświadczeń. To jest dobry pomysł, żeby banki same sprawdzały klientów, także jeśli chodzi o zadłużenie w parabankach? Prezes Związku Banków Polskich stwierdził, że przy obecnych przepisach to zadanie jest niewykonalne.

Czytaj więcej Ale KNF namieszała. Kto w końcu dostanie kredyt? Zapytaliśmy bankowców, czy odkręcą kurek z pożyczkami. Pewnie nie, ale generalnie kierunek jest dobry. Jeśli nadal uznajemy, że bank to firma, a nie urząd, to trudno odbierać mu tak podstawową kompetencję, jak ocena ryzyka. Trzeba ustanowić właściwe ramy. Jeśli mam klienta od trzech, pięciu albo dziesięciu lat, to znam nie tylko historię jego rachunku, ale także jego osobistą historię. I to moim obowiązkiem jest ocenić, czy ma on szanse wziąć jeszcze dodatkowy dług na zakup lodówki, pralki albo wczasów. Niekoniecznie do takiej oceny potrzebuję kolejnego zaświadczenia.

Do tego wymagana jest jednak odpowiedzialność, przenikliwość i mądrość banków. Często wystarczy dobrze przeanalizować wpływy kredytobiorcy na rachunek przez ostanie 6-12 miesięcy, żeby sprawdzić czy w finansach rodziny coś szwankuje, czy też możemy spokojnie temu klientowi pożyczać.

Jednak w I kwartale tego roku liczba udzielanych kredytów konsumenckich spadła o 20 proc. w porównaniu z rokiem 2011.

Banki poparzyły się bardzo na tym segmencie. Jeśli popatrzymy na poziom nasycenia, to niewiele nam brakuje do średniej europejskiej. Kredytów konsumpcyjnych powinny udzielać klientom przede wszystkim banki, które ich znają.

Na drugiej stronie o tym, co Polska powinna odważniej reformować

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
bug
89.68.226.* 2012-11-24 11:00
po jaki chu...j każdemu mieszkanie na własność . zeby pokazać że coś ma czy żeby spłacać przez 30 lat i mieć dodatkowe zajęcie w normalnych krajach z reguły wiekszość wynajmuje mieszkania a u nas wbijają lemingą że mieszkania trzeba kupować najlepiej rodzina na swoim bo może głospodarka się rozkręci a - nie rozkręci się alleluja!
Polak na uchodztwie od polskiej glupoty zagranica
78.149.9.* 2012-11-12 18:44
ZA komuny geby darlo dziadostwo za przeproszeniem,ze mieszkania male ,ze sie dlugo czeka,ze darmowe byly to nie wspomne, a teraz prosze bardzo mozna se kupic i ze 5 do wyboru do koloru, wreszcie mamy normalnosc.Kogo stac tego stac praca i mysleniem,gospodarnocia,reszta moze wynajmowac. w kapitalizmie nie ma takiego kraju, w ktorym wszystkich stac na wszystko, TO JUZ BYLO i SE NE WRATII, VIVA KAPITALIZM.
TakiSobie
83.19.76.* 2012-11-07 11:58
Przecież zakup mieszkania nie jest trudny. Wystarczy mieć pieniądze. Powinni pisać "banki będą bardziej ryzykować, pożyczając osobom o niższej zdolności"
Zobacz więcej komentarzy (27)