Notowania

Netia planuje kolejne przejęcia. I zwolnienia

W Dialogu już poleciały głowy. -Wszystko dla dobra klientów - tłumaczy prezes Mirosław Godlewski.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Netia.pl)

Prezes Netii Mirosław Godlewski uznawany jest za jednego z największych specjalistów od fuzji na polskim rynku. W rozmowie z Manager.Money.pl wyjaśnia, kiedy rozwój przez akwizycje się opłaca. Wyjawia także strategię Netii na najbliższe lata, zdradza największe zakupowe pomysły i wyjaśnia, co z tym wszystkim ma wspólnego literatura science-fiction.

W 2008 roku zdobył Pan tytuł Gracza Roku magazynu Forbes, za transakcję przejęcia Tele2. Teraz, po akwizycji Dialogu, pojawiają się komentarze, że to głównie Pana sukces. Lubi Pan prowadzić walkę biznesową?

To zasługa całego zespołu Netii. W wielu firmach przejęcia zdarzają się tylko raz w ich historii. W Netii akwizycje zachodzą co roku, a nawet częściej. Różnica leży tylko w skali tych przejęć.

To zatem Wasza strategia działania?

Trudno realizować strategię firmy opartą na akwizycjach. Chyba, że wygląda to tak jak w Netii, gdzie jako jasno określony cel strategiczny mamy kupowanie małych operatorów ethernetowych, czyli niewielkich przedsiębiorstw lokalnych, które zajmują się świadczeniem na przykład usług internetowych. Takich firm jest na polskim rynku około tysiąca. Przez ostatnie lata przejęliśmy ich około 40. Chcemy je przejmować systematycznie - po kilka, albo nawet kilkanaście rocznie. Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/74/m209482.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/prezes;skyfleet;aviation;prywatny;samolot;sie;oplaca,254,0,1055998.html) *Prezes skacze ze skrzydła samolotu. * Maja Ważniewicz pośredniczy w zakupie i wynajmie maszyn. Dzięki temu, że jest ich tak wiele, po pierwsze jest z czego wybierać, a po drugie właściciele nie zawyżają oczekiwań finansowych. Takich
transakcji możemy zawierać dziesiątki.

Z kolei gdybyśmy postawili sobie za cel strategiczny konsolidację takich firm jak Dialog czy Crowley, to byłoby po prostu strzelenie sobie w kolano. Łatwo sobie wyobrazić, że natychmiast sprzedający chcieliby więcej pieniędzy, a nas ustawiłoby w pozycji przesadnie zdeterminowanych do dokonania takiego zakupu. Strategia Netii mówiła: rozwijamy się organicznie. Jedna noga zakupowa to są sieci ethernetowe, natomiast przygotowujemy się organizacyjnie i finansowo do, naszym zdaniem, nieuniknionej konsolidacji rynku. W przypadku Tele2, Dialogu czy Crowleya to się sprawdziło.

Fuzji widzimy coraz więcej, nie tylko na rynku telekomunikacyjnym. To może stać się w końcu zagrożeniem dla tych zasad kapitalizmu, które mówią, że na rynku powinno być jak najwięcej przedsiębiorców, jak największa konkurencja, a jak najmniej monopolu?

Nie boje się o to. Rozróżnienie między małymi przedsiębiorcami a dużymi na szczęście nie przebiega tylko w zakresie dostępu do kapitału, czy środków finansowych. Ktoś, kto jest przedsiębiorczy, potrafi robić rzeczy tanio, szybko i pomysłowo. W taki sposób można skutecznie rywalizować nawet z dużymi firmami, które mają dostęp do większego kapitału, czy nawet mają wyższe kompetencje. Duże przedsiębiorstwa są często niemrawe i dużo bardziej skostniałe. W ten sposób ci mniejsi mogą spokojnie sobie radzić z molochami.

Ale to przecież w prostej linii prowadzi do tego, że wielka firma może narzucić tak niskie ceny, że mali przedsiębiorcy po prostu nie będą w stanie zejść do tych stawek.

Jest zupełnie odwrotnie. Przy dużych firmach następuje też rozproszenie akcjonariatu. Zaczynają pojawiać się oczekiwania co do stabilności zwrotu zainwestowanego kapitału. Mały przedsiębiorca może długo pracować tylko po to, żeby zaspokajać własne potrzeby. Nie jest nic nikomu winien, może coś zarzucić jedynie sobie, albo swoim ambicjom. Ma determinację, ma wiarę w to, co robi, a w dużych korporacjach często to zanika.
Mniejsze firmy mają też w zanadrzu inną broń. Często wprowadzają na rynek nowe, oryginalne produkty, które całkowicie potrafią zmienić reguły gry. Spójrzmy na przykład Skypa. Z małego przedsiębiorstwa została zbudowana ogromna globalna firma. Żaden telekom, który miał potężne zasoby, gigantyczną infrastrukturę, nie może w żadnej sposób w tej chwili mierzyć się ze Skypem.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/174/m208046.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/prezes;dolby;laboratiories;dla;money;pl;polska;to;szczyt;naszych;oczekiwan,85,0,1047637.html) *Chcą zatrudnić młodych i niedoświadczonych * Wiceprezes Dolby mówi o najnowszej inwestycji firmy we Wrocławiu. Do przejęcia Dialogu dążyliście od 10 lat. Pan jeszcze wtedy nie był prezesem Netii. Skąd ten upór?

Upór i konsekwencja w biznesie w ogóle są potrzebne.

Ale na pewno chodzi o korzyści finansowe. W końcu po przejęciu Dialogu możecie generować większą ilość gotówki rocznie. Wcześniej było to 170 milionów, teraz wasze możliwości wzrosły do 300.

Tak, oczywiście. Każde fuzje na takim poziomie mają sens, bo rynek telekomunikacyjny nie rośnie tak szybko, jak byśmy tego chcieli. Połączenia telefoniczne są coraz tańsze, a to niestety oznacza potrzebę redukcji kosztów. Można to robić wewnętrznie, a można właśnie przez łącznie spółek i eliminowanie dublujących się kosztów. To jest nasz główny motor służący do poprawy zyskowności. W ten sposób synergie wynikające z połączenia z Dialogiem i Crowleyem przewidujemy na poziomie 106 milionów złotych, do 2014 roku.

Konsolidacja spółek łączy się też ze zwolnieniami wśród personelu. W Dialogu już poleciały głowy.

Nie tyle poleciały głowy, co specjalnie zatrudniona przez nas firma zbadała efekty działań poszczególnych ludzi i wybraliśmy tych, których wyniki pracy były lepsze. Jeśli chodzi o kadrę zarządzającą, na razie rozstaliśmy się z około 30 osobami.

Na tym nie koniec?

Analizujemy wszystkie za i przeciw. Jeśli będziemy planowali kolejne zwolnienia, to na pewno jako pierwsi dowiedzą się o tym nasi pracownicy. Więcej powiedzieć nie mogę, dopóki wszystkiego nie zbadamy.

Już wiemy, że to również nie koniec przejęć. Planujecie kupno Exatel-a i TK Telekom-u?

To podmioty, które znajdują się w sferze naszych zainteresowań. Każda fuzja tak dużych graczy na rynku oznacza duży jakościowy skok dla Netii, oczywiście jeśli to my bylibyśmy konsolidatorem.

Jeszcze jakieś inne plany?

Tego rzędu, tak dużych spółek, nie ma już więcej na polskim rynku, więc po prostu zostaniemy przy tym, o czym już wspominałem, czyli przy małych operatorach ethernetowych. To też ważne z punktu widzenia strategii działania - wiedzieć, czym nie chcemy się zajmować. Na pewno więc nie chcemy zajmować się telewizją kablową.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/202/m209098.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/praca;w;polsce;lepsza;niz;w;holandii;prezes;otto;jest;tego;pewien,247,0,1052663.html) *Zarabiają 16 tysięcy euro na każdym Polaku * Prezes agencji Otto tłumaczy, dlaczego praca w Holandii przestaje nam się opłacać. W strategii znajduje się też pomysł na to, skąd brać pieniądze. Ten model, który przyjęła Netia, czyli odsprzedawanie usług kupowanych od TP, może się niedługo wyczerpać. Co wtedy?

To rzeczywiście nie jest wysokomarżowa działalność i nigdy, na żadnym etapie, nie braliśmy pod uwagę oparcia na niej naszej docelowej strategii. Wielka korzyść, jaką niewątpliwie dał nam dostęp do infrastruktury TP, to natychmiastowy ogólnopolski zasięg i możliwość pozyskiwania klientów w całym kraju. Teraz, także dzięki na przykład przejęciu Dialogu, będziemy mogli łatwiej migrować klientów z infrastruktury dzierżawionej na własną.

Nie boją się Państwo tego, że prowadząc taką aktywną politykę akwizycji, w końcu sami staniecie się łakomym kąskiem do przejęcia, może nawet wrogiego?

Oczywiście, że ktoś może się nami zainteresować, ale przed tym nie da się uchronić. Poza tym w kategoriach strachu nie ma co tego rozpatrywać, bo to absolutnie nic mi nie da. Co najwyżej może mnie odciągnąć od dobrego prowadzenia spółki. Ale generalnie, z punktu widzenia zarządzającego, kwestia, kto będzie właścicielem, jest trochę mniej istotna. Codziennie zmieniają się przecież akcjonariusze, a ja działalność operacyjną muszę prowadzić w sposób niezmienny. Były spekulacje, że Deutsche Telekom mógłby być nami zainteresowany. Później pojawiły się pogłoski, że Vivendi chciałoby przejąć Netię, a ktoś inny opowiadał o konsolidacji z operatorami komórkowymi. To wszystko teoretycznie słuszne i logiczne dywagacje, natomiast w praktyce nie są mi znane żadne działania, które byłyby w tym kierunku podejmowane.

Jak udaje Wam się godzić wizerunek spółki giełdowej, a jednocześnie firmy, która klientów pozyskuje poprzez akwizycję? 40 proc. waszych przychodów to w końcu pieniądze ze sprzedaży bezpośredniej. Można później usłyszeć opinie, że ktoś pod namową zamienił dobrą umowę na gorszą.

Takie sytuacje zdarzają się wszystkim operatorom. Wszystkie firmy, począwszy od TP, a kończąc na małych przedsiębiorstwach osiedlowych, używają zewnętrznych firm akwizycyjnych. Myślę, że głośno robi się po prostu o tych, którzy mają więcej klientów. Netia przez ostatnie lata była liderem jeśli chodzi o nowych użytkowników i w związku z tym byliśmy też pod większych ostrzałem. Mamy zespoły reklamacyjne i procedury odwoławcze, więc jeśli klienci chcą założyć jakąś skargę, to w każdej chwili może to zrobić.

Ale czy wizerunkowo się to nie kłóci?

To wynika z natury rynku. Sam wolałbym, żeby większa liczba klientów obsługiwała się sama przez internet. My dajemy oczywiście taką możliwość, ale jak się okazuje kilkanaście proc. klientów decyduje się na ten sposób zakupów. Niespełna 40 proc. to właśnie sprzedaż bezpośrednia, a reszta to sprzedaż telefoniczna i punktu obsługi klienta.

To jeszcze na koniec zapytam Pana, co ma wspólnego science-fiction z prowadzeniem biznesu? Bo wiem, że jest pan fanem literatury fantastyczno-naukowej.

Ostatnio bardzo wiele (_ śmiech _). Szczerze, to myślę, że nie wszystko powinno mieć ze sobą coś wspólnego. Im hobby bardziej odstaje od życia codziennego, tym daje lepszą odskocznię i odpoczynek. Gdzieś ciągle drzemie we mnie chłopiec, bo odkąd zacząłem czytać książki, to zawsze wybierałem właśnie sc-fi. Do tej pory uważam, że jest to najlepsza literatura, która nie dość, że daje przyjemność, to dodatkowo świetnie rozwija twórcze myślenie i wyobraźnię. Ale nie czytam tylko fantastyki.

A co Pan najchętniej czyta?

Teraz na przykład urzekła mnie książka mojego licealnego kolegi, Jarka Kamińskiego _ Rozwiązła _. Od dawna pochłania mnie też cała saga Endera, Orsona Scotta Carda. Czytam głównie zagranicznych autorów. Kiedyś przeczytałem całego Stanisława Lema, ale teraz rzadko zdarza mi się do niego wracać. Zresztą, całe science-fiction jest jak daleki urlop. Jest tak oderwane od naszych codziennych spraw, że pozwala uzyskać dużo lepszą, świeższą perspektywę, a to w biznesie też jest bardzo istotne.

Czytaj więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
Polskie pociągi to ich zdaniem przyszłość Galopujące ceny benzyny, podwyżka akcyzy na paliwo, opłaty za autostrady - transport drogowy staje się coraz mniej opłacalny. Artur Jadeszko, prezes spółki logistycznej tłumaczy, jak utrzymać się w branży.
Szkolny dziennik chroniony jak konto w banku Elektroniczny dziennik uczniów kosztuje szkołę od 3 do 10 tys. zł rocznie. Mimo że z programu korzysta zaledwie 40 placówek, Bartosz Sobolewski jest przekonany, że Dziennikus.pl to przyszłość edukacji.
Hołowczyc idzie w biznes. Bardzo nietypowy To pierwsza taka firma w Polsce. _ - Dbamy o dobrze pojętą elitarność - _ zastrzega kierowca.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, netia, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz