Notowania

Polacy w pracy spieszą się do domu, Francuzi plotkują

W Paryżu wolą zrobić przerwę na kawę i lunch i zostać w firmie do 20, mówi prezes Carefleet S.A.

Podziel się
Dodaj komentarz
(archiwum prywatne)

- _ We Francji przychodzi się do pracy na 8, pije kawkę, pracuje jakieś 2 godziny, znów idzie na kawkę, chwilę pracuje, idzie na lunch, potem znów dwie godziny pracy, kawka i tak do 20. Mam wrażenie, że pracując 8 godzin w Polsce robię tyle samo, co we Francji w 12 _ - mówi Frederic Lustig, Francuz mieszkający w Polsce, prezes firmy Carefleet S.A. Money.pl: Mówi Pan świetnie po polsku. Jakie jeszcze języki Pan zna?

Frederic Lustig: Mówię po polsku, francusku i angielsku; kiedyś znałem też niemiecki ale przestałem używać i zapomniałem. Rozumiem, co się do mnie mówi, ale nie potrafię już poprawnie zbudować zdania.

Pytam, bo w Polsce panuje stereotyp, że Francuzi nawet w kontaktach biznesowych niechętnie posługują się językiem innym, niż francuski. Czy to prawda?

Tak, to prawda, ale przecież w Polsce jest podobnie. W administracji, urzędach, mało kto zna języki obce. Chociaż trzeba przyznać, że Polacy przynajmniej starają się zrozumieć treść dokumentu, Francuzi nawet nie próbują. Są bardzo dumni ze swojego języka, pielęgnują go i uważają, że każdy obcokrajowiec, nawet turysta, powinien francuski znać. Dlatego robiąc we Francji interesy warto jest mieć kogoś, kto mówi płynnie po francusku.

Co jeszcze powinien wiedzieć polski przedsiębiorca, wybierający się z wizytą do Francji?

Powinien przygotować się na to, że kiedy umówi się na spotkanie na godzinę 12, o 12:15 jeszcze nikogo nie będzie. W Polsce wszyscy są 5 minut wcześniej. Podobnie gdy dostajemy we Francji zaproszenie na kolację, trzeba zostawić gospodyni te 15 minut, żeby zdążyła się zorganizować. W Polsce należy być punktualnie, bo wszystko jest już wyjęte z piekarnika i stygnie na stole. Jeśli chodzi o podejście do czasu, Polakom bliżej do Niemców, niż Francuzów.

A jak jest z lunchami biznesowymi? Należy spodziewać się butelki wina do obiadu?

Faktycznie, we Francji panuje silna tradycja picia wina, ale w świecie biznesu powoli się od niej odchodzi. Przedsiębiorcy ograniczają się do dwóch dozwolonych kieliszków, po których wolno im jeszcze prowadzić samochód.

**

fot: archiwum prywatneJak właściwie trafił Pan do Polski? **

Tuż po studiach wyjechałem na kontrakt, spodobało mi się i postanowiłem, że zostanę na jakiś czas. Początkowo miał to być rok, dwa lata, potem pięć... Za każdym razem napotykałem nowe wyzwania, nowe możliwości rozwoju i z perspektywy czasu cieszę się, że zostałem w Polsce. To jeden z najciekawszych dziś rynków w Europie. Kiedy we Francji panuje stabilizacja, Polska się dynamicznie rozwija. Tam cieszą wzrosty rzędu 0,1 procenta, tutaj 15 do 20 procent w ciągu roku to norma.

Przez ostatnich kilka lat Polska zrobiła ogromne postępy i w niektórych dziedzinach jest nawet bardziej rozwinięta, niż Francja. Zabrałem kiedyś do Francji pracowników zakładu energetycznego z Krakowa i byli bardzo zaskoczeni ilością odsłoniętych linii energetycznych na słupach. W Polsce chowa się je w ziemię, tak jest bezpieczniej i bardziej estetycznie. Podobnie kiedy polskie firmy inwestują, to w najnowsze technologie. We Francji dopóki sprzęt spełnia swoją rolę, nikt go nie modernizuje.

A jak Francuzi postrzegają Polskę i Polaków?

Niestety we Francji nadal panuje przekonanie, że Polska to blok Wschodni i że biegają tutaj przysłowiowe białe niedźwiedzie. Natomiast polscy pracownicy mają bardzo dobrą opinię, są uważani za osoby pracowite, zaangażowane i zmotywowane. Polacy są ciekawi świata, otwarci na nowości, chcą iść do przodu, mieć swój wkład w realizowane projekty. Ponieważ polski rynek ciągle się rozwija i możliwości awansu są spore, tutejsi pracownicy są bardziej zmotywowani. We Francji czeka się, aż szef pójdzie na emeryturę.

*Polaków pracujących we Francji nie jest chyba zbyt dużo. *

Sporo Polaków mieszka na północy Francji, to potomkowie emigrantów którzy przyjechali tu po I i II wojnie światowej. Ich dziadkowie pracowali w kopalniach, w hutnictwie i tekstyliach, oni dojeżdżają do Paryża. W przeciwieństwie do pozostałych nacji, Polacy bardzo szybko się zintegrowali. Chociaż Francuzi są dość zamkniętym narodem, pomiędzy nami a Polakami nigdy nie było niesnasek.

Pan się nigdy nie spotkał ze stereotypami na temat Francuzów?

Sympatia Francuzów do Polaków jest odwzajemniona. Mam wrażenie, że w Polsce lepiej jest być Francuzem, niż kimkolwiek innym. Kiedy mówię, że jestem z Francji, zawsze spotykam się z życzliwym zaciekawieniem. Kiedy Polacy mają się uczyć nowego języka, wybierają hiszpański albo właśnie francuski. Cenią też naszą kuchnię, bo Polacy, podobnie jak Francuzi, lubią dobrze zjeść.

Pan lubi polskie jedzenie?

Uwielbiam! Najbardziej pierogi, bigos i kotlety schabowe w panierce. Kiedy przyjechałem do Polski, w ciągu trzech pierwszych miesięcy przytyłem 5 kilo. Polskie jedzenie jest diametralnie różne od francuskiego ale bardzo przypadło mi do gustu.

*A czy jest coś, co Panu w Polsce przeszkadza? *

Wielkim mankamentem jest niestety bark dróg, co skutecznie zniechęca do podróżowania. Uwielbiam podróże i chciałbym móc wsiąść w weekend w samochód i pojechać nad morze albo w góry. Bardzo podoba się w Polsce to, że nie została jeszcze zabetonowana. Wystarczy wyjechać z miasta, żeby trafić na piękną polską wieś i niespotykane już we Francji krajobrazy. Kiedy jednak myślę o polskich drogach, to mi się odechciewa. Mieszkam w Polsce już 15 lat, a tylko raz byłem na Mazurach. W zeszłym roku pojechałem tam na motorze.

**

fot: archiwum prywatneA zrobił Pan trasę Polska – Francja?**

Nie, to za daleko, trzeba by jechać w grupie, a ja wolę samotne podróże. Motor kupiłem 6 lat temu, potem dostałem na Gwiazdkę przewodnik po najciekawszych miejscach na Mazowszu i od tej pory łączę dwie moje największe pasje: motocykl i zwiedzanie Polski.

Podczas jednej z takich wycieczek odkryłem w szczerym polu 400-metrowy odcinek autostrady, wybudowany jeszcze w latach 80. To miała być trasa Berlin – Moskwa, budowano ją z myślą o igrzyskach olimpijskich. Trochę dalej znajdował się opuszczony wiadukt, a kilkaset metrów za nim kolejny odcinek asfaltu. Samochodem nigdy bym tam nie dotarł, poza tym, kiedy myślę o korkach przy wyjeździe z Warszawy, to mi się odechciewa. We Francji jest inaczej: są autostrady, mamy blisko do morza i gór i w każdy piątek wieczorem Paryż pustoszeje. Dla Francuzów weekend to świętość, spędza się go w gronie rodzinnym, nikt nie pracuje.

A w tygodniu? Jak wygląda francuski dzień pracy?

Po dwóch czy trzech latach pracy w Polsce wyjechałem do Francji na pół roku. Przyzwyczajony do polskiego rytmu pracy siadłem do komputera o 8 i wyszedłem do domu o 16. Wszyscy patrzyli się na mnie ze zdumieniem. We Francji przychodzi się do pracy na 8, pije kawkę, pracuje jakieś 2 godziny, znów idzie na kawkę, chwilę pracuje, idzie na lunch, potem znów dwie godziny pracy, kawka i tak do 20. Mam wrażenie, że pracując w Polsce od 8 do 16 robię tyle samo, co we Francji od 8 do 20. Dla Francuzów ważne jest biurowe życie towarzyskie, Francuzi lubią dyskutować, niekoniecznie merytorycznie. Pamiętam spotkanie z Niemcami, po którym wyszli bardzo zawiedzeni, bo nie było decyzji. Francuzi byli zachwyceni, bo wymienili się poglądami.

W firmie, w której pracowałem, powstał kiedyś pomysł, żeby zlikwidować automaty do kawy. Obliczyliśmy, że na ukróceniu towarzyskich pogaduszek przy kawie zaoszczędzilibyśmy równowartość 14 etatów! Doszliśmy jednak do wniosku, że automat pełni istotną funkcję społeczną, pozwala pracownikom poznać się i zintegrować. A Polacy wolą się integrować poza pracą: spędzają w niej 8 godzin, 4 pozostałe przeznaczają na życie prywatne. Francuz przeznacza 12 godzin na pracę, ale przynajmniej 4 z nich mijają mu na życiu towarzyskim.

A życie rodzinne?

Toczy się w weekendy. Mój brat, który mieszka w Paryżu, żyje tylko weekendami. Francuzi nie mają życia prywatnego ciągu tygodnia, wychodzą z domu rano i wracają nie wcześniej, niż o 20. Oni to akceptują, już się z takim trybem pracy pogodzili.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/254/t131838.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/prezes;efl;moglbym;byc;rockmanem,76,0,772684.html) Prezes EFL: Mógłbym być rockmanem Andrzej Krzemiński gra na gitarze, jeździ motorem BMW enduro GS 800 i fotografuje.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/232/t133608.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/prezes;pekaes;skora;lancuch;i;tomik;poezji,83,0,784211.html) Prezes Pekaes: Skóra, łańcuch i tomik poezji Harley Davidson to tylko jedna z pasji Jacka Machockiego, który jest też miłośnikiem gór i Rilkego.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/232/t124392.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/kto;stoi;za;liberty;direct,250,0,730362.html) Kto stoi za Liberty Direct? Polski oddział amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej stworzył od zera matematyk z habilitacją.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, ludzie, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, najważniejsze, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz