Notowania

Prezes EFL: Mógłbym być rockmanem

Andrzej Krzemiński gra na gitarze, jeździ motorem BMW enduro GS 800 i fotografuje.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Piotr Hawałej)

*-_ Gdybym wygrał w totka 35 milionów, pewnie wiódłbym życie muzyka rockowego i fotografa dojeżdżającego na plan zdjęciowy lub próbę na swojej beemce _- mówi Andrzej Krzemiński, prezes Europejskiego Funduszu Leasingowego. *

Związany z sektorem finansowym od ponad 20 lat, na czele EFL od 2006 roku, Krzemiński już prawie 10 lat balansuje pomiędzy Wrocławiem, Warszawą a Paryżem i pomiędzy zarządzaniem największą firmą leasingową w Polsce, a realizacją swoich pasji. A tych prezes EFL ma sporo.

Money.pl: Na bogatej liście Pana zainteresowań można znaleźć min. fotografię, grafikę komputerową, muzykę, podróże i sport: narty, rower, windsurfing. Kiedy tak naprawdę jechał Pan ostatnio na rowerze?

Andrzej Krzemiński, prezes zarządu Europejskiego Funduszu Leasingowego: Jeżdżę codziennie, kiedy tylko jestem w Warszawie. Oczywiście teraz, zimą, ze względu na panujące warunki, tylko na rowerze stacjonarnym. Mam na poddaszu domu małą siłownię, kupiłem porządny rower spinningowy i regularnie ćwiczę, żeby zrzucić nadwagę. Jak tylko zrobi się cieplej, zacznę znów jeździć w plenerze. Mam tą przyjemność, że w okolicy mojego domu są lasy i piękne tereny do rowerowych wojaży.

Czyli sport to nie tyle Pana pasja, co sposób na zachowanie formy.

Zachowanie formy tak, ale ja po prostu mam potrzebę ruchu, działania. Jestem spod znaku Barana i cechują mnie duża ciekawość, ambicja, chęć próbowania coraz to nowych rzeczy. Niestety, zwykle kiedy już się ich dotknę, zaczyna pociągać mnie coś innego.

Na przykład ostatnio zacząłem jeździć na motorze. Zawsze chciałem spróbować, ale trochę się obawiałem o bezpieczeństwo. Wszyscy znamy wiele przykładów ofiar wypadków motocyklowych, niezawinionych przez kierowcę. Jak już się przełamałem, zrobiłem prawo jazdy i zacząłem jeździć po ulicach to odkryłem, że zwykła jazda jest dla mnie ciut za nudna. Zwróciłem się więc w stronę enduro czyli jazdy wyczynowej. Za tym poszły nowe znajomości, potrzeba nauki i poznania sprzętu.

fot: Aneta Krzemińska

I to jest jeden z moich sposobów na życie: znaleźć _ temat _ i wgryźć się w niego aż do dostatecznego stopnia poznania. Realizacja tych wszystkich marzeń sprawia mi ogromną przyjemność, pozwala się sprawdzić, myśleć o czymś innym niż sprawy zawodowe. Praca jest oczywiście niezbędna, bo daje poczucie realizacji i zapewnia status materialny, ale to tylko środek do celu. Życie zawodowe wspiera mnie w dążeniu do szczęścia w życiu osobistym, a życie osobiste to rodzina, dom, zainteresowania.

Jak często bywa Pan w domu?

Od 2002 roku żyję w rozjazdach między Warszawą, Wrocławiem i Paryżem. Ostatnio do tej listy dołączyła Bruksela. Nigdy nie zdecydowałem się wyprowadzić z Warszawy, być może dlatego, że stąd pochodzę. Tu postawiłem dom, tu mieszka moja rodzina. I ciągle mam przeświadczenie, że we Wrocławiu jestem tylko przejazdem, na chwilę.

Mój standardowy tydzień wygląda tak, że poniedziałki spędzam w Warszawie, wtorki, środy i czwartki we Wrocławiu, a piątki znów w warszawskim oddziale firmy. W Warszawie tak naprawdę_ kręci _się cały biznes. Tam są generalni importerzy samochodów, tam są zlokalizowane największe przedsiębiorstwa i część projektów, które realizujemy, a także siedziby organizacji, do których należę. Część mojej pracy nie tylko chcę, ale i muszę wykonywać w Warszawie.

fot: Andrzej Krzemińskifot: Andrzej Krzemiński [ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/zdjecia;autorstwa;prezesa;efl,galeria,4992,0.html)Ile godzin dziennie spędza Pan w pracy?

Oficjalna wersja jest taka, że mam nielimitowany czas pracy _ (śmiech) _. Jak mi się uda wyrobić, mogę skończyć nawet o 17. Zazwyczaj jednak dni spędzane we Wrocławiu mam od rana do wieczora wypełnione obowiązkami.

Wstaję o 7:30, o 9 jestem w biurze i pracuję do późna. We Wrocławiu mam mieszkanie, do którego wracam tylko żeby się odświeżyć i przespać, więc nie spieszy mi się do domu. Wiosną i latem, kiedy mam wolny wieczór, idę pobiegać albo pograć w tenisa. Kiedy przeniosłem się do Wrocławia zainwestowałem w dobrego trenera i od tego czasu grywam tylko z dużo lepszymi od siebie.

Podobno gra Pan też na gitarze...

Tak i śpiewam, ale jak nikt nie słyszy _ (śmiech) _. A ostatnio zacząłem przymierzać się do gry na klawiszach, na fortepianie.

A miał Pan w młodości swoją kapelę?

Nie, ale udało mi się zaliczyć jeden publiczny występ. To ciekawa historia, bo sięga jeszcze 1995 roku, kiedy sprowadziłem się na warszawski Ursynów. Była wiosna, jechałem na rowerze i usłyszałem Beatlesów, takich najprawdziwszych, chociaż wykonanie tych _ kawałków _nie były mi znane. Pojechałem w stronę dźwięków i trafiłem na ursynowskie dni muzyki i koncert zespołu Żuki. Grali standardy Beatlesów, Led Zeppelin, Deep Purple, Czerwonych Gitar i zamarzyło mi się wtedy, żeby stanąć z nimi na scenie.

W 2006 roku, kiedy robiłem swój _ ingres _ na stanowisko prezesa EFL, postanowiłem zaprosić właśnie Żuki. Okazało się, że kapela jeszcze istnieje, że gra i może na moją imprezę przyjechać. Bez większego przygotowania wziąłem wtedy gitarę do ręki i zagrałem z nimi kilka utworów na scenie, przed pracownikami. Na razie po raz pierwszy i ostatni w życiu. Podobno ktoś ma to nagrane na taśmie video...

Kiedy znajduje Pan czas na wszystkie swoje pasje?

Wieczorami, w weekendy, kiedy jestem w domu. Na przykład teraz staram się dokumentować ciążę żony. Zwiozłem do Warszawy cały mój sprzęt fotograficzny, oświetlenie, tła, rozkładam w domu studio i robię zdjęcia. Kiedyś sobie założyłem, że raz na kwartał powinienem zrobić porządny materiał, który potem obrobię i wstawię na swoją stronę. Częściej się nie da, musiałbym zarzucić pracę, a ta pasja sporo kosztuje.

Na co jeszcze wydaje Pan zarobione pieniądze? Samochody, gadżety?

Miałem taki okres w życiu, kiedy kupowałem gadżety, ale już mi przeszło. Samochód mam służbowy, prywatny sprzedałem, bo trzymałem go we Wrocławiu i bak ropy wystarczał mi na 2 miesiące. Mam natomiast motor BMW, porządne enduro GS 800, wierzę, że jeszcze nim trochę pojeżdżę. Chciałem też kupić Forda Mustanga, wersję Shelby, 505 koni, ale żona powiedziała, że jeśli koniecznie muszę się odmładzać, powinienem zacząć biegać _ (śmiech) _.

Okres fascynacji drogimi zabawkami mam już za sobą. Mam teraz inne priorytety. Poza spłacaniem kredytu za dom zajmuję się inwestowaniem w przyszłość moich dzieci.

To co może Panu podarować żona, żeby Pana ucieszyć?

Wyjazd zagraniczny. Już dawno doszliśmy do wniosku, że robienie sobie prezentów nie ma sensu i teraz dwa razy do roku, w okresie jej i moich urodzin, wyjeżdżamy gdzieś we dwoje. Ostatnio byliśmy w Paryżu, teraz wybieramy się na Fuerteventurę. Niestety mogę sobie pozwolić tylko na tygodniowe wyjazdy, choć bardzo marzy mi się większa, samodzielna eskapada fotograficzna. Póki co jeździmy na wycieczki organizowane przez biuro podróży, a w okresie wakacyjnym jeszcze z dzieciakami.

**

fot: EFL Materiały PrasoweMówił Pan, że praca jest dla Pana tylko środkiem do szczęśliwego życia. Wobec tego, kiedy Pan zrezygnuje i zacznie odcinać kupony?**

Na razie nie rozważam takiego scenariusza. Ostatnio obchodziliśmy 84 urodziny mojego ojca. Pomimo podeszłego wieku funkcjonuje normalnie, można z nim porozmawiać o dzisiejszym świecie i nawet wypić kieliszeczek. Jako że prowadzę zdrowszy tryb życia, podejrzewam, że przeżyję go o jakieś 20 lat. Mam zatem jeszcze sporo czasu do emerytury.

Czyli tak naprawdę nie wyobraża Pan sobie rezygnacji z pracy.

Gdybym wygrał w totka 35 milionów pewnie bym sobie odpuścił i wiódł życie muzyka rockowego i fotografa dojeżdżającego na plan zdjęciowy lub próbę na swojej _ beemce _. Zdaję sobie sprawę, że kiedyś przyjdzie ten moment, choćby z prawnego punktu widzenia, kiedy będę musiał się odsunąć. Ale to dla mnie daleka przyszłość i jeszcze się nad tym nie zastanawiam.

Poza tym nie chciałbym rezygnować z pewnego poziomu materialnego, jaki zapewnia mi praca. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym teraz dla własnej radości założyć np. studio fotograficzne i z tego żyć. Prawda jest też taka, że nie mam nadmiernych talentów, tylko muszę je wypracowywać; powoli, przechodząc kolejny etap lekcji w Photoshopie, robiąc kolejną sesję zdjęciową, jadąc kolejny kurs motorem. Jestem skazany na mozolne pokonywanie następnych etapów związanych z moimi zainteresowaniami, więc _ dużej kasy _ z tego nie będzie.

Mówi Pan _ muszę _, _ jestem skazany _ a przecież to nieprawda. Kiedy ostatnio spędził Pan weekend w kapciach, z gazetą, w łóżku, na kanapie, albo przed telewizorem?

W łóżku się nie wyleguję, telewizji nie oglądam i jestem ostatnią osobą, która będzie spędzać weekend w kapciach. Kiedy mówię, że coś muszę, to znaczy, że sam wyznaczyłem sobie takie zadanie. Nie czuję się moimi zainteresowaniami nadmiernie obciążony.

Pana synowie przejęli Pana pasje?

Moje dzieci należą do pokolenia, któremu wszystko przychodzi łatwo, pokolenia _ zanieczyszczonego _szybkością i powszechną dostępnością informacji i rozrywek. A ja chciałbym, żeby moi synowie mieli w życiu pasje. Mając już pewne doświadczenie życiowe i zawodowe doskonale wiem, jakie to ważne.

Na szczęście udało mi się przekonać ich do czytania książek, do czego bardzo trudno dziś nakłonić młodych ludzi, dla których cały świat sprowadza się do komputera, internetu, gier i telewizji. Udało mi się też zaszczepić w synach zainteresowanie sportem: świetnie jeżdżą na nartach, pływają, straszy surfuje i jeździ na freestyleowych rowerach. Nie przekonałem go tylko do tenisa. Miał też etap zainteresowania lotnictwem, więc budowaliśmy razem zdalnie sterowane samoloty. Teraz mu trochę przeszło i to zarzucił, ale ja mam jeszcze kilka modeli do złożenia.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/232/t124392.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/kto;stoi;za;liberty;direct,250,0,730362.html) Kto stoi za Liberty Direct? Polski oddział amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej stworzył od zera matematyk z habilitacją.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/31/t131103.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/polskie;wino;lepsze;od;francuskiego;i;tak;wolimy;wodke,101,0,766821.html) Polskie wino lepsze od francuskiego? I tak wolimy wódkę W Polsce można uprawiać winorośl i produkować wysokiej klasy wino. Na przeszkodzie stoją tylko przepisy.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/224/t127200.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/drutex;pracuja;na;trzy;zmiany,204,0,742604.html) Drutex: Pracują na trzy zmiany Ale cała kadra zarządzająca o godz. 15 idzie do domu. _ Szef nie powinien decydować o wszystkim. _
[ ( http://static1.money.pl/i/h/101/t115557.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/enel-med;to;elmed;z;klanu;tutaj;leczy;doktor;lubicz,72,0,706632.html) Enel-Med to Elmed z Klanu. Tutaj leczy doktor Lubicz Niewielki szpital na warszawskim Zaciszu jest najbardziej znaną przychodnią w Polsce.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/119/t116343.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/polska;to;wielkie;wysypisko;smieci;mozna;na;nim;zarobic,55,0,710711.html) Polska to wielkie wysypisko śmieci. Można na nim zarobić Gospodarka odpadami przemysłowymi to w naszym kraju niszowy, ale dochodowy biznes.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, andrzej krzemiński, ludzie, wiadomości, kraj, gospodarka, manager, najważniejsze, czołówki, wywiady, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz