Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Prezes LOT przyznaje: Nie przyszedłem tu dla pieniędzy

O wynikach spółki, sprzedaży Eurolotu i kłopotach z prywatyzacją polskich linii lotniczych Money.pl rozmawia z Marcinem Pirógiem.

Podziel się
Dodaj komentarz
(REPORTER)

O wynikach spółki, które miały być nad, a są pod kreską, sprzedaży Eurolotu w chwili, gdy stracił konkurencję na polskim niebie i kłopotach z prywatyzacją polskich linii lotniczych Money.pl rozmawia z Marcinem Pirógiem.

Money.pl: Czy LOT dążył do upadku OLT Express? Marcin P. twierdzi, że działalność OLT zagrażała prywatyzacji LOT-u i dlatego państwo postanowiło jego firmę zniszczyć.

Marcin Piróg, prezes PLL LOT: Po prostu podjęliśmy wyzwanie. Normalna konkurencja zakłada, że nie oddaje się pola rywalowi, tylko walczy się o pasażera. Nie wiem, z jakim zamiarem linia OLT weszła na nasz rynek. Faktem jest, że my zbliżyliśmy się z cenami do ich oferty, a niektóre stawki – 79 zł za lot, mieliśmy jeszcze bardziej atrakcyjne.

Liczyliście już, ile na tych wymuszonych przez konkurencję obniżkach straciliście?

Czy straciliśmy zależy od tego, jak patrzy się na biznes – krótkoterminowo czy długoterminowo. Ja zawsze patrzę długoterminowo. Nasz konkurent odkręcił kurek, a my nie wiedzieliśmy, jak duży jest zbiornik, ile może zainwestować. Jak można było zobaczyć na przestrzeni ostatnich 15 lat, nasz rynek krajowy nie jest rynkiem łatwym, nikt tu nie zarabia. Ci, którzy myśleli, że będzie łatwo, szybko się wycofali. Przez ostatnie lata - mając model biznesowy, który zakłada dowożenie pasażerów z portów regionalnych do Warszawy – sporo w ten rynek zainwestowaliśmy. Jeśli ktoś przychodzi z myślą, że łatwo nas przejmie, myli się.

Rok 2012 mieliście zamknąć z zyskiem. Tymczasem po pierwszym półroczu LOT ma około 50 mln zł straty.

W tym roku budżet zakładał zysk, ale mieliśmy też założenia dotyczące kursów walut i cen paliwa. Nie tylko my się pomyliliśmy. Oceniam nasze wyniki także na podstawie tego, jakie wyniki publikują konkurenci, zwłaszcza w Europie. A w Europie sytuacja jest taka, że linie stracą w tym roku między 1,5 a 2 mld euro. Nasz udział w tej kwocie będzie znikomy.

W tym roku zdecydowanie poprawiamy wyniki. Wszyscy nasi konkurenci, w tym największe linie europejskie, pogarszają rezultaty. Nasza pozycja na tle konkurencji się umacnia. Nie mówię jednak, że jest dobrze, bo problemy z płynnością LOT ma od 10 lat. Żeby zapewnić firmie rozwój i wymianę floty, musimy się posiłkować sprzedażą aktywów.

Tylko czy to dobry moment na sprzedaż udziałów w Eurolocie? Sytuacja finansowa LOT-u jest tak zła, że musicie pozbywać się taniej linii akurat w momencie, kiedy zniknął konkurent w postaci OLT?

Gdybyśmy kontrolowali Eurolot, zastanawiałbym się nad sprzedażą . Ale mamy tylko 38 procent udziałów w firmie i zdecydowaliśmy, że – jeśli dojdzie do transakcji - lepiej zainkasować za nie godziwą cenę, która pomoże w finansowaniu dalszego rozwoju LOT-u.

Czyli konkretnej oferty od konkretnego nabywcy jeszcze nie ma?

Dyskutujemy. To tak, jak z pozyskaniem inwestora. Wiele jest spekulacji, ale dopóki dwie strony nie podpiszą umowy, transakcji nie ma. Nie będę spekulował.

Spekulacje są takie, że to podmioty państwowe będą skupywać aktywa LOT-u.

Powtórzę jeszcze raz – nie będę spekulował. Na razie transakcji nie ma. Kiedy do niej dojdzie, ogłosimy ją.

A kiedy uda się przeprowadzić prywatyzację LOT-u? Po rezygnacji Turkish Airlines zainteresowanych nie widać.

W tej chwili ustały wszystkie transakcje na rynku lotniczym. Prywatyzacja LOT-u, a raczej jej brak, to nie problem LOT-u, tylko całej branży. My, podobnie jak dobra połowa przewoźników europejskich, szukamy silnego partnera, z którym moglibyśmy się dalej rozwijać. Ale sytuacja w Europie powoduje, że nawet ci najwięksi, czyli potencjalni przejmujący, nie mają środków i skupiają się na tym, żeby uporządkować sprawy u siebie. My także skupiamy się na tym, żeby LOT był zdrowy. Od kwietnia przyszłego roku będziemy mieli zdecydowanie najlepszą pozycję kosztową, będziemy też dysponowali największą i najnowocześniejszą flotą w całej Unii Europejskiej.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego – jak pisze Bloomberg Business Week – MSP przygotowuje się na ewentualny upadek LOT-u i tworzy fundusz, który ma skupić wszystkie aktywa spółki?

O plany właściciela proszę pytać jego. Ja mogę powiedzieć, że PLL LOT nie grozi upadłość. Zarządzam firmą jak tylko potrafię najlepiej. W tej chwili nie widzę żadnych zagrożeń, zwłaszcza, kiedy porównuję kondycję finansową LOT-u do sytuacji, którą zastałem dwa lata temu.

Czym Pan się zajmie, jeśli prywatyzacja LOT-u dojdzie do skutku? Wróci Pan do pracy w sektorze prywatnym?

Rozmowa przeprowadzona podczas XXII Forum Ekonomicznego w Krynicy.
Mam tutaj pewną rzecz do zrobienia. Moim celem było uzdrowienie firmy. Chcę żeby stanęła mocno na nogach, chcę zapewnić jej inwestora, który zagwarantuje, że LOT jako marka będzie istniał, że siatka połączeń bedzie się rozwijać, że firma wraz z pracującymi w niej ludźmi będzie się rozwijać. Myślę, że stanie się to w przeciągu najbliższych 6 miesięcy i że pod koniec pierwszego kwartału 2013 roku w Europie nie będzie firmy w lepszej kondycji. Nie przyszedłem tutaj dla pieniędzy ani dla kariery.

Czytaj więcej w Money.pl
LOT wyprzedaje udziały w swoich spółkach LOT zgodził się na sprzedaż ok. 38 proc. udziałów w linii lotniczej Eurolot oraz ok. 33 proc. udziałów w Casinos Poland
Polskie Linie Lotnicznie najlepsze w Europie? Polskie Linie Lotnicze LOT latają do ponad 50 miast w Europie i Ameryce Północnej.
LOT w potrzasku. Turecki inwestor rezygnuje Turecki inwestor zrezygnował ze współpracy, bo nie zdawał sobie sprawy z unijnych regulacji. Co dalej z polską spółką?
Tagi: marcin piróg, ludzie, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, najważniejsze, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz