Notowania

Prezes Lubawy: To w naszych kamizelkach walczą polscy żołnierze

Zaczęło się od gumowych korkotrampek i namiotów - mówi prezes Lubawy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Lubawa S.A.)

O tym, co się wkłada do kamizelek kuloodpornych, które z nich są najlepsze, a także jak się zarabia sprzedając sprzęt do armii lub policji rozmawiamy z Marcinem Kubicą, prezesem Lubawy.

*Money.pl: Lubawa to producent kamizelek kuloodpornych lub namiotów wykorzystywanych między innymi w armii. Czy dostarczaliście sprzęt dla żołnierzy również 60 lat temu, kiedy firma zaczynała działalność? *

*Marcin Kubica, prezes Lubawy: *Lubawa od początku swojej działalności była związana ze służbami mundurowymi. Była jednak także przedsiębiorstwem, które szyło i produkowało namioty - w tym turystyczne. Proszę sobie wyobrazić, że kiedyś można było kupić w naszym kraju niechiński namiot. Natomiast zakład produkcyjny w Grudziądzu, który powstał około 120 lat temu, zawsze działał w przemyśle gumowym - powlekał tkaniny gumą, silikonem lub kauczukiem. Firma powstała w poprzedniej epoce jako Grudziądzkie Zakłady Przemysłu Gumowego _ Stomil _. Wtedy zajmował się między innymi produkcją tak zwanych pepegów, czyli popularnych kiedyś korkotrampków w całości wykonanych z gumy.

*Co to ma wspólnego z działalnością dla branży wojskowej? *

Tak jak kiedyś mówiło się, że Łucznik produkuje maszyny do szycia, a tak naprawdę produkował zarówno te maszyny, jak i np. karabiny maszynowe, tak Stomil Grudziądz produkował pepegi, ale także dostarczał między innymi sprzęt dla wojsk chemicznych. Produkował na przykład odzież chroniącą przed bronią chemiczna lub biologiczną, czy też przed skażeniami. Namioty też nie są przypadkowe - Grudziądz produkował je dla wojska, straży pożarnej, przemysłu chemicznego, maszynowego lub kopalni.

Jak zakład w Grudziądzu trafił pod skrzydła Lubawy?

Stomil Grudziądz, jak jeden z wielu zakładów państwowych, kiedy zaczął bankrutować, wpadł na pomysł, że zreformuje działalność poprzez utworzenie spółek zależnych. I tak, na zamiast wydziału powlekania, utworzono spółkę Millagro Powlekarnia. Problem w tym, że te twory były ze sobą tak powiązane, że kiedy upadł Stomil, to spółki zależne również. W 2001 i 2002 roku Lubawa kupiła od syndyka masy upadłościowej te zakłady i od tego czasu to firma dwuzakładowa - z zakładami w Lubawie i Grudziądzu.

*Czy dostarczacie produkty też polskim żołnierzom na froncie? *

Jak najbardziej. Jeśli chodzi o misję w Afganistanie, to polska armia funkcjonowała między innymi w naszych kamizelkach. Dowództwo Wojsk Specjalnych uznało je za najlepsze w naszej armii. Z kolei w Czadzie, polscy żołnierze spali w naszych namiotach. W specjalnych namiotach pneumatycznych stały też Rosomaki, czyli kołowe transportery opancerzone.

Na jaką głębokość wbije się w wasze kamizelki wystrzelony pocisk?

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/0/m279808.jpg ) ] (http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/rzad;zabierajac;armii;pieniadze;zlamie;konstytucje,252,0,1363196.html) Rząd zabierając armii pieniądze, złamie konstytucję? One mają dwa typy wkładów. Jeśli na przykład mówimy o poważniejszej broni, na przykład o kalibrze 7,62 milimetra, to wkład balistyczny jest zrobiony ze sprasowanego polietylenu. Sami prasujemy te wkłady, mamy specjalną prasę do płyt balistycznych w zakładzie. To jest pierwszy element balistyki w kamizelce, który ma za zadanie zatrzymać pocisk. Dodatkowo, w przypadku potrzeby osiągnięcia wyższego poziomu ochrony balistycznej pokrywamy wkład polietylenowy warstwą specjalnej ceramiki. Natomiast w przeszłości, wojska stosowały również wkłady stalowe. Prawdę mówiąc, nasza armia w niektórych modelach stosuje je nadal, więc również je
dostarczamy. Penetracja pocisku wewnątrz wkładu jest ściśle określona obowiązującymi normami obronnymi i nie może zagrażać życiu i zdrowiu użytkownika.

*Z czego jeszcze składa się kamizelka kuloodporna? *

Pocisk niesie ze sobą ogromną falę uderzeniową. Ta destrukcyjna siła musi się gdzieś rozejść. Nowoczesne kamizelki mają w tym celu tak zwany wkład miękki, który przenosi ją na cały korpus, rozprasza falę pocisku. Jeśli więc zostanie pan postrzelony, to co najwyżej będzie pan miał duży siniak na klatce piersiowej. No, może w skrajnym przypadku złamane żebro, ale ten pocisk na pewno nie przeszyje pana na wylot. Analogicznie jest w hełmach balistycznych - stosuje się specjalne systemy poduszek, które amortyzują uderzenie.

Skąd Państwa zaangażowanie w Armenii?

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/253/m274941.jpg ) ] (http://news.money.pl/artykul/prezydent;armenii;rozpoczal;oficjalna;wizyte;w;polsce,100,0,1333348.html) Prezydent Armenii rozpoczął oficjalną wizytę w Polsce Z prostej przyczyny. Polska liczy 30-parę milionów mieszkańców i ma 80-tysięczną armią. W Armenii mieszka cztery miliony ludzi, a armia liczy 120 tysięcy żołnierzy. Ale to nie wszystko. Oprócz tego istnieje Górny Karabach, czyli strefa buforowa pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią. Tam z kolei armia w całości kontrolowana i opłacana przez budżet Armenii, liczy 100 tysięcy żołnierzy. Innymi słowy, to jest kraj, w którym formacje _ mundurowe _ odgrywają kluczową rolę.

Rynek potencjalnego zbytu naszych produktów jest zatem bardzo obiecujący. Co więcej, traktujemy nasz ormiański podmiot jako początek naszej ekspansji na teren Kaukazu. Z poziomu produktów wytwarzanych w Armenii, w spółce z udziałem Ministerstwa Obrony tego kraju, mamy na pewno ułatwione zadanie w realizacji tego celu strategicznego.

Kto jest Państwa największym klientem?

To trzeba podzielić na sektory, ponieważ w grupie Lubawa funkcjonują jeszcze trzy inne spółki, które zajmują się produkcją tkanin, nośników reklamy lub powlekaniem materiałów. Jeśli chodzi o produkcję sprzętu dla armii, to największym odbiorcą jest Ministerstwo Obrony Narodowej, ale też straż pożarna, policja, straż graniczna, służba więzienna, służby specjalne, straże miejskie, samorządy lokalne i wiele innych. W przypadku pozostałej działalności, która najwięcej ma wspólnego z rynkiem reklamy, naszymi odbiorcami są największe koncerny, takie jak Pepsi Co., Coca-Cola lub SABMiller.

W przypadku tkanin naszymi odbiorcami są duże koncerny mięzynarodowe wytwarzające z naszych produktów wyroby gotowe takie jak rolety, meble, poszycia na siedzenia samochodowe, poszycia na wózki dziecięce i wiele innych. Nasze tkaniny znajdzie pan m.in. w sieciach handlowych np. w sieci Ikea, jak również w samochodach wiodących marek.

Czyli Państwa reklamy na parasolach można zobaczyć również za granicą?

Nasza spółka Litex Promo jest numerem jeden w Europie w swoim segmencie. Nasza siła i popularność bierze się z odpowiedniego dobrania spółek wchodzących w skład grupy. Te parasole powstają w stu procentach w naszych zakładach, rozpoczynamy produkcję właściwie od pierwszej nitki. Spółka Miranda miesięcznie produkuje dwa miliony metrów bieżących tkanin i dzianin. Co więcej, ten materiał trafia nie tylko na poszycia parasoli, ale wszędzie tam, gdzie jest potrzebna tkanina. Mogę panu na przykład zagwarantować, że rolety na oknach które Pan teraz widzi, pochodzą z naszych fabryk. Jednak dzięki takiej produkcji, możemy współpracować z największymi.

Weźmy taki Carlsberg. Ta firma nie kupuje konkretnego parasola na dany rynek. Oni organizują przetarg na dostarczenie 20 tysięcy parasoli do 15 różnych krajów. I to w ciągu trzech miesięcy! Jaka inna firma jest w stanie obsłużyć takie zamówienie? Do tego potrzebna jest cała struktura, która stworzy dany produkt od A do Z.

Muszę powiedzieć, że w takim razie bardzo słabo się reklamujecie. O większości dowiedziałem się dopiero od Pana.

Polityka informacyjna spółki się zmienia. Moim zdaniem jest coraz lepiej i sytuacja wygląda przynajmniej satysfakcjonująco. Kiedy powierzono mi funkcję prezesa, jako cel postawiłem sobie przede wszystkim, żeby odbudować wizerunek Lubawy w opinii publicznej - i to nie tylko wśród akcjonariatu. Po zmianie wiodącego akcjonariusza Lubawa diametralnie zmieniła się także filozofia prowadzonej działalności. Lubawa zyskała inwestora branżowego, który często od podstaw tworzył spółki, które weszły w skład Grupy Lubawa. Jako Lubawa S.A. możemy się wiele uczyć od naszych spółek zależnych.

Nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek wcześniej spotkał się choćby z Państwa logo.

Jeśli się pan przyjrzy naszym parasolom, to chociażby na maszcie znajdzie Pan logo producenta tych parasoli, czyli wspomnianej już Litex Promo. Problem w tym, że ten parasol ma być przede wszystkim nośnikiem reklamy dla naszych klientów, a nie dla nas. W kamizelkach również umieszczamy nasze metki, ale ja nie mogę umieścić ogromnego napisu LUBAWA na plecach, bo tam ma widnieć np. napis POLICJA. Poza tym sprzedajemy tkaniny, a tam ciężko umieścić swoje logo. Na opakowaniu belki materiału ono jest, ale producent chce wyprodukować wózek dziecięcy lub obuwie. Tam naszego znaku już nie będzie.

*Kryzys spowodował, że firmy cięły budżety na reklamę. Jak to odczuliście? *

W Litex Promo, która produkuje parasole, kryzysu nie było. Widzę, że mi pan nie wierzy.

*Jeszcze się nie spotkałem z prezesem firmy, który by powiedział, że jego firma nie poradziła sobie z kryzysem. *

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/238/m90862.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/spozycie;alkoholu;w;polsce;najchetniej;pijemy;piwo,150,0,1366166.html)Najchętniej sięgamy po piwo. Jak duży jest ten rynek? Ale ja to mogę wyjaśnić. Rzeczywiście - oczekiwaliśmy, że przychody zaczną spadać. Tymczasem było odwrotnie, zamówienia zaczęły rosnąć. Zapytaliśmy o przyczynę naszych klientów. I faktycznie, najwięksi producenci cięli budżety na reklamę w telewizji lub radiu. Cięli właściwie wszędzie, ale nie w przypadku naszej działalności. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Nasz parasol to nie tylko reklama, ale przede wszystkim miejsce sprzedaży produktów. Firmy w czasie kryzysu mogły sobie pozwolić na mniejszą promocję, ale nie mogły zrezygnować z punktów sprzedaży.

Podam panu przykład. Dajmy na to, że na rynku w Krakowie jest lokal z ogródkiem piwnym, w którym goście siedzą pod zwykłymi, białymi parasolami. To proszę sobie wyobrazić, że jeśli te parasole wymieni się na parasole na przykład z logo Carlsberga, to sprzedaż piwa Carlsberg w takim miejscu wzrośnie o kilka tysięcy procent. W takich lokalach jest olbrzymia konkurencja o to, pod czyimi namiotami będą siedzieli klienci. My na tym zarabiamy podwójnie. Najpierw sprzedajemy parasole, a po sezonie przechowujemy i serwisujemy. Bardzo często trzeba też wymienić całe poszycie. Wczoraj modny był Ronaldo, dziś Neymar, kto wie, kto będzie na topie w następne wakacje.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: marcin kubica, ludzie, wiadomości, gospodarka, manager, najważniejsze, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz