Notowania

Prezes Mobica porzucił wojsko dla telefonów komórkowych

Praca dla armii go nudziła i nie mógł się w niej odnaleźć. Dzięki tej decyzji został specem od start-upów.

Podziel się
Dodaj komentarz
(mat. pras.)

Tomasz Krawczyński, dyrektor zarządzający Mobica * *Limited Poland, swoją karierę zaczynał od projektowania najnowocześniejszych systemów do samolotów bojowych. Praca dla wojska jednak go nudziła i zamienił ją na branżę telekomunikacyjną. Teraz zatrudnia około 300 wyspecjalizowanych inżynierów i wciąż szuka nowych. Specjalnie dla Money.pl zdradza, w jaki sposób wybiera najlepszych i ile jest warta praca programistów.

Money.pl: Jak cybernetyk wojskowy trafił do firmy produkującej oprogramowanie dla telefonów komórkowych?

Tomasz Krawczyński, dyrektor zarządzający Mobica * *Limited Poland: To były ciekawe czasy. Byłem zaangażowany w projektowanie systemu wspierającego wojska obrony powietrznej. Miał on za zadanie wykryć nadlatujące wrogie maszyny i w porę ostrzec armię. Dzięki temu można było szybko rozdysponować nasze samoloty niszczące i odpowiednio dynamicznie zareagować na zagrożenie. Wcześniej takiego systemu Polska nie posiadała. To jednak historia sprzed lat dziewięćdziesiątych. Teraz oczywiście mamy już dużo nowocześniejsze systemy.

Specjalizował się Pan w tworzeniu oprogramowania związanego z samolotami?

Kilka takich projektów rzeczywiście przydarzyło mi się w życiu. W czasach kiedy obowiązywał zakaz transportu technologii z Zachodu do krajów bloku wschodniego, mieliśmy szansę stworzyć coś naprawdę nowatorskiego. Wtedy właśnie, między innymi przy moim udziale, powstał eksperymentalny, polskiej produkcji komputer nawigacyjny do samolotu szkoleniowo-bojowego IRYDA. Łącznie powstało około 18 sztuk tej maszyny, choć trzeba przyznać, że było z nią dosyć dużo problemów. Mianowicie, nie zawsze chciała latać, a dla samolotu to dość istotny element. Nie ma co się oszukiwać, nie mieliśmy wtedy zbyt wielu możliwości technicznych, więc tak naprawdę można powiedzieć, że ten samolot powstawał w manufakturze. Był niejako wyklepany młotkiem.

Praca była o tyle niesamowita, że nasz siedmioosobowy zespół, na początku lat 90., miał okazję zaprojektować cały system operacyjny i kompletne oprogramowanie do tego samolotu. Kod, który napisaliśmy, odpowiadał za obrazowanie informacji. Proszę sobie wyobrazić, że w tamtych czasach IRYDA była wyposażona w system, który był w stanie odczytywać i wyświetlać cyfrowe mapy. Dodatkowo na szybie hełmu lub na szybie maszyny, wyświetlane były informacje o parametrach lotu i o celu. Teraz to norma, ale wtedy traktowano to jako przełom.

To musiała być wielka frajda, patrzeć jak samolot wzbijał się w powietrze.

Niestety, tak jak mówiłem, powstało tylko kilka prototypów, których nigdy nie wykorzystano. Powód był prosty - zakłady w Mielcu, produkujące IRYDĘ, zaczęły mieć duże problemy finansowe i brakło także woli ku temu, żeby nasz system wdrożyć na szerszą skalę. To jeden z przykładów wielkiej i niewykorzystanej szansy polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/115/m215667.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/chcesz;zamieszkac;w;igloo;lub;tipi;dla;airbnb;to;zaden;problem,84,0,1087572.html) *Nietypowe mieszkania. Tylko dla wymagających * Do Polski wchodzi serwis Airbnb. Pozwala zamieszkać np. w tipi i igloo. Nie było Panu żal tak diametralnie zmienić branżę? Każdy chłopiec w dzieciństwie przecież marzy, żeby budować samoloty.

Tworzenie systemu na przykład do IRYDY, to była moja dodatkowa praca naukowa, bo w tamtych czasach pracowałem na uczelni jako wykładowca i na co dzień zajmowałem się uczeniem studentów. Przekonałem się niestety, że wiele prawdy jest w starym polskim przekleństwie _ obyś cudze dzieci uczył _. To zdecydowanie nie dla mnie. Później trafiłem na kilka lat do Ministerstwa Obrony Narodowej, ale tam też nie mogłem się do końca odnaleźć. Z wielu powodów.

Wtedy moje losy zaczęły się toczyć trochę innymi torami. Trafiłem do szwedzkiej firmy _ Teleca _ i zetknąłem się pierwszy raz z wprowadzaniem nowej firmy na polski rynek. Okazało się, że poszło mi całkiem nieźle. Później odszedłem i zrobiłem kolejny start-up - tym razem była to właśnie Mobica.

Mobica wybrała Pana na managera, jako speca od start-upów. Ma Pan jakieś złote środki na sukces?

Dzielę ludzi na trzy kategorie. Są ci, którzy tworzą, ci którzy stabilizują i w końcu tacy, którzy burzą. Do określonych zdań potrzeba odpowiednich ludzi. Dobrym przykładem kogoś kto burzy, jest na przykład nasz były prezydent Lech Wałęsa. Pojawił się jako odpowiedni człowiek w odpowiednim czasie. Trudniej mu było już coś konkretnego zbudować. W takich momentach potrzeba wymiany kadry. Stabilizowanie z kolei mnie nuży. Ja jestem zdecydowanie lepszy w tworzeniu czegoś od podstaw. To ciekawe wyzwanie, móc zbudować coś całkowicie z niczego. Myślę, że wiele nauczyłem się w _ Telece _ i teraz staram się dobrze wykorzystywać to doświadczenie, żeby nie popełniać tych samych błędów.

Jakie błędy może popełnić początkujący manager?

Najważniejsze, żeby w biznesplanie poświęcić szczególną uwagę zespołowi sprzedaży. Ten aspekt funkcjonowania firmy trzeba naprawdę dopieszczać, zarówno w mojej branży, jak i w każdej innej. Żadne oczekiwania właścicieli, ani najlepszy biznesplan nie spowodują wzrostu zysków. Wszystko musi być sterowane odpowiednią sprzedażą. Jeśli tego nie mamy, nawet nie powinniśmy myśleć o zakładaniu zdrowego biznesu.

Nie wystarczy mieć kolegi w jakiejś dużej firmie, która będzie nam nakręcać zlecenia.

Oczywiście, że nie. Historia nas uczy, że nic nie trwa wiecznie. Ważne, żeby przychody były podzielone tak, aby do minimum niwelować ewentualne straty. Dlatego my nie koncentrujemy się tylko na przykład na Motoroli, ale pracujemy też dla Vodaphone, czy dla Skypa.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/123/m211835.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/bedzie;wiedzmin;3;zapytalismy;o;to;prezesa;cd;projekt;red,79,0,1062479.html) *Wiedźmin 2 to nie koniec? CD Projekt ujawnia * Adam Kiciński o ACTA i początkach firmy. To współpraca z Ericssonem, jeszcze w _ Telece _ Pana tego nauczyła?

To, co działo się w branży przed pęknięciem bańki internetowej w 2000 roku, wspominam z rozrzewnieniem. Proszę mi uwierzyć, można powiedzieć, że wtedy naprawdę krew płynęła ulicami. Stawki dla specjalistów, zyski firm, euforia na giełdzie, wszystko leciało w dół. Przed tym krachem pracowałem właśnie dla Ericssona. Po pęknięciu, szwedzka firma zredukowała zatrudnienie ze 100 tysięcy osób do 40 tysięcy. A 95 procent wszystkich projektów, które prowadziłem dla _ Teleca _ były zależne od nich. W ciągu trzech miesięcy okazało się, że mamy naprawdę duży problem. Zaczęliśmy tonąć razem z nimi. I wtedy powiedziałem sobie, że nigdy więcej nie dopuszczę do podobnej sytuacji.

I jak to teraz wygląda w Mobice?

W tej chwili mamy około 30 otwartych klientów, dla których pracujemy. Żaden z nich nie stanowi więcej niż 10 procent przychodów. Dzięki temu przetrwaliśmy niemal bezboleśnie drastyczny upadek jednego z naszych szwedzkich klientów _ UIQ Technology _. Oni opierali się głównie na Symbianie, systemie, który jeszcze 5 lat temu był na topie, a obecnie odszedł niemalże do lamusa.

Teraz z kolei mamy system Android, który pojawił się na rynku niecałe 3 lata temu.

Na razie Androidowi nic nie grozi, ale podejrzewam, że za 5 lat też będzie przeżytkiem. Żaden system ani język programowania nie trwa wiecznie. Cyberrzeczywistość zmienia się jak w kalejdoskopie.

Przez to programiści muszą cały czas się uczyć i dokształcać. Dzięki temu zarabiają coraz więcej?

Ci, którzy idą z duchem czasu pewnie tak. Bardziej oporni szybko wypadają z branży. W tym zawodzie nie można nauczyć się jednej rzeczy i do emerytury, spokojnie odcinać kuponów.

Na jakie zatem zarobki może liczyć programista w Polsce?

Wszystko zależy od doświadczenia. Tutaj znowu mamy kilka kategorii. W pierwszej znajdują się juniorzy, którzy są dopiero po studiach i pracują w branży od zera do dwóch lat. Oni mogą liczyć na wynagrodzenie rzędu 3-5 tysięcy złotych. Później jest grupa _ basic _, czyli inżynierowie oprogramowania, którzy mają od trzech do pięciu lat doświadczenia. Ci zarobią już nawet do 8 tysięcy złotych. Trzecia grupa to seniorzy, których pensje są już zdecydowanie wyższe, ale trudno mi rzucać tutaj kwotami. Oni z kolei ewoluują w dwie strony. Albo zostają _ project managerami _, którzy zarządzają projektami i zespołami, albo stają się tzw. guru technologii. Zaczynają być architektami nowych systemów. Sumy pieniędzy, jakie otrzymują za swoją pracę, sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie.

Mówimy o Polsce. Mobica to firma brytyjska. Ile razy więcej musiałaby płacić tym specjalistom na Wyspach?

Nie mówiłbym tu o zawrotnych różnicach. Polak zarabia powiedzmy 50-60 procent tego, na co może liczyć Anglik. Jednak, kiedy mówimy o naprawdę konkretnych specjalistach, te różnice są mniejsze. Co ciekawe w Polsce, w ciągu 10 lat pracy, jesteśmy w stanie zwiększyć swoje wynagrodzenie nawet 4-5 krotnie. W Wielkiej Brytanii tak nie ma. Tam początkujący pracownik zarabia 20-30 procent mniej niż jego doświadczony kolega.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/147/m222867.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/sky;club;i;triada;od;dawna;byly;podejrzane;jaka;jest;prawda;o;branzy,127,0,1124223.html) *_ Nikt nie zna prawdy o branży turystycznej _ * Stuprocentowej weryfikacji biura zrobić się nie da - mówi Agnieszka Gujgo. Żeby móc płacić takie pieniądze specjalistom trzeba generować też wysokie zyski. Mobica ma do opłacenia obecnie ponad 300 inżynierów.

My robimy oprogramowanie na zamówienie. Nie mamy własnych produktów, które moglibyśmy sprzedawać na co dzień. To klient przydziela zadania i decyduje, ilu pracowników będzie potrzebował do danego projektu. Wtedy niejako przejmuje naszych specjalistów na przykład na rok. Wtedy wartość kontraktów sięga nawet milionów funtów rocznie.

Jeśli chodzi o klientów pod klucz. Dla jednego z producenta oprogramowania antywirusowego tworzyliśmy zestaw modułów zapewniających bezpieczeństwo telefonom komórkowym. Taki projekt jest wart około 350 tysięcy złotych.

Może to nie to samo, co komputer pokładowy w samolocie, ale dzięki takim produktom zmienia się nasze codzienne życie. Teraz pracują państwo na przykład nad oprogramowaniem do telefonów komórkowych, które ma ułatwić tzw. mikropłatności.

To prawdziwa rewolucja. Polega na tym, że w komórce będzie można mieć zakodowaną swoją kartę kredytową i za zakupy płacić telefonem. System ma korzystać z już istniejącego oprogramowania PayPass i podobnych wykorzystujących technologię NFC (Near-Field Communication - red.).

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/174/m208046.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/prezes;dolby;laboratiories;dla;money;pl;polska;to;szczyt;naszych;oczekiwan,85,0,1047637.html) *Chcą zatrudnić młodych i niedoświadczonych * Wiceprezes Dolby mówi o najnowszej inwestycji firmy we Wrocławiu. Wystarczy Wam ludzi, żeby zrealizować te wszystkie pomysły?

Nie wystarczy. Dlatego cały czas szukamy nowych talentów. Chcemy zatrudnić w najbliższym czasie dodatkowo 70 programistów. Dobrych inżynierów nigdy nie za wiele. Teraz potrzeba mi ich około 40. Oczywiście najbardziej zależy nam na specjalistach z tej drugiej grupy, którzy mają już jakieś doświadczenie. Niestety, jeśli projekt ma być przeprowadzony dobrze, nie może w nim być więcej niż 20 procent juniorów.

Ludzi zachęca to, dla kogo w Mobice mogą pracować?

Zachęcają, ale tak naprawdę dopóki ktoś nie zacznie dla nas programować, nie wie, dla jakich wielkich firm pracujemy, bo niektórych informacji nie możemy ujawniać. Pracownicy dopiero po podpisaniu umowy dowiadują się, że będą współpracować na przykład z jednym z wiodących na świecie producentów procesorów. Na dodatek większość naszych klientów to firmy międzynarodowe, więc praca u nas wiąże się nieodzownie z wyjazdami zagranicznymi.

Czytaj więcej w Money.pl
Tak można dorobić się na kamerach z Allegro Historia jego firmy rozpoczęła się od czapki z lisa. Później zainwestował pół miliona, które sam zarobił. Teraz pracuje dla największych.
Patent na walkę z kryzysem. Z restauracji _ - We wszystkich lokalach odnotowaliśmy znaczny przyrost frekwencji _ - mówi Piotr Mikołajczyk, wiceprezes Mex Polska SA.
Zobacz, w co warto teraz inwestować _ - Powinniśmy patrzeć na rynek nie przez pryzmat branż, ale poszczególnych spółek - _ mówi jeden z najbardziej znanych polskich inwestorów.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz