Notowania

Prezes Pekaes: Skóra, łańcuch i tomik poezji

Harley Davidson to tylko jedna z pasji Jacka Machockiego, który jest też miłośnikiem gór i Rilkego.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Warsaw Chapter Poland)

Na motocyklu spotyka się wszystkie zawody świata: księży, ślusarzy, mechaników, sędziów, lekarzy i adwokatów, a nawet ludzi z marginesu. Profesja nie ma jednak tutaj znaczenia. -_ Kiedy nakładamy skórę, obwieszamy się łańcuchami i przyczepiamy do motocykla flagę, różnice znikają _ - mówi Jacek Machocki, zapalony harleyowiec, na co dzień prezes firmy Pekaes S.A.

*Money.pl: W 2004 roku mówił Pan, że chciałby przejechać na Harleyu przez Stany. Udało się? *

*Jacek Machocki, prezes Pekaes S.A.: *To moje największe marzenie, na razie niespełnione. Chciałbym polecieć do Nowego Jorku, tam wsiąść na motocykl, przejechać przez północne stany aż do Chicago, a potem wjechać na kultową Route 66 i dojechać do samego San Francisco. Potem należałoby zjechać do Kalifornii, do Los Angeles i wrócić na wschodnie wybrzeże przez południowe stany. Niestety taka wyprawa zajęłaby jakieś 2, 3 miesiące, a na tak długi urlop nie mogę sobie pozwolić.

Ile czasu poświęca Pan swojej pasji?

Tyle, ile mogę. Aż wstyd przyznać, ale w zeszłym roku zrobiłem raptem około 3, 4 tysięcy kilometrów. A bywały sezony, że miałem kilkanaście a nawet dwadzieścia tysięcy kilometrów przekręconych na motocyklu. Niestety w 2010 roku, w związku z nową pracą i obowiązkami, pasja musiała zejść na dalszy plan.

Jak zaczęła się Pana fascynacja Harleyami?

Miałem około 14 lat, kiedy wskakiwałem na motocykl ojca i kręciłem nim na podwórku kółka. To była wielka, ciężka maszyna, jeszcze z czasów drugiej wojny światowej. W wieku 16 lat zrobiłem prawo jazdy i jeździłem tym motorem do szkoły aż do matury. A potem wyjechałem na studia do Warszawy, obroniłem się, ożeniłem, zostałem ojcem, zacząłem robić karierę i choć fascynacja pozostała, motocykl poszedł w odstawkę.

Kiedyś, po latach, wybraliśmy się z żoną do Berlina. Tam trafiliśmy na _ Berlin Harley Days _ i paradę motocykli, które jechały głównymi ulicami miasta. Trwała 40 minut a ja stałem z żoną na krawężniku wgapiony jak w cudo, bo tam rzeczywiście były cuda. Wtedy postanowiłem kupić motocykl.

**

fot: archiwum PEKAESPana żona podziela Pana zainteresowania?**

Żona była i jest entuzjastką motocykli, choć od pewnego czasu całe lato spędza na Mazurach. Dojeżdżam do niej na weekendy, lub wpadam po drodze na jakiś zlot. Wcześniej jeździliśmy razem na wiele imprez, gdzie spotykaliśmy się z innymi pasjonatami motocykli, z ich żonami, partnerkami i partnerami. Bo są też kobiety-harleyowcy, które z tyłu, na plecaku, wożą swoich mężczyzn.

Czy Pana praca nie kłóci się trochę z harleyową etyką wolności, niezależności, przygody? Można być harleyowcem tylko w weekendy i wakacje?

Motocyklistą się jest, nie bywa. Zamiłowanie do podróży, wspaniałych krajobrazów, do tego cielesnego poczucia przemieszczania się, siedzi w nas głęboko. Jednak z motocykla trzeba kiedyś zsiąść, trzeba chwycić teczkę do ręki i pójść do pracy. Ja miałem to szczęście, że przez ostatnie sześć lat prowadziłem własną firmę doradczą. Sam sobie wyznaczałem cele i organizowałem czas wolny.

Teraz obowiązki zawodowe zepchnęły jazdę na motocyklu na boczny tor. Nie znaczy to jednak, że za nią nie tęsknię, wręcz przeciwnie. Często, gdy patrzę przez okno, wyobrażam sobie, że jest ładna pogoda, że w każdej chwili mogę wskoczyć na siodło i gdzieś pomknąć.

Czy wśród pasjonatów motocykli jest wielu podobnych Panu ludzi biznesu?

To bardzo bogate i różnorodne środowisko. Na motocyklu spotyka się wszystkie zawody świata: księży, ślusarzy, mechaników, sędziów, lekarzy i adwokatów. Podejrzewam, że znalazłoby się też kilku przestępców, ludzi z marginesu. To wszystko jest jednak nieważne. W chwili, gdy zakładamy skórę, obwieszamy się łańcuchami, symbolami naszych klubów motocyklowych, gdy zakładamy kamizelkę w barwach klubu i przyczepiamy do motocykla flagę, różnice znikają. Wsiadamy na motocykle by ruszyć przed siebie, a wieczorem spotkać się przy kuflu dobrego piwa albo gorzałki.

Mówi Pan o skórach i łańcuchach. A tatuaże?

Nie posiadam tatuaży, ale moi koledzy z klubu to szanują. Jeszcze jako młody chłopak, zafascynowany kulturą antyczną i antycznymi wojnami wyczytałem, że zdaniem Greków ciało zdobią tylko ludzie od kogoś zależni. Ludzie naprawdę wolni nie powinni ozdabiać swojego ciała i ja mówię tatuażom _ nie _.

A czy Pana fascynacja motocyklami przekłada się na inne pojazdy? Ma pan prawo jazdy na ciężarówki?

Nie, nie mam. Jestem trochę nietypowym motocyklistą i automobilistą, bo nie interesuje mnie to, co jest w środku pojazdu. Mam kolegów, którzy co sezon rozkładają motocykl na śrubki, każdą dokładnie czyszczą, pacykują i składają z powrotem. Jak się okaże, że za szybko złożyli motocykl, to na powrót go rozkładają.

Ja swój motor uwielbiam i bardzo o niego dbam. Jesteśmy przyjaciółmi, ale on doskonale wie, że jest dla mnie przedmiotem użytkowym, nie celem samym w sobie. Podobnie podchodzę do samochodów. Są potrzebnym i bardzo wygodnym narzędziem, ale nie otwieram im maski tylko po to, żeby zobaczyć, jak wygląda silnik. Nie ukrywam jednak, że lubię jeździć dobrym samochodem.

Czym Pan się porusza po mieście?

Najlepszą marką na świecie, czyli samochodem służbowym. _ (śmiech) _ Przez kilkanaście lat jeździłem samochodami skandynawskimi, najpierw miałem Volvo, potem Saaba, którym teraz jeździ mój syn. Ja przesiadłem się do służbowego Audi A6, bardzo ładnego i wygodnego auta.

**

fot: Warsaw Chapter PolandHarley Davidson to podobno tylko jedna z Pana pasji.**

To prawda, jestem też wielkim miłośnikiem gór, jestem zarażony górami od wczesnego dzieciństwa. Wychowałem się w Górach Świętokrzyskich, potem były Bieszczady, Beskidy i Tatry.

Najchętniej chodzę sam, mam wtedy dużo czasu żeby przemyśleć różne sprawy, choć nie zawsze są to myśli przyjemne. Czasem trzeba się mocno obsztorcować za pewne wybryki. Podobnie jest, gdy jedzie się na motocyklu. Człowiek zamknięty w kasku, sam na sam ze swoimi myślami, nabiera dystansu, głębszego oddechu, ma takie poczucie wolności, czuje się większym człowiekiem.

Robi Pan też zdjęcia. Fotografia to pochodna górskich fascynacji?

Kiedy zacząłem pracować i wyjeżdżać służbowo za granicę, miałem okazję oglądać wiele ciekawych miejsc i twarzy. Pomyślałem, że dobrze byłoby czasem nacisnąć migawkę i utrwalić je inaczej, niż tylko w swojej pamięci. Już od ponad 20 lat gromadzę fotografie, a kiedy miałem więcej czasu prowadziłem też swoją stronę internetową. A gdy mam kilka wolnych minut, nad telewizję i byle jaki film przedkładam oglądanie stosów starych zdjęć, na których są zaklęte klimaty sprzed kilku i kilkudziesięciu lat. Mam do swoich fotografii bardzo emocjonalny stosunek.

A skąd wzięła się Pana miłość do poezji?

Początkowo byłem przez braci i rodziców zmuszany do czytania w ogóle. Potem sam odkryłem książki i to, że w poezji jest dużo mojego klimatu i siły, z której mogę czerpać. Poezja pozwala mi przenieść się w inny stan i myśleć inaczej - nie można być złym człowiekiem czytając Rilkego czy Tuwima. Raz czy dwa razy, w chwilach mocnych uniesień emocjonalnych, zdarzyło mi się napisać kilka zdań, ale nigdy ich nikomu nie pokazałem. Generalnie poezję wolę czytać, pisanie pozostawiam fachowcom.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/254/t131838.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/prezes;efl;moglbym;byc;rockmanem,76,0,772684.html) Prezes EFL: Mógłbym być rockmanem Andrzej Krzemiński gra na gitarze, jeździ motorem BMW enduro GS 800 i fotografuje.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/232/t124392.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/kto;stoi;za;liberty;direct,250,0,730362.html) Kto stoi za Liberty Direct? Polski oddział amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej stworzył od zera matematyk z habilitacją.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/101/t115557.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/enel-med;to;elmed;z;klanu;tutaj;leczy;doktor;lubicz,72,0,706632.html) Enel-Med to Elmed z Klanu. Tutaj leczy doktor Lubicz Niewielki szpital na warszawskim Zaciszu jest najbardziej znaną przychodnią w Polsce.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, ludzie, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, najważniejsze, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz