Notowania

Rośnie popyt na seksowne śnieżynki

Coraz więcej klientów chce, by odwiedzającemu dom lub firmę Mikołajowi towarzyszyła atrakcyjna pomocnica.

Podziel się
Dodaj komentarz
(mikolajnazawolanie.pl)

**

mikolajnazawolanie.plSam Mikołaj już nie wystarczy. Coraz więcej osób chce, by starszemu panu w czerwonej czapce towarzyszyła atrakcyjna pomocnica. Zdarzają się też klienci, którzy pytają o seksowną panią Mikołajową albo życzą sobie... żywego renifera. Zrywanie brody i częstowanie Mikołaja alkoholem to już w zasadzie świąteczna tradycja.**

O blaskach i cieniach pracy współczesnego Świętego rozmawiamy z Michałem Feliksem, właścicielem i założycielem firmy mikolajnazawolanie.pl.* *

Money.pl: Podobno biznes mikołajkowy przynosi dochód przez 3 dni w roku. Czyli 6 grudnia, 24 grudnia i...?

Michał Feliks: 5, 6 i 24 grudnia, na te dni przypada najwięcej zamówień.

A kim są Mikołajowie?

Moi pomocnicy to głównie studenci ostatnich lat, którzy chcą sobie dorobić. Większość z nich pracuje dla mnie już trzeci sezon. Jest też pewien pan po sześćdziesiątce, który występy w roli Mikołaja traktuje _ stricte _ hobbystycznie - po prostu sprawiają mu przyjemność.

fot: mikolajnazawolanie.pl_ fot: mikolajnazawolanie.pl _[ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/mikolaj;na;zawolanie;i;jego;pomocnicy,galeria,4686,0.html)Jak ich Pan zwerbował?

Z ogłoszenia. Na spotkanie przyszło około 10 osób, część zrezygnowała od razu, bo nie odpowiadały im warunki finansowe. Potem odpadli ci, którzy nie byli wystarczająco dyspozycyjni i została połowa.

Dowiedzieli się, na czym z grubsza będzie polegała ich praca, jaki będzie zakres ich obowiązków, jakie grożą im kary za ewentualną kradzież czy zniszczenie stroju i podpisali umowę.

To Pańskie stroje, czy korzysta Pan z wypożyczalni?

Wyszedłem z założenia, że biznes mikołajkowy nie będzie jednorazową przygodą. Znalazłem w sieci odpowiednie stroje, starannie uszyte i z ładnego materiału, w komplecie z brodą. Kosztowały wprawdzie kilka złotych, ale uznałem, że warto zainwestować. I miałem rację, wszystkie wydatki związane z rozkręcaniem biznesu zwróciły się dosyć szybko.

Podobno Mikołajowie z prawdziwą brodą biorą podwójną stawkę. Ma Pan takich w swojej ofercie?

Nie, nawet nie wiedziałem, że panuje taki trend na rynku _ (śmiech). _ Ale, jak już wspomniałem, mam pewnego Mikołaja po sześćdziesiątce, który ma prawdziwą, siwą brodę. Oczywiście przystrzyżoną; to w końcu normalny facet, nie jakiś patriarcha. Dlatego ubiera też sztuczną brodę, żeby była dłuższa.

Jakie były najbardziej nietypowe zamówienia, jakie zrealizowaliście?

Zdarzył mi się kiedyś klient, który pytał o możliwość zorganizowania żywego renifera. Jak tylko wyobraziłem sobie skalę takiego przedsięwzięcia, z miejsca mu odmówiłem. To musiał być prawdziwy fantasta, więc sprowadziłem go trochę na ziemię, podając przybliżone koszty takiego zamówienia.

Był też pewien pan, zresztą bardzo sympatyczny, który zamówił dwie wizyty tego samego dnia. Pierwsza była dla jego dzieci, druga dla znajomej. Jechaliśmy więc z jednego mieszkania do drugiego praktycznie łeb w łeb, bo obie wizyty dzieliły od siebie jakieś dwie godziny. Specjalnie wybrałem jednego z moich najbardziej komunikatywnych pomocników, żeby nie tylko dzieci, ale także osoba dorosła mogła z nim porozmawiać i miło spędzić czas.

A zdarzyły się Wam jakieś spektakularne wpadki?

Spektakularne może nie, ale zdarzyło nam się zajechać pod wskazany adres nie w tym mieście, co trzeba. Wiozłem Mikołaja na wizytę i nie mogłem znaleźć numeru mieszkania. Zadzwoniłem więc do klienta poinformować go, że podany przez niego adres nie istnieje. Okazało się, że chodzi o ulicę Jesionową nie we Wrocławiu, a w podwrocławskiej wsi Karwiany. Na szczęście klient zachował się bardzo uprzejmie i zamiast mnie zrugać, zgodził się przełożyć wizytę na późniejszą godzinę.

mikolajnazawolanie.plJest jeszcze druga zabawna historia, choć raczej nie nadaje się do publikacji. Tego samego dnia wiozłem Mikołaja na inną wizytę, też do domu pod Wrocławiem. Był już w pełnym rynsztunku, kiedy stwierdził, że musi pilnie zatrzymać się za potrzebą.

Zaparkowałem nie do końca zgodnie z przepisami, ale był to absolutny koniec świata, gdzie jeździ nie więcej, niż jeden samochód na godzinę. Mikołaj schował się za autem, a ja spokojnie na niego czekałem. I kiedy tak sobie stałem, zajechała policja.

Funkcjonariusz był bliski wlepienia mi mandatu, ale oznajmiłem mu, że jadę z ważną misją - wiozę Świętego Mikołaja. Wtedy zza samochodu wyłoniła się głowa kolegi, który w czerwonej czapce, z długą brodą i opuszczonymi do kostek spodniami krzyknął: _ To prawda! _Policjant mocno się zdziwił, machnął ręką i odjechał.

Ale takie wpadki to naprawdę rzadkość. Wizyty Mikołaja są przygotowywane bardzo drobiazgowo, a wszystkie wypadki losowe staramy się ograniczać do minimum.

Czyli zrywanie Mikołajowi brody zdarza się tylko w telewizji?

To akurat zdarza się nagminnie _ (śmiech). _ Często to sami rodzice podpuszczają dzieci, żeby zerwały Mikołajowi brodę. A to wszystko trzyma się na jednej gumce!
Podobnie nagminne jest to, że rozbawione i podchmielone towarzystwo zachęca Mikołaja, żeby się rozgrzał, napił i już na wejściu polewa mu kielicha. Ale Mikołaj musi być asertywny.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/23/t116759.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/kartki;swiateczne;nie;musza;byc;lukrowana;tandeta,150,0,713366.html) Kartki świąteczne nie muszą być lukrowaną tandetą A zdarzają się skargi, reklamacje?

Nie, nie spotkałem się jeszcze z żądną reklamacją. Duża część zamówień pochodzi od stałych klientów, którzy są z naszych usług zadowoleni. Oczywiście, zdarzają się też roszczeniowe osoby, takie jak pani, która była rozczarowana, bo _ Mikołaj tylko rozmawiał z dziećmi _, zamiast śpiewać, tańczyć i robić milion innych rzeczy, o których nigdy wcześniej nie słyszałem. Ale to wyjątki.

Poza tym moi Mikołajowie są bardzo dobrzy w tym, co robią. Mają w sobie coś takiego co powoduje, że dzieci do nich lgną i chcą spędzać z nimi czas. Wydaje mi się, że jest to jedna z tych umiejętności, których nie można się nauczyć.

Można u Pana zamówić śnieżynkę albo innych pomocników Mikołaja?

Nie, ale zdecydowanie będę musiał poszerzyć ofertę. Dostaję wiele pytań o to, czy Mikołajowi może towarzyszyć jakaś atrakcyjna dziewczyna.

Zdarzył mi się też klient, który pytał o panią Mikołajową. Kiedy dowiedział się, że u mnie pracują sami panowie, był bardzo rozczarowany. Wyznał mi, że ma taki fetysz _ (śmiech). _Poleciłem mu więc stronę, na której może kupić świąteczne ubranko dla swojej dziewczyny. Nie wiem, czy takową ma, ale pomogłem, na ile umiałem.

A czy Panu zdarza się wskoczyć w strój Świętego Mikołaja?

Ja się do tego nie nadaję. Do tego zajęcia potrzebny jest specyficzny rodzaj osobowości - trzeba mieć w sobie coś z wodzireja, a przy tym być empatycznym i mieć podejście do dzieci. Ja sprawdzam się najlepiej w koordynowaniu tego typu przedsięwzięć - lubię planować, organizować, liczyć koszty. Na występy w roli Mikołaja jestem za mało spontaniczny.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/189/t87741.jpg ) ] (http://manager.money.pl/styl/ciekawostki/artykul/ile;zarabia;swiety;mikolaj,230,0,729574.html) Ile zarabia Święty Mikołaj? To zależy od regionu kraju, terminu wizyty i liczby obdarowanych dzieci.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/183/t126647.jpg ) ] (http://news.money.pl/artykul/sprawdz;co;znajdziesz;pod;choinka,60,0,738876.html) Sprawdź, co znajdziesz pod choinką Na bożonarodzeniowe prezenty wydamy średnio około 340 złotych. Kupi je połowa Polaków. Zobacz, jakie były tegoroczne hity e-sklepów.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/10/t11018.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/swiety;mikolaj,228,0,206820.html) Święty Mikołaj Doręczyciel radości do wynajęcia
Tagi: święta bożego narodzenia, mikołaj, ludzie, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz