Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
pure
20.02.2012 06:20

Siłownia i klub biznesowy Pure. Dlaczego w Polsce?

James Balfour w maju 2008 zdobył Mount Everest. W tym samym roku otworzył też pierwszą siłownię pod marką Pure w Polsce.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Pure Health&Fitness)

- _ W Polsce jest mnóstwo ambitnych, młodych ludzi, aspirujących do pewnego poziomu i stylu życia _- mówi Brytyjczyk James Balfour, który od kilku lat mieszka i pracuje nad Wisłą. On sam nie ma jeszcze 30 lat, a zarządza ogólnopolską siecią siłowni Pure, z której chce zrobić markę międzynarodową. W 2010 roku otworzył też klub biznesowy dla młodych przedsiębiorców.

Money.pl: Ma Pan tytuł hrabiowski? Balfour to nazwisko szlacheckie.

James Balfour, założyciel sieci klubów Pure Health & Fitness: Niestety nie jestem hrabią. Nazwisko Balfour nosił też jeden z premierów Wielkiej Brytanii, ale z przykrością stwierdzam, że nie jesteśmy spokrewnieni. (śmiech)

*Ale jest Pan synem Mike'a Blafoura, założyciela Fitness First – największej sieci fitness klubów na świecie. Domyślam się, że nie może Pan uciec od porównań z ojcem. *

To prawda, ale też nigdy mi to nie przeszkadzało. Zanim założyłem Pure, zrobiłem w swoim życiu kilka innych rzeczy, między innymi w wieku 24 lat zdobyłem Mount Everest, a właśnie wróciłem z charytatywnej wyprawy na biegun południowy, z której środki były przeznaczone na budowę szkół w Ruandzie.

Nie mam kompleksów na punkcie dorobku ojca. 4 lata temu sprzedał Fitness First i teraz jest prezesem Pure. Ja i mój partner biznesowy, Tony Cowen dzielimy stanowisko CEO, prezesów zarządzających firmą.

A dlaczego wybraliście Panowie Polskę? Zdaję sobie sprawę, że zapełniliście dużą lukę na polskim rynku, ale z pewnością jest kilka innych krajów w Europie, o co najmniej równie ubogiej infrastrukturze sportowej.

Wybraliśmy Polskę, bo miała największy rynek i najlepsze perspektywy rozwoju ze wszystkich państw Europy Środkowo-Wschodniej. Po raz pierwszy przyjechaliśmy tutaj w lipcu 2007 roku. To był piękny, słoneczny tydzień, który spędziliśmy w Warszawie i Krakowie. Odbyliśmy kilka spotkań, wypiliśmy kilka piw na krakowskim rynku i zakochaliśmy się w tym kraju. Potem przyszedł luty, zrobiło się trochę zimniej i musieliśmy zrewidować swoje pierwsze wrażenie (śmiech). Niemniej jednak postanowiliśmy otworzyć tutaj biznes.

James Balfour, założyciel sieci klubów Pure Health&FitnessA co wiedział Pan o Polsce, przyjeżdżając tutaj? W Wielkiej Brytanii krąży wiele stereotypów na temat Polaków.

Faktycznie, w Anglii pracuje wielu Polaków, ale wiedza na temat Polski zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w USA jest bardzo uboga. Szczerze mówiąc Brytyjczycy i Amerykanie nie poświęcają zbyt wiele uwagi tej części Europy. Właśnie dzięki temu mogliśmy przyjechać do Polski i założyć tutaj biznes w zasadzie bez żadnej konkurencji ze strony innych, zagranicznych firm.

*Ile zainwestowaliście? Podobno tylko klub w warszawskim Blue City kosztował 8 mln złotych. *

To prawda. Cała sieć kosztowała nas jak do tej pory około 200 milionów złotych. Miałem trochę kapitału zarobionego na giełdzie, swoje oszczędności wnieśli mój ojciec i Tony. Udało nam się też pozyskać kilku brytyjskich inwestorów.

Żeby zostać członkiem wrocławskiego klubu sieci Pure, należy wykupić roczny abonament. Wiele osób nie chce wiązać się na tak długi okres i rezygnuje z Waszych usług na rzecz innych fitness klubów.

Oferujemy tani, roczny karnet bez limitu wejść, ponieważ wierzymy, że kluczem do zdrowej i pięknej sylwetki jest systematyczność. Do ćwiczeń fizycznych potrzebna jest dyscyplina. Jeżeli ją masz, my zapewnimy ci szeroką gamę zajęć, wykwalifikowanych trenerów i najlepszy sprzęt na rynku. Jeśli jednak ktoś nie chce dołączyć do nas na rok – nie musi. Mamy też krótsze oferty członkostwa, ale są po prostu droższe.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/210/m153554.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/zatrudnia;17;tysiecy;osob;a;nie;ma;nawet;gabinetu,57,0,883001.html) *Zatrudnia 17 tys. osób, nie ma nawet gabinetu * Właściciel AmRestu pracuje ramię w ramię ze swoimi podwładnymi. A dlaczego nie honorujecie kart Multisport? Tracicie w ten sposób olbrzymią grupę klientów.

Powodem, dla którego możemy wydać 8 milionów złotych na jeden klub jest fakt, że nasi klienci płacą za członkostwo niezależnie od tego, jak często nas odwiedzają. System Multisport oznacza, że zarabiamy jedynie na pojedynczych wejściach. Honorując te karty i jednocześnie inwestując w kluby, szybko wypadlibyśmy z rynku. Nasz model biznesowy zakłada, że oferujemy klientom najlepszej jakości obiekty i najlepszy sprzęt na rynku. A zdarza się, że kluby, do których można wejść z Multisportem, to druga liga.

Działające w Polsce kluby biznesowe to też druga liga?

Jedynym klubem podobnym do Pure Sky Club jest stowarzyszenie Polskiej Rady Biznesu. Model, według którego działa ta organizacja, jest jednak bardzo przestarzały. Starsi panowie palą cygara i rozmawiają o starych, dobrych czasach. Towarzystwo jest bardzo hermetyczne i nieprzyjazne kobietom oraz młodym przedsiębiorcom.

Chcieliśmy stworzyć klub, który zapełniłby lukę na rynku. W Polsce jest mnóstwo ambitnych, młodych ludzi, aspirujących do pewnego poziomu i stylu życia, ale brakuje im miejsca, w którym mogliby się spotkać, zrelaksować i nawiązywać kontakty biznesowe. U nas mogą zamówić przy tym koktajl w eleganckim barze albo obiad w pięciogwiazdkowej restauracji. Mogą skorzystać z prywatnych sal konferencyjnych z cateringiem, prywatnego kina oraz strefy SPA, szczególnie popularnej wśród pań.

_ Aspirujący _ to dobre słowo. Członkostwo w Pure Sky Club nie jest drogie.

Obecnie kosztuje 5 tysięcy złotych za rok, ale cena rośnie z każdym miesiącem. W ten sposób kontrolujemy liczbę osób, które korzystają z klubu, a jednocześnie nie dyktujemy zaporowych warunków. Nie interesują nas osoby, które zbiły fortunę i szukają wyłącznie rozrywki. Chcemy gromadzić wokół siebie młodych ludzi biznesu, którzy wnoszą do klubu świeżość i energię.

Sprawdzacie osoby ubiegające się o członkostwo?

Oczywiście. Każdy najpierw spotyka się z konsultantem, wypełnia aplikację, a my ją weryfikujemy i na tej podstawie oceniamy, czy ktoś może do nas dołączyć, czy nie. Dobór członków klubu jest bardzo ważny, w końcu to ludzie, którzy wydają u nas swoje pieniądze. Od nich zależy, jak klub wygląda i jak inni klienci się w nim czują. Musimy trzymać się pewnych standardów i jeśli ktoś ich nie spełnia delikatnie sugerujemy, żeby zaaplikował ponownie w przyszłym roku.

A na jakiej podstawie decydujecie, kto pasuje do klubu, a kto nie? Stworzyliście jakiś profil psychologiczny idealnego kandydata?

Podam przykład. Ostatnio odmówiliśmy dżentelmenowi, który zasugerował, że członkami klubu nie powinny być kobiety.

Biznesowe kluby Pure mają powstać miedzy innymi w Dubaju, Singapurze i Stambule. A czy należy się spodziewać wejścia sieci do innych polskich miast?

Raczej nie. To specyficzny model biznesowy, który ma szanse powodzenia jedynie w dużych miastach. Tam, gdzie kwitnie przemysł, branża nieruchomości i toczy się życie towarzyskie. W Polsce warunki spełnia jedynie Warszawa.

Czytaj więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
Po co Polacy sponsorują Inter Mediolan? Ekspozycja logo na stronie internetowej klubu, na stadionie San Siro i w centrum treningowym drużyny to tylko niektóre z przywilejów, jakie przysługują polskiemu producentowi okien. Przeczytaj wywiad z prezesem firmy Mikołajem Plackiem.
Przekonał Małysza, by włożył jego bieliznę _ - Mamy tyle pracy, że naszym wrogiem jest czas, nie kryzys- _ mówi Igor Klaja, prezes firmy OTCF.
W wiosce pod Warszawą nie mówią po polsku _ - To symulacja świata rzeczywistego, Anglia w pigułce - _ mówi o swojej szkole językowej Michał Kelles - Krauz.
Tagi: pure, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz