Solange Olszewska, wiceprezes Solarisa

Solange Olszewska, wiceprezes Solarisa

Chciała zostać weterynarzem, ukończyła stomatologię, a teraz produkuje autobusy. O trudnej drodze na szczyt opowiada osobowość polskiego biznesu, Solange Olszewska.

Money.pl: Jak się Pani czuje za sterem autobusu, w którym jest ponad 1000 osób?

Solange Olszewska: Jest mi bardzo ciężko. Przede wszystkim dlatego, że brakuje mi przygotowania zawodowego. Nie jestem technikiem a stomatologiem. Choć, jak twierdzi mój mąż, moje spojrzenie na firmę i produkty z punktu widzenia klienta i pasażera jest również cenne. Poza tym, prowadzenie firmy z własnym mężem nie jest łatwe, bo wszystko się przenosi do domu. Problemy firmowe w niezauważalny sposób stają się domowymi kłopotami.



Money.pl: A co jest najprzyjemniejsze w pełnieniu takiej funkcji?

S.O.: Miło mi, kiedy patrzę na firmowy parking. Cieszy mnie, że pracownicy, którzy kiedyś przyjeżdżali rowerami, teraz mają samochody. Wiem, że budują domy i odczuwam z tego powodu satysfakcję.

Money.pl: Czym się Pani właściwie zajmuje w firmie? Jakie obowiązki ma właściciel?

S.O.:
To wbrew pozorom bardzo trudne pytanie. Mój wyuczony zawód jest bardzo konkretny. Natychmiast widziałam efekty mojej pracy. Teraz większość dnia mija na spotkaniach i wieczorem mam wrażenie, że nie zrobiłam nic szczególnego. W naszej firmie jestem odpowiedzialna za sprzedaż, marketing, public relations, serwis, sprawy personalne i audyt wewnętrzny.

Money.pl: Ma Pani też swój udział w projektowaniu technicznym?

S.O.: Zdarza mi się wtrącać swoje trzy grosze. Nie wymyślam jednak nowych rozwiązań, a tylko zwracam uwagę na potrzeby użytkowników, zwłaszcza dzieci, kobiet, osób o ograniczonych możliwościach ruchowych.

Money.pl: Inżynierowie biorą Pani uwagi pod uwagę?

S.O.: Dyskutujemy wszystkie propozycje, słuchamy się nawzajem. Wychodzimy z założenia, że autobus jest dla pasażera, tak więc to pasażer jest autorytetem w dziedzinie funkcjonalności autobusu. Czasami. Autobus jest budowany z myślą o pasażerach i jego potrzeby odgrywają największą rolę.

Money.pl: Nie myślała Pani o powrocie do swojego zawodu?

S.O.: Myślałam o tym, ale nic z tego nie wyszło. Na naszym uniwersytecie nie ma katedry leczenia dzieci trudnych, czyli takiej, na której pracowałam w Niemczech przez 10 lat. Gdybym miała kontynuować pracę w wyuczonym zawodzie, chciałabym robić dokładnie to samo. Myślałam też o założeniu własnej praktyki, ale nie da się pracować w dwóch tak różnych dziedzinach jednocześnie.

Money.pl: Czy wykorzystuje Pani jakąś wiedzę z medycyny w zarządzaniu firmą?

S.O.: Nie bezpośrednio, niemniej faktycznie praktyka z trudnymi dziećmi zmieniła moje podejście do sfery kontaktów międzyludzkich.

Money.pl: Czyli można powiedzieć, że klienci są jak dzieci?

S.O.:
W pewnym sensie.... Jako stomatolog opiekowałam się nie tylko moimi małymi pacjentami, ale miałam także do czynienia z rodzicami, którzy często byli przerażeni, bali się podejmować ryzyko. Klienci mają podobną sytuację. Decyzja o wyborze innej marki jest bardzo trudną decyzją ze względu na koszty jednostkowe zakupu autobusu.

Money.pl: Kiedy Pani poczuła, że z rodzinnej firmy przekształcacie się w fabrykę?

S.O.:
Kiedy zatrudnialiśmy 500 osób. Nie mogłam nadążyć za zbyt dynamicznym rozwojem firmy. Firma nabrała takiego rozmachu, że w pewnym momencie miałam wrażenie, że wszystko wymyka się spod mojej kontroli. Jedynym antidotum na to było zatrudnianie kolejnych osób i zadbanie o odpowiednią strukturę organizacyjną.

Money.pl:
Może wystarczyło zatrudnić kilku managerów, którzy zapanowaliby nad sytuacją?

S.O.: Nie chcemy zatrudniać obcych managerów. Staramy się w ludzi inwestować, szkolić ich i wychowywać od szeregowego pracownika aż po stanowiska kierownicze. Potrzebujemy mieć do nich zaufanie. Często się spotykamy z pracownikami managementu w domu. W spokoju, przy kolacji rozważamy strategiczne pociągnięcia.

Money.pl: Wielokrotnie podkreślacie Państwo, że cytat z „Ziemi obiecanej" idealnie oddaje początki Solarisa. Nie mieliście z mężem nic, czyli wystarczająco dużo, żeby założyć fabrykę. Ale przecież jakoś musieliście zdobyć pieniądze na początek?

S.O.: Aby rozpocząć produkcję autobusów, potrzeba było wystarczająco dużo pieniędzy na remont hali produkcyjnej, którą wynajęliśmy. Odwiedziliśmy mnóstwo banków. Zaczęliśmy remont nie mając wsparcia inwestora, ani pieniędzy. Ale cały czas mieliśmy w perspektywie duże zamówienie. Bank Handlowy wreszcie pożyczył nam pieniądze na remont. Realizacja pierwszego zlecenia uruchomiła falę kolejnych zamówień. W ciągu dwóch lat udało się spłacić długi i kupić ziemię.

Money.pl: Wtedy jeszcze pracowaliście dla Neoplana. Co wpłynęło na odważną decyzję o stworzeniu od podstaw polskiej marki?

S.O.:
Decyzja nie przyszła łatwo. Wówczas działało w Polsce osiem fabryk autobusów - najwięcej wśród państw europejskich. Po dwóch latach okazało się jednak, ze zagraniczne produkty nie są przystosowane do polskich warunków: kiepskich dróg, srogich zim i soli na ulicach. Mój mąż zauważył potrzebę stworzenia autobusu przede wszystkim wytrzymałego i Solange i Krzysztof Olszewscynowoczesnego, ale i ładnego. Mieliśmy wiedzę z czasów produkcji Neoplana, do projektowania designu wynajęliśmy berlińską firmę. W maju 1999 miała miejsce premiera pierwszego Solarisa Urbino ze szkieletem ze stali nierdzewnej.

W pierwszym roku sprzedaliśmy ponad 70 nowych autobusów. Neoplan w nas wtedy zainwestował, kupując 30% udziałów. Chcieliśmy wspólnie zbudować fabrykę, w której powstawałoby 600 autobusów turystycznych rocznie (autobus turystyczny od zawsze był marzeniem mojego męża) ale rok później Neoplan został przejęty przez MAN-a. Koncern ten chciał przejąć również naszą firmę, Neoplan Polska. Nie chcieliśmy do tego dopuścić.

Strasznym wysiłkiem finansowym odkupiliśmy udziały znajdujące się w rękach Neoplana i rozpoczęliśmy działalność na własną rękę. Było ciężko, ale przynamniej nie byliśmy z nikim związani żadną umową i mogliśmy eksportować do krajów całej Europy. Wcześniejsza umowa z Neoplanem ograniczała nasze rynki zbytu do Europy Wschodniej. Po rozstaniu z Neoplanem zaczęliśmy od Czech i Łotwy. Następnie dwa autobusy kupił prywatny przedsiębiorca z Berlina. w 2004 roku 260 sztuk zamówiły berlińskie zakłady komunikacyjne. Obecnie po całych Niemczech jeździ 500 Solarisów, co daje nam 12% tamtego rynku. W Nadrenii i Westfalii co piąty zarejestrowany autobus to Solaris. Jesteśmy trzecią siłą na tym rynku, a jednocześnie największym nie pochodzącym z Niemiec dostawcą autobusów na rynek niemiecki.

Kraj
Przychody w %
Czechy 5
Francja
1
Litwa
16
Łotwa
6
Niemcy 47
Słowacja 1
Szwajcaria
11
Szwecja 1
Węgry 3
Włochy 9

Tab. Struktura eksportu w 2005 roku

Money.pl: Historia brzmi imponująco i nieskazitelnie. Nie zdarzyły się żadne wpadki?

S.O.:
Pewnie, zdarzały się i mniejsze, i większe problemy. Najtrudniejszy był przełom 1999/2000. Mieliśmy duże długi. Było nam bardzo ciężko. Patrzyłam w dół w nadziei, że zobaczę dno, od którego się odbijemy. Ale i wtedy znaleźliśmy wyjście z sytuacji - w 2002 roku pozyskaliśmy partnera, dzięki któremu mogliśmy podwyższyć kapitał zakładowy. Był to Kredyt Bank. Już po dwóch latach odkupiliśmy z powrotem udziały w firmie.

Money.pl: Skorzystaliście z jakichkolwiek dotacji?

S.O.: Za wyjątkiem grantu z KBN-u, dotacji od państwa nigdy nie dostaliśmy. Widocznie te możliwości nie są dla wszystkich. Są równi i równiejsi. Ci drudzy to inwestorzy zagraniczni, którzy w naszym kraju otrzymują specjalne przywileje. Jako jedyna polska firma sprzedajemy produkty pod polską marką do 17 krajów i konstruujemy nasze autobusy w Polsce, ale jak do tej pory nasze projekty nie zdobyły uznania w oczach instytucji decydujących o udzieleniu dofinansowania.

Money.pl: Może byłoby łatwiej, gdyby zaangażowała się Pani w politykę?

S.O.:
Myślałam o tym, choć nie taki cel miałam na uwadze. Sądziłam, że gdy firma będzie stabilna, a ja skończę 55 lat, to będzie dobry czas, żeby spróbować sił w polityce. Tymczasem właśnie skończyłam 55 lat, a mąż mnie ciągle w firmie potrzebuje. Nie wykluczam jednak takiej możliwości, ponieważ chciałabym coś zrobić w kwestii poprawienia kontaktów polsko-niemieckich.

Money.pl: Co spędza sen z powiek właścicielom tak dużego przedsiębiorstwa?

S.O.: Najbardziej boimy się przeinwestowania.

Money.pl:
Czy ten biznes jest narażony na sezonowość?

S.O.: Tak. Miasto swoje budżety określa na wiosnę i przetargi są rozpisywane w marcu i później. Na początku roku jest zawsze mniej zamówień.

Money.pl: Jest na to jakaś rada?

S.O.:
Mogłaby nią być turystyka autobusowa.

Money.pl: Ale...

S.O.: Ale koniunktura w turystyce autobusowej jest niekorzystna. Wszyscy podróżują samolotami. To tańszy i wiele wygodniejszy środek komunikacji. Drogi są kiepskie i zatłoczone.

Money.pl: Wiarę jednak w autobusowy biznes Państwo macie, o czym świadczy premiera autobusu hybrydowego.

S.O.: Tak, jako pierwsi w Europie uruchamiamy seryjną produkcję. Mamy już pierwsze zamówienie.

Money.pl: Przewiduje Pani jeszcze inną premierę w tym roku?

S.O.:
Tak, zapraszam na targi IAA w Hanowerze oraz Transexpo w Kielcach. Przedstawimy tam kilka innych premierowych autobusów. Do moich prywatnych „premier" należy książka, którą właśnie piszę. Mam nadzieję na to, że uda mi się ją wydać. Zamierzam w niej przedstawić problemy polskich przedsiębiorców. Ich walkę z Goliatami tego świata: trudną, ale wygraną. Bardzo wierzę bowiem w słowa, które wypowiedział kiedyś manager Porsche, iż "w biznesie liczą się przede wszystkim trzy cechy: odwaga, osobowość i wiarygodność". One są ważniejsze niż wielkość.


Solaris Bus & Coach S.A.

Firma z Bolechowa właśnie świętuje 10. urodziny, jednak przygoda jej właścicieli z przedsiębiorczością zaczęła się wcześniej. Solange i Krzysztof Olszewscy jeszcze jako studenci za zarobione w Szwecji pieniądze kupili połowę warsztatu samochodowego w Warszawie. Wybuch stanu wojennego zatrzymał jednak Krzysztofa Olszewskiego w Niemczech. Pojechał na kilka dni po części, a został tam 14 lat. Dostał pracę w berlińskiej fabryce Neoplana. Został szefem tego oddziału. Jego żona dołączyła do niego i rozpoczęła pracę na Freie Universität w Berlinie.

„Mąż próbował przekonać zarząd Neoplana do inwestycji w Polsce. Nie udało się, ale dali mu wolną rękę w zdobywaniu kontraktów. W każdy piątek siadał więc za kierownicą autobusu i jechał do Polski na prezentacje. W 1994 roku sprowadził pierwszy autobus niskopodłogowy do Warszawy. Rok później wygrał przetarg w Polsce na 123 autobusy. Zdobyliśmy większość zamówienia, ale pod jednym warunkiem: miały być wyprodukowane w Polsce. Stanęliśmy na wysokości zadania. Zatrudniliśmy ludzi, wynajęliśmy halę produkcyjną i tak się zaczęło." - wspomina Solange Olszewska.

Kamieniem milowym w losach Spółki stał się 1 września 2001. Tego dnia firma zmieniła nazwę na Solaris Bus & Coach Sp. z o.o. Jednocześnie Krzysztof Olszewski odkupił znajdujące się przez rok w ręku Neoplana 30% udziałów w przedsiębiorstwie. Od 1 lipca 2005 Solaris Bus & Coach działa jako spółka akcyjna.

Obecnie w firmie zatrudnionych jest ponad 1000 osób. Ponad 80% produkcji oznakowanej logo Solaris trafia do klientów zagranicznych. W ciągu 10 lat działalności Spółka zdobyła ponad 80 klientów poza granicami kraju i 64 w Polsce. Dotąd z fabryki wyjechało ponad 2700 sztuk autobusów do 17 państw europejskich.

 

Obrót w tysiącach złotych
659 217
Zysk netto w tysiącach złotych
29 479
Średnie zatrudnienie
970
Tab. Podstawowe dane finansowe firmy za 2005 rok


 

autobusy, solaris, neoplan
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Kari75
83.25.179.* 2015-08-17 23:43
Uwielbiam Panią Solange, choć tak rzadko sie spotykamy -często o niej myślę to naprawdę wspaniała kobieta i cieszę sie że mieszka w mojej miejscowości i życzę dużo zdrowia dla całej rodziny Olszewskich
Elżbieta Winogradow
213.156.126.* 2014-06-04 10:31
Jestem mieszkańcem Poznania. Mam kontakt z dwoma osobami pracującymi w firmie państwa Olszewskich. To jak mówią o swoim zakładzie i podejściu właścicieli do załogi, to kwintesencja klasy i kultury osobistej. Z całego serca życzę powodzenia w interesach i życiu osobistym.
ZIG11
87.114.153.* 2010-06-28 07:45
SZACUNEK DLA TEJ PANI I JEJ MEZA!!!!! GDYBY TAKICH LUDZI BYLO WIECEJ W POLSCE TO TEN KRAJ WYGLADALBY INACZEJ!!!! POWODZENIA DLA PANSTWA OLSZEWSKICH!!!!
Zobacz więcej komentarzy (4)