Notowania

Solar: Jesteśmy jak Prada, szyjemy w Chinach

- Azja to nie tylko tania produkcja masowa - mówi prezes Bogacki.

Podziel się
Dodaj komentarz
(SOLAR COMPANY S.A.)

**

fot: SOLAR COMPANY S.A.Rynek dóbr luksusowych to jedna z najbardziej perspektywicznych branż w Polsce. Obok topowych, zagranicznych marek z tradycjami, drogę do kieszeni klientów torują sobie młode, rodzime start-up'y. Wzorem są dla nich firmy, które zaczynały podczas transformacji ustrojowej.**

_ - Większość polskich marek z górnej półki nie może pochwalić się głośnymi nazwiskami projektantów ani kilkusetletnią tradycją. Wyrosły na początku lat 90., sprowadzając na wygłodniały rynek towary zza granicy i umiejętnie zagospodarowując niszę _ - mówi Paulina Pacuła, redaktor serwisu Platine.pl.

Tak też było w przypadku firmy Solar, której historia sięga 1989 roku. Jej właściciele zaczynali od handlu indyjskimi ciuchami, dziś zarządzają ogólnopolską siecią butików i otwierają pierwsze punkty za granicą. Swoje ubrania, podobnie jak wiele topowych marek, szyją w Azji.* Money.pl: Za każdą dużą, światową marką odzieżową stoi uznany projektant. Wasze kolekcje tworzy zespół, złożony w dużej mierze z absolwentów ASP. Dlaczego?*

Stanisław Bogacki, prezes zarządu Solar: Za światowymi markami nie stoją projektanci. Dotyczy to tylko firm z najwyższej półki, takich jak Dior czy Armani, ale i tam jedno głośne nazwisko reprezentuje cały zespół. U nas na czele teamu projektowego stoi współwłaścicielka Solar, pani Maria Pyzio. Jest głównym decydentem, jeśli chodzi o finalny kształt kolekcji, ale sama nie chce być osobą publiczną. To normalna praktyka w tego typu firmach.

Nie uważacie się za markę luksusową?

Nie, skądże. Plasujemy się nieco powyżej średniej półki. Absolutnie nie mamy się za markę ekskluzywną, choć tak jesteśmy w Polsce postrzegani.

W Państwa projektach chodzą osoby znane i bogate, aktorki, celebrytki.

Przepraszam bardzo, ale świat nie chodzi tylko w Armanim i Pradzie. Chodzi też w wielu innych, tańszych, ale dobrych jakościowo markach. Najgłośniejsze nazwiska zakłada się głównie na wielkie okazje.

Jakie marki postrzegacie więc jako swoich konkurentów?

Odpowiedź na to pytanie jest w przypadku naszej branży skomplikowana. Bo jeśli mówimy na przykład o Mercedesie, to wiadomo, że główną konkurencję dla marki stanowią Audi i BMW. U nas jest inaczej.

Proszę zwrócić uwagę na sesje zdjęciowe w polskich magazynach. Często zdarza się, że modelka ma na sobie na przykład kurteczkę od Prady i spodnie z H&M. Powiedzmy sobie szczerze – na świecie osoby, które kupują w Pradzie, nie chodzą do H&M. W Polsce przyjęło się jednak, że można łączyć ubrania z różnych poziomów cenowych. Dlatego chociaż istnieje kilka zbliżonych do nas firm, konkurencją jest każdy, kto ma jakieś ciuchy. Nasz klient może kupować też w Deni Cler, w Zarze, albo w przydrożnym sklepiku.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/164/m140196.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/von;quintus;tydzien;wakacji;za;100;tysiecy,114,0,839282.html) Von Quintus: Tydzień wakacji za 100 tysięcy Wobec tego na czyją kieszeń jest sukienka za 500 złotych?

To zależy, o jakim rynku mówimy. Na Zachodzie taka sukienka jest niesłychanie tania. W Polsce przyjęło się, że 500 złotych to dużo.

Państwo działacie na polskim rynku.

I szyjemy dla klasy średniej. Mamy sukienki po 500 złotych, mamy też po 600, ale można kupić u nas projekty kosztujące około 300. W Polsce przyjęło się uważać, że średnia półka to marki takie jak hiszpańskie Mango czy Zara. Tymczasem to potężne firmy masowe i choć mają dużo dobrych jakościowo rzeczy, ich tańsze kolekcje są bardzo przeciętne. Właśnie dlatego, że kosztują niewiele. Nie ma możliwości wyprodukowania ubrań dobrych jakościowo i w niskiej cenie. To po prostu nierealne.

*Swoje kolekcje szyjecie a Azji. Tam też się nie da? *

Nie wszystko powstaje w Chinach. Mniej więcej jedna piąta naszej produkcji pochodzi z Polski.

Metka made in China nie kłóci się z wizerunkiem marki luksusowej, czy nawet tej ze średniej półki?

To kolejny bardzo silny stereotyp. Wszystkie znane, światowe firmy odzieżowe produkują w Azji, łącznie z markami Armaniego. Może nie Giorgio Armani, czy Armani Collezioni, ale Emporio Armani już tak. Tak samo Max Mara czy Prada, która w Chinach szyje swoje torebki.

Azja to nie tylko tania produkcja masowa. Oczywiście, przede wszystkim z tego żyją, ale w kilku krajach, min. południowych Chinach, istnieją całe regiony w których funkcjonują wysoce wyspecjalizowane fabryki, świetnie wyposażone i zatrudniające fachowców. Szyją dla wszystkich uznanych marek. Jeśli ktoś nie korzysta z ich usług, to tylko ze względu na czas. W Azji nie robi się krótkich serii, po 200, 300 sztuk, które wdrażane są w krótkim terminie.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/86/m137046.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/jan;wojcikiewicz;polski;conrad;hilton,91,0,808027.html) Jan Wójcikiewicz, polski Conrad Hilton Wobec tego ile kosztuje wyprodukowanie sukienki, którą potem sprzedajecie za 300 złotych?

Wszystko zależy od producenta, rodzaju materiału, wielkości serii. Nie ma jednej, stałej ceny.

Jakich materiałów używacie?

Część pochodzi z rynków azjatyckich. Nasza najdroższa kolekcja, ta szyta w Polsce, powstaje z materiałów sprowadzanych z Włoch.

Skąd wzięła się nazwa Solar? Czytaj na drugiej stronie

**

fot: SOLAR COMPANY S.A.A zaczynaliście od sprowadzania ubrań z Indii. **

Ściągaliśmy nie tylko ciuchy, ale też trochę mosiądzu i innych błyskotek. Początkowo robiliśmy to prywatnie, a w 1989 roku założyliśmy spółkę. Kilka miesięcy później doszedł do nas trzeci wspólnik - Paweł Nowak. Szybko przekonaliśmy się jednak, że wyroby indyjskie dobrze sprzedają się w lecie, ale jesienią już nie.

Zaczęliśmy szukać innych miejsc, gdzie można robić ubrania dobrej jakości, przede wszystkim z dzianiny. Bo chociaż w latach 80. Polska słynęła z dzianin, nie mieliśmy maszyn ani umiejętności, by produkować rzeczy wysokojakościowe. Wtedy zwróciliśmy się w stronę Hongkongu.

Ubrania indyjskie mocno odbiegają od obecnej oferty marki. Kiedy narodził się Wasz styl?

Z biegiem czasu narastała dysproporcja pomiędzy naszym latem a zimą. W 1996 roku byliśmy już najlepszą firmą sprzedającą dzianiny na polskim rynku. Zastanawialiśmy się, jak podnieść jakość naszej letniej kolekcji i zaczęliśmy szyć na Dalekim Wschodzie. W 1998 roku otworzyliśmy pierwszy firmowy butik i zainaugurowaliśmy linię szytą tylko i wyłącznie w Polsce.

Macie ambicje zaistnieć na rynku międzynarodowym?

Już tam jesteśmy. Mamy kilkudziesięciu partnerów, którzy sprzedają nas w sklepach multibrandowych oraz kilka butików franczyzowych, min. w Lubece, w Gandawie i we Lwowie.

Stawiamy mocno na wyjście za granicę, ale naszym celem nie jest bycie drugą Zarą. Kiedy w 2005 roku wiele polskich marek wchodziło do państw ościennych, my, z uwagi na przewidywaną konkurencję, postawiliśmy na rynek krajowy. Okazało się to bardzo dobrym posunięciem, bo zbudowaliśmy sobie w Polsce bardzo mocną pozycję, a jednocześnie nie straciliśmy na kryzysie. Teraz jesteśmy w kraju wszędzie, gdzie planowaliśmy i nadszedł czas na wyjście za granicę.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/37/m136741.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/stac;cie;na;mieszkanie;wiec;na;loft;tez,249,0,805881.html) Stać cię na mieszkanie, więc na loft też Wasze kolekcje będą się różnić w zależności od rynku?

Zasadniczo nie. Nie będziemy wchodzić na rynki, na potrzeby których musielibyśmy zmieniać ofertę. Nie o to chodzi. Różnice w gustach Polek i na przykład Niemek czy Francuzek są niewielkie. Oczywiście, inaczej rozkładają się proporcje zakupów poszczególnych produktów – sukienek, spódniczek, spodni i bluzek, ale to tylko kwestia lekkiej modyfikacji stylistycznej, czy ograniczenia kolekcji. Do Lubeki weszliśmy z typowo polską ofertą i bardzo dobrze się tam sprzedaje.

Czy w związku z wejściem na nowe rynki planujecie głośną kampanię reklamową? Twarzą Solar były kiedyś Małgorzata Niemen i Agata Buzek, teraz nic o Was nie słychać.

Rzeczywiście, mieliśmy okres większej ofensywy jeśli chodzi o działania medialne. W połowie zeszłego dziesięciolecia uznaliśmy, że marka potrzebuje wzmocnienia PR-owego, zaangażowaliśmy więc znane twarze i zorganizowaliśmy duże pokazy dla mediów. Potem nadszedł kryzys finansowy i pojawiły się inne, nowe wyzwania. Fakt, że nas trochę mniej widać, nie odbija się jednak na sprzedaży. Poza tym nie jest powiedziane, że okres intensywnych działań marketingowych jeszcze nie wróci.

Pana zdaniem polska firma ma szansę przebić się za granicą? Nasze marki odzieżowe są na światowym poziomie i nie mamy się czego wstydzić?

Absolutnie nie powinniśmy mieć kompleksów w stosunku do zachodnich firm. Jedyny problem jest taki, że polskich marek ze średniej półki jest na rynku bardzo mało. W niższej kategorii cenowej znajdzie się kilka bardzo dobrych firm o dużym zasięgu, ale tam, gdzie w grę wchodzi projektant, pojawia się problem. Od marek takich jak my oczekuje się jednocześnie oryginalności, dobrego wykonania, wysokiej klasy materiałów i rozsądnej ceny. Trudno sprostać tym wymaganiom.

Skoro polskich marek jest mało, dlaczego sami kryjecie się za obcobrzmiącą nazwą?

Kiedy w 1989 roku zakładaliśmy firmę nikt jeszcze nie wiedział, że powstanie z niej silna marka odzieżowa. Pierwsze ubrania z metką Solar wypuściliśmy na rynek w 1990 roku, a po kilku latach zaczęliśmy myśleć o zmianie nazwy. Klienci przekonali nas jednak, że firma jest już znana i że w związku z tym szkoda byłoby zmieniać logo. Solar nie jest jednak angielskim wyrazem. Tak naprawdę to skrót od imion dzieci założycieli firmy.

Czytaj w Money.pl
Rozgłos im szkodzi? Nie chcą Lady GaGi Szef firmy unika występów publicznych, a jego marki nie reklamują zbuntowane gwiazdy filmu i muzyki. Mimo to koncern jest liderem niemieckiej branży odzieżowej.
Zara zaczęła się od moherowych swetrów Armancio Ortega, właściciel koncernu Inditex, był chłopcem na posyłki w firmie krawieckiej. Dziś odchodzi na emeryturę bogatszy o 22 mld euro.
Escada - bankrut wart 100 milionów euro Tyle zainwestowała w upadły dom mody rodzina hinduskich miliarderów.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, solar, ludzie, kraj, wiadmomości, gospodarka, manager, czołówki, wywiady, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz