Notowania

polscy przedsiębiorcy
16.11.2011 06:21

Solaris ma sposób na drogie paliwo

- Diesel umarł, niech żyje elektryczność - mówi założyciel firmy Krzysztof Olszewski.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Solaris Bus&Coach)

*- _ Nie ma się co oszukiwać, paliwa kopalne są na wyczerpaniu i będą coraz droższe. Dlatego uważamy, że przyszłość należy do pojazdów napędzanych energią elektryczną _ - mówi Krzysztof Olszewski, założyciel i przewodniczący rady nadzorczej Solaris Bus&Coach. Twierdzi on również, że jedną z najlepszych rzeczy, jakie spotkały jego firmę, było zarzucenie pomysłu wejścia na giełdę. *

Money.pl: Podczas ostatnich Międzynarodowych Targów Transportu Zbiorowego w Kielcach odbyła się polska premiera Solarisa Urbino Electirc, czyli autobusu napędzanego wyłącznie energią elektryczną. Czy będzie zainteresowanie takim produktem w kraju i w Europie?

Krzysztof Olszewski: Po polskiej premierze tego autobusu trzech klientów od razu wyraziło zainteresowanie. To niezły wynik, zważywszy na to, że jest to zupełnie nowa technologia, a co za tym idzie, autobus elektryczny jest znacznie droższy niż te z tradycyjnymi napędami.

Jest on również nieco cięższy i ma mniejszy zasięg. Zamiast średnio 380 kilometrów na jednym tankowaniu, może jak na razie przejechać 100 km na jednym ładowaniu baterii. Ale to się wkrótce zmieni. Już teraz pracujemy nad zmniejszeniem wagi pojazdu, a baterie będą miały też coraz dłuższą żywotność i większą pojemność. Co za tym idzie, autobus będzie mieć większy zasięg. Na razie jest to dość trudny rynek, który należy wykreować.

*Zobacz galerię pojazdów marki Solaris fot: Solaris Bus&Coach_ Autobus Urbino _fot: Solaris Bus&Coach_ Tramwaj Tramino _[ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/trolejbusy-autobusy-i-tramwaje-solaris-g359010.html) *

*Jednak autobusy hybrydowe, które Solaris produkuje od 5 lat, znajdują nabywców. *

Podczas premiery naszego hybrydowego autobusu w Hanowerze w 2006 roku powiedziałem: _ diesel umarł, niech żyje elektryczność _. Od tego czasu słowa te zyskały tylko na mocy. Paliwo jest coraz droższe, co ostatnio chyba wszyscy odczuwamy na stacjach benzynowych. Za olej napędowy płacimy więcej niż za benzynę bezołowiową. Nie ma się co oszukiwać, paliwa kopalne są na wyczerpaniu i będą coraz droższe. Dlatego uważamy, że przyszłość należy do pojazdów napędzanych energią elektryczną. Jeśli chodzi o autobusy hyrbdyowe, sprzedaliśmy ich już ponad 100, co w naszej branży jest bardzo dobrym wynikiem.

*Jednak wciąż autobusy z silnikiem diesla są bardziej opłacalne dla przewoźników. *

Jak na razie, ale i to się zmieni. Już teraz przejechanie 1 kilometra autobusem o napędzie elektrycznym jest pięciokrotnie tańsze niż pokonanie tego samego dystansu z silnikiem diesla. Tak jest przynajmniej w Niemczech. W Polsce jest trzykrotnie tańsze, tylko dlatego, że u nas energia elektryczna jest relatywnie droga. Mimo że autobusy elektryczne są droższe od tych tradycyjnych, to jednak koszty amortyzacji zwrócą przewoźnikom pieniądze konieczne do zainwestowania. Poza tym wkrótce koszty produkcji pojazdów elektrycznych też zaczną spadać, w raz z upowszechnianiem się tej technologii.

*A produkcja tramwajów? Skąd pomysł na takie przedsięwzięcie? Do tej pory w Polsce była to raczej domena firm, które miały doświadczenie w produkcji pojazdów szynowych. *

To był dla nas naturalny, kolejny krok w naszej działalności. Najpierw produkowaliśmy autobusy. Później zaczęliśmy wytwarzać trolejbusy, czyli już pojazd z napędem elektrycznym. A tramwaj, oczywiście w dużym uproszczeniu, to niemal trolejbus tylko na innych kołach.

Warto również podkreślić, że jako producent tramwajów i autobusów cały czas rozmawiamy z tymi samymi odbiorcami, czyli przedsiębiorstwami komunikacji miejskiej. Pod tym względem jesteśmy lepsi niż inni producenci tramwajów w Polsce, ponieważ oni do tych pojazdów podchodzili ze strony podmiotów wytwarzających wagony i lokomotywy. Dla nich głównymi odbiorcami były i są spółki z grupy kolejnictwa. Jednak aby sprzedać swoje tramwaje, muszą rozmawiać z przedstawicielami miasta, a to zupełnie inny segment rynku.

**Czytaj w Money.pl

Tramino Solarisa zaistniało na rynku głównie dzięki zamówieniu 45 sztuk z Poznania. Czy inne miasta też zainteresowały się tym pojazdem?

Oczywiście, ostatnio 5 tramwajów zamówiło u nas niemieckie miasto Jena. Mają być dostarczone w pierwszej połowie 2013 roku. Cały czas obserwujemy rynek w Polsce i za granicą. Liczymy, że wygramy kolejne zamówienia.

Rozpoczynali Państwo jako przedstawicielstwo marki Neoplan. Skąd wziął się pomysł na produkcję autobusów pod własnym logo?

To była konieczność. Neoplan został kupiony przez MAN-a, a niemiecki koncern nie chciał dzielić się tą marką z inną firmą, która by do niego nie należała. Dlatego też musieliśmy wystartować pod własną nazwą. Premiera pierwszego Solarisa Urbino odbyła się w 1999 roku. Był to autobus skonstruowany i zbudowany całkowicie w Polsce. Rok później firma zmieniła nazwę na Solaris Bus & Coach S.A. Od tego momentu jesteśmy w 100 procentach niezależną spółką. Dzisiaj posiadamy 4 zakłady produkcyjne, zatrudniamy 2200 osób, produkując rocznie 1200 pojazdów, które dostarczamy już do 24 państw na świecie.

Solaris planował kiedyś wejście na warszawską giełdę i pozyskiwanie w ten sposób środków na rozwój. Ostatecznie ten pomysł nie został wprowadzony w życie. Dlaczego? I czy z perspektywy czasu nie żałują Państwo tego?

Cóż, potrzebowaliśmy wówczas pieniędzy na dalsze inwestycję w firmę i stąd pojawił się pomysł, aby pozyskać kapitał poprzez giełdę. Jednak zanim do tego doszło, znaleźliśmy bank, który zaoferował nam niezbędne fundusze. Wszystkie dokumenty, jakich wymagał od nas bank, był niemal niczym wobec formalności, jakie trzeba przejść, aby znaleźć się na parkiecie. Poza tym uzyskanie kredytu było o wiele krótsze niż oczekiwanie na kapitał od inwestorów z giełdy.

A czy żałuję, że wówczas nie weszliśmy na parkiet? Oczywiście, że nie. Bardzo się cieszę, że do tego nie doszło. Jako spółka giełdowa musielibyśmy tłumaczyć inwestorom, którzy nie znają się na naszej branży, dlaczego postąpiliśmy tak a nie inaczej. Pewnie znacznie trudniej też byłoby wprowadzać innowacyjne pomysły i produkty.

Część właścicieli firm, które powstawały w latach 90., staje teraz przed dylematem, czy szukać inwestora, który przejmie ich biznes, czy też może przekazać kierowanie przedsiębiorstwem dzieciom. Państwo też mają taki dylemat?

Nie, my na szczęście nie mamy takich rozterek. Nasza firma była i będzie pozostawać w rękach rodziny. Nasze dzieci pracują w Solarisie już od kilku lat. Jakoś nigdy się nie zastanawiałem, jak długo, ale Małgosia chyba od 7 lat. Zajmuje się sprzedażą i marketingiem. Z kolei Janek pracuje w consultingu wewnętrznym firmy, ma u nas już 5-letnią praktykę. Przez taki czas doskonale poznali, jak działa nasza spółka i jestem pewien, że dalej też będą sobie dobrze radzić. Nawet w obecnych czasach firma rodzinna może doskonale konkurować z wielkimi korporacjami, co nasz przykład idealnie pokazuje.

W 1996 roku, kiedy z taśmy zjeżdżały pierwsze autobusy Solarisa, firma zatrudniała 36 osób. Teraz jest to ponad 2 tysiące pracowników. Czy będzie ich jeszcze więcej i co się zmieniło w sposobie zarządzania pracownikami przy takiej dynamice zatrudnienia?

Stale zwiększamy zatrudnienie, co widać najlepiej po porównaniu liczby pracowników przez te 15 lat. A co się zmieniło w zarządzaniu? Praktycznie wszystko. Na początku było nas tak mało, że znaliśmy wszystkich pracowników i wiedzieliśmy dokładnie, czego do każdego z nich oczekiwać i czego się spodziewać. Obecnie jest to już znacznie bardzie anonimowe i nie można zarządzać pracownikami bezpośrednio. Każda z tych metod ma swoje uroki i wady i trudno je w sumie porównywać. Osobiście chyba bardziej odpowiadało mi zarządzanie bezpośrednie mniejszym zespołem. Jeżeli jednak człowiek chce rozwoju swojej firmy, to trzeba się pogodzić, że taki model musi odejść.

Niemal wszyscy zastanawiają się, czy druga fala spowolnienia gospodarczego dotknie Polskę. Czy poprzednie kryzysy wpłynęły na branżę producentów autobusów? Jeżeli tak, to czy teraz firma też się przygotowuje do ewentualnego spowolnienia?

Oczywiście, że może się to odbić na naszej branży, bo widać, że gospodarki wszystkich państw słabną. Wszyscy to spowolnienie odczujemy - i ci, co produkują ołówki, i ci, co pracują w banku. Pytanie, na które na razie nie znamy odpowiedzi, to jak długo potrwa ten kryzysy i jak on będzie głęboki.

Czytaj więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
Jan Wójcikiewicz, polski Conrad Hilton Pierwszy prywatny hotelarz w Polsce nigdy nie założył spółki. Interesy lubi robić sam.
Auto Fus: W naszych żyłach płynie benzyna Właściciele pierwszego autoryzowanego serwisu BMW w Polsce mają własny team motocyklowy i licencję pilotów.
Polskie wino lepsze od francuskiego? W Polsce można uprawiać winorośl i produkować wysokiej klasy wino. Na przeszkodzie stoją tylko przepisy.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, solaris, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz