Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

"Szefem Groupona zostałem w pół godziny"

Marcin Szałek stanął na czele jednej z najdynamiczniej rozwijających się firm z branży IT, jak sam twierdzi, trochę za sprawą przypadku.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Groupon)

Branża zakupów grupowych dynamicznie rośnie, głównie za sprawą jej niekwestionowanego lidera, amerykańskiego serwisu Groupon. Po nieco ponad roku obecności w Polsce, firma może się pochwalić ponad 5 milionami unikalnych użytkowników miesięcznie.

- _ W historii polskiego internetu trudno wskazać drugie tak dynamiczne rynkowe wejście _ - mówi Beata Ratuszniak, redaktor prowadząca serwisu interaktywnie.com. - _ Zaczynali w kwietniu 2010 roku i niemal szturmem zdobyli pierwsze miejsce w Megapanelu w kategorii e-commerce. Co więcej, po kilku kolejnych miesiącach Groupon dołączył do grona 20 największych serwisów internetowych w naszym kraju _ - dodaje.

Marcin Szałek, szef Groupon Polska, w rozmowie z *Money.pl *przekonuje, że firma dopiero zaczyna korzystać z amerykańskich doświadczeń. To właśnie we wsparciu zza Oceanu przedsiębiorca widzi największą przewagę Groupona nad konkurencją, do której dołączyły niedawno nowe serwisy Allegro, Agory i o2.

Money.pl: Czemu zawdzięcza Pan tak eksponowane stanowisko w prężnie rozwijającej się firmie, jaką jest Groupon?

Marcin Szałek: Jestem tu gdzie jestem trochę za sprawą przypadku, szczęśliwego zbiegu okoliczności. Wcześniej pracowałem w firmie Avon, do której trafiłem już mocno zainteresowany internetem. Projektowałem różne rozwiązania sieciowe. Niestety ówczesny zarząd miał inne priorytety. Moje pomysły trafiały w próżnię. Ta niemożność rozwinięcia skrzydeł mocno mnie uwierała. Właśnie wtedy, zupełnie niespodziewanie, zadzwonił do mnie z Niemiec jeden z braci Samwer, z informacją, że uruchamiają nowy start-up w Polsce i czy jestem zainteresowany rozmową na ten temat. Nie trzeba mnie było drugi raz pytać, po kilku godzinach mieliśmy już wszystko ustalone.

Brzmi bajecznie, rozumiem jednak, że znaliście się dobrze już wcześniej? Nie był Pan pierwszą lepszą osobą z ulicy, która usłyszała tę propozycję?

Tak naprawdę nigdy nie pracowaliśmy ze sobą przez dłuższy czas. Rozmawialiśmy kiedyś o jednym projekcie, ale nic z niego nie wyszło. Prawda jest taka, że bracia Samwer nie działali wcześniej w Polsce. Znali mnie i jeszcze kilka innych osób i zdecydowali się zaryzykować i na nas postawić. Oczywiście, gdybyśmy po kilku miesiącach mieli niezadowalające wyniki, pewnie dzisiaj nasza rozmowa byłaby inna.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/147/t141971.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/to;koniec;kota;w;reklamach;netii,77,0,850765.html) To koniec Kota w reklamach Netii Wystarczył jeden telefon i kilka godzin rozmowy, by wykreować największy serwis zakupów grupowych w Polsce?

W rzeczywistości rozmowa z braćmi nie trwała dłużej niż pół godziny. Zaraz po telefonie złapałem samolot do Berlina, ale z Samwerami spotkałem się tylko na lotnisku, bo oni wtedy uruchamiali podobne inicjatywy w całej Europie. Do teraz podziwiam ich tempo. Niemal zaraz za tymi ustaleniami szły pieniądze, 2-3 dni treningu i mogliśmy rozpoczynać działalność.

To wystarczyło do osiągnięcia sukcesu?

Miałem ogromne szczęście, że trafiłem od razu na bardzo dobry zespół zdolnych młodych ludzi - niesamowicie inteligentnych i szybkich chłopaków. Bez nich oczywiście nie byłoby dzisiejszej mocnej pozycji Groupona. Nie będę ukrywał, że znalazłem się we właściwym miejscu o właściwym czasie.

Groupon działa w Polsce od nieco ponad roku. Dziś, z ponad 5 mln realnych użytkowników, jesteście absolutnym liderem wśród platform zakupów grupowych. Z jakimi wyzwaniami wiąże się tak szybki rozwój?

Rzeczywiście, rośniemy w bardzo szybkim tempie. Zaczynaliśmy mając sześcioosobowy zespół, teraz angażujemy około 200 osób. Na pewno mieliśmy szczęście, że trafiliśmy do branży, w której dobrze wdrażany model biznesowy przynosi tak dobre efekty. Oczywiście podstawowym problemem przy szybkim rozroście firmy jest utrzymanie jej spójności od strony organizacyjnej. Zwłaszcza, że chcemy zachować ducha start-upu, czyli możliwie płaską strukturę, dobre kontakty wewnątrz zespołu i zdolność do podejmowania szybkich decyzji.

Czy to się udaje?

Mam nadzieję, że tak. Nie będę jednak ukrywał, że teraz wdrożenie nowego pomysłu zajmuje nam od 1 do 2 tygodni, podczas gdy na początku naszej działalności trwało nie więcej niż 3 dni. Na całe szczęście ciągle daleko nam do dużych korporacji, którym zajmuje to nawet rok. Znam to z własnego doświadczenia, bo w takich miejscach też pracowałem.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/220/t148956.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/beyond;pl;za;trzy;lata;nikt;nie;bedzie;kupowal;serwerow,27,0,865307.html) Beyond.pl: Przyszłość biznesu jest w chmurze Zaczynaliście jednak nie jako Groupon, a Citydeal. Bardzo szybko, bo już po miesiącu, przejął was amerykański gigant. Może to właśnie jego wsparcie pozwoliło wam zdystansować ówczesną konkurencję na rynku?

Bracia Samwerowie nadal odpowiadają za europejską działalność tej firmy. To oni stworzyli od podstaw Citydeal i ukształtowali jego charakter, odznaczający się przede wszystkim szybkością i sprawnością w podejmowaniu decyzji. Amerykanie kupując interes dostrzegli ich umiejętność efektywnego rozwijania firmy i poprosili o dalszą pracę dla nich.

Inna sprawa, że ta transakcja dopiero zostanie skonsumowana. W Europie koncentrowaliśmy się przede wszystkim na rozwoju rynku zakupów grupowych, podczas gdy Amerykanie na technicznym ulepszaniu platformy. Dopiero zaczynamy czerpać z ich pomysłów i to wyznacza kierunki naszego przyszłego rozwoju.

Jak Groupon zamierza bronić się przed rosnącą w siłę konkurencją? Czytaj na drugiej stronie

Czy w związku z tym zamierzacie poszerzyć swoją działalność również poza zakupy grupowe? Przybywa wam przecież konkurencja, która działa na znacznie szerszym polu. Allegro, Agora czy o2, uruchamiają własne platformy zakupów grupowych. Wystarczy, że dotrą z nimi do użytkowników innych swoich serwisów.

Nie mogę za bardzo zdradzać naszej strategii na przyszłość ale myślę, że koncentracja na jednej dziedzinie jest dla nas raczej zaletą. Dobrze to zresztą widać na przykładzie Facebooka, który działa jedynie jako serwis społecznościowy i nie wydaje mi się, żeby musiał dodatkowo generować ruch z innych źródeł. Jeżeli rynek jest dostatecznie duży, nie trzeba szukać użytkowników gdzie indziej.

Jak bardzo może jeszcze wzrosnąć rynek zakupów grupowych w Polsce?

Trudno to określić, wolę się tego nie podejmować. Tak naprawdę nawet na samym początku nie staraliśmy się dokładnie szacować i wyobrażać sobie, jak duży będzie rynek za rok. On cały czas nas zadziwia i w związku z tym działamy w bardzo krótki horyzoncie czasowym.

Na początku roku nie stawiacie sobie celu zdobycia konkretnej liczby użytkowników?

Z mojej perspektywy takie zarządzanie jest dużo bardziej sensowne w branżach, w których znacznie łatwiej przewidzieć zachowania konsumentów. U nas występuje taka zmienność, że kreślenie długoterminowych planów byłoby wróżeniem z fusów. Jak widać po efektach, nie jest wcale konieczne.

Jak chcecie się bronić przed konkurencją, której liczebność rośnie i za którą stoją potentaci polskiego internetu? Czy dopuszczacie możliwość dalszej ekspansji również przez przejęcia?

Nie mogę złożyć publicznej deklaracji w tej sprawie. Patrząc jednak na to, jak szybko w tym momencie rośniemy o własnych siłach, nie widzę potrzeby takiego działania. Niewiele nam by to dało, a przypuszczalnie zrodziłoby szereg komplikacji organizacyjnych.

Jeśli idzie o rywalizację na rynku, to na pewno będziemy coraz śmielej sięgać po pomysły zza Oceanu. Obserwujemy to, co robi Groupon w Stanach Zjednoczonych i na pewno skorzystamy z ich osiągnięć. To duży atut, którego nie mają konkurencyjne platformy.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/232/t124392.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/kto;stoi;za;liberty;direct,250,0,730362.html) Kto stoi za Liberty Direct? Jaka jest Pańska osobista recepta na udany start-up?

Nauczyłem się, że niesłychanie ważny jest dobry zespół i właściwa rekrutacja. Trzeba kłaść nacisk nie tylko na marketing, nie tylko na produkt, ale właśnie na zbudowanie sprawnej ekipy. W naszym przypadku dużą rolę odegrało oczywiście komfortowe zaplecze finansowe. Nie szastaliśmy jednak pieniędzmi, tylko staraliśmy się wydawać każdą złotówkę tak, by poczuć tego efekt. Zamiast przeinwestowywać, dokładaliśmy tyle środków, ile w danym momencie było potrzeba.

Jak rozumiem dotychczas nie potrzebowaliście telewizji, skoro nie wykorzystywaliście jej w akcjach reklamowych?

Nie tylko telewizji, ale i radia czy czasopism. Promocja tą drogą oznacza wysokie koszty stałe, bez gwarancji zadowalających rezultatów. Zamiast tego skupialiśmy się wyłącznie na reklamie internetowej, która umożliwia momentalne pozyskanie użytkownika. Przy tym śledząc na bieżąco jej rezultaty, możemy stale doskonalić nasze zabiegi marketingowe, by w przyszłości osiągać jeszcze lepsze wyniki.

Konkurencja może jednak sięgać po różne kanały komunikacji. Czy nagłośnionej przez _ Gazetę Wyborczą _ sprawy fryzjera Jarosława Budnego, który sprzedał na Grouponie tak dużą ofertę, że później nie mógł sprostać jej realizacji, nie traktujecie jako zagrywki związanej z uruchomieniem przez ten koncern własnego serwisu sprzedażowego? A może bardziej traktujecie to jako sygnał, że musicie jeszcze udoskonalić swoją obsługę kontrahentów i klientów?

Nie będę komentował w tym miejscu polityki Agory. To ich sprawa. Co do samej sytuacji, to podeszliśmy do niej bardzo poważnie. Staramy się udoskonalać nasz produkt dla maksymalnej satysfakcji zarówno klientów, jak i naszych partnerów. Z tego powodu staramy się zawsze ustalić z przedsiębiorcą rozsądny limit sprzedaży. Nie chcemy, by za duża sprzedaż go przeciążała, bo wtedy przecież nie będzie w stanie utrzymać satysfakcjonującego dla klientów poziomu usługi. Na pewno nie jest to jednak proste, bo z drugiej strony nie chcemy, by oferta była zbyt mała. Wtedy duża liczba osób, które nie zdążyły jej wykupić, również będzie niezadowolona. Ostateczna decyzja należy jednak do naszego partnera. To on zna najlepiej swoje możliwości.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/203/t150987.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/pomysl;na;biznes;r1ng;to;konkursy,191,0,872895.html) Wygrali 350 tysięcy złotych i zrezygnowali Nie wierzycie mu jednak na słowo? Rozumiem, że sprawdzacie wiarygodność swoich kontrahentów?

Oczywiście, choć nie jest to łatwe, bo często mamy do czynienia z małymi firmami o lokalnym zasięgu. Mamy jednak zespół specjalnie dedykowany do tego celu. Przejmuje on sprawę po tym, jak nasz lokalny konsultant zarekomenduje wstępnie podpisanie z danym podmiotem umowy. Sprawdzamy wtedy wszelkie dostępne wiadomości na jego temat. Poza tym zabezpieczamy się w jeszcze jeden sposób – wypłacamy partnerom pieniądze dopiero po zrealizowaniu usługi. Jeśli więc firma ma jakieś problemy, jesteśmy w stanie odpowiednio szybko to zauważyć, poinformować o tym klientów i zwrócić im pieniądze.

Jak często się zdarza, że odrzucacie umowę?

Jeżeli chodzi o samo sprawdzenie jakości partnera, to dzieje się tak stosunkowo rzadko. Już na samym wstępie taką selekcję robią nasi przedstawiciele handlowi. Także zanim zaczniemy poważne rozmowy, 90 procent takich przypadków jest odsiewanych. Natomiast bardzo duża grupa umów trafia do ponownych konsultacji. Zwracamy uwagę na pewne nieścisłości lub sugerujemy własne sprawdzone rozwiązania. Takich poprawek mamy rzeczywiście dużo.

Ciągle borykacie się ze sztucznym zawyżaniem cen przez przedsiębiorców, zanim podpiszą z wami umowę?

Na początku mieliśmy bardzo dużo takich spraw. Warunkiem skorzystania z Groupona jest zaoferowanie ceny o połowę niższej, niż w regularnej ofercie. Wychwytywaliśmy jednak takie przypadki i teraz mamy ich znacznie mniej. Przez ten rok nasi partnerzy sporo się nauczyli o zakupach grupowych i coraz sprawniej nam się z nimi współpracuje.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/138/t8074.jpg ) ] (http://interaktywnie.com/biznes/artykuly/e-commerce/zakupy-grupowe-20241) Komu nie opłacają się zakupy grupowe? Sprzedawcy "oddają" nawet połowę zarobionych pieniędzy serwisom oferującym zakupy grupowe.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/236/t20716.jpg ) ] (http://manager.money.pl/news/artykul/gruper;pl;pierwszy;kupon;w;polsce;byl;od;nas,39,0,870695.html) Gruper.pl: Pierwszy kupon w Polsce był od nas Numer trzy na rynku, który mówi że jest numerem dwa, ma kilkukrotnie mniejsze obroty niż Gruper - mówi o Citeam.pl prezes jednego z największych serwisów grupowych w Polsce.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/95/t87391.jpg ) ] (http://interaktywnie.com/biznes/artykuly/e-commerce/wiekszosc-serwisow-zakupow-grupowych-upadnie-20772) Większość serwisów zakupów grupowych upadnie Z 40 działających w Polsce niedługo zostanie kilkanaście - prognozuje Michał Orzoł z należącego do Allegro Citeam.pl.
Tagi: zakupy przez internet, groupon, ludzie, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, najważniejsze, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz