Notowania

Tego Palikot nie robi dla pieniędzy. Ujawnia, kto za nim stoi

Renegat z Platformy Obywatelskiej zdradza, co łączy go ze Sławomirem Nowakiem z kancelarii prezydenta i dlaczego musiał się odchudzić. Wyjawia też, co czuje stojąc w sklepie monopolowym i z kim chce stworzyć rząd.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Radosław Gałuszka)

Janusz Palikot, kiedyś czołowy biznesmen branży alkoholowej w Polsce i jeden z najbarwniejszych posłów Platformy Obywatelskiej. Wybrał własną polityczną drogę. Stanął na czele stworzonego przez siebie Ruchu Poparcia Palikota. Chce wejść do parlamentu i jak sam mówi, odbetonować scenę polityczną. Wszystko po to, by pomóc Polakom w nierównym starciu z biurokratycznym, państwowym molochem. Nie wstydzi się swojego bogactwa. Tego, jak do niego doszedł i tego, co go szczególnie fascynuje.

Money.pl: Jest Pan jednym z najzamożniejszych polityków w Polsce. Finansowo ustawionym na resztę życia. Wcale Pan tego nie kryje. Duże biznesowe doświadczenie pozwoliłoby Panu nadal realizować się na tej niwie. Po co Panu ta cała polityka? Nie szkoda czasu?

Janusz Palikot, filozof, były przedsiębiorca, były poseł PO i przewodniczący sejmowej komisji Przyjazne Państwo, obecnie przewodniczący Ruchu Poparcia Palikota: Odpowiem tak, jak to zrobił Arystoteles pięćset lat przed Chrystusem. Otóż człowiek jest z natury zmuszony do działania na rzecz innych ludzi. Jeżeli już uwolni się z pierwszego kręgu zabiegania o podstawowe potrzeby dla siebie i rodziny, to stara się coś zrobić dla innych. Mnie się powiodło. W wieku 27 lat wybudowałem swoją pierwsza fabrykę. Mam szczęśliwą rodzinę. Za sobą mam 17 lat robienia interesów i znalazłem się w takiej sytuacji, że już nie muszę tego robić.

Skąd jednak ta polityka? Robić coś dla ludzi można też w inny sposób. Nie tylko z legitymacją partyjną w garści.

Może przez to, że wchodząc w dorosłość otarłem się o politykę, o pierwszą Solidarność*. *Może niezbyt gorliwie, ale trochę się wtedy angażowałem i poniosłem jakieś tam drobne konsekwencje. Trafiłem do aresztu, ale SB szybko o mnie zapomniała. Nie chodzi tu wcale o jakieś moje opozycyjne dokonania, bo one były mizerne, ale o to, że ta pierwsza Solidarność miała na mnie olbrzymi wpływ.

Prowadząc później różne interesy, zawsze starałem się robić coś społecznie. Na przykład budując fabrykę, w sąsiedniej wsi fundowałem kolektory ściekowe albo założyłem Biłgorajską Agencję Rozwoju Regionalnego. Ta działalność wydawała mi się czymś naturalnym.

Mówi Pan o tym piętnie Solidarności, ale po 1989 roku, jak wielu Pańskich rówieśników, w politykę Pan nie poszedł. Wybrał Pan biznes. Zamiast OKP było zbijanie drewnianych palet i wino.

Moim pierwszym sukcesem było zdobycie pozycji lidera rynku win. Swoją pierwszą firmę Ambra zbudowałem dosłownie na zielonej trawie. Dorato, Picolo, Cin Cin to moje dzieci i marki numer jeden w swojej kategorii. Do tej pory, ilekroć idę do sklepu czy na stację paliw, widzę moje dzieła.

One są już od ponad dwudziestu lat masowo konsumowane i z tego jestem dumny. Tym bardziej, że zajęcie się przemysłem było dla mnie zupełnie czymś nowym. Pochwalę się wprowadzeniem technologii podwójnej fermentacji, dzięki której gaz w winie jest naturalny, a nie nasycany z zewnątrz.

fot: archiwum prywatne_ fot: archiwum prywatne _[ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/janusz;palikot;prywatnie,galeria,5871,0.html)Przerzucił się Pan jednak na mocniejsze trunki.

Tak, potem był Polmos. Moja kolejna firma - Jabłonna S.A. przejęła nad nim kontrolę. No i kolejny sukces - Żołądkowa Gorzka. Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale gdy na początku tego wieku kupowałem lubelski Polmos, gorzka była bardzo słabą marką, pałętającą się na obrzeżach sklepowych półek.

My z zaniedbanej wódki zrobiliśmy kultowy trunek. W pewnym czasie stała się numerem jeden na rynku. Poza tym firma, która była na kompletnym dnie, nadawała się do zamknięcia i nikt jej nie chciał kupić, dziś jest najsilniejszym Polmosem w kraju.

Co prawda nie mam już w tych firmach udziałów, ale patrząc z zewnątrz mam satysfakcję, że stworzyłem coś co prosperuje, odprowadza podatki i daje pracę.

To sukcesy, ale były nie tylko one.

Przegrana z tygodnikiem _ Ozon _, który nie sprzedawał się tak, jak to zaplanowaliśmy i musieliśmy odpuścić. Były też księgarnie i różne wydawnictwa, do których musiałem dopłacać. Nie żałuję jednak tych przedsięwzięć. Ponosiłem ryzyko, angażując własny majątek. Nie wychodziło, ale tak właśnie jest w biznesie.

Może na początku lat 90. było po prostu łatwiej?

Gdy budowałem pierwszy zakład pod Biłgorajem w 1991 roku, nie zastanawiałem się, czy firma zbankrutuje. Jakoś się tym nie przejmowałem, mimo że a to jakiś hurtownik zniknął, a to inny zbankrutował, a przemyt alkoholu szalał.

Walczyliśmy o przetrwanie, przez pierwsze sześć lat nie wypłacaliśmy dywidend, a ja jeździłem kilkunastoletnim gratem bo nie było mnie stać na nowy samochód. Nie mówiąc już o lataniu samolotem. Tamta epoka jest nie do zastąpienia. To był złoty czas w Polsce po zmianie systemu, wtedy to wszystko było możliwe.

Kiedyś promował Pan Żołądkową Gorzką, teraz jest partia. Na wypromowanie alkoholu miał Pan pomysły, wciąż nie wiemy jaki jest pomysł na partię.

Teraz, gdy mamy wyjątkową szansę by wykorzystać olbrzymie, unijne środki i stać się realnym liderem w Europie Środkowej, nasze elity polityczne się zoligarchizowały i robią to coraz bardziej nieudolnie.

Oni nie są zainteresowani zmianami, tylko trwaniem u władzy lub zachowaniem wpływów. Jeżeli tego nie przełamiemy, to rzesza ponad 70 procent Polaków, którzy nie ufają politykom, będzie rosła. Jeżeli nie odbudujemy autorytetu dla politycznych przywódców, to my ten czas zmarnujemy. To jest zadanie dla Ruchu, który tworzę.

Na drugiej stronie Palikot ujawnia, z kim i co chce zmienić w Polsce **To Pan ma być tym nowym narodowym autorytetem? Na to trzeba zapracować.**

To nie chodzi o mnie. Chodzi o wykreowanie innych. Ja chcę pokazywać problemy i sposoby ich rozwiązania. Weźmy pierwszy z brzegu przykład. Polska od lat jest potentatem w produkcji owoców miękkich, jabłek, malin, śliwek. Produkujemy też olbrzymie ilości pomidorów, papryki i tak dalej. Są to produkty o najwyższych światowych parametrach.

Moszczu z tych owoców czy warzyw używa się do wzbogacania produktów chińskich i amerykańskich. Niestety, sprzedajemy to wszystko w postaci surowca i nieprzerobionej papki. Co tego, że jesteśmy największym w Europie producentem jabłek, jeśli dostarczamy je na zachód tylko jako nieprzetworzony surowiec.

Nie potrafimy z tego robić ani kosmetyków, ani weków, ani nawet alkoholu. Sami rolnicy tego nie zrobią. Boją się wielkich producentów. Chłopi mogliby się sami zrzeszać w takie grupy producenckie, ale z powodu mentalnej bariery tego nie robią. Państwo powinno im w tym pomagać, promować, pokazywać źródła finansowania, a tego nie robi. Takie przykłady potencjalnych polskich znaków jakości można by mnożyć.

Tusk, Kaczyński i Napieralski nie skończą z tym marazmem, a ja chcę to zrobić. Ja odwiedzam setki miejscowości. Utworzyłem Ruch Poparcia Przedsiębiorców i próbuję mobilizować ludzi.

Jak by powiedział Andrzej Lepper, Pan też już był. Stał Pan na czele komisji _ Przyjazne Państwo _ i efektów nie ma.

To trafny zarzut. Komisja powstała w 2008 roku. W pierwszym roku istnienia zebraliśmy się ponad 300 razy. Przygotowaliśmy ponad 170 projektów zmian różnych ustaw. To był absolutny rekord Polski.

Wprawdzie zostałem po tych dwunastu miesiącach zawieszony, za wypowiedź o Grażynie Gęsickiej, ale jeszcze za mojej kadencji ponad 70 zmian wprowadzono. To w większości drobne nowelizacje, ale te najważniejsze nasze propozycje czyli o odpowiedzialności urzędników czy zamianie zaświadczeń na oświadczenia, wprowadzono już pod innym szyldem, a były to między innymi moje pomysły.

A może nie potrafił Pan wytrwać? Może trzeba było wyhamować polityczny temperament, zostać w szeregach Platformy i dokończyć samemu dzieło?

Właśnie przeciwnie. Mój bunt i wyjście, stworzenie Ruchu, a co za tym idzie pokazanie, że można powiedzieć nie, spowodowało, że w tych sprawach Platforma zaczęła cokolwiek robić. Większość tematów, które ostatnio wzbudzały lub teraz wzbudzają emocje, wypłynęła dzięki mnie.

Może Pan podać przykłady tych spraw?

Na przykład kwestia Komisji Majątkowej, dotacji partyjnych, liberalizacji karania za marihuanę, wycofanie wojsk z Afganistanu.

*fot: archiwum prywatnefot: archiwum prywatne[ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/janusz;palikot;prywatnie,galeria,5871,0.html)Chyba Pan za dużo sobie przypisuje. Komisja Majątkowa to przecież SLD, o dotacjach partyjnych mówi się od lat, a wycofanie z Afganistanu zapowiedziano, gdy jeszcze był Pan w Platformie. Poza tym to, że o czymś się mówi, nie oznacza załatwienia problemu. *

A sprawa ingerencji Kościoła w życie Polaków i jego wpływ na państwo? W 2005 roku Donald Tusk bierze ślub kościelny po to, by wygrać wybory prezydenckie i ich nie wygrywa, a niedawno mówił: Nie będziemy klękali przed księżmi.

To jest tylko hasło, bo w tym samym czasie prezydent Gdańska, z Platformy, przekazywał tamtejszej Kurii gigantyczny majątek. Jednak ten język już pokazuje pewną zmianę na lepsze. Nie twierdzę, że to dzięki nam coś załatwiono, ale rośnie odwaga, a te drażliwe dla rządu kwestie stały się elementem debat i manifestacji.

Dodatkowo naszą zasługą jest ferment w partiach politycznych. Po tym, jak stworzyłem Ruch, doszło do rozłamu w PiS, w rezultacie powstał PJN. Uratowałem skórę Ryszardowi Kaliszowi. Gdyby nie ja, nigdy w życiu nie dostałby jedynki na liście wyborczej SLD.

Wydawało mi się, że dostał to miejsce głównie dzięki raportowi komisji sejmowej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy.

To też, ale zamieszanie i szum wokół niego powstał po tym, jak pojawił się na kongresie mojego Ruchu. Ja odszedłem z Platformy w proteście przeciwko marazmowi i blokowaniu mojej pracy. Premier zapowiadał ofensywę październikową, noszono meble do Sejmu, Donald Tusk w asyście kamer tam się przeprowadzał i najważniejsze projekty ugrzęzły w kolejnych komisjach.

Nie kryje Pan swojego bogactwa, pieniędzy zgromadzonych na kontach, latania własnym samolotem. Po co eksponować wady? Polacy nie lubią bogaczy, poza tym to doskonała okazja do politycznych ataków.

Jeżeli chodzi o CBA i śledztwo w sprawie moich deklaracji majątkowych, to są to zwykłe machinacje i upierdliwość Tuska, żeby mnie pognębić. Nie było żadnych nieprawidłowości i jego służby niczego się nie doszukają. Co się tyczy opinii Polaków na temat mojego majątku, to na dwoje babka wróżyła, część zachęca, a część odstrasza.

Za mną ponad 270 spotkań wyborczych w całym kraju i jak dotąd spotykam przeważnie wyborców ceniących ludzi niezależnych finansowo, takich, którzy doszli do majątku dzięki własnej pracy i nie biorą kasy za społeczną pracę.

Jeszcze z jednej przyczyny majątek jest moim atutem. System finansowania partii politycznych, jaki u nas funkcjonuje, premiuje partie, które już są w parlamencie. Jak podliczyłem, PiS w ciągu minionych 10 lat dostał z budżetu na swoją działalność ponad 200 mln złotych, nie mówiąc już o dotacjach do biur. Podobnie Platforma, bo SLD i PSL biorą mniej. Ja jako tako daję radę, choć muszę kombinować.

Co znaczy kombinować?

Nie dość, że nie dostajemy subwencji, to na swoją działalność, zgodnie z prawem, jako partia możemy wydać najwyżej 20 tysięcy złotych rocznie. Przez to, że mamy taki chory system, muszę kombinować tworząc różne stowarzyszenia.

Jak dostaniecie się do parlamentu to zrezygnujecie z dotacji?

Tak, jeśli zrobią to inni. Naszym pomysłem jest suma odpisana od podatku. Zamiast dotacji za zdobyte głosy, niech wyborcy decydują kogo wspomóc, odpisując 2,5 procent od podatku.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/254/m131838.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/prezes;efl;moglbym;byc;rockmanem,76,0,772684.html) Prezes EFL: Mógłbym być rockmanem Siłą partii są ich ludzie, liderzy. W Ruchu jest tylko Pan. Co z gabinetem cieni, fachowym wsparciem?

My chcemy wyróżniać się tym, że mobilizujemy zwykłych Polaków, którzy nie mają aspiracji by być ministrami. Nie chcę takiego cyrku jak w Platformie, w której Cezary Grabarczyk stanął na czele resortu infrastruktury bo Tusk się go bał, albo komedii z Bogdanem Zdrojewskim, który miał być ministrem obrony narodowej, a został tylko ministrem kultury, bo w przeszłości postawił się Platformie.

My tworzymy ruch obywatelski, ale to nie oznacza, że nie mamy w zanadrzu znanych autorytetów. Mogę już wyjawić, że bardzo ważny resort, jakim jest Ministerstwo Edukacji Narodowej, ze względu na kształtowanie naszej przyszłości chcę powierzyć profesor Magdalenie Środzie. Drugim ministerstwem, na którym nam szczególnie zależy, jest resort finansów. Ze względu na wyczucie na sprawy firm i ludzi, a nie tylko księgowe spojrzenie, doskonałym kandydatem jest Jerzy Hausner.

Oni o tym wiedzą?

Jeżeli chodzi o profesor Środę, to jesteśmy dogadani. W przypadku doktora Hausnera, to umówiliśmy się, że ostateczne decyzje podjęte zostaną po wyborach. Jestem pewien, że jak wtedy się do niego zwrócę, to nie odmówi.

Najważniejsze postulaty Ruchu Palikota, które właśnie z nimi chciałby Pan zrealizować?

Poza aktywizacją przedsiębiorców, to połączenie KRUS-u z ZUS-em, co dla miliardowe oszczędności. Poza tym przekształcenie Ministerstwa Gospodarki w resort małego i średniego biznesu. Poza tym zmiany w prawie wyborczym, wyprowadzenie religii ze szkół, liberalizacja prawa do aborcji.

Z kim skłonni jesteście tworzyć koalicję?

Na pewno nie z PiS i nie z PSL. Mam nadzieję, że jeżeli nawet wejdą do parlamentu, to znajdą się na marginesie. Liczę na negocjacje z Platformą i z SLD. To są partie władzy, ale nasze warunki będą ostre, myślę, że jest pole do dogadania się.

Polityka to nie wszystko. Na trzeciej stronie przeczytasz, co fascynuje Janusza Palikota

Teraz jest Pan w politycznej trasie. Jak z czasem dla siebie i rodziny? Co z hobby bibliofila?

Staram się jak najczęściej spędzać czas z rodziną. Pomiędzy spotkaniami wyborczymi, rozmowami z różnymi organizacjami, które znajdą się na naszych listach jak _ Stop homofobii _, _ Racja _ czy _ Wolne Konopie _, są wspólne kąpiele z synami w jeziorze. Staram się jak najczęściej bywać w w domu.

Co do pasji gromadzenia książek, to mogę się pochwalić moim ostatnim nabytkiem. Udało mi się kupić pierwsze polskie wydanie _ Człowieka wśród skorpionów _ Czesława Miłosza, z 1980 roku. Drugim rarytasem, który udało mi się zdobyć, jest wydany w latach dwudziestych minionego wieku tomik wierszy Bolesława Leśmiana - _ Łąka _. To mój ulubiony poeta i bardzo się z tego cieszę.

*Bardziej niż z zainteresowania literaturą znany jest Pan z ... oryginalnego wyglądu. Wyszukane garnitury, apaszki, zmieniające się fryzury. To dzieło doradców i stylistów, czy własna inwencja? *

To się zmieniało przez te 20 lat. W latach 90. słuchałem doradców. Potem próbowałem sam, kupowałem garnitury, często marnowałem pieniądze, ale w końcu sporo się nauczyłem. Cały czas zasięgam jednak rady ludzi związanych z modą, bo przez te lata wielu poznałem.

Ulubiony projektant?

Razem ze Sławkiem Nowakiem z kancelarii prezydenta najchętniej ubieramy się w Kenzo. Ich linia najlepiej nam odpowiada. Ja, by wbić się w ich kolekcje, nawet musiałem mocno się odchudzić, bo oni nie szyją rozmiarów większych niż 52. Poza tym ich wyroby, szczególnie koszule, są bardzo dopasowane. Myślę jednak, że konieczność zrzucenia kilku kilogramów dobrze mi zrobiła.

Czytaj w Money.pl
Sprawa Palikota w prokuraturze. Kłamał? To efekt kontroli oświadczenia majątkowego posła z lat 2005-2010.
Palikot nawołuje do zbrodni - według Błaszczaka Szef klubu PiS zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego posła PO. Chodzi o wypowiedź o prezesie PiS.
Gwiazda Dawida obok krzyża. Palikot w akcji Ruch Poparcia Janusza Palikota chce ogólnopolskiej debaty na temat symboli religijnych.
Tagi: wybory 2011, ruch, ludzie, manager, czołówki, wywiady, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz