Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Ubrali Małysza i Kowalczyk. Teraz 4F ubierze olimpijczyków

0
Podziel się:

- Mamy tyle pracy, że naszym wrogiem jest czas, nie kryzys- mówi Igor Klaja, prezes firmy OTCF.

Ubrali Małysza i Kowalczyk. Teraz 4F ubierze olimpijczyków
(PAP/Bartłomiej Zborowski)
bFgjVVCJ
- _ Mamy tyle pracy, że naszym wrogiem jest czas, nie kryzys _ - mówi Igor Klaja, prezes spółki OTCF, właściciel takich marek jak 4F i Outhorn. Zaczynał w wieku 19 lat, od rozwożenia po Małopolsce śpiworów i polarów. Dzisiaj zarządza jedną z największych firm produkujących odzież sportową w Europie Środkowo-Wschodniej. W rozmowie z Manager.Money.pl przedsiębiorca opowiada, jak został sponsorem polskiej drużyny olimpijskiej, tłumaczy, dlaczego odzież sportowa jest taka droga i zdradza, kiedy firma zadebiutuje na giełdzie.

Money.pl: Zima to Pana ulubiona pora roku?

Igor Klaja: Lubię zimę, ale nie jest to moja ulubiona pora roku. Nie mam ulubionej. Lubię wszystkie.

Pana firma produkuje odzież sportową, przede wszystkim zimową. Nie chciałby Pan, żeby zima trwała cały rok?

To prawda. Dla branży sportowej zima zawsze jest okresem lepszej sprzedaży. Nasza długofalowa strategia zakłada jednak, że będziemy sobie radzić równie dobrze przez cały rok. Chcielibyśmy być polską marką, która oferuje artykuły dla różnych dyscyplin sportowych, zarówno zimowych jak i tych uprawianych wiosną, latem czy jesienią.

bFgjVVCL

Choć za oknami mróz, dla Pana to _ gorący okres _. Uczestniczy Pan w bardzo wielu zawodach, można spotkać Pana na skoczniach, itp. Pojawia się Pan tam z przyjemności, czy raczej z obowiązku?

Jako młody człowiek byłem fanem Adama Małysza i jeździłem na zawody jako kibic. Później udało mi się połączyć przyjemne z pożytecznym. Na jednej z konferencji siedzieliśmy obok siebie i poznałem Adama osobiście. Wtedy nawet nie marzyło mi się, że zobaczę go kiedyś w odzieży 4F.

A Pan uprawia jakiś sport?

Tak. Sport od zawsze był mi bliski. Uprawiam kilka dyscyplin: narty, windsurfing, nurkowanie, snowboard, jeżdżę na rowerze, czasami biegam. Kiedyś byłem zawodnikiem tenisa ziemnego.

bFgjVVCR

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/133/m202629.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/zbigniew;grycan;umiem;juz;odpuszczac,24,0,1015832.html) *Ma miliony na koncie, spotkasz go w tramwaju * 2 lutego Zbigniew Grycan świętuje 50-lecie działalności gospodarczej. Sporo jak na prezesa tak dużej firmy. Kiedy znajduje Pan na to czas?

Jesteśmy firmą sportową. Czasami śmieję się, że ktoś, kto u nas pracuje, jest skazany na uprawianie sportu.

Cofnijmy się jednak o kilkanaście lat. Jest Pan po pierwszym roku studiów w Krakowie i postanawia zacząć produkować odzież dla sportowców. Skąd taki pomysł?

To proza życia. Były wakacje, a ja musiałem zapłacić czesne za następny rok nauki. Na początku zajmowałem się sprzedażą cudzych produktów. Biznes się rozrastał, skala przedsięwzięcia była coraz większa i moi partnerzy poczuli się trochę zmęczeni tym, co robimy. Wtedy postanowiłem stworzyć własną markę. Znaleźliśmy szwalnie i tak to się zaczęło.

bFgjVVCS

Podobno rozklekotanym Fiatem 126p rozwoził Pan śpiwory i polary.

Zgadza się, ale trwało to bardzo krótko. Maluch nie był zbyt pojemny, więc funkcjonował jako samochód dostawczy tylko przez tydzień.

Skoro nie miał Pan na początku pieniędzy, to co Pan zainwestował?

Sprzedałem malucha. Dołożyłem cały swój kapitał zakładowy w wysokości 2 tys. złotych i kupiłem Samarę. To była cała inwestycja. Prawdziwym kapitałem był mój partner. Poznałem człowieka, który mi zaufał. Mieliśmy dwie osobne firmy. On szył, a ja sprzedawałem.

bFgjVVCT

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/239/m202479.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/tworca;mbanku;dla;money;pl;rzucalem;prace;dla;idealow,18,0,1014546.html) *Stworzył wielki bank, zobacz, co robi dziś * Przeczytaj wywiad ze Sławomirem Lachowskim, twórcą mBanku. Na rynku dominowały wtedy ubrania zachodnich producentów. Nie bał się Pan konkurencji?

Obawy są zawsze. Wychodzę jednak z założenia, że trzeba robić swoje. Często nie do końca można przewidzieć efekt podejmowanych działań. Choć na początku pojawiały się chwile zwątpienia, pracowałem w myśl zasady: _ padłeś - powstań _. Nigdy nie zadawałem sobie pytania, w którym momencie należy się zatrzymać. I nadal tego nie wiem. Jest szansa, to trzeba ją wykorzystać.

Kurtka narciarska firmy 4F kosztuje około 400 zł. Bardzo podobna, ale z zagraniczną metką, to koszt dwa lub trzy razy większy. Obie są modnie zaprojektowane i uszyte z dobrych jakościowo materiałów. Skąd zatem takie różnice w cenie?

To brutalne, ale w dużym stopniu wynika z marży, którą generują te firmy. To oczywiście bardzo złożony proces. Z jednej strony ktoś zarabia więcej, a my zarabiamy mniej. Z drugiej staramy się produkować taniej i szukamy oszczędności. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że zarabia się na tym, co się zaoszczędziło. My staramy się redukować koszty tam, gdzie jest to możliwe. Wymaga to większego nakładu pracy, ale radzimy sobie.

bFgjVVCU

Po kilkunastu latach działania firmy, logo 4F zdobi stroje największych polskich sportowców. Co czuje Pan słysząc Mazurek Dąbrowskiego, gdy na podium stoi Justyna Kowalczyk, Kamil Stoch czy, do niedawna, Adam Małysz?

To są cudowne momenty, których nikt nigdy mi nie odbierze. W takich chwilach euforia przeplata się ze łzami. Pamiętam jak w Vancouver, gdy Justyna Kowalczyk zdobywała złoty medal, dorośli faceci płakali ze szczęścia. To była ogromna satysfakcja. Tak samo kiedy Adam Małysz na zakończenie kariery wystąpił w specjalnie przygotowanym przez nas na tę okazję kombinezonie. Choć dostał dwa, w tym ostatnim skoku ubrał nasz. Taką samą radość daje nam teraz Kamil Stoch. To są wspaniali ludzie. Poświęcili całe swoje życie dla sportu.

4F** **to już nie tylko sponsor dyscyplin zimowych. Na początku lutego przedstawiono nowy team polskiego kolarstwa górskiego, który również Pan wspiera. Wynika z tego, że kryzys Panu nie straszny.

Kryzys to szansa i zagrożenie. Doświadcza wszystkie firmy w takim samym stopniu. Jedne radzą sobie lepiej, drugie gorzej. Oczywiście, my zawsze boimy się kryzysu. Ale jeśli człowiek się czegoś obawia, to może się do tego przygotować. Zdecydowanie bardziej boję się kryzysów walutowych, ponieważ waluta jest potężną determinantą naszych wyników. Szczególnie dolar, w którym kupuje się produkty.

Na zyski w tej branży wpływa tez wiele innych czynników: sezonowość kolekcji, krótki okres życia produktu, zmieniające się gusta klientów.

Jak w sporcie tak i w biznesie jest jedna, ta sama recepta. Jeśli trenuje się ciężko, efekty zawsze przyjdą. Wygrywają ci, którzy dużo pracują i są cierpliwi. Jeden polski trener powiedział kiedyś, że niewykonanego treningu nie da się nadrobić. Tak samo jest z prowadzeniem biznesu, tutaj trzeba podejmować szybkie i dobre decyzje. Cieszymy się, że jesteśmy stabilni, kiedy branża ma bardzo słabe wyniki. Często nasi partnerzy finansowi mówią, że jesteśmy zieloną wyspą.

Sklepy z odzieżą sportową 4F wkraczają do miast liczących 20 tys. osób. Czy sprzedaż w małych miejscowościach to jedna z recept na kryzys?

Zdecydowanie. Aby zwiększyć sprzedaż należy powiększyć kanały dystrybucji. Koszty stałe są utrzymywane na podobnym poziomie i czy produkujemy 2 tys. sztuk towaru, czy 4 tys. to koszt jest podobny.

W chwili obecnej dostępność marki 4F nie jest w Polsce jeszcze wystarczająca. Mamy miasta, w których jesteśmy słabo obecni. Na przykład Warszawa to nasza pięta achillesowa. Nie mamy ładnego sklepu w stolicy.

Będzie?

Dobre pytanie. Dużo zależy od tego, czy ktoś zgodzi się zaoferować nam przyzwoity lokal, o dobrym metrażu i w dobrej cenie.

Choć sezon zimowy jeszcze w pełni, lato również zapowiada się intensywnie. 4F kompleksowo ubierze reprezentację Polski na Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Logo Pana firmy zdobiło już stroje kadry na olimpiadzie w Vancouver, będzie towarzyszyć zawodnikom również za dwa lata w Sochi. Dotychczas kolekcje olimpijskie dostarczane były przez kilku producentów. Jak zostaje się etatowym sponsorem polskiej drużyny w tak poważnych imprezach?

Nie ma etatowych sponsorów. To tak, jak z piłkarską jedenastką. Na murawę wychodzą ci zawodnicy, którzy są najlepsi w danym momencie. My wykonaliśmy dobrze zadanie w Vancouver. Zdaniem naszych partnerów, Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz sportowców poradziliśmy sobie bardzo dobrze. Wielokrotnie byliśmy wtedy chwaleni za naszą odzież. To była przepustka do tego, żeby przystąpić do kolejnego etapu czyli Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Przygotowaliśmy ofertę. Bardzo długo i dokładnie ją projektowaliśmy. Została zaakceptowana.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/201/m157385.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/dobry;rower;za;kilkaset;zlotych;giant;to;niemozliwe,120,0,921720.html) *Dobry rower za kilkaset złotych? Niemożliwe * Taki sprzęt nie będzie spełniał podstawowych warunków technicznych. Stroje do Londynu są już gotowe?

W dużym stopniu tak.

Zauważył Pan już biznesowe przełożenie tych działań? Będzie ekspansja za Ocean?

To jak najbardziej możliwe. Są liczne zapytania. Obecnie rozwijamy się w sposób stabilny i chcemy się do tej ekspansji dobrze przygotować. Bardzo polubiła nas Kanada. Liczę na to, że w ciągu 12 - 18 miesięcy rozwiniemy sprzedaż zarówno tam, jak i w USA. To kwestia znalezienia dobrego partnera. Mamy teraz dużo pracy i naszym wrogiem jest czas, nie kryzys.

Dzisiaj odzież Pana firmy można kupić w ponad 200 punktach handlowych, w tym ponad 80 to sklepy monobrandowe. W zeszłym roku firma osiągnęła ponad 100 mln zł przychodu. OTCF staje się liderem na rynku branży outdorowo-sportowej w tej części Europy.

Taka była strategia. Budowaliśmy duży zespół bardzo dobrych fachowców i pod kątem jego wielkości jesteśmy jedną z największych firm sportowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Jesteśmy przygotowany nie tylko na 100 milionów zł przychodu, ale i 200 i 300. Gdy osiągniemy 400 mln zł, trzeba będzie troszkę uzupełnić skład osobowy. Mamy bardzo duży potencjał i dlatego rokrocznie te przyrosty są kilkudziesięcioprocentowe. Cel na 2012 rok to około 148 mln zł przychodu.

Kiedy zatem debiut na giełdzie?

Niedawno pozyskaliśmy inwestora - pana Sobiesławę Zasadę - więc jesteśmy dokapitalizowani. Jeśli okaże się, że rozwój organiczny jest niewystarczający, to być może w okresie olimpiady w Sochi w 2014 roku zadebiutujemy na parkiecie. Jeśli jednak organizacja będzie działać sprawnie, to powinna zarobić na swój rozwój. Na pewno w dłuższej perspektywie giełda się pojawi.

Mamy bardzo dużo planów. Marka 4F jest bardzo pojemna. Może się rozwijać w rożnym kierunku biznesowym. I te nowe pomysły być może będą potrzebować dofinansowania.

Czytaj więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
W wiosce pod Warszawą nie mówią po polsku _ - To symulacja świata rzeczywistego, Anglia w pigułce - _ mówi o swojej szkole językowej Michał Kelles - Krauz.
Szokujące zmiany w Biedronce. To początek O dalszych planach sieci rozmawiamy z Alfredem Kubczakiem, dyrektorem ds. korporacyjnych Jeronimo Martins.
Włoska nazwa, chińska produkcja, polska marka Pierwsze oprawki sprowadzaliśmy z niewielkiej, górskiej miejscowości Belluno. Dziś, podobnie jak reszta świata, produkujemy w Azji - mówi Jolanta Krasnodębska, właścicielka firmy OptiBlok.
bFgjVVDm
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)