Notowania

polscy przedsiębiorcy
14.12.2010 06:00

Viking: wykrywacz metalu nie znajdzie skarbu, ale pozwoli zarobić

Spacerując po plaży z wykrywaczem metalu w ciągu kilku godzin znajdziemy monety o wartości około 100 złotych.

Podziel się
Dodaj komentarz
(kolekcja A. Rudnickiego<br/>zdjęcia prywatne)

*Po wykrywacze metalu sięgają głównie miłośnicy historii, którzy szukają zgubionych na polach bitew hełmów, bagnetów, a nawet zwykłych guzików. Zgodnie z prawem mogą zachować je dla siebie, chyba że znalezione przedmioty mają wartość zabytkową. Wtedy dostaną za nie odszkodowanie, ale dużo niższe niż rynkowa wartość znaleziska. *

Znacznie łatwiej wzbogacić się szukając monet zgubionych przez plażowiczów. Jak mówi Adam Rudnicki, właściciel firmy Viking, która sprzedaje wykrywacze metalu, podczas kilkugodzinnego spaceru po plaży znaleźć można monety o wartości nawet stu złotych.

W rozmowie z Money.pl Rudnicki tłumaczy, dlaczego zdecydował się na tak nietypową branżę. Opowiada o swoich najcenniejszych znaleziskach i wskazuje na absurdalne przepisy prawne utrudniające życie pasjonatom.

Money.pl: Czy w dzieciństwie chciał Pan zostać poszukiwaczem skarbów?


*Adam Rudnicki, właściciel firmy Viking: *Niewiele osób poszukuje dziś skarbów. Ci, którzy szukają śladów przeszłości z wykrywaczami metalu, to nie marzyciele. To ludzie z pasją odkrywców, miłośnicy historii, którzy szukają jej śladów.

Wiele osób chodzi z wykrywaczami po plażach. W ciągu kilku godzin można tam znaleźć monety o łącznej wartości nawet stu złotych. Istnieją też poszukiwacze skarbów ukrytych przez nazistów, takich jak osławiona bursztynowa komnata. To jednak inna dziedzina zainteresowania przeszłością, wymagająca bardzo drogiego i specjalistycznego sprzętu.

A co się robi ze znaleziskiem? Czy to prawda, że wszystko, co zostało znalezione w ziemi, należy do państwa?


fot: Viking/Materiały Prasowefot: Viking/ Materiały Prasowe[ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/adam;rudnicki;i;firma;viking,galeria,4646,0.html)Ten pogląd funkcjonuje w powszechnej świadomości, ale taki przepis realnie nie istnieje. Tego typu kwestie reguluje ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Prawo mówi, że tylko zabytek archeologiczny należy do Skarbu Państwa.

Problem w tym, że ustawa bardzo niejasno definiuje, co konkretnie jest zabytkiem archeologicznym. Nikt tego dokładnie nie wie. A według kodeksu cywilnego jedynie przedmioty posiadające znaczną wartość materialną, naukową czy artystyczną, stanowią własność Skarbu Państwa.

Czy na poszukiwanie przedmiotów zabytkowych trzeba mieć zezwolenie?


Tak. Ale tu wracamy do kwestii, czym jest ten przedmiot zabytkowy. Na przykład wiele osób szuka pozostałości po drugiej wojnie światowej. I teraz, z racjonalnego punktu widzenia, zardzewiały bagnet czy hełm, nie są zabytkowe. To była produkcja masowa, powstawały miliony egzemplarzy.

Muzea nie chcą mieć takich przedmiotów w swoich zbiorach, bo trzeba je oczyścić, zakonserwować i zmagazynować. Mają wystarczająco dużo znacznie lepiej zachowanych egzemplarzy. Dla znalazców są one jednak cennymi pamiątkami przeszłości.

Ale niektóre komendy policji w kraju - prym wiedzie komenda łódzka - uważają, że rzeczywiście wszystko to, co znajduje się w ziemi, jest państwowe i zabytkowe. I niestety szykanują poszukiwaczy.

W jaki sposób?

Zdarza się, że ktoś chodzi po polu i szuka czegoś za zgodą właściciela, po czym podjeżdża policja i oskarża go o poszukiwanie zabytków bez zezwolenia. Ten odpowiada, że nie potrafi powiedzieć, czy szuka zabytków, bo nie wie, co w tym miejscu znajdzie. W konsekwencji zdarzają się rewizje mieszkań tylko dlatego, że ktoś poszedł na spacer z wykrywaczem albo przechowuje w domu zardzewiały bagnet.

Nie rozumiem, dlaczego miałby się tym bagnetem nie cieszyć? Dlaczego miałby nie mieć swojej pasji? A znaleziony przedmiot zachować dla potomnych. W ten sposób funkcjonariusze nadużywają prawa.

W innych krajach ten problem został już dawno rozwiązany?

To jest kuriozum na skalę europejską. W innych krajach istnieją dokładne wytyczne określające, co jest zabytkiem, a co nie. Wiadomo, czego można szukać i gdzie, więc nie dochodzi do takich nadinterpretacji, jak u nas.

Na przykład prawo brytyjskie bardzo dokładnie określa, jakie znaleziska są własnością Korony. Muszą to być przedmioty złote lub srebrne, zbiorowiska monet mające ponad 300 lat oraz prehistoryczne przedmioty z metalu.

Takie przedmioty należy zgłosić do odpowiednich służb i one decydują, czy wolno znalezisko zatrzymać dla siebie, czy też, jeśli stanowi istotny dla dziedzictwa narodowego zabytek, zostanie przejęte za wypłatą odszkodowania.


Także w Polsce za znalezisko należy się nagroda.

W praktyce tylko osobie, która odkryje jakiś cenny przedmiot bez wykrywacza. Poza tym ewentualne nagrody nie należą się z automatu, o wszystkim decyduje opinia urzędnika.

W Wielkiej Brytanii za skarb należący do Korony wypłaca się odszkodowanie równe wartości rynkowej skarbu. U nas jest to maksymalnie 30-krotność średniego miesięcznego wynagrodzenia. A że urzędnicy zazwyczaj nie mają pieniędzy, to w praktyce nagrody wynoszą tysiąc albo 1,5 tysiąca złotych za najcenniejsze znaleziska.

fot. Viking/ Materiały Prasowefot. kolekcja A. Rudnickiego/zdjęcia prywatne[ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://galerie.money.pl/adam;rudnicki;i;firma;viking,galeria,4646,0.html)Jak właściwie doszło do tego, że zaczął Pan sprzedawać wykrywacze metalu?

W młodości sam chodziłem z wykrywaczem. Doszedłem do wniosku, że na rynku jest niewiele firm, które sprzedają markowy sprzęt. Pomyślałem, że spróbuję.

Zaczynaliśmy w 1998 roku od sprzętu hobbystycznego. Potem poszerzyliśmy ofertę o ręczny sprzęt ochroniarski i bramki do wykrywania metalu. Później pojawiło się duże zapotrzebowanie na wykrywacze do przemysłu, bo wiele jego gałęzi potrzebuje ich do wykrywania zanieczyszczeń w lekach, żywności, produktach przemysłowych itp. W branży spożywczej posiadanie takich urządzeń to wymóg unijny.

Co z asortymentu firmy cieszy się największym powodzeniem?

Wszystko zależy od pory roku. Teraz zdecydowanie dominuje sprzęt _ security. _ Dla budżetówki koniec roku to czas wydawania pieniędzy, więc kupuje się głównie wykrywacze do kontroli osobistej. Wykrywacze hobbystyczne najlepiej sprzedają się latem.

Jak działa wykrywacz metalu?

Wykrywacz zbudowany jest z sondy i elektroniki oraz elementów je łączących. W sondzie znajdują się uzwojenia, które generują pole elektromagnetyczne. Jego zaburzenie, spowodowane pojawieniem się metalu, jest analizowane przez układy elektroniczne i przekładane na informację dla użytkownika.

Pamięta Pan swoje największe znaleziska z czasów, kiedy chodził Pan z wykrywaczem?

Wiele lat temu poszukiwałem pojazdów pancernych z drugiej wojny światowej. Brałem udział w kilku akcjach wydobywczych sprzętu, który zatonął w rzekach i stawach.

Teraz zbieram i remontuję polskie przedwojenne pojazdy wojskowe. Mam w swojej kolekcji kilka jednostkowych w skali świata maszyn polskiej produkcji, na przykład ciągniki artyleryjskie C2P i tankietkę TK-3. Odbudowuję też czołg Vickers MK E. Takie pojazdy zostały zakupione przez polską armię na początku lat 30. ubiegłego wieku.

Czy Pana kolekcję można gdzieś zobaczyć?

11 listopada w Muzeum Wojska Polskiego wystawiano trzy egzemplarze z moich zbiorów. Teraz tworzę prywatne muzeum, za dwa, trzy lata zostanie otwarte. Jeśli chodzi o przedwojenne wyposażenie armii, to mam więcej niż wszystkie muzea w Polsce. Jestem tego pewien, bo wiem, co tam jest _ (śmiech) _. Nasze muzea wojskowe prezentują głównie technikę Związku Radzieckiego. Pomijają zarówno wyposażenie armii II RP, jak i sprzęt używany przez polskie siły zbrojne na Zachodzie.

Kolekcjonerstwem i militariami zaraził mnie dziadek, który służył w Polskich Siłach Zbrojnych. To moja pasja i mój wkład w polskie dziedzictwo historyczno-kulturowe.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/130/t117378.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/kiedy;biznes;sie;rozrasta;trzeba;wypuscic;sznurki;z;reki,173,0,715949.html) Kiedy biznes się rozrasta, trzeba wypuścic sznurki z ręki Tak twierdzą Sławomir Lange i Bogdan Łukaszuk, założyciele i właściciele firm Lange Łukaszuk i Termolan.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/136/t115848.jpg ) ] (http://manager.money.pl/news/artykul/modelka;kosztuje;od;1500;do;10;tysiecy;zlotych,83,0,707411.html) Modelka kosztuje od 1500 do 10 tysięcy złotych Tyle trzeba zainwestować, żeby wypromować początkującą w branży dziewczynę.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/122/t124026.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/rotomat;kto;kradnie;znaki;drogowe,126,0,728702.html) Rotomat: Kto kradnie znaki drogowe? Najczęściej firmy, których nie stać na oznakowanie swoich prac, uważa Robert Kazubowski, właściciel Rotomatu.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, ludzie, wiadmomości, gospodarka, manager, czołówki, wywiady, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz