Notowania

polscy przedsiębiorcy
15.02.2012 06:30

Wydawnictwo Karakter tłumaczy, dlaczego książki nie mogą być tanie

- Chcieliśmy wydawać ambitną literaturę. Po czterech latach zaczynamy na tym zarabiać - mówi Magdalena Hajduk-Dębowska.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Wydawnictwo Karakter)

*- _ Średnia marża dystrybutora wynosi 50 procent, dlatego książki są takie drogie _ - mówi Magdalena Hajduk-Dębowska, współwłaścicielka wydawnictwa Karakter. Firmę założyła wraz z Małgorzatą Szczurek i Przemkiem Dębowskim w 2008 roku. - _ Chcieliśmy wydawać ambitną literaturę. Po czterech latach zaczynamy na tym zarabiać _ - dodaje. Dzięki Karakterowi w polskich księgarniach zaczęły pojawiać się dzieła pisarzy z takich egzotycznych krajów jak Kongo, Maroko, czy Haiti. *

[Na zdjęciu od lewej: Przemysław Dębowski, Magdalena Hajduk - Dębowska, Małgorzata Szczurek]

Money.pl: Ile książek czyta Pani w ciągu roku?

Magdalena Hajduk - Dębowska: Z racji wykonywanego zawodu czytam dużo. Ale niezależnie od tego, czym się zajmuję, staram się być w miarę na bieżąco z nowościami na rynku.

Pytam, ponieważ według badań Biblioteki Narodowej oraz TNS OBOP z 2011 roku wynika, że w 2010 roku 56 procent Polaków nie miało kontaktu z żadną książką. Co więcej, * *sprzedaż książek w ubiegłym roku spadła o 8 procent, jak wskazują wstępne szacunki firmy Biblioteka Analiz. Czy otwierając wydawnictwo nie porwała się Pani z motyką na słońce?

Może to tak wyglądać. Tym bardziej, że pierwszą książkę wydaliśmy dwa dni po tym, jak upadł Lehman Brothers. Śmiejemy się, że działamy w dobie permanentnego kryzysu. Można powiedzieć, że odkąd zaczęliśmy działalność, nie zaznaliśmy czasów dobrobytu.

Rynek wydawniczy jest bardzo trudny. Żeby na nim dobrze funkcjonować trzeba naprawdę się nagłówkować. Tym bardziej, że w maju zeszłego roku został wprowadzono 5-procentowy VAT na książki, co poskutkowało wzrostem cen. My też byliśmy zmuszeni je trochę podnieść, aby utrzymać rentowność książek na odpowiednim poziomie.

*Na okładce pierwszej książki napisali Państwo: _ Drogi czytelniku, trzymasz w ręku pierwszą książkę wydawnictwa Karakter. Kto wie, jak potoczy się los: może to jeden z nielicznych tomów, które ujrzą światło dzienne, a może wręcz przeciwnie? _ Mieliście obawy co do powodzenia przedsięwzięcia? *

Choćby bardzo wierzyło się w to, co się robi, to rynek dość często boleśnie weryfikuje te nadzieje. Byliśmy przekonani o słuszności naszego przedsięwzięcia. Niekoniecznie oznaczało to jednak, że czytelnicy podzielą ten pogląd. Tym bardziej, że wybraliśmy niszę ambitnej literatury, która jest dużo cięższa od komercyjnej. Przez te cztery lata udało nam się jednak zdobyć grono wiernych czytelników, którzy kupują każdą naszą książkę. I czekają na kolejne.

*Założyli Państwo Karakter we trójkę. Spotkaliście się pracując w innym wydawnictwie. Skąd pomysł, żeby stworzyć własne? *

Właściwie od zawsze chcieliśmy mieć swoją firmę. Poznaliśmy się wszyscy w Wydawnictwie Znak, gdzie zdobywaliśmy szlify w zawodzie i pracowaliśmy przez wiele lat. W momencie, kiedy nasze drogi ze Znakiem się rozeszły, stwierdziliśmy, że nie chcemy tracić doświadczenia i wiedzy, które tam zdobyliśmy. Mieliśmy swoje pomysły na książki. Stwierdziliśmy, że to jest odpowiedni moment, żeby zrobić coś nowego.

*Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/178/m201138.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/wielka;brytania;pod;warszawa;czyli;angloville,150,0,1004438.html) *W wiosce pod Warszawą nie mówią po polsku * _ - To angielski świat w pigułce - _ mówi Michał Kelles - Krauz. Dużo zainwestowaliście? *

Całe nasze oszczędności. Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, to moglibyśmy zacząć z dużo większym rozmachem. Niektórzy wydawcy rozpoczynają od wydania pięciu książek, co jest z biznesowego punktu widzenia korzystne. Wtedy po kilku miesiącach spływają do nich pieniądze za pięć tytułów. Rozruch wtedy jest dużo szybszy. My mogliśmy na początku wydać dwie książki, a w kolejnym roku cztery. Biznes rozwijał się więc stopniowo, ale dawało nam to też poczucie bezpieczeństwa. Powoli poznawaliśmy rynek na własnej skórze.

*Prowadzenie wydawnictwa tylko w trzy osoby oznacza bardzo dużo pracy. Jak godzicie obowiązki? *

W poprzedniej firmie każdy z nas miał swoją działkę. Tutaj musimy zajmować się wszystkim od A do Z. Jesteśmy we trójkę, mamy jednak dość duże grono współpracowników: tłumaczy, korektorów, redaktorów. Bardzo ważne jest też to, że tworzymy grupę wydawniczą z wydawnictwem Czarne, które zajmuje się dystrybucją naszych książek.

*Dystrybucja należy do głównych problemów wydawców? *

Najtrudniej dotrzeć do mniejszych ośrodków. Nasze książki są widoczne w dużych miastach, w dużych sieciach. W mniejszych miejscowościach już jednak niekoniecznie. Nie mamy tam swoich przedstawicieli. To element, nad którym ciągle staramy się pracować.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/232/m203496.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/ubrali;malysza;i;kowalczyk;teraz;4f;ubierze;olimpijczykow,195,0,1021379.html) *Przekonał Małysza, by włożył jego bieliznę * _ - Mamy tyle pracy, że naszym wrogiem jest czas, nie kryzys- _ mówi Igor Klaja, prezes OTCF. Jakie jeszcze przeszkody czyhają w Polsce na wydawców książek?

Gigantycznym problemem są bardzo długie terminy płatności hurtowników, księgarzy i sieci, takich jak Empik. Oni mają terminy płatności sięgające nieraz pół roku oraz prawo zwrotu książek. Zdarza się więc, że zanim została uregulowana faktura za sprzedaż, zdążyliśmy dostać zwrot na połowę tej kwoty. Podczas gdy faktura została wystawiona pół roku wcześniej i został od niej odprowadzony już podatek. To bardzo duży problem, z którym spotykają się właściwie wszyscy wydawcy. Więksi mają rezerwy finansowe, więc jest im trochę łatwiej. Mniejsi muszą sobie na bieżąco te dziury łatać.

*Państwo rok po uruchomieniu wydawnictwa otworzyli księgarnię internetową. Czy to kanał, który ma duży procent udziału w dystrybucji? *

Tak, ma zaskakująco duży udział. Klienci bardzo chętnie kupują nasze pozycje bezpośrednio od nas. W grudniu, w okresie przedświątecznym, dzięki temu mieliśmy bardzo duże obroty.

*Prowadzenie wydawnictwa nie jest jednak Państwa jedynym źródłem dochodów. Z wydawania książek nie można się utrzymać? *

Doszliśmy do momentu, w którym jest to już możliwe. Ale każdy z nas ma swoje zainteresowania, które, niezależnie od prowadzenia wydawnictwa, rozwijamy. Ja prowadzę agencję literacką, Małgosia współpracuje z krakowskim Muzeum Etnograficznym, a Przemek projektuje okładki.

*A co głównie decyduje o cenie książki? Tłumaczenie, koszt druku? *

Wszystkie te elementy. Robimy szczegółową kalkulację każdej książki, wliczając w nią wszystkie punkty kosztorysu. Uwzględniając również to, że średnia marża dystrybutora wynosi 50 procent. I niestety cena książki musi być skalkulowana ze świadomością, że tylko połowa tej kwoty wraca do nas. Z niej pokrywamy wszystkie koszty.

50 procent to bardzo dużo.

Takie są realia. Operujemy w pewnych widełkach, które wahają się od 30 do nawet 60 procent. Wiadomo, że im większy kontrahent i im silniejsza jego pozycja na rynku, tym ostrzejsze dyktuje warunki. Często czytelnicy narzekają, że książki są drogie. Wydawca nie może jednak tej książki zrobić taniej.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/239/m202479.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/tworca;mbanku;dla;money;pl;rzucalem;prace;dla;idealow,18,0,1014546.html) *Stworzył wielki bank, zobacz, co robi dziś * Przeczytaj wywiad ze Sławomirem Lachowskim, twórcą mBanku. Ile więc kosztuje wydanie książki w Polsce?

Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, wszystko zależy od parametrów książki, a te są bardzo różne. W dużym przybliżeniu jest to kwota co najmniej kilkunastu tysięcy złotych. Górnej granicy właściwie nie ma.

*Obecnie, gdy czytelnictwo spada, wydawnictwa przeznaczają bardzo dużo na promocję nowych pozycji. Ile Państwo wydajecie na ten cel? *

Chcielibyśmy więcej. Promocja, jaką robiliśmy do tej pory, jest jednak jak najbardziej skuteczna. Działamy często przez patronów, media, portale, czasopisma, które mają swoich stałych czytelników. To dla nas bardzo dobry kanał promocyjny. Nasze książki są też bardzo chętnie recenzowane w gazetach i tygodnikach, omawiane w radio i telewizji.

*Skupili się Państwo głównie na nieznanej do tej pory w Polsce literaturze z Afryki, Azji, Ameryki Środkowej. Wybierając książki patrzycie z perspektywy biznesowej - to się na pewno sprzeda, czy kierujecie się bardziej wartością merytoryczną danej pozycji? *

Przede wszystkim wartością merytoryczną, ale książka musi spełniać również kryteria finansowe. Chociaż z pełną świadomością wydajemy też pozycje, które nie przynoszą dużego zysku. Uważamy jednak, że są ważne i muszą pojawić się w polskich księgarniach.

Naszym wielkim sukcesem było uzyskanie praw do książek Susan Sontag. Startowaliśmy w przetargu na te pozycje z bardzo doświadczonymi oficynami, które mogą zaoferować spore pieniądze. O wygranej oprócz kwot decydował jednak pomysł na wydawanie tej serii. Od jakiegoś czasu wydajemy również literaturę faktu oraz książki o projektowaniu graficznym i architekturze. Te serie cieszą się ogromnym powodzeniem wśród czytelników.

*Szata graficzna wyróżnia wszystkie wydane przez Karakter książki. *

Jeden z naszych wspólników - Przemek Dębowski - jest projektantem książek. To między innymi dlatego założyliśmy firmę. Chciał mieć wydawnictwo, gdzie będzie mógł wcielać w życie swoje autorskie pomysły i nikt nie będzie mu mówił jak ma to robić.

*Ile w tym roku wydacie książek? *

Ta liczba stale rośnie. W zeszłym tygodniu doszły kolejne dwie pozycje, czyli będzie ich ogółem 16. W 2011 roku wydaliśmy siedem książek, więc w tym opublikujemy ponad dwa razy więcej. Pojawią się między innymi nigdzie wcześniej niepublikowane dzienniki Susan Sontag.

*16 pozycji to sporo jak na wydawnictwo niszowe. *

Sprzedażowo nie jesteśmy oficyną niszową. Jeśli chodzi o tematykę, to zgadza się, jesteśmy niszowi, ponieważ zajmujemy się niezagospodarowanym obszarem. Wydajemy ważne książki, zapełniając pewne luki na polskim rynku. Ale sprzedaż tych pozycji jest wysoka i stale rośnie.

Czytaj więcej wywiadów z przedsiębiorcami w Money.pl
Tak się robi biznes na rybach. I nie karpiach _ - Hodowla tropikalnych gatunków to prosta odpowiedź na zapotrzebowanie rynku - _ mówi Jacek Kicerman.
W tej branży kobiet się nie spodziewasz Panowie pracują u nas, ale głównie przy wycenie przedsiębiorstw, kontrolach wewnętrznych czy doradztwie podatkowym - mówi Barbara Misterska-Dragan.
Koniec aptek internetowych? _ - Nowa ustawa refundacyjna doprowadzi do upadku aptek internetowych - _ ostrzega prezes sieci Artur Dżagarow.
Tagi: polscy przedsiębiorcy, ludzie, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, wywiady, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz